niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 28


Napisany na kalkulatorze, ale jest. Nie najdłuższy, ale poprzedni miał się czym pochwalić ;) Martwi mnie ilość komentarzy, bo maleje... W ogóle wolicie notki częściej czy rzadziej? Bo jak często dodaje to nie komentujecie :/ Rozdziału w sobotę nie będzie, bo wyjeżdżam i niestety pojawi się dopiero w poniedziałek. Na górze i kawałek niżej macie ankietę, gdzie możecie głosować jaką parę chcecie widzieć w WALENTYNKOWEJ MINIATURCE. W każdym bądź razie, zapraszam do czytania, aha i jeszcze muszę dodać, że ten rozdział powstał dzięki moim dziadkom. Dzięki, za Internet!
~Pani M.

ANKIETA! GŁOSUJCIE TUTAJ KOGO BYŚCIE CHCIELI WIDZIEĆ W MINIATURCE!



Rozdział 28 – Dzień dobroci w lochach.

Blaise Zabini siedział jak struty. Nauczyciel od dwudziestu minut męczył go opowieścią o jakimś zdolnym uczniu z Dumstrangu. Historia zaczęła dobiegać końca i pan Barkley spoważniał:
– Ale nie jesteśmy tutaj, aby słuchać dalej moich opowieści. Zastanowiłaś się już? – Ślizgon w ciele Gryfonki gorączkowo przełknął  ślinę, nie miał pojęcia o czy mówi do niego nauczyciel. Naśladując głos Hermiony, zapytał:
– Ale nad czym? – Wyszło dość piskliwie, ale chłopak był zadowolony z efektu.
– Jak to nad czym? Nad tymi zajęciami, no wiesz, dodatkowymi... – Zabini zastanowił się chwilę, Hermiona i dodatkowe zajęcia? To w sumie by pasowało. Nagle zaczął czuć się jakoś dziwnie. Spojrzał na swoje ręce, które powoli zaczęły zmieniać kolor na ciemniejszy. Przestraszył się i szybko wstał z fotela.
– Zajęcia dodatkowe? Tak, tak świetnie. – Już pędził w stronę drzwi.
– Panno Granger proszę poczekać! – krzyknął za Zabinim zdziwiony nauczyciel, ale Ślizgon już dawno zniknął za drzwiami najbliższej toalety, warto dodać, że damskiej. Wbiegł do kabiny, a obok usłyszał dziewczęcy głos:
– Podejrzewałam, że to ona. W końcu wiesz Harry jest bardzo atrakcyjny, ale żeby tak własnej siostrze? – Rozpoznał głos Astorii, ale nie bardzo rozumiał o czym mówi. Odpowiedział jej inny głos, którego już Blaise nie rozpoznał:
– Och, oczywiście masz racje. Jak ona mogła tak własnej siostrze! Ale Harry jest tylko twój.
– No przecież wiem – odpowiedziała Astoria i obie dziewczyny, Zabini wnioskował po odgłosie kroków, opuściły toaletę.
*
Ginny i Pansy wpadły na nauczyciela w samą porę. Akurat gonił w połowie Hermionę po korytarzu. Dziewczyny zagrodziły mu drogę.
– Ooo, pan profesor. – Uśmiechnęła się Ginevra.
– Tak, tak ale panna Granger... – Przerwała mu Pansy ze sztucznym uśmiechem:
– Od rana źle się czuła. My jej wszystko przekażemy i odprowadzimy do dormitorium.
–Tak oczywiście, proszę się nie martwić – potwierdziła gorliwie rudowłosa Gryfonka.
– Skoro tak mówicie... – Nauczyciel najwidoczniej nie był przekonany.
– Ale proszę się o nic nie martwić – zapewniła jeszcze raz Ginny i dopiero wtedy nauczyciel powiedział całkiem spokojnie:
– W takim razie proszę przekazać pannie Granger, że widzimy się w sobotę w moim gabinecie. – Nauczycie się odwrócił i odszedł. Obie dziewczyny popatrzyły na siebie zdziwione. Gdy pan Barkley znalazł się poza zasięgiem ich głosów Ginny w końcu zapytała:
– Po co Hermiona ma iść do jego gabinetu? Jakiś dziwny ten typek... – Pansy wzruszyła ramionami.
– Może po prostu chce się z nią przespać? – powiedziała to z taką powagą, ze Ginny prawie się nabrała. Prawie.
– Bardzo śmieszne.
– Nie sądzę – odpowiedziała Ślizgonka i dopiero wtedy się uśmiechnęła. Ginny naburmuszyła się trochę. Nie lubiła taki kpin. Szły w stronę toalety, do której wbiegł Zabini.
– Oj nie bocz się... – Ślizgonka dała piegowatej dziewczynie kuksańca w bok.
– Nie boczę się – powiedziała tamta i uśmiechnęła się wesoło.– Gryfoni też nieźle udają.
– Musicie się jeszcze wiele nauczyć... – droczyła się dalej Pansy. W końcu skręciły w boczny korytarz i weszły do łazienki.
– Blaise? – syknęła Pansy.
– Tu jestem – odezwał się męski głos w jednej z kabin.
– Wyłaź idioto – warknęła rudowłosa Gryfonka. Tego Zabini miał za wiele. Otworzył drzwi z taki impetem, że prawie rozwaliły drzwi z następnej kabiny. Był przebrany w swoje ubrania i zmienił się całkowicie w starego Blaise’a. Jedynie był wściekły. Naprawdę wściekły. Szybko podszedł do Gryfonki. Dzieliła ich naprawdę mała odległość i Ginny cofnęła się o krok. Trochę się go teraz wystraszyła. Oczy miał zupełnie martwe, bez tego błysku ciepła. Zadrżała.
– Mam cię dość Rudzielcu! Cały czas mnie obrażasz!
– Nie mów tak do mnie! – wrzasnęła w odwecie Gryfonka. Jej policzki pociemniały.
– To ty mnie cały czas obrażasz! Nawet się wyprowadziłem, bo miałem cię dość, a ty nic! Nadal swoje! Nie jestem idiotą – wycedził ostatnie słowa. Pansy przyglądała się temu niewzruszona, wiedziała, że oni muszą to w końcu załatwić.
– Nie jesteś idiotą? Czyli tylko tak udajesz? – zakpiła Ginny. Ślizgon zacisnął ręce w pięści. Dziewczyna myślała, że ją zaraz uderzy i sięgnęła po różdżkę. Różdżkę, której nie miała. Wtedy odezwała się Pansy, mówiła dość spokojnie:
– Dla bezpieczeństwa, głównie mojego, zabrałam wam różdżki. – Spojrzeli na nią oboje z tą samą pretensją, Ślizgonka uśmiechnęła się i machnęła ręką.
– Kontynuujcie... – Z powrotem spojrzeli na siebie.
– Idiota – warknęła Gryfonka, dolewając oliwy do ognia.
– Zamknij się! – wrzasnął Zabini. Wiele obelg cisnęło mu się na usta, ale się powstrzymał. Dziewczyna doceniła ten nieznaczny gest i jakoś tak głupio się poczuła, jednak następne słowa Blaise’a rozwiały jej wszelkie wątpliwości:
– Kurwa, nawet nie wiem co ja ci takiego zrobiłem?! Bo co?
– Bo oddychasz – rzuciła miękko Ginny.
– Czasami jesteś taka wkurwiająca! DLACZEGO MNIE TAK NIENAWIDZISZ? Dlaczego?! – Dziewczyna spojrzała na niego i czas jakby się zatrzymał. Pod tą maską gniewu, naprawdę się tym wszystkim przejmował. Zrobiło się jej głupio. Chciała mu powiedzieć, że to przez to, że nie napisał o niej w książce, że nie zwraca na nią uwagi, że nie adoruje, że... Zamknęła na chwilę oczy i policzyła do pięciu.
– No co?! Żadnych mądrych komentarzy – rzucił cierpko.
– Zamknij się, Zabini – powiedziała nie otwierając oczu, właściwie wyszeptała.
– Co? – zapytał kpiąco, nadstawiając uszu jakby niedosłyszał. Dziewczyna zacisnęła ręce w pięści i powiedziała to nieco głośniej, nadal miała zamknięte oczy. Potem zrobiła krok w jego stronę i nadal nie otwierając oczu, pocałowała go. Odsunął ją od siebie i zaskoczony chciał coś powiedzieć, ale Ginny w końcu otworzyła oczy i patrząc w jego brązowe tęczówki, znów wyszeptała:
– Zamknij się Zabini. – A potem pamiętała już tylko smak jego ust. Zarejestrowała, że ktoś gwiżdże w oddali, ale to było nieważne. Liczyła się ta jedna chwila.
*
Neville leżał na łóżku w swoim dormitorium. Nie było ani Rona ani Harry'ego. Przypominał sobie te wszystkie dobre chwile spędzone z Daphnie, naprawdę nie rozumiał dlaczego kazano mu to zrobić. Wydawało mu się, że ciemnowłosa Ślizgonka jest z nim szczęśliwa, ale skoro rodzina dziewczyny twierdzi inaczej... No cóż, trudno. Tylko Neville miał mały problem, chyba ją kochał. A wszystko zaczęło się od tego głupiego listu. Listu, który wcale nie był do Neville’a. Niestety chłopak o tym nie wiedział i dlatego finał był taki, jaki był.
 Kilka dni wcześniej...
Neville wrócił późnym wieczorem do dormitorium. Wracał ze spotkania z Daphnie, gdy znalazł pierwszy list. Bez adresu, bez nadawcy. Zwykła biała koperta. Był do połowy wsunięty za drzwi. Gryfon podniósł go i otworzył niezalepioną kopertę. Wszedł do pustego pokoju. Przed chwilą jeszcze siedzieli w nim Harry i Ron. Zapalił światło, usiadł na skraju swojego łóżka i rozłożył list:
"Wiem, że spotykasz się z Daphnie Greengrass. Uwierz mi, to nie jest dobre ani dla niej ani dla ciebie. Ona jest zaręczona ze starszym mężczyzną, ale jeszcze nie chce się z tym pogodzić. Im wcześniej z nią zerwiesz tym lepiej. Spiesz się: G. "
Neville wziął sobie ten list do serca. Wnioskując po podpisie, pomyślał o kimś z rodziny Ślizgonki. Niestety chłopak uwierzył. Od tamtego czasu cały czas kłócił się z Daphnie, jednak dziewczyna nie chciała z nim zerwać. W końcu on musiał to zrobić, mimo że tak bardzo nie chciał. Teraz był nieszczęśliwy, podobnie jak Ślizgonka. Dobijały go plotki dotyczące Daf i Zabiniego. Nie chciał w to uwierzyć jednak wszystko świadczyło przeciwko Daphnie. Westchnął i położył się na łóżku. Jeszcze raz przeczytał list, który trzymał w nocnej szafce. Odłożył go z powrotem. Nie wiedział co robić. I nie było nikogo z kim mógłby o tym porozmawiać. Pomyślał o Lunie Lovegood.
– Szkoda, że cię tu nie ma – powiedział cicho. Pomyślał o niej po raz pierwszy odkąd zaczął spotykać się z Daphnie.
*
Wtedy poczuł dotyk jej ust na swoich wargach. Blaise uśmiechnął się, był pewny, że prędzej czy później tak to się skończy. Jednak nie mógł zapomnieć tego wszystkiego co Gryfonka o nim mówiła. Kretyn, idiota oraz inne określenia wróciły. Oderwał się od dziewczyny i zrobił coś czego wcale nie chciał.
– Wiedziałem, że tak to się skończy. Takie jak ty, zawsze na mnie lecą. –Uśmiechnął się bezczelnie. Ginny była wyraźnie zaskoczona, ale to zaskoczenie szybko zamieniło się w niedowierzanie i złość. Spojrzała na niego jakby właśnie ją uderzył, albo potraktował Cruciatusem. Łzy prawie stanęły jej przed oczami. Powstrzymała je. Chciała go uderzyć, ale gdy podniosła już rękę zatrzymała się. Czuła się bezsilna. Odwróciła się szybko i wybiegła z toalety.
– Ginny! – krzyknął za nią, ale się nie odwróciła. Zabini głośno zaklął. Spojrzał na Pansy, która patrzyła się na niego z niedowierzaniem.
– No co? – zapytał chłopak.
– Ty to umiesz wszystko spieprzyć – odpowiedziała spokojnie i skrzyżowała ręce na piersiach.
– No to co teraz? – zapytał bezradnie.
– Jak to co? Goń ją! – Spojrzał na Ślizgonkę, jakby była z innej planety.
– No już! – ponagliła go jedynie. Zabini obejrzał się na drzwi, za którymi zniknęła rudowłosa dziewczyna i puścił się biegiem. Pansy została sama w toalecie. Oparła się umywalkę. Nigdy by nie przypuszczała, że Blaise, ten Blaise którego znała od dziecka, będzie się uganiał za Gryfonką.
– Dobrze, że ja nie straciłam głowy – mruknęła do siebie, nie wiedząc jak bardzo się myli.
Zabini wybiegł na korytarz i zdał sobie sprawę, że nie wie, w którą stronę pobiegła Weasley. Nie wierzył, że jeszcze przed chwilą ona go całowała. Ona! Stwierdził, że pewnie pobiegła na czwarte piętro lub do wieży Gryffindoru. Najpierw wbiegł na czwarte piętro, przeskakując po dwa stopnie na raz. Jednak, gdy dobiegł do portretu rycerza strzegącego wejścia i wypowiedział hasło, okazało się, że dziewczyny nie ma w dormitorium. Sprawdził jeszcze sypialnie dla pewności, ale nigdzie jej nie było. Szybko zawrócił i pobiegł w stronę wieży. Gdy był w połowie drogi, Ginevra właśnie opuściła pokój wspólny Gryfonów i kierowała się w stronę wyjścia z zamku. Stwierdziła, że spacer po błoniach dobrze jej zrobi. Wychodziła głównym wejściem, gdy Zabini stał pod portretem Grubej Damy i wykrzykiwał co mu tylko przyszło do głowy, licząc na to, że zgadnie hasło. Minęła go grupka Gryfonów. Złapał jednego za ramię i powiedział:
– Podaj mi hasło! Ja muszę tam wejść! – Jednak młody chłopak zrobił jedynie niepewną minę i zagroził, że jeżeli Zabini go nie puści to poskarży się McGonagall. Przepuścił grupkę młodszych uczniów i próbował szybko wejść za nimi, jednak nie udało mu się. Zaklął, co wywołało jedynie oburzenie Grubej Damy. Usiadł pod ścianą i czekał, aż zjawi się ktoś, kto go wpuści do środka. Jednak jak na złość nikt nie przychodził. W końcu chłopak nie mógł już dłużej znieść bezczynności i wstał. Otrzepał spodnie, akurat wtedy zjawił się Harry i Ron wracający z kolacji.
– O nie – mruknął Blaise pod nosem.
– Czego tu chcesz? – naskoczył na niego Ron.
– Chcę porozmawiać z twoją siostrą – wyjaśnił spokojnie Blaise.
– Lepiej odczep się od Ginny – powiedział pewnie Harry.
– Bo co? – droczył się Zabini.
– Bo pożałujesz – szybko powiedział Ron i wyciągnął różdżkę, Zabini pomacał się po kieszeniach, a potem przypomniał sobie, że jego różdżkę ma Pansy. Przeklął ją w duchu.
– To bez sensu, chcę z nią tylko porozmawiać, nawet nie mam różdżki –powiedział ślizgon.
– Daj spokój Ron – odezwał się Harry. – W ogóle skąd wiesz, że Ginny tam jest? – zwrócił się do Blaise’a, gdy rudowłosy Gryfon chował różdżkę do kieszeni spodni. Ślizgon wzruszył ramionami.
– Nie wiem i dlatego tu stoję.
– To stój – warknął Ron, wypowiedział hasło i wszedł do środka. Harry spojrzał nerwowo na Blaise’a.
– Zawołasz ją? – zapytał błagalnie Ślizgon. Gryfon wahał się trochę w końcu zapytał:
– Czego od niej chcesz? Jeśli ją skrzywdzisz...
– Obawiam się, że już to zrobiłem. Teraz muszę ją przeprosić – powiedział niechętnie Blaise.
– Co wy dziś z tym przepraszaniem? Jakiś dzień dobroci w lochach? – zapytał zdziwiony Harry, nie doczekał się odpowiedzi, więc w końcu dodał, wywracając oczami:
– Dobra zawołam ją.
– Dzięki – powiedział cicho Blaise, odchrząkując.
Harry wszedł do pokoju, ale nigdzie nie było Ginny, wypytał kilkoro drugorocznych, ale nikt jej nie widział. Wrócił do Ślizgona na korytarzu i powiedział:
– Nie ma jej tam. Na twoim miejscu sprawdziłbym na dworze. – Zabini w geście podziękowania skinął głową.
– Tak zrobię – powiedział i już go nie było.
*
Draco Malfoy usiadł przy swoim stole, gdzie napotkał wesołe spojrzenia rówieśników. Ktoś poklepał go po plecach, ktoś inny szepnął, "niezła przemowa", ślizgon uśmiechał się pod nosem, wszyscy zachowywali się tak jakby właśnie pokonał setki śmierciożerców. McGonagall wstała, aby jeszcze coś ogłosić. Wszyscy z powrotem zajęli swoje miejsca i zapadła cisza:
– Dziękujemy panie Malfoy, za to... No cóż, śmiałe przemówienie. Ze względu na nowe przepisy, dziś cisza nocna zacznie się pół godziny wcześniej. Proszę Prefektów, aby tego dopilnowali. A Prefektów Naczelnych proszę do mojego gabinetu. Dziękuje za uwagę.
Później wszyscy uczniowie zaczęli przepychać się do wyjścia, tylko Malfoyowi się nie śpieszyło, Malfoyowi i jednej Gryfonce z plakietką Prefekta Naczelnego przymocowaną do szaty. Wyszli ostatni z Wielkiej Sali, ale żadne się nie odezwało. W milczeniu zmierzali do gabinetu dyrektorki. McGonagall przyszła chwilę po nich. Nic nie powiedziała, tylko wskazała im schody na górę. Usiadła za biurkiem, a następnie dała znak, żeby oni również zajęli miejsca. Usadowili się w dwóch, ciemne fotelach na przeciwko dyrektorki. McGonagall zdjęła okulary i potarła zmęczone oczy. Nauczycielka postarzała się przez ten rok, co nie uszło uwadze Hermiony.
– Dopiero za tydzień zacznie się nowy miesiąc, ale nowe hasło podam wam już dziś, brzmi ono "exelsior", co oznacza szczęście.
– Dlaczego pani zmienia hasło? – rzucił niedbale Draco.
– Ponieważ stare znało zbyt wiele osób. – Tu popatrzyła na nich jakby z wyrzutem.
– Postaramy się, aby to nowe hasło dotarło do mniejszej liczby uczniów – zapewniła Hermiona. McGonagall skinęła głową po czym znów zabrała głos:
– Pan Barkley powiedział mi o twoich dodatkowych zajęciach... – Zaczęła nauczycielka, ale Hermona jej przerwała:
– ,No właśnie, te zajęcia, ja nie wiem... – Teraz to McGonagall zabrała głos:
– Nie powinnaś się denerwować, oboje stwierdziliśmy, że odbywać się będę w niedziele, zamiast patrolu.
– Odwołuje pani nasze patrole? – zapytał uradowany blondyn. Dyrektorka spojrzała na niego z wzgardliwym uśmiechem:
– Nie panie Malfoy, patrole nadal będą się odbywać we wtorki i czwartki, natomiast w niedziele pan sam będzie prowadził patrol.
– Ale... – Próbował coś powiedzieć Ślizgon, lecz McGonagall powstrzymała go gestem dłoni:
– Uważa pan, że nie da pan rady prowadzić patrolu bez panny Granger?
– Oczywiście, że nie! – oburzył się Malfoy.
– Świetnie – skwitowała dyrektorka, a potem dała im do zrozumienia, że należy już iść. Wstali z foteli i ruszyli do wyjścia. Gdy Hermiona chwyciła za klamkę dyrektorka dodała jeszcze:
– Dzisiejszy patrol nie został odwołany, stawcie się za pół godziny tam, gdzie zawsze.
Bez słowa skinęli głowami i wyszli. Hermiona zeszła po schodach, cały czas czuła obecność Ślizgona za plecami. Stanęła na korytarzu, a tuż obok niej Draco. Powoli szli do dormitorium. W końcu dziewczyna się odezwała:
– Dlaczego zdecydowałeś się mnie przeprosić?
-I znów zadajesz pytania – mruknął, uśmiechając się pod nosem.
– To źle? – zapytała hardo.  Malfoy wzruszył ramionami.
– Nieważne. – Znów nastała cisza. Szli jeszcze kawałek, ale dziewczyna znów się odezwała:
– Miło z twojej strony, że w końcu mnie przeprosiłeś. – Uśmiechnęła się. Czuła się jakoś dziwnie lekka, odkąd usłyszała to "przepraszam" z ust Malfoya.
– W końcu? Miło? Granger, proszę cię, czuje się jak Puchon...
– Powiedziałeś "proszę cię" – stwierdziła z uśmiechem. Lubiła takie przekomarzanki.
– Nie łap mnie za słówka – warknął.
– I wrócił Malfoy – powiedziała ponuro.
– I źle ci z tym? – Jednak nie doczekał się odpowiedzi.
*

– Przeklęty szlaban, przeklęty Potter – marudziła Pansy, idąc w stronę wyjścia ze szkoły. Jak łatwo się domyślić szła na patrol z Harrym. Nie rozmawiali od czasu, gdy zobaczyła go wtedy z Astorią, uczciwie musiała przyznać, że źle się z tym czuła. Tylko co z tego?
– Spóźniłaś się – poinformował ją Gryfon czekający przy wyjściu. Miał na sobie kurtkę, tą samą co wtedy.
– Dobrze, że ciebie nic nie zatrzymało – warknęła, zapinając bluzę pod szyję. Wyszli z zamku.
– O co ci znów chodzi? – zapytał Harry.
– O nic – ucięła Pansy, szli w stronę jeziora i żadne się nie odezwało. Harry czuł, że Ślizgonka najwyraźniej z jakiegoś powodu, jest na niego zła, to znaczy bardziej niż zawsze. Gdy stanęli nad wodą spróbował znowu:
– Coś się stało?
– Nie. – Znów zbyła go pojedynczą odpowiedzią. Zaczęli okrążenie. W połowie drogi wokół jeziora, dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła wyrzucać z siebie słowa:
– Wiesz, jesteś tak samo płytki jak wszyscy. Nie wierzę, że poleciałeś na te blond wywłokę, rzygać mi się od tego chce. – Gryfon stanął jak wryty, nie rozumiał o czym Pansy do niego mówi.
– Czekaj, ale o co w ogóle chodzi! – Próbował coś z tego zrozumieć. Jedyne co przyszło mu do głowy, to wieczór, gdy Pansy widziała go z Astorią. Nie zdążył i też nie miał szansy, wyjaśnić tego ciemnowłosej Ślizgonce. W dodatku Ron przekonał go, że nie ma się z czego tłumaczyć. Harry mimo wszystko wolał, żeby Pansy wiedziała, że to Astoria się wtedy na niego rzucała, a nie odwrotnie. Zaczęła na niego krzyczeć:
–O to, że się po kątach ślinisz do Astorii! To takie płytkie – powiedziała z pogardą ostatnie zdanie. Nie mogła zaprzeczyć, że jej blondwłosa współlokatorka była piękna, ale sądziła, że Potter nie jest na tyle płytki...
– Ja?! Nie bądź śmieszna, to ona za mną lata! – Oboje zaczęli krzyczeć.
– Jasne, tylko winni się tłumaczą! Poza tym widziałam was!
– A więc o to chodzi! Niczego nie widziałaś! Po prostu przyszłaś w niewłaściwym momencie – próbował tłumaczyć Harry, ich głosy ginęły wśród szumów drzew z Zakazanego Lasu i niosły się po spokojnej tafli jeziora.
– Och wybacz, że wam wtedy przeszkodziłam! – krzyknęła, a jej policzki pociemniały. Przypomniała sobie tamtą chwilę i miała ochotę utopić Harry'ego w jeziorze, a Astorię razem z nim.
– To nie było tak! To ona się na mnie rzuciła!
– Jasne, jasne, a ty po prostu nie protestowałeś! – Harry podszedł do dziewczyny, stanął do niej przodem i chwycił ją za zmarznięte ręce.
– Nie, tylko...  Właściwie czemu ja ci się tłumaczę?! Jesteś zazdrosna czy coś? Nie jesteśmy jeszcze razem! – Pansy ze zdziwieniem spojrzała na Harry'ego. Gryfon puścił jej ręce i przeszedł kilka kroków, ale po chwili zorientował się, że Pansy nie idzie. Odwrócił się do Ślizgonki i burknął:
– No co? – Nastała cisza, aż w końcu Pansy odpowiedziała, uśmiechając się mimowolnie:
– Powiedziałeś "jeszcze"...











35 komentarzy:

  1. Genialny rozdział :P A miniaturka Draco&Hermiona plissss.. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega .! :D W walentynki o Draco i Hermionie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej , oby tak dalej :P A ta końcówka - juz nie moge sie doczekać ciągu dalszego :P Draco i Hermniona w walentynki

    OdpowiedzUsuń
  4. ALISHAAAAAAA......ty mój bohaterze :D Bd Draco i Hermiojna 14.02 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cichoooo.. bie zdradzaj mojej anonimowości XD człowieku ja cie nie znam ; P

      Usuń
  5. Mega a miniaturka:
    Slily
    Jalily
    Dramione (marzy mi sie taki w którym Miona kręciłaby z Nevillem, a Smoczek był zazdrosny mam nadzieje że wiesz o co mi chodzi :) )
    WIERZE W CIEBIE I PISZ JAK NAJSZYBCIEJ!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham <3 <3 <3
    Uwielbiam to opowiadanie, Blaise jak zawsze wszystko zniszczy X.X ciekawe jak rozwinie się akcja Draco i Hermiony *.* głupi głupi Neville :/ jak mógł to zrobić Dafne?!?!? Czekam na kolejny ^^ szkoda, że dopiero w poniedziałek -.- (nieprzespany weekend XD)

    A co do częstotliwości notek to dla mnie jest idelnie i kazdego dnia tylko czekam na wieczór kiedy dodasz nowy rozdział :3 ale równie dobrze byłoby gdubyś zamiast co drugi dzień dodawała co czwarty i wtedy te dwa rozdziały na raz albo jako jeden dłuugi ;)

    Jeśli chodzi o walentynki to mogłabys zrobić Harry i Pansy albo Blaise i Ginny jako wątek głuwny a w tle byłoby Dramione, żeby nie zawsze skupiać sie na Smoku i Mionce tylko też wyróżnić pozostałe parringi <3

    Kundzia :*

    PS. Sorry, że dopiero teraz komentuje, mimo że czytam od początku, ale po prostu jak znalazłam tydzień temu twojego bloga, to w dwie godziny przeczytałam wszystkie rozdziały i nie miałam czasu komentować :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *główny
      (głupi tel)

      Usuń
    2. Cieszymy się, że mamy nowych czytelników :)
      Wbijaj na naszą strone na facebooku, aby być na bieżąco!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Ooooo, jakie to wszystko słodkie! I tak wgl to przez twojego bloga coraz bardziej dołuje się faktem, iż nie mam ani adoratora, ani chłopaka! XDDD <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może ktoś pisze o Tobie na ostatniej stronie w swojej ksiązce? Kto wie :D

      Usuń
  8. Świetny rozdział! Jednak ci się udało.
    Na babcię i dziadka zawsze można liczyć ♥ Szczególnie na takich jak nasi co nie? XD
    Miniaturkę proszę z Hermi i Draco.
    Nie wiem czemu, ale gdy Neville czytał ten list od razu przyszło mi do głowy, że to Ginny napisała do Rona, ale to pewnie tylko podejrzenia mojej nieograniczonej wyobraźni XD
    Tak czy siak czekam na kolejny rozdział
    Życzę weny!
    Sama Wiesz Kto ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałam wczoraj komentarz i nie mam zielonego pojęcia dlaczego się nie wstawił. Wiec zacznę od nowa. xD Boski rozdział!! Zabini jako dziewczyna haha! :DD I moim zdaniem dobrze powiedział Ginny, należało jej się, zachowywała się cały czas jakby była centrum wszechświata. To ona go powinna teraz przepraszać. Malfoy się cieszył, że Hermiona usłyszała jego przeprosiny! A i nareszcie było coś z Harrym i Pansy! Ona taka zazdrosna. xD A więc taki był plan Astorii, tak? Ciekawe skąd jej się wzięło, że Harry chodził z Dafne.. Może zobaczyła jak zderzyli się na korytarzu? Jeszcze list mu wysłała... Ona jest jakaś pokręcona.. xD P.S. Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż za tamtą głupią książkę zrobiłabym coś Zabiniemu.

      Usuń
  10. Rozdział boski! Ciekawa jestem co dalej będzie z Nevillem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo!! Gin i Zabini tak słodko ale Bleise jak zwykle musiał spieprzyć wszystko. Biedny Nevile. Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Macie wspaniałego bloga (^ω^)
    Bardzo podobała mi się notka (tak jak zawsze) Jestem ciekawa jak będą wyglądały dodatkowe lekcje hermiony, moim zdaniem ten nauczyciel jest jakiś dziwny. Zastanawiam się od kogo Nevil dostał ten list, jestem przekonana, że to jakiś przekręt. Mi najbardziej odpowiadają 2-3 dniowe odstępy między rozdziałami, bo nie lubie długo czekać. Codo walentynkowej miniaturki to chciałabym przeczytać coś o Blasie i Ginny, albo Pansy i Harrym.
    Życzę dużo weny i niecierpliwie czekam na nn.
    DiVa

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, ojej, ojej! Wspaniały rozdział! Blaise i Ginny, Harry i Pansy - WOW! *.*
    To było takie mega jak za nią pobiegł <3 I ta zazdrość Harry'ego ;D
    Mam takie podejrzenia, że list, który Nevil przeczytał nie był do niego. Mam nadzieję, że dowiemy się o co chodzi w najbliższym czasie! Nie podoba mi się tylko ten nauczyciel... ciekawe jak będą wyglądać te dodatkowe zajęcia Hermiony.
    Na Walentynki (chociaż nie przepadam za tym świętem ;-;) przeczytałabym coś o Draco i Hermionie <3
    Dużo weny, czasu, cierpliwości i wytrwałości ;)
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  14. Coraz bardziej mi się podoba ten blog. Bardzo się rozwinęłaś i naprawdę to widać.
    Zaj**iste :D
    Takie króciutkie podsumowanie.

    PS. Sorki że nie dłużej ale telefon mi się zawiesza:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam,przepraszam i jeszce raz przepraszam. Oczywiście rozdział przeczytałam w środe,ale moja leniwość wygrała i teraz komentuję!

    Miniaturka oczywiście Dramione!!

    A teraz do rozdziału.Po prostu kocham cię za ostatni fragment ''-Nie, tylko... wlasciwie czemu ja ci się tłumaczę?! Jesteś zazdrosna czy coś? Nie jesteśmy jeszcze razem! -Pansy ze zdziwieniem spojrzała na Harry'ego. Gryfon puścił jej ręce i przeszedł kilka kroków ale po chwili zorientował się, że Pansy nie idzie. Odwrócił się do ślizgonki i burknął:
    -No co? -Nastała cisza, aż w końcu Pansy odpowiedziała uśmiechając się mimowolnie:
    -Powiedziałeś "jeszcze"...'' Jeszcze,jeszcze ale będzie.No i pocałunek Diabła i Ginny.Oczywiście drogi Pan Zabini musiał wszystko zepsuć,ale się pocałowali czyli tu ruszamy do przodu.I z Harr'ym i Pansy też się coś pomału dzieję.No i ten list do Nevill'a jak on może być taki głupi?? Niech walczy o babę! I teraz Dramione,Dramione ! ''-I wrócił Malfoy- Powiedziała ponuro.
    -I źle ci z tym? - Jednak nie doczekał się odpowiedzi.'' Oj pomału też coś się tu dzieję ^^ Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.No to ja już kończę moją wypowiedz.
    Do poniedziałku.Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział!
    Serio Zabini? Serio? Jak on mógł tak potraktować Ginny?
    Draco przeprosił Mione? <3
    Ten nauczyciel od OPCM coraz mniej mi się podoba... -.-
    W miniaturce chciałabym, aby było Dramione <3
    Pozdrawiam i weny życzę
    Invicta

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy dodacie rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję, że dzisiaj pojawi się jeszcze następny rozdział!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro z powodu opóźnień, ale rozdział dopiero jutro :/ W niedziele bardzo późno wróciłam z wyjazdu na ferie i nie miałam czas nic napisać

      Usuń
  19. Trudno się mówi, ale to nic każdy ma swoje sprawy :). Mi też się właśnie skończyły ferie i trzeba było wrócić do szkolnej codzienności i do wstawania o 7 a nie 12 :(( Ech... życie jest ciężkie
    To do jutra i dużo weny życzę!!( ˘ ³˘)♥
    DiVa

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej. :D cudowny rozdział. A ja nadal nie mogę się nadziwić, że Draco przeprosił Hermi :* no i te dodatkowe zajęcia... nie podoba mi się to. Ten nauczyciel serio jakiś pochrzaniony jest xd i to zakończenie :** genialne! :D takie romantyczne ^^ pozdrawiam! ;3

    OdpowiedzUsuń
  21. <3 <3 <3
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Od wczoraj czytam tego bloga i przeczytałam go już całego i powiem tyle:
    1. Superowo piszesz, po prostu genialnie i trzymaj tak dalej
    2. Świetnie że dbasz o interpunkcję
    A teraz niestety to co mi się raczej nie spodobało (chociaż ten blog i tak jest super):
    1. Pisz proszę dłuższe rozdziały są takie super że chciałabym żeby się nie kończyły ��
    2. Wstawiaj rozdziały na czas bo np. dzisiaj miał być nowy rozdział a go nie ma co nie ukrywam mi się nie podoba (chociaż rozumiem że mogłaś mieć jakieś sprawy osobiste, przez co nie napisałaś/wstawiłaś na czas kolejnego rozdziału)
    3. Pisz więcej o Dramionie (Plisssssss)
    Ogólnie blog i tak jest super i życzę dużo weny i mało zmartwień

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  23. Od wczoraj czytam tego bloga i przeczytałam go już całego i powiem tyle:
    1. Superowo piszesz, po prostu genialnie i trzymaj tak dalej
    2. Świetnie że dbasz o interpunkcję
    A teraz niestety to co mi się raczej nie spodobało (chociaż ten blog i tak jest super):
    1. Pisz proszę dłuższe rozdziały są takie super że chciałabym żeby się nie kończyły ��
    2. Wstawiaj rozdziały na czas bo np. dzisiaj miał być nowy rozdział a go nie ma co nie ukrywam mi się nie podoba (chociaż rozumiem że mogłaś mieć jakieś sprawy osobiste, przez co nie napisałaś/wstawiłaś na czas kolejnego rozdziału)
    3. Pisz więcej o Dramionie (Plisssssss)
    Ogólnie blog i tak jest super i życzę dużo weny i mało zmartwień

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  24. A sorry to miało dotyczyć innego postu myślałam że piszę pod rozdziałem 37 (ale ja głupia jestem XD)

    Kujonek XD

    OdpowiedzUsuń
  25. nie podobają mi sie te ,,dodatkowe'' lekcje czuje że to sie źle skończy

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  26. "jeszcze..." xd zal mi ciamajdy i Daf, mam nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  27. UUUUU ciekawie, ciekawie. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń