Rozdział 28


Napisany na kalkulatorze, ale jest. Nie najdłuższy, ale poprzedni miał się czym pochwalić ;) Martwi mnie ilość komentarzy, bo maleje... W ogóle wolicie notki częściej czy rzadziej? Bo jak często dodaje to nie komentujecie :/ Rozdziału w sobotę nie będzie, bo wyjeżdżam i niestety pojawi się dopiero w poniedziałek. Na górze i kawałek niżej macie ankietę, gdzie możecie głosować jaką parę chcecie widzieć w WALENTYNKOWEJ MINIATURCE. W każdym razie, zapraszam do czytania, aha i jeszcze muszę dodać, że ten rozdział powstał dzięki moim dziadkom. Dzięki za Internet!
~Pani M.

ANKIETA! GŁOSUJCIE TUTAJ KOGO BYŚCIE CHCIELI WIDZIEĆ W MINIATURCE!




                            Rozdział 28

                            Rozmowy w szkolnej toalecie. 
 

Daphne siedziała w Pokoju Wspólnym Ślizgonów i odrabiała pracę domową z astronomii. Starała się nie myśleć o Neville'u, chociaż obraz Gryfona cały czas miała przed oczami. Zastanawiała się również, kto rozsyła te plotki na jej temat. Podsumowując, skupiała się na wszystkim tylko nie na szkole. W końcu postawiła ostatnią kropkę i przeczytała wszystko jeszcze raz. Im dalej w las tym tekst stawał się bardziej chaotyczny, a samo podsumowanie wcale nie miało sensu. Jej brwi marszczyły się coraz bardziej, a gdy w końcu doczytała tekst do końca, ze złością zmięła kartkę pergaminu w kulkę i cisnęła w stronę kominka. Nie trafiła, ale akurat przechodzący Theodore Nott podniósł kartkę i wrzucił w zielone płomienie.
– Co tak sama siedzisz? – zagadnął, zajmując fotel na przeciwko Daphne. 
– Tak wyszło, Pansy ma szlaban, a Astoria pewnie lata za Potterem.
– Potterem? Myślałem, że nie daje żyć Draco – mruknął w odpowiedzi Nott. Ślizgonka parsknęła śmiechem, kręcąc głową. 
– Kto by się w tym połapał – dodał Ślizgon, ciesząc się, że udało mu się wywołać uśmiech na bladej twarzy Daphne. Wszyscy wokół zauważyli, że od tygodnia chodziła jak struta, unikając jakichkolwiek rozmów. 
– Najwidoczniej status „Wybrańca”, pobił Malfoya i jego zimną obojętność, którą raczył moją siostrę przy każdej okazji. Szczerze mówiąc, nawet się cieszę. 
– Może wyjdzie jej na dobre. Wiesz jak to jest z Gryfonami. – Theodore puścił jej oczko, mając w pamięci, że oboje spotykali się z kimś z domu Godryka. Jednak Daphne zmarkotniała, a Theodore zaczął domyślać się, że jej ponurość ma coś wspólnego z Longbottomem. Rozejrzał się po pokoju, upewniając się, że nikt ich nie podsłuchuje. 
– Słuchaj, czy między tobą a… Nevillem, wszystko w porządku? – zapytał, zniżając głos do konspiracyjnego szeptu. Daphne na dźwięk jego imienia, mocniej zacisnęła ręce w pięści. Nie wiedziała czy w ogóle powinna rozmawiać o tym z Theodorem, jednak chłopak i tak wiedział o ich związku, a poza tym sam spotykał się z Parvati. 
– Nie męczą cię te tajemnice? – zapytała dziewczyna, ignorując jego poprzednie pytanie. Nott tylko się uśmiechnął. 
– Bardziej Parvati niż mnie – wzruszył ramionami – Ja uważam, że to tylko dodaje dreszczyku emocji. Poza tym, to dla jej dobra. 
– Jej dobra? 
– Wiesz, mimo wszystko mój ojciec był Śmierciożercą, nie wiem jakby jej przyjaciele zareagowali na związek ze mną. Nie chcę, żeby straciła przyjaciół, zyskując chłopaka. – Daphne pokiwała ze zrozumieniem głową. Neville mówił zupełnie to samo, jedynie odwracając narrację i dziewczynie przyszło do głowy, że to wszystko jest dziecinne i głupie. Jednak nie podzieliła się tą myślą z Theodorem. Ślizgon zerknął na zagerak, był umówiony i nie chciał, żeby Parvati czekała. Z drugiej strony w końcu udało mu się skłonić Daphne do mówienia, a to nie było ostatnio łatwe. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła. 
– Nie każ jej czekać z mojego powodu – powiedziała, posyłając koledze porozumiewawcze spojrzenie. Nott odwzajemnił uśmiech, pożegnał się, obiecując, że wrócą do tej rozmowy. Kiedy opuszczał lochy, przeszło mu przez myśl, że Daphne sobie poradzi i że Parkinson i Astoria niepotrzebnie się martwią. 
***
Mimo później pory Ginny siedziała na trybunach boiska do Quidditcha. Zastanawiała się, co robi nie tak. Jej relacja z Zabinim nie dawała jej spokoju, jak na jej gust było już za dużo tych nic nie wnoszących pocałunków. Zbyt często próbowali się pozabijać, żeby zaraz później Zabini obejmował ją tak czule. Prychnęła. Zaczęło robić się zimno, jednak Ginny nie zamierzała wracać jeszcze na czwarte piętro. Od ich pojedynku na zaklęcia minęły dwa dni i nie licząc kilku powitań, Blaise zdawał się ją ignorować. Nadal nie wiedziała, czy to wszystko nie jest częścią jego pokręconego planu. Poza tym wizja Zabiniego żeniącego się tuż po zakończeniu szkoły bawiła ją. Ginny wiedziała jak niedorzecznie to brzmi w jego wypadku.
– Tu jesteś. – Usłyszała czyjś głos nad uchem. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła postać Zabiniego siedzącego na ławce za nią.
– Na co tak patrzymy? – zapytał jeszcze, patrząc w stronę pustego boiska. 
– Mógłbyś dać mi dziś spokój? – zapytała, odwracając głowę. Chłopak westchnął, przesiadając się rząd niżej. Teraz siedzieli ramię w ramię, wlepiając puste spojrzenia w boisko. Cisza nie była nieprzyjemna, natomiast niska temperatura sprawiła, że Ginny szczelniej owinęła się peleryną. Blaise zdjął swój szalik w barwach Slytherinu i owinął nim dziewczynę. Nadal nie powiedział słowa, czekając na jej ruch. 
– Dlaczego tu jesteś? – zapytał w końcu Ginny. 
– Z twojego powodu. Chciałem dać ci przestrzeń, ale prawda jest taka, że nie potrafię trzymać się z daleka. – Ginny prychnęła, choć Blaise był pewien, że jego słowa odniosły zamierzony efekt. 
– Powiedz mi prawdę o tych listach – zażądała Weasley, chcąc wyjaśnić to raz na zawsze. Była pewna, że bez tego nie ruszą dalej. Blaise jęknął. 
– A ty dalej o tym – mruknął niepocieszony. Ginny milczała. – W porządku, w trakcie wakacji poważnie uszczupliłem rodzinny skarbiec… 
– Na co wydałeś pieniądze? – przerwała mu.
– Zadajesz same niewygodne pytania. Wpłaciłem je na odbudowę szkoły. I nikomu ani słowa, nawet Draco nie zna prawdy. Nie mogłem mu powiedzieć, on za bardzo gardzi Hogwartem, żeby to zrozumieć – zagroził, choć Ginny wcale nie zamierzała rozpowiadać, że Blaise Zabini uratował szkołę od ruiny. – Moja matka myśli, że imprezowałem przez dwa miesiące w Hiszpanii – kontynuował – Myślałem, że ta wersja mniej ją zaboli. Pomieszkiwałem u Malfoyów, a potem wynająłem z Pansy mieszkanie. Nie mogła zostać w rodzinnej posiadłości. 
– Dlaczego nie? 
– O to musisz zapytać Pansy, ale mnie też nie powiedziała. Przynajmniej nie wtedy. Gdy matka dowiedziała się jak niebotyczną sumę wydałem, wpadła w szał. Wtedy ubzdurała sobie, że mój hulaszczy tryb życia doprowadzi naszą rodzinę do ruiny. Żeby temu zapobiec, kazał mi się ożenić. Powiedziała, że dobra żona utrzyma mnie w rysach. Skończę z imprezami, bankietami i całą tą otoczką. 
– Nie może po prostu odciąć ci dostępu do skarbca? – zapytała przytomnie Ginny. Zabini skrzywił się tylko. 
– Nie podsuwaj jej pomysłów – mruknął jedynie. Znów zapadła cisza. 
– Listy, które ukradłaś… 
– Znalazłam przez przypadek! 
– Listy, które przez przypadek znalazłaś, grzebiąc w moich prywatnych rzeczach, dotyczyły tej umowy. 
– I co miały wspólnego ze mną? 
– Absolutnie nic. 
– Ale pisałeś, że znalazłeś kandydatkę na żonę – upierała się dziewczyna. Blaise uśmiechnął się do niej zawadiacko. 
– Nie schlebiaj sobie Weasley, nie planowałem się z tobą ożenić. Musiałem ją jakoś uspokoić, przekonać, że poważnie do tego podchodzę. A poza tym musiałem pozbyć się jej kandydatki. Matka zagroziła, że jeśli sam kogoś nie znajdę ożenię się z moją daleką kuzynką, dla jej pieniędzy oczywiście. 
– Twoja mama wydaje się być okropną osobą. – Zabini roześmiał się w głos, słysząc dyplomatyczny ton panny Weasley. 
– Jest jeszcze gorsza, niż się wydaje. Dlatego w skradzionych listach przeczytałaś, że kogoś znalazłem. I przykro mi to mówić Weasley, ale jesteś dokładnie tą dziewczyną, która doprowadziła by moją matkę do białej gorączki. Nigdy by się na to nie zgodziła. Te listy nigdy nie były o tobie. – Po tych słowach jakiś ciężar spadł z serca Ginny, a jednocześnie ukuło ją poczucie żalu. „Nigdy nie będziesz tą dziewczyną.” Dźwięczało jej w uszach i choć od tygodnia chciała to usłyszeć - teraz poczuła się dziwnie niewystarczająca. 
– Nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy – przyznała Ginny, marszcząc czoło. Blaise zachęcił ją do dalszych pytań. W końcu i tak powiedział jej za dużo. Choć prawda mieszała się z zręcznie utkanymi kłamstwami w każdym jego zdaniu, nigdy dotąd nie był z nią tak szczery. Może oprócz jego wyznania dotyczącego samego Lorda Voldemorta. 
– Jeśli nie potrzebujesz mnie do jakiegoś pokręconego planu, dlaczego marnujesz na mnie tyle czasu i energii? – Blaise czuł, że ma ją w garści. Panna Weasley w końcu dała za wygraną i uwierzyła w jego kłamstwa. 
– Bo chyba się zakochałem – powiedział cicho, a potem delikatnie ją pocałował, przytrzymując jej podbródek. Trybuny rozświetlił księżyc, wyłaniający się zza gęstych chmur, rzucając trochę światła na dwójkę nastolatków. 
*
– Musisz mi pomóc! – powiedziała Astoria, chwytając Pansy Parkinson za nadgarstek. Dziewczyna wyrwała rękę z uścisku i zmierzyła blondynkę podejrzliwym spojrzeniem. 
– Nic nie muszę – syknęła w odpowiedzi. 
– Chodzi o Daphne – wyjaśniła Astoria, rozglądając się po zatłoczonym korytarzu. Nie potrzebowała świadków tej rozmowy. 
– Daphne? – powtórzyła jak echo Pansy. Rozluźniła napięte mięśnie i pozwoliła poprowadzić się Astorii w mniej zatłoczone miejsce. Dziewczyny wylądowały w toalecie niedaleko cieplarni. Nie kręciło się tam zbyt wiele osób o tej porze. A Astoria zręcznie przepędziła resztę. 
– Do rzeczy – ponagliła Parkinson, nadal mają dość sceptyczne podejście do "ważnych" spraw Astorii. 
– Chodzi o tego tajemniczego chłopaka Daphne, obie wiemy, że z kimś się spotykała. 
– Spotykała? –Brwi Parkinson podjechały do góry. 
– Ugh, jak możesz być tak ślepa. Ona od tygodnia chodzi jak struta. 
– Myślałam, że to przez te plotki, które swoją drogą rozpuściła jej rodzona siostra… 
– Nie zaczynaj. 
– Właściwie po co to zrobiłaś? – dopytywała Parkinson, krzyżując ręce na piersiach. 
– Myślałam, że ona spotyka się z Harrym, moim Harrym
– Jakim „twoim Harrym”? Gadasz od rzeczy. – Mimo że Pansy nie dała po sobie tego poznać, aż zmroziło ją na dźwięk tych słów. W ogóle imię Pottera w ustach Astorii sprawiło, że dziewczyna miała ochotę puścić pawia. 
– Skup się – Blondynka pstryknęła palcami przed bladą twarzą Parkinson. 
– Pomyliłam się najwidoczniej, chyba od początku nie chodziło jej o Harry’ego. 
– Oczywiście, że nie. Skąd ty bierzesz te pomysły? – Greengrass prychnęła.
– Ty za to zachowujesz się jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. Sama nie wiedziałaś z kim się spotykała. 
– Bo mało mnie to interesowało. Możemy przejść do rzeczy? – Astoria wywróciła oczami, a potem poprawiła włosy, które i tak wyglądały nienagannie. 
– Trochę namieszałam, myśląc, że Daphne spotyka się z Potterem. Wydaje mi się, że jej prawdziwy chłopak z nią zerwał. Przeze mnie. 
– Dlatego chodzi jak struta. To by miało sens. Nie rozumiem tylko, dlaczego mnie do tego mieszasz. 
– Bo czuję, że powinnam to odkręcić. Ale nie wiem z kim się widywała. 
– A co podsunęło ci Pottera? 
– Znalałam gryfoński szalik w jej rzeczach…
– No jasne, zero prywatności – mruknęła Parkinson, odnotowując, że powinna zacząć trzymać swoje rzeczy pod kluczem. Astoria spiorunowała ją sporzeniem, a potem kontynuowała:
– Tylko Harry jest godny uwagi jeśli chodzi o Gryfonów. Do teraz nie wiem, kto inny mógłby ją zainteresować. 
– Jesteś strasznie krótkowzroczna – skomentowała jedynie Parkinson. Nawet zaczęła współczuć Daphne, że jej starsza siostra tak namieszała w jej życiu. 
– Nadal nie wiem, co ja mam z tym wszystkim wspólnego. Poza tym powinnaś raczej porozmawiać z Daphne. Nawet nie wiemy czy na prawdę zerwali. 
– A niby dlaczego jest taka przygaszona? To znaczy… Nawet bardziej niż zwykle. Pomóż mi odkryć tożsamość tego Gryfona. 
– A niby co ja będę z tego mieć? – zapytała sceptycznie Parkinson, mrużąc podejrzliwie oczy. Astoria uśmiechnęła się triumfująco. 
– Będę ci winna przysługę. 
– Stoi. 
***
Hermiona Granger wróciła do dormitorium po całym dniu wymagających lekcji i wypełniania obowiązków Prefekt Naczelnej. Przeszła przez salon i zamknęła za sobą drzwi sypialni. Zdjęła szatę i starannie zawiesiła ją na oparciu krzesła. Jako Prefekt Naczelny musiała chodzić w niej prawie cały czas. Ginny nigdzie nie było. Wyciągnęła z włosów srebrną spinkę i położyła na komodzie, wzdychając. Spojrzała przelotnie w lustro, jej włosy nadal żyły własnym życiem. Ostatnie dni przyniosły jej dużo sprzecznych emocji i Hermiona zwyczajnie potrzebowała odrobiny relaksu. Wzięła kawałek pergaminu i napisała: "Biorę kąpiel w łazience prefektów", rzuciła kartkę na łóżko przyjaciółki i wyszła z sypialni. Skierowała się w stronę łazienki prefektów. Nigdy jeszcze tam nie była i gdy weszła do pomieszczenie oniemiała. Białe i czarne kafelki na ścianach, i podłodze oraz piękne białe jak śnieg umywalki ze złotymi wykończeniami. Ale zdecydowanie najbardziej rzucała się w oczy ogromna wanna, a właściwie basen. Była wpuszczona w ziemie na niecałe dwa metry. Hermiona niepewnie odłożyła ręcznik koło wanny. Piżamę ułożyła na jednej z umywalek. Wanna miała dużą liczbę kurków i Gryfonka nie miała pojęcia do czego poszczególne służą. Najpierw niepewnie odkręciła jeden i wanna zaczęła się wypełniać fioletową ciepłą wodą. Hermiona szybko go zakręciła i odkręciła kolejny. Tym razem poleciała zwykła gorąca woda. Gryfonka napełniła nią prawie całą wannę, jednak delikatnie fioletowy kolor pozostał. Odkręcała poszczególne kurki w poszukiwaniu piany i nie zawiodła się. Ucieszona zaczęła ściągać z siebie ubranie. Obejrzała się odruchowo na drzwi z zastanowieniem, czy faktycznie je zamknęła. Z jakiegoś powodu pomyślała, że tak. Rozebrała się całkowicie i weszła ostrożnie do wanny. Oparła się o brzeg, siadając na specjalnie do tego przeznaczonym miejscu. Zamknęła oczy i w końcu pozwoliła sobie na zasłużony odpoczynek. Siedziała w ciepłej wodzie otulona pianą. A delikatny zapach jaki pozostawiła po sobie fioletowa woda, widocznie nasączona jakimiś olejkami, unosił się w powietrzu. Hermiona nie wiedziała ile dokładnie siedziała w wannie, gdy stało się coś co właściwie było do przewidzenia... Ktoś nacisnął klamkę od drzwi. 
*
– Granger!! – Malfoy od dobrych pięciu minut dobijał się do sypialni swojej współlokatorki. Dudnił pięścią w drzwi, ale Hermiona zdawała się w ogóle nie reagować. Przez myśl mu nie przeszło, że mogła spędzać wieczór w wieży Gryffindoru zamiast na czwartym piętrze. Na tyle przyzwyczaił się do jej obecności, że jej brak, wydał mu się nie do pomyślenia. Malfoy w świetle ostatnich wydarzeń podjął decyzję o wtajemniczeniu dziewczyny w swoją przypadłość. Jeśli miał zostać w zamku, ktoś musiał wiedzieć. Ktoś taki jak Granger, kto przyjmie to wszystko ze stoickim spokojem, a w razie niebezpieczeństwa wykaże się chłodną kalkulacją. Stwierdził, że i tak otworzył się przed tą dziewczyną aż za bardzo. Jeden krok w tę czy w tamtą już niczego nie zmieni. Obojętność mieli już za sobą. W żadnym razie nie zamierzał zdradzać wszystkiego, bo prawda z pewnością by ją przygniotła, ale chciał mieć w niej koło ratunkowe. Potrzebował kogoś, kto będzie wiedział, co robić, jeśli sprawy przybiorą nieciekawy obrót. Zapas jego niebieskiego eliksiru wystarczy jeszcze tylko na dwa tygodnie, a co będzie później… Draco nie chciał nawet o tym myśleć. Nadal winił Granger za zniszczenie jego nadziei na odtworzenie eliksiru, toteż zrzucenie na nią choć części odpowiedzialności… Wydało mu się po prostu dobrą inwestycją. 
Jednak Pani Prefekt nie przesiadywała w swojej sypialni. Malfoy był absolutnie pewien, że Ginny nie ma w dormitorium, toteż pewnie otworzył drzwi sypialni dziewcząt. Nie spodziewał się niczego innego niż zaścielone niemal od linijki łóżko Granger oraz chaotycznie zarzucone poduszkami łóżko jej współlokatorki. Wypatrzył krótki liścik, który z pewnością wyszedł spod ręki Granger. Już wiedział, gdzie szukać. Mimowolnie uśmiechnął się na myśl, że zastanie ją w łazience prefektów.  
*
Blaise zszedł do lochów, bo tam obecnie mieściła się jego sypialnia. Nocował u Notta i cieszył się, że kolega zgodził się go przygarnąć do dormitorium. Pogodził się z Ginny, więc oczywiście zaczął rozważać powrót na czwarte piętro. W salonie zastał Pansy. Dziewczyna wyraźnie była na coś zła albo, co wydało się Zabiniemu bardziej prawdopodobne, na kogoś. Niezrażony jej miną usiadł na kanapie, wyrywając jej z rąk gazetę. Posłała mu mordercze spojrzenie, ale nic nie powiedziała. Zastanawiał ją jego dobry humor. 
– Co taki mina? – zagadnął Blaise.
– Astoria – rzuciła jedynie Ślizgonka. Ciemnowłosy chłopak przewrócił oczami:
– Co tym razem?
– Tym razem przesadziła – wysyczała, akcentując każde słowo. Blaise tylko uniósł brew ku górze, co skłoniło Ślizgonkę do dalszych wyjaśnień.
– Ta podła żmija ubzdurała sobie, że Daphne chce chodzić z Potterem i aby jej uprzykrzyć życie, rozsiała te bezczelne plotki na wasz temat. W dodatku wysłała do chłopaka Daphne jakieś listy, przez które zerwali. – Tu Zabini jej przerwał, marszcząc brwi:
– To... To Daphne chodziła z Potterem? – Ślizgonka pokręciła głową.
– Nie, ale spotykała się z jakimś chłopakiem, który dostał przez przypadek listy Astorii i z nią zerwał. – Obie brwi Zabiniego podjechały do góry. 
– Trochę za dużo przypadków w tym wszystkim, dlaczego ktoś miałby dostać listy Pottera? 
– Chodziła z jakimś Gryfonem. – Zabini gwizdnął cicho, nie tego się spodziewał. 
– I co chcesz z tym zrobić? – zapytał, obserwując rozzłoszczoną przyjaciółkę. Pasy wzruszyła ramionami. 
– Astoria chce to jakoś odkręcić i poprosiła mnie o pomoc. 
– Chyba się nie zgodziłaś? 
– Oczywiście, że się zgodziłam. Astoria wisi mi teraz przysługę, poza tym szkoda mi Daphne. 
– Albo się starzejesz, albo zupełnie zmiękłaś – skomentował jedynie Blaise trochę rozbawiony. Śmieszyły go trochę te dziewczyńskie dramaty. 
– Jak niby zamierzasz znaleźć tego tajemniczego chłopaka? 
– Mam jedną Gryfonkę po swojej stronie – odparła Pansy, posyłając Blaise’owi porozumiewawcze spojrzenie. 
– A propos Weasley… Wracam chyba na czwarte piętro – mruknął Blaise, odwracając wzrok od przyjaciółki. Parkinson nijak tego nie skomentowała, ale jej mina mówiła jedynie „a nie mówiłam?”. Ślizgon podniósł się z kanapy, a Pansy zaraz za nim. 
– A ty gdzie? – zapytał, obracając się przez ramię. Pansy triumfujący uśmieszek nie schodził z twarzy. 
– Pomogę ci przenieść rzeczy z powrotem na czwarte piętro – odparła jedynie. Dotarli do sypialni Notta, Zabini chwycił swój niewypakowany kufer, a Pansy pudło jakiś gratów. Udali się na czwarte piętro.
*
Dziewczyna szybko otworzyła dotąd przymknięte oczy i z przerażeniem spojrzała w stronę drzwi. Otwierały się powoli, jakby ktoś doskonale wiedział, że tam jest i próbował ją nastraszyć. Hermiona zanurzyła się w wodzie po samą brodę i zgarnęła jak najwięcej piany wokół siebie. W końcu drzwi całkowicie się otwarły a do środka wszedł Draco Malfoy. Trzymał w ręce jedynie różdżkę, toteż Hermiona od razu wiedziała, że chłopak nie myślał o kąpieli, pojawiając się w Łazience Prefektów. Ku irytacji dziewczyny nawet nie odwrócił wzroku. Gdy pierwszy szok minął, Granger zmarszczyła gniewnie brwi. Mimo to policzki jej poczerwieniały. Była zupełnie naga, a Malfoy bezwstydnie patrzył. 
– Wynocha! – krzyknęła, a echo poniosło się po zaparowanej łaźni. Draco jedynie uśmiechnął się pod nosem i zrobił parę kroków w stronę wanny, w której siedziała zażenowana dziewczyna. Nie zamierzał niczego próbować, jedynie miał ochotę ją trochę nastraszyć. I udało się, Hermiona minimalnie zanurzyła się głębiej, a rumieniec na jej policzkach pociemniał.
– Wyjdź stąd! No już!! – krzyczała zupełnie spanikowana, na pewno nie uśmiechało jej się, aby ktoś taki jak Malfoy, oglądał ją nago. NA ustach blondyna pojawił się jedynie leniwy uśmiech. Hermiona wyjęła rękę z pod wody i próbowała dosięgnąć różdżki, która leżała na ręczniku, obok wanny. Malfoy widząc jej wysiłki, mruknął jedynie pod nosem:
– Accio, różdżka Granger. – Różdżka Hermiony ze świstem przeleciała przez pokój i trafiła prosto w jego ręce. Dziewczyna zgromiła go spojrzeniem. 
– Jeśli chcesz swoją różdżkę, możesz po prostu po nią przyjść. – Położył patyk u swoich stóp. Dziewczyna zrozumiała aluzję, ale nie powiedziała słowa. Czekała, aż blondyn zwyczajnie wyjdzie. Była bezsilna. Draco w końcu skapitulował, nie przyszedł tutaj dręczyć nadętej Pani Prefekt, choć miał na to ochotę. Ostrożnie odłożył swoją różdżkę obok różdżki Gryfonki. A potem usiadł w bezpiecznej odległości od basenu. Zimne kafelki wcale nie były wygodne. 
– Chciałem z tobą porozmawiać – oznajmił pokojowo. 
– W trakcie mojej kąpieli? 
– To tylko miły dodatek – odparł, na co Hermiona znów się zarumieniła. Cały czas pilnowała, żeby otaczała ją gęsta piana. – Musimy porozmawiać o niebieskim wywarze, który zniszczyłaś. 
– Już cię przeprosiłam. 
– Ja ciebie też, więc tutaj jesteśmy kwita. – Hermiona tylko skinęła głową. Już nie była tak spięta, bo Malfoy najwidoczniej przybył w pokojowych zamiarach. Już prawie wcale nawet nie spoglądał w jej kierunku, wzrok miał utkwiony w witrażu z syreną. 
– Snape przygotował dla mnie ten wywar zanim nie został zamordowany. – Przeniósł na nią swoje spojrzenie, Hermiona już otwierała usta, aby zadać co najmniej tuzin pytać, ale ugryzła się w język. Widząc jej wewnętrzną walkę, Draco uśmiechnął się pod nosem. 
– Szybko się uczysz – rzucił jedynie, a potem kontynuował: – Jednak miałem zapas jedynie na sześć miesięcy. Nigdy nie zdradził mi receptury, nie było na to czasu. Muszę przyjmować ten eliksir ze względów medycznych. Reszta nie powinna cię obchodzić – dodał szybko, znów wędrując spojrzeniem od witrażu do jej twarzy. Hermiona nadal milczała, choć natłok myśli sprawił, że niemal rozbolała ją głowa. Miała teraz tyle pytań! 
– Jak łatwo się domyślić, próbowałem odtworzyć eliksir. To, co udało ci się zniszczyć było moją najlepszą wersją. Mikstura Severusa wystarczy mi jeszcze na dwa tygodnie, później będziemy mieli problem. 
– My? – zapytała głucho Hermiona. Malfoy jedynie skinął głową. 
– Od teraz jesteś częścią tego. Na własne życzenie. – Dziewczyna nie protestowała, co mile zaskoczyło Ślizgona, ale Draco nie miał złudzeń. Robiła to tylko z poczucia winy. 
– Czego właściwie ode mnie oczekujesz? Mam spróbować uważyć eliksir? – Chłopka uśmiechnął się pod nosem, ale pokręcił przecząco głową. 
– Nie, już ci mówiłem, że musiałbym ci za dużo zdradzić. A nie zamierzam tego robić, będę sam szukał receptury. 
– Ale mogłabym pomóc.
– Sęk w tym, Granger, że wiedząc czego szukamy z pewnością uciekłabyś z krzykiem. 
– Przekonajmy się – odparła wyniośle, rzucając mu wyzwanie. 
– Jesteśmy bezpieczni jeszcze przez dwa tygodnie, potem nie wiem co się wydarzy. Proszę cię tylko, żebyś ogłuszyła mnie za każdym razem, gdy zacznę się dziwnie zachowywać. – Gryfonka parsknęła śmiechem, nie wierząc w to, co usłyszała. 
– Jesteś niedorzeczny, musiałabym rzucać w ciebie zaklęciami niemal bez przerwy. – Malfoy skrzywił się, słysząc jej rozbawienie. 
– Ja nie żartuję – warknął w jej stronę. Jednak Pani Prefekt świetnie się bawiła. Wszystko co do tej pory usłyszała brzmiało niedorzecznie. A Malfoy słynął ze swojego dziwnego zachowania, toteż zupełnie nie potrafiła sobie tego wszystkiego zobrazować. 
– Zapewniam cię, gdy to się wydarzy, doskonale będziesz wiedzieć, że pora na Drętwotę albo Expelliarmus. 
– Ale co się wydarzy? – zapytała Hermiona, nadal sceptycznie nastawiona do całej sprawy. 
– To koniec pytań, będziesz czy nie będziesz w stanie mi pomóc? 
– Jeśli przez pomoc rozumiesz ogłuszeniem cię raz na parę dni to czemu nie – mruknęła wyniośle. Jeśli Malfoy nie zamierzał powiedzieć jej całej prawdy, ona nie zamierzała traktować go poważnie. 
– To nie jest zabawne. 
– Ani poważne, żeby przychodzić do kogoś po pomoc, rzucając tylko strzępkami informacji w takiej sprawie. Poza tym, dlaczego ja? 
– Może ci to umknęło Granger, ale od jakiegoś czasu jesteśmy trochę jakby nierozłączni – powiedział, choć ledwo mu to przeszło przez usta. Hermiona uśmiechnęła się mimowolnie. 
– Zauważyłam – mruknęła, spuszczając wzrok. To wtedy zorientowała się, że większość piany gdzieś wyparowała. W panice zaczęła zgarniać jej resztki. Widząc to, Draco tylko pokręcił z niedowierzaniem głową. 
– Jeszcze jedno, Granger – powiedział, wstając z ziemi. Podszedł bliżej krawędzi basenu, nachylając się nad dziewczyną. Hermiona chciała się odsunąć, jednak musiałaby porzuć swój mały fort z piany. Toteż zamarła, a serce tłukło jej się w piersi. Draco zmoczył rękaw koszuli, aż po łokieć, mącąc wodę i tylko z czystej złośliwości, zabierając trochę piany. 
– Ani słowa McGonagall, żaden z nauczycieli nie może się dowiedzieć. Czy to jest jasne? – Hermiona jedynie skinęła głową, nie będąc w stanie nawet na niego spojrzeć. Malfoy wyprostował się powoli, strzepując resztki piany z palców. Kiedy odsunął się na kilka kroków, Hermionie wrócił głos. 
– Czy możesz już wyjść? – Draco uniósł jedną brew, a potem chwycił obie różdżki, które do tej pory leżały nietknięte na podłodze. 
– Oczywiście – odparł z cwanym uśmieszkiem. 
– Hej! – krzyknęła za nim Granger, widząc, że Ślizgon faktycznie kieruje się do wyjścia. Nadal trzymał jej różdżkę. 
– Oddaj mi różdżkę – powiedziała ze złością. Miała już serdecznie dość tej kąpieli, zresztą prawie wszystkie bąbelki już wyparowały, toteż siedziała w letniej wodzie, zdana na łaskę lub niełaskę Malfoya. Chciała tylko, żeby zostawił jej różdżkę i wyszedł. Draco natomiast świetnie się bawił, rzadko kiedy miał okazję wygrać z Hermioną Granger. Jej nagość nie robił na nim większego wrażenia, wcale nie myślał o niej w ten sposób. Ale najwyraźniej w głowie Pani Prefekt powstawały coraz to odważniejsze scenariusze, toteż chłopak nie chciał przegapić okazji, aby trochę się z nią podroczyć. Z resztą nie rozumiał o co tyle krzyku, o to, że zobaczy jej piersi? Zrugał się za tą myśl. Ona była tylko Hermioną Granger. 
Zawrócił w połowie drogi do wyjścia. Teraz potrzebował sam sobie coś udowodnić, nie dopuszczał do siebie myśli, że Granger mogłaby go jakkolwiek pociągać. Raz jeszcze podszedł do Gryfonki i kucnął na skraju wanny. Hermiona spuściła głowę i odsunęła się trochę. Draco wyciągnął rękę w jej stronę. Podniósł jej brodę ku górze i popatrzył na jej zarumienioną twarz. Widział w jej oczach strach i coś... Coś, czego nie potrafił nazwać. Niestety Hermiona umiała, czuła pewnego rodzaju ekscytację, za co nienawidziła go w tej chwili jeszcze bardziej. Zbliżył swoją twarz do jej twarzy, nachylając się nad wanną.
– Posłuchaj, Granger… – zaczął po cichu, ale wtedy w końcu dostrzegł pożądanie w jej oczach i wystraszył się. Przeraził się jak nigdy w życiu, co gorsza, nie wiedział, czy sam  nie wyglądał tak samo. Mógłby ją teraz pocałować, żeby się przekonać. Żeby dowiedzieć się raz na zawsze. Wiedział, że ona nie będzie protestować, czuł, że Granger też potrzebuje odpowiedzi. Nachylił się jeszcze trochę. 
Do łazienki wpadła dwójka jego przyjaciół. Przymknął oczy ze złości, że mu przerwali. Draco puścił ją i odsunął się na bezpieczną odległość. 
– Co tu się dzieje? – zapytała Pansy, podejrzliwie mrużąc oczy. Scena, którą ujrzała była co najmniej jak z alternatywnej rzeczywistości. Draco Malfoy kucał przy wannie, nachylając się do nagiej panny Granger. Draco odwrócił wzrok od Gryfonki, wzdychając cicho. Spojrzał na przyjaciół z wymuszonym uśmiechem. 
– Nic się nie dzieje, po prostu konwersujemy sobie z Granger. – Teraz wtrącił się Zabini, rzucając pytające spojrzenie spod uniesionych brwi:
– Nago w wannie? – Ta uwaga zirytowała Malfoya, z jakiegoś powodu nie chciał, aby oglądali Granger w takim stanie. 
– A czy ja wyglądam na nagiego? – warknął w stronę Blaise’a. 
– Co tu się dzieje?! – zapytała, wpadając do łazienki Ginny. Widziała jak Pansy i Blaise wraz z pudłem gratów weszli do Łazienki Prefektów. Nie mogła się powtrzymać, aby nie wejść za nimi. Jednak to co ujrzała przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Hermiona siedziała nago w wannie, próbując stać się niewidzialna, a trójka Ślizgonów, dyskutowała w najlepsze. 
– Nic się nie dzieje! – wybuchł Draco. – Nie mogę sobie po prostu porozmawiać z Granger?!
– Jak siedzi naga w wannie? Raczej nie! – wrzasnęła na niego Ginny, sięgając po różdżkę. Wtedy też dostrzegła dwie różdżki w ręce Malfoya. Bardzo jej się to wszystko nie podobało. Blaise podszedł do niej i nachylił się gdzieś nad jej uchem. 
– Może my też powinniśmy rozmawiać w takich warunkach  – zniżył głos do szeptu. Ginny jedynie wywróciła oczami, odpychając go do siebie. Znów odezwała się Pansy, jak zwykle trafiając w samo sedno:
– Draco? – zaczęła nieśpiesznie.
– Co? – fuknął blondyn.
– Dlaczego w ogóle przyszedłeś z nią rozmawiać, gdy siedzi nago w wannie?
Nikt jej nie odpowiedział, toteż Parkinson przeniosła pytające spojrzenie na Hermionę. Pani Prefekt siedziała cicho jak mysz pod miotłom i starała zapaść się pod ziemie. Wtedy do łazienki wpadł Harry.
– Słyszałem krzyki – wyjaśnił i odruchowo odszukał wzrokiem Pansy. Ślizgonka, która już wcześniej mu się przyglądała jedynie odwróciła wzrok i wydęła usta.
– DO CHOLERY, JUŻ NAWET NIE WOLNO SPOKOJNIE ROZMAWIAĆ! – Wydarł się Draco, klnąc.
– Raczej nie za wiele rozmawialiście  – mruknął Zabini, dolewając oliwy do ognia. Dopiero wtedy Harry dostrzegł Hermionę siedzącą w wannie. 
– Co ty tam robisz? – zapytał, trochę przerażony. Wtedy dopiero zaczęło się piekło, Gryfoni i Ślizgoni przekrzykiwali się raz po raz, udowadniając swoje racje. Między Potterem a Zabinim niemal nie doszło do rękoczynów. Draco i Pansy również skakali sobie do gardeł. Powstał taki harmider, że Hermiona nie słyszała własnych myśli. Gdy pozostała piątka zajęła się kłótniami, w końcu sięgnęła po ręcznik i wyszła z wanny, owijając się nim tak ciasno, że aż trudno jej było oddychać. 
Wtedy w drzwiach stanęła sama dyrektorka Hogwartu, profesor McGonagall. Powiodła po wszystkich wściekłym spojrzeniem, a grupa nastolatków natychmiast ucichła. 
– Czekam na wyjaśnienia! Co wy wszyscy, na wielkiego Merlina, robicie w tej toalecie?! – zapytała lodowatym tonem, kipiąc z wściekłości. 
*
Pół godziny później Hermiona siedziała już całkowicie sucha i ubrana w gabinecie dyrektorki. Rzucała spojrzenia bazyliszka drugiemu Prefektowi Naczelnemu.
– Nie patrz tak na mnie Granger – warknął w końcu Draco w odpowiedzi. 
Do gabinetu weszła profesor McGonagall. Przywitała ich lodowatym spojrzeniem.
– Co to miało być?! – Skierowała pytanie w stronę Hermiony, siadając za biurkiem. Dziewczyna nie miała pojęcia co odpowiedzieć i tylko spuściła głowę. Dyrektorka odprowadziła pozostałych do ich sypialni, a prefektów zawołała do swojego gabinetu na rozmowę. Cała sytuacja wydała jej się jednoznaczna i nie wiedziała jakie kroki musiała teraz podjąć. Wydawało jej się, że młodzież jest uświadomiona jakie konsekwencje mogą wyniknąć... A już na pewno nie spodziewała się tego po pannie Granger! Zaczęła myśleć, że wspólne dormitorium nie było taki dobrym pomysłem. Dwójka prefektów i nauczycielka siedzieli w ciszy. Bo co niby mieli powiedzieć? W końcu McGonagall westchnęła cicho i powiedziała:
– Świetnie, widzę, że nie doczekam się wyjaśnień. Choć mieliście tyle do powiedzenia, wrzeszcząc tak, że obudziły się nawet portrety w moim gabinecie. Czeka was szlaban razem z pozostałymi i nie sądźcie, że będzie to tylko sprzątanie jakiejś tam sali. – Tu spojrzała na Hermionę. – Zawiedliście mnie. – Gryfonka tylko bardziej spuściła głowę, zdawała sobie sprawę z tego jak to wyglądało. Przeklinała w duchu te cholerne drzwi, których nie zamknęła.
– Możecie odejść – powiedziała McGonagall i odprowadziła ich wzrokiem do drzwi. Postanowiła podjąć odpowiednie kroki. Od razu posłała po profesora Barkleya. 









Komentarze

  1. Genialny rozdział :P A miniaturka Draco&Hermiona plissss.. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega .! :D W walentynki o Draco i Hermionie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej , oby tak dalej :P A ta końcówka - juz nie moge sie doczekać ciągu dalszego :P Draco i Hermniona w walentynki

    OdpowiedzUsuń
  4. ALISHAAAAAAA......ty mój bohaterze :D Bd Draco i Hermiojna 14.02 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cichoooo.. bie zdradzaj mojej anonimowości XD człowieku ja cie nie znam ; P

      Usuń
  5. Mega a miniaturka:
    Slily
    Jalily
    Dramione (marzy mi sie taki w którym Miona kręciłaby z Nevillem, a Smoczek był zazdrosny mam nadzieje że wiesz o co mi chodzi :) )
    WIERZE W CIEBIE I PISZ JAK NAJSZYBCIEJ!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham <3 <3 <3
    Uwielbiam to opowiadanie, Blaise jak zawsze wszystko zniszczy X.X ciekawe jak rozwinie się akcja Draco i Hermiony *.* głupi głupi Neville :/ jak mógł to zrobić Dafne?!?!? Czekam na kolejny ^^ szkoda, że dopiero w poniedziałek -.- (nieprzespany weekend XD)

    A co do częstotliwości notek to dla mnie jest idelnie i kazdego dnia tylko czekam na wieczór kiedy dodasz nowy rozdział :3 ale równie dobrze byłoby gdubyś zamiast co drugi dzień dodawała co czwarty i wtedy te dwa rozdziały na raz albo jako jeden dłuugi ;)

    Jeśli chodzi o walentynki to mogłabys zrobić Harry i Pansy albo Blaise i Ginny jako wątek głuwny a w tle byłoby Dramione, żeby nie zawsze skupiać sie na Smoku i Mionce tylko też wyróżnić pozostałe parringi <3

    Kundzia :*

    PS. Sorry, że dopiero teraz komentuje, mimo że czytam od początku, ale po prostu jak znalazłam tydzień temu twojego bloga, to w dwie godziny przeczytałam wszystkie rozdziały i nie miałam czasu komentować :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *główny
      (głupi tel)

      Usuń
    2. Cieszymy się, że mamy nowych czytelników :)
      Wbijaj na naszą strone na facebooku, aby być na bieżąco!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Ooooo, jakie to wszystko słodkie! I tak wgl to przez twojego bloga coraz bardziej dołuje się faktem, iż nie mam ani adoratora, ani chłopaka! XDDD <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może ktoś pisze o Tobie na ostatniej stronie w swojej ksiązce? Kto wie :D

      Usuń
  8. Świetny rozdział! Jednak ci się udało.
    Na babcię i dziadka zawsze można liczyć ♥ Szczególnie na takich jak nasi co nie? XD
    Miniaturkę proszę z Hermi i Draco.
    Nie wiem czemu, ale gdy Neville czytał ten list od razu przyszło mi do głowy, że to Ginny napisała do Rona, ale to pewnie tylko podejrzenia mojej nieograniczonej wyobraźni XD
    Tak czy siak czekam na kolejny rozdział
    Życzę weny!
    Sama Wiesz Kto ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałam wczoraj komentarz i nie mam zielonego pojęcia dlaczego się nie wstawił. Wiec zacznę od nowa. xD Boski rozdział!! Zabini jako dziewczyna haha! :DD I moim zdaniem dobrze powiedział Ginny, należało jej się, zachowywała się cały czas jakby była centrum wszechświata. To ona go powinna teraz przepraszać. Malfoy się cieszył, że Hermiona usłyszała jego przeprosiny! A i nareszcie było coś z Harrym i Pansy! Ona taka zazdrosna. xD A więc taki był plan Astorii, tak? Ciekawe skąd jej się wzięło, że Harry chodził z Dafne.. Może zobaczyła jak zderzyli się na korytarzu? Jeszcze list mu wysłała... Ona jest jakaś pokręcona.. xD P.S. Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż za tamtą głupią książkę zrobiłabym coś Zabiniemu.

      Usuń
  10. Rozdział boski! Ciekawa jestem co dalej będzie z Nevillem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo!! Gin i Zabini tak słodko ale Bleise jak zwykle musiał spieprzyć wszystko. Biedny Nevile. Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Macie wspaniałego bloga (^ω^)
    Bardzo podobała mi się notka (tak jak zawsze) Jestem ciekawa jak będą wyglądały dodatkowe lekcje hermiony, moim zdaniem ten nauczyciel jest jakiś dziwny. Zastanawiam się od kogo Nevil dostał ten list, jestem przekonana, że to jakiś przekręt. Mi najbardziej odpowiadają 2-3 dniowe odstępy między rozdziałami, bo nie lubie długo czekać. Codo walentynkowej miniaturki to chciałabym przeczytać coś o Blasie i Ginny, albo Pansy i Harrym.
    Życzę dużo weny i niecierpliwie czekam na nn.
    DiVa

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, ojej, ojej! Wspaniały rozdział! Blaise i Ginny, Harry i Pansy - WOW! *.*
    To było takie mega jak za nią pobiegł <3 I ta zazdrość Harry'ego ;D
    Mam takie podejrzenia, że list, który Nevil przeczytał nie był do niego. Mam nadzieję, że dowiemy się o co chodzi w najbliższym czasie! Nie podoba mi się tylko ten nauczyciel... ciekawe jak będą wyglądać te dodatkowe zajęcia Hermiony.
    Na Walentynki (chociaż nie przepadam za tym świętem ;-;) przeczytałabym coś o Draco i Hermionie <3
    Dużo weny, czasu, cierpliwości i wytrwałości ;)
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  14. Coraz bardziej mi się podoba ten blog. Bardzo się rozwinęłaś i naprawdę to widać.
    Zaj**iste :D
    Takie króciutkie podsumowanie.

    PS. Sorki że nie dłużej ale telefon mi się zawiesza:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam,przepraszam i jeszce raz przepraszam. Oczywiście rozdział przeczytałam w środe,ale moja leniwość wygrała i teraz komentuję!

    Miniaturka oczywiście Dramione!!

    A teraz do rozdziału.Po prostu kocham cię za ostatni fragment ''-Nie, tylko... wlasciwie czemu ja ci się tłumaczę?! Jesteś zazdrosna czy coś? Nie jesteśmy jeszcze razem! -Pansy ze zdziwieniem spojrzała na Harry'ego. Gryfon puścił jej ręce i przeszedł kilka kroków ale po chwili zorientował się, że Pansy nie idzie. Odwrócił się do ślizgonki i burknął:
    -No co? -Nastała cisza, aż w końcu Pansy odpowiedziała uśmiechając się mimowolnie:
    -Powiedziałeś "jeszcze"...'' Jeszcze,jeszcze ale będzie.No i pocałunek Diabła i Ginny.Oczywiście drogi Pan Zabini musiał wszystko zepsuć,ale się pocałowali czyli tu ruszamy do przodu.I z Harr'ym i Pansy też się coś pomału dzieję.No i ten list do Nevill'a jak on może być taki głupi?? Niech walczy o babę! I teraz Dramione,Dramione ! ''-I wrócił Malfoy- Powiedziała ponuro.
    -I źle ci z tym? - Jednak nie doczekał się odpowiedzi.'' Oj pomału też coś się tu dzieję ^^ Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.No to ja już kończę moją wypowiedz.
    Do poniedziałku.Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział!
    Serio Zabini? Serio? Jak on mógł tak potraktować Ginny?
    Draco przeprosił Mione? <3
    Ten nauczyciel od OPCM coraz mniej mi się podoba... -.-
    W miniaturce chciałabym, aby było Dramione <3
    Pozdrawiam i weny życzę
    Invicta

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy dodacie rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję, że dzisiaj pojawi się jeszcze następny rozdział!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro z powodu opóźnień, ale rozdział dopiero jutro :/ W niedziele bardzo późno wróciłam z wyjazdu na ferie i nie miałam czas nic napisać

      Usuń
  19. Trudno się mówi, ale to nic każdy ma swoje sprawy :). Mi też się właśnie skończyły ferie i trzeba było wrócić do szkolnej codzienności i do wstawania o 7 a nie 12 :(( Ech... życie jest ciężkie
    To do jutra i dużo weny życzę!!( ˘ ³˘)♥
    DiVa

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej. :D cudowny rozdział. A ja nadal nie mogę się nadziwić, że Draco przeprosił Hermi :* no i te dodatkowe zajęcia... nie podoba mi się to. Ten nauczyciel serio jakiś pochrzaniony jest xd i to zakończenie :** genialne! :D takie romantyczne ^^ pozdrawiam! ;3

    OdpowiedzUsuń
  21. <3 <3 <3
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Od wczoraj czytam tego bloga i przeczytałam go już całego i powiem tyle:
    1. Superowo piszesz, po prostu genialnie i trzymaj tak dalej
    2. Świetnie że dbasz o interpunkcję
    A teraz niestety to co mi się raczej nie spodobało (chociaż ten blog i tak jest super):
    1. Pisz proszę dłuższe rozdziały są takie super że chciałabym żeby się nie kończyły ��
    2. Wstawiaj rozdziały na czas bo np. dzisiaj miał być nowy rozdział a go nie ma co nie ukrywam mi się nie podoba (chociaż rozumiem że mogłaś mieć jakieś sprawy osobiste, przez co nie napisałaś/wstawiłaś na czas kolejnego rozdziału)
    3. Pisz więcej o Dramionie (Plisssssss)
    Ogólnie blog i tak jest super i życzę dużo weny i mało zmartwień

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  23. Od wczoraj czytam tego bloga i przeczytałam go już całego i powiem tyle:
    1. Superowo piszesz, po prostu genialnie i trzymaj tak dalej
    2. Świetnie że dbasz o interpunkcję
    A teraz niestety to co mi się raczej nie spodobało (chociaż ten blog i tak jest super):
    1. Pisz proszę dłuższe rozdziały są takie super że chciałabym żeby się nie kończyły ��
    2. Wstawiaj rozdziały na czas bo np. dzisiaj miał być nowy rozdział a go nie ma co nie ukrywam mi się nie podoba (chociaż rozumiem że mogłaś mieć jakieś sprawy osobiste, przez co nie napisałaś/wstawiłaś na czas kolejnego rozdziału)
    3. Pisz więcej o Dramionie (Plisssssss)
    Ogólnie blog i tak jest super i życzę dużo weny i mało zmartwień

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  24. A sorry to miało dotyczyć innego postu myślałam że piszę pod rozdziałem 37 (ale ja głupia jestem XD)

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  25. nie podobają mi sie te ,,dodatkowe'' lekcje czuje że to sie źle skończy

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  26. "jeszcze..." xd zal mi ciamajdy i Daf, mam nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  27. UUUUU ciekawie, ciekawie. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty