piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 20

Rozdział 20 – Zakończmy to tak jak zaczęliśmy, razem.


Prawie szeptem powiedziała:
– Nie, wiem. – Zapadło milczenie.
– Chyba po raz pierwszy w życiu czegoś nie wiesz – powiedział posępnie Malfoy. Gryfonka z uśmiechem pokiwała głową.
– Zadaj to pytanie, Granger – mruknął Draco.
– Dobra, to Pansy. Ilu miałaś chłopaków? – Ślizgonka spojrzała ze zdziwieniem na Hermionę.
– No co? Ja też mogę zadać jakieś kłopotliwe pytanie... – Wzruszyła ramionami.
– Dobra – mruknęła Pansy i zaczęła swoją wyliczankę, która okazała się dużo krótsza niż ta litania Blaise’a:
– Terry Nott, Jared Higgs, Adrian Pucey – zakończyła.
– A ja? – zapytał Malfoy, podnosząc jedną brew. – Nie żebym się upominał... – dodał zaraz.
– No tak, ale nie sądziłam, że brałeś to na serio... No więc dobrze i Draco Malfoy.
– Teraz lepiej – powiedział chłopak i napił się ognistej. Pansy miała teraz zadawać pytanie, tylko komu? Może Zabini? Stwierdziła, że to będzie dobry pomysł.
– Blaise...?
– Słucham – powiedział, a sekundę potem Ginny warknęła:
– Weź tą rękę. – Chłopak posłusznie to zrobił.
– Więc Blaise... Czy czasami śpisz nago? – Wymyśliła w przypływie nagłej głupawki.
– Yyymm... nie. Co ci odwala Pansy? – Był trochę rozbawiony, jego przyjaciółce najwidoczniej alkohol zaczął uderzać do głowy.
– To wpływ Pottera bez koszulki – zażartował Malfoy, na co Ginny i Hermiona parsknęły śmiechem. Panna Granger nie sądziła, że Draco może mieć tak „normalne” poczucie humoru. Poznawała go z zupełnie innej strony.
– Wcale nie! – krzyknęła Ślizgonka. Całe towarzystwo było lekko podchmielone. Pansy od dużej ilości ognistej whisky dostała wypieków na twarzy. Ginny kiwała się na boki, siedząc na kolanach Zabiniego. Ciemnowłosy Ślizgon zaczął powoli bełkotać. Harry również zdradzał objawy upojenia alkoholowego. Jedynie Draco i Hermiona się trzymali.
– Czyja kolej? – powiedziała panna Weasley i czknęła.
– Moja! – Blaise podniósł rękę i przechylił się do tyłu.
– Draco czy uważasz, że Hermiona jest ładna? – Zabini spojrzał na przyjaciela nieprzytomnym wzrokiem. Pansy skryła uśmiech, wiedząc jaka byłaby odpowiedź Malfoya. Hermiona wyprostowała się nagle, kręcąc się na kanapie. Nagle poczuła się spięta. Nie żeby zależało jej na odpowiedzi…
– Nie odpowiem. – Malfoy wzruszył ramionami i sięgnął do słoika. Wszyscy choć lekko wstawieni dostrzegli, że Hermiona wyraźnie posmutniała. Siedziała taka przygaszona bez tego swojego błysku w oczach. Draco też to dostrzegł i sam nie wiedział  czemu, być może było to spowodowane późną godziną albo dwoma butelkami ognistej. W każdym bądź razie zrobił to co zrobił. A zaczęło się od tej małej kartki ze słoika. Malfoy przeczytał:
"Przytul ją!" 
Kartka nie określała kogo dokładnie dotyczy zadanie, jednak mimo wszystko podszedł do Gryfonki.
– Wstań – powiedział i wyciągnął rękę, pokręciła przecząco głową i nie patrzyła na niego, nie potrafiła.
– Dobrze, skoro tak wolisz... – Wzruszył ramionami i podniósł dziewczynę. Pisnęła, miał zimne ręce. Przerzucił ją sobie przez ramię i obszedł kanapę tak, że stali za meblem. Postawił ją na ziemię. Nadal na niego nie patrzyła, a on uśmiechnął się do niej. Ten gest wydał się dziwny zarówno jemu jak i jej. Bo żadne nie myślało o czwórce pozostałych uczniów przyglądających się tej scenie.
– Spójrz na mnie. – Podniosła na niego wzrok, musiała zadrzeć głowę do góry.
– Pomożesz wykonać zadanie, czy będziemy tak stać wieczność? – Wywróciła oczami, nawet w takiej chwili nie opuszczał go sarkazm. Objął ja w tali i przytulił do siebie. Dziewczyna nie była pewna co zrobić z rękami,  w końcu też go objęła. Stali tak chwilę. Aż w końcu Harry i Pansy chrząknęli w tym samym momencie. Malfoy i Hermiona prawie odskoczyli od siebie. Ginny, siedząc na kolanach Zabiniego, uniosła wysoko jedną brew, ale nic nie powiedziała. Draco z powrotem wziął Gryfonkę na ręce.
– Puść mnie! Umiem chodzić! – krzyknęła zaskoczona Hermiona, ale przy tym śmiała się jak dziecko.
– Ale ja wcale nie kwestionuje twoich umiejętności chodzenia, Granger. – Rozbawiła go postawa dziewczyny. Już miał ją posadzić na kanapie, gdy nagle zawrócił i zrobił jedną rundkę wokół pokoju.
– Postaw mnie na ziemię! – Znów krzyknęła Gryfonka. Była zupełnie zdezorientowana zachowaniem chłopaka. To wszystko działo się jakby z innym Malfoyem, z Malfoyem którego dopiero miała poznać. W końcu posadził ją na kanapie, a sam opadł na fotel.
– Potter, czy tobie tak przypadkiem nie podoba się Pansy?–  zadał pytanie, uśmiechając się w iście ślizgoński sposób.
– No raczej. – Wybraniec czknął.–  Jest bardzo ładna i mądra... Ma charakterek! – Ślizgonka zarumieniła się, a jakiś denerwujący głosik w głowie przypomniał jej, że jutro nie będzie pamięta tego, co Harry powiedział. A jeżeli to alkohol dał o sobie znać?
– Panie i panowie, zaczynamy ostatnią rundę! – oznajmił Blaise dziwnie wesoły i Ginny znów musiała dodać swoje "weź tą rękę". Gryfon robił się senny, a ostatnie pytanie miał zadać Zabiniemu. Tylko o co pytać?  Zastanowił się chwilę.
– Więc Blaise, jakie masz plany co do Ginny? – To pytanie wydawało się wszystkim niewinne, ale plany Zabiniego wobec Gryfonki nie były do końca uczciwe. Bądź co bądź, może trochę, ale tylko trochę, chciał ją wykorzystać? Przecież chciał z nią być, żeby matka nie zmuszała go do ślubu. Jak się wyda cały plan szlak trafi! Oprócz Zabiniego wiedział jedynie Draco. A on nie za wiele teraz pomoże... Co tu powiedzieć? Chłopak wysilał jeszcze szare komórki. Nie widział innego wyboru.
– Ginny podaj słoik – powiedział niechętnie. Dziewczyna lekko zaskoczona posłusznie podała mu słój. Zdziwiła się trochę, bo pytanie wydawało jej się w miarę proste. Nie zaprzątała sobie tym głowy, w dodatku głowy nie do końca trzeźwej. Zabini wylosował karteczkę i przeczytał:
"Pocałuj wszystkie dziewczyny biorące udział w grze."
Ślizgon poprosił aby Ginny wstała, posłusznie to zrobiła. Podszedł do Hermiony nachylił się nad nią i cmoknął dziewczynę w usta, potem to samo uczynił z Pansy siedzącą obok. Stało się to tak szybko, że ani Gryfonka ani Ślizgonka nie miały czasu mrugnąć. Panna Granger za bardzo nie wiedziała co o tym myśleć. Za to Harry doskonale wiedział. Już wszyscy mężczyźni w tym pokoju całowali Pansy, tylko nie on. Nie żeby mu specjalnie zależało, no może trochę... Ciemnowłosy Ślizgon podszedł do Ginny stojącej koło ich fotela, założył jej pasmo rudych włosów za ucho i musnął ręką policzek. Podszedł jeszcze bliżej, dzieląca ich odległość... Nie było żadnej odległości.
– Pocałujesz mnie wreszcie? – zapytała Gryfonka poirytowana tym przedstawieniem. Kiwnął głową i przyłożył ręce do jej policzków. Pocałował ją. Ale nie tak jak Hermionę czy Pansy, o nie. Całował ją już dobre parę sekund, gdy Ginny zaczęła się wyrywać. Mocniej ją przytrzymał i cieszył się, że jest tak blisko Gryfonki.  Dziewczyna w ogóle się nie cieszyła, a Ślizgon ją po prostu wkurzył! Nie miała ochoty na ten pocałunek. W końcu ją zostawił i jakby nic się nie stało usiadł na fotel.
– Siadaj – powiedział, uśmiechając się.
– Siadaj? – wysyczała Ginny. – Co ty sobie myślisz?! Mam swoją godność idioto i nie pozwolę, żebyś mnie tak traktował!
– Ja tylko wykonywałem zadanie!
– Kogo oszukujesz? Mnie? Siebie? Chyba, że po prostu chciałeś się popisać.
– Daj spokój – powiedział Blaise, licząc na zakończenie sporu.
– Dobra, nie chce mi się teraz z tobą kłócić, ale jeszcze do tego wrócimy. Nie myśl sobie – warknęła, a po chwili usiadła na kolanach Ślizgona.
– Moja kolej na pytanie, więc Ginny. Dlaczego, do cholery, zgrywasz taką niedostępną? – zapytał Blaise i powoli opróżnił trzecią już butelkę whisky.
– Nie zgrywam niedostępnej... – powiedziała powoli. – No może trochę, ale czy ty nie mógłbyś też się jakoś bardziej postarać?
– Ymm... Postarać o co? – wtrącił Malfoy, obserwując zmieszanie Gryfonki i swojego przyjaciela.
– Nie ważne – rzuciła Ginny.
– Twoja kolej na pytanie – przypomniała Pansy, Ginny po chwili zastanowienia powiedziała, trochę jej się język plątał, ale ogólny sens wszyscy zrozumieli:
– Pansy? Spałaś z jakimiś Gryfonami? – Ślizgonka zmarszczyła brwi, alkohol mieszał jej w głowie, ale jeszcze nie na tyle by wiedzieć, że nie należy odpowiadać na to pytanie. Chwyciła słoik i zaczęła w nim mieszać. W końcu zdecydowała się na jakąś kartkę. Wyciągnęła ją i już miała przeczytać, gdy wszyscy usłyszeli chrapanie. Rudowłosa Gryfonka zasnęła i wtuliła się w klatkę piersiową Ślizgona, ale to nie ona chrapała tylko wcześniej wspomniany Ślizgon. Istotnie Blaise zasnął i oparł swoją głowę o głowę Ginny.
– Słabe głowy mają – powiedział odkrywczo Malfoy. Hermiona uśmiechnęła się na ten widok.
– Jak tam twoje zadanie Pansy – zapytał Harry. Dziewczyna pomimo, że dwójka graczy odpadła przeczytała zadanie z kartki:
"Pocałuj pierwszego chłopaka z lewej."
Spojrzała w tamta stronę licząc, że zobaczy Draco, jednak pomyliła się w kalkulacjach. Harry ze zdziwieniem patrzył na Ślizgonkę.
– Może lepiej, że Ginny nie widzi... – powiedziała Hermiona i ziewnęła przeciągle, już któryś raz w ciągu pół godziny. Oczy zaczęły jej się zamykać w końcu dochodziła druga w nocy. Po chwili Draco spojrzał na Hermionę pogrążoną w płytkim śnie. Sam był już trochę senny, po zadaniu Pansy Hermiona miała mu zadać pytanie i gra skończona, ale skoro Gryfonka zasnęła, on w sumie też może się położyć. Zasnął. Nawet nie zdążył zobaczyć czy Pansy i Potter wykonali zadanie.
Wpatrywali się w siebie, przez ten cały czas, nikt nic nie mówił. Spostrzegli, że wszyscy zasnęli i zarówno Harry jak i Pansy mieli wrażenie, że zostali sami.
– To... Co z tym robimy? – zapytał Gryfon, dziewczyna wzruszyła ramionami, a ciemnowłosy chłopak kontynuował:
– Bo wiesz, chyba musimy dokończyć grę.
– Wiem – powiedziała szeptem, aby nikogo nie obudzić.
–  To... – Harry podrapał się po głowie, był trochę zmieszany, ale alkohol dodawał mu odwagi, wstał ze swojego fotela i usiadł obok Ślizgonki na kanapie. To tylko zadanie, spokojnie! Powtarzała sobie Pansy, zamknęła na chwile oczy i powoli policzyła do pięciu, szybko je otworzyła, i pocałowała Gryfona. Harry zupełnie się tego nie spodziewał i zanim zdążył przytrzymać dziewczynę i przyciągnąć bliżej ta odsunęła się. Wpatrywała się w ziemię.
– Nie tak to sobie wyobrażałem... – mruknął Harry, spojrzała na niego i całkiem przytomnie zapytała:
– Wyobrażałeś to sobie? – Jednak to było jedno z tych pytań, które nie doczekały się odpowiedzi.
*
Dziewczyna otworzyła powoli oczy, za oknem nadal było ciemno. Rozejrzała się po pokoju. Pierwsza anomalia rzucająca się w oczy była co najmniej dziwna pozycja Ginny i Zabiniego. Spali na jednym fotelu wtuleni w siebie. Na fotelu po przekątnej drzemał Malfoy, a obok niej Spali Pansy i Harry. Uśmiechnęła się na ten widok. Ziewnęła i spojrzała na zegar wiszący na ścianie za nią, dochodziła czwarta nad ranem i Hermiona poczuła, że musi koniecznie skorzystać z toalety. Wstała z kanapy i poszła w stronę łazienki. Otworzyła drzwi, przeszła przez nie i nadal znajdowała się przy stoliku z grą. Wydawało jej się, że ma deja-vu. Przypomniała sobie, że tak samo stało się wczoraj gdy próbowała wyjść, a z tego co zrozumiała to gra się nie skończyła! Szybko podeszła do Dracona. Potrząsnęła nim. Wysyczała:
– Malfoy, śpisz? – Chłopak otworzył jedno oko, potem drugie i nieprzytomnym wzrokiem spojrzał na Gryfonkę, mruknął coś i z powrotem zamknął oczy.
– Wstawaj, Malfoy, to nie jest śmieszne. Śpisz?  Wiem, że nie śpisz. – wywarczała nad nim całą litanię, Ślizgon nie wytrzymał podniósł głowę i powiedział:
– Uspokój się Granger, nie śpię. – Stało się coś dziwnego. Różdżki leżące na stole zgasły i w pokoju było jeszcze ciemniej niż wcześniej. Gra dobiegła końca.
– Co to było? – zapytała dziewczyna, oglądając się przez ramię na śpiących Ginny z Blaisem.
– Zmarnowałaś pytanie, Granger – powiedział jedynie Draco.
– Co?
– Gra trwała dopóki nie zadałaś mi pytania.
– Ale ja cię o nic nie pytałam – syknęła Gryfonka, mrużąc podejrzliwie oczy.  
– A właśnie, że tak, zapytałaś czy śpię. – Ślizgon uśmiechnął się ironicznie.
– Wiesz co…? A z resztą. – Machnęła ręką. – Nieważne. – Dziewczyna szybkim krokiem oddaliła się od chłopaka i zniknęła za drzwiami łazienki. Draco zauważył, że czuje tępe pulsowanie w głowie i najchętniej napiłby się wody. Jednakże takowej nigdzie nie było. Wstał z fotela i zajrzał do barku. Żadnej wody, zaklął pod nosem i powlókł się do łazienki. Hermiona wyszła z toalety. Poczesała włosy, bo po nocy na kanapie nie wyglądała za dobrze, nigdzie nie dostrzegła Malfoya. Udała się do pokoju w celu założenia czystego ubrania, a Ślizgon wyszedł z łazienki, oboje mieli wory pod oczami. Gryfonka już otwierała drzwi, gdy usłyszała głos Dracona:
– Ej, Granger…  – Wskazał na Ginny i Blaise’a, a potem na Harry'ego i Pansy.
– No i co? – Podeszła do niego i zapytała szeptem.
– Może by tak.. – Szepnął jej coś na ucho, Gryfonka najpierw się zarumieniła, potem przeszła przez pierwszy szok i fale oburzenia, na koniec uśmiechnęła się i pokiwała głową na znak, że się zgadza. Malfoy uśmiechnął się po ślizgońsku. Zabrali się do pracy. Najpierw dwa wolne fotele ustawili obok siebie i odsunęli bezgłośnie od stolika.
– Może by w między czasie posprzątać? – zapytała Hermiona, na co Ślizgon tylko wywrócił oczami.
– Oni posprzątają – rzucił, dziewczyna nie miała siły się spierać. Przesunęli stół, tak, że znajdował się bardzo blisko kominka.  Na środku było trochę miejsca. Najpierw zajęli się Ginevrą i Blaisem. Malfoy odczepił ręce przyjaciela od pleców Gryfonki a Hermiona ułożyła ramiona przyjaciółki wokół szyli Ślizgona.
– Przytrzymaj jego ręce, Granger. – polecił Draco, Gryfonka posłuchała i chwyciła Zabiniego. Malfoy za ten czas podniósł trochę Ginny i usadził okrakiem na Zabinim. Hermiona parsknęła śmiechem, była bardzo ciekawa reakcji przyjaciółki gdy w końcu się obudzą. Blaise powiedział coś przez sen brzmiało to trochę jak imię Ginny. Panna Granger z powrotem ułożyła ręce Ślizgona wokół tali jej przyjaciółki. Razem z Malfoyem odeszli kawałek dalej, żeby podziwiać efekt. Zabini spał na fotelu z głowa opartą o głowę Ginny, która siedziała na nim okrakiem i obejmowała za szyję.
– Teraz tych dwoje. – Blondwłosy Ślizgon wskazał podbródkiem Harry'ego i Pansy.
– Nie jestem pewna czy dobrze robimy... – Hermionę znów naszły wątpliwości.
– Oczywiście, że nie, Granger. Na tym polega dowcip, chyba znasz definicję?
– Bardzo śmieszne. Ale to nasi przyjaciele... – mówiła dalej.
– Więc się nie obrażą za to, poza tym oni pewnie pomyślą, że tak zasnęli sami. No choć mi pomóż. – Draco potrzymał Pansy, żeby Hermiona mogła położyć Harry'ego na kanapie. Nie dowierzała, że jeszcze nikt się nie obudził. Draco położył Pansy na torsie Pottera. Hermiona poprawiła ręce przyjaciela i teraz wyglądał jakby obejmował Ślizgonkę.
–Co my robimy... – westchnęła, chociaż musiała przyznać, że jej przyjaciele w takich pozycjach wyglądali całkiem zabawnie.
– I co teraz? – zapytała.
– Czekamy, aż się obudzą – powiedział spokojnie Draco. Gryfonka usiadła na jednym z foteli stojących z boku, a Ślizgon zanim jeszcze do niej dołączył, przesunął rękę Pottera trochę niżej i w efekcie znalazła się na tyłku Pansy. Zadowolony rozsiadł się w fotelu obok Granger.
– Zadowolony? – syknęła do niego z wyrzutem.
– Tak, nie sądziłem, że się zgodzisz Granger.
– Bo co? – Drążyła temat.
– Bo nie wydajesz się osobą która, jakby to powiedzieć... która... No lubi się bawić.
– Nie znasz mnie, ja się bawię cały czas – warknęła w jego stronę.
– Tak, już to widzę... – Umilkli, nagle bo Ginny wymruczała coś przez sen. Nikt się nie obudził.
– A co jak my też zaśniemy? – zapytała Hermiona po pewnym czasie.
– Nie zaśniemy, ja będę pilnować ciebie a ty mnie, chyba proste?
– Teoretycznie... – mruknęła i ziewnęła przeciągle.
– Nie ziewaj – powiedział z udawaną surowością McGonagall. Dziewczyna się zaśmiała. Draco też się uśmiechnął.
– Nie rozumiem dlaczego nie możesz być taki zawsze...  – powiedziała smutno.
– Jaki? – warknął, chyba im bliżej świtu tym bardziej przypominał jej starego Malfoya.
– Malfoyowaty...
– To dowaliłaś. – Przewrócił oczami. – To jakiś nowy synonim od czarujący, zabawny, przystojny...?
– Chciałbyś... – mruknęła za śmiechem. – To bardziej synonim słowa zadufany, narcystyczny dupek.
– Dzięki, ale zapomniałaś dodać przystojny... – Już otwierała usta żeby się odciąć, gdy przerwał jej Draco:
– No chyba nie zaprzeczysz? – Uniósł pytająco brew.
– To pytanie poza konkursem, poza tym ty też nie odpowiedziałeś...
– Nie wiedziałem, że aż tak zależy ci na mojej opinii... – mruknął.
– Nie zależy. – Oburzyła się.
– Jasne, że nie. – Mrugnął do niej. Zamilkli. Siedzieli jeszcze trochę, aż w końcu ich również zmorzył sen.
*
Pansy Parkinson leniwie otworzyła jedno oko, potem drugie. Gdy zobaczyła na czym, a raczej na kim leży z jej ust wyrwał się przeciągły krzyk.
– AAAAAA!!! – Harry obudzony krzykiem tuż nad jego uchem, odruchowo podniósł się i Ślizgonka z głośnym hukiem spadła na podłogę.
– Ałł... – jęknęła. Gryfon poprawił okulary i pomógł jej wstać. Pansy przeczesała ręką włosy do tyłu po czym rozejrzała się po pokoju. Wpatrywało się w nią cztery pary oczu, Draco i Hermiona dziwnie się uśmiechali, dziewczynie wydawało się, że w jakiś niewytłumaczalny sposób mają coś wspólnego z tym wszystkim. Ginny, która z jakiś powodów siedziała na podłodze przed fotelem Blaise’a. Z kolei ciemnowłosy Ślizgon uśmiechał się krzywo i trzymał za głowę.
– Eee, wszystko okej.... – zaczął mówić Harry i kątem oka spojrzał na Pansy, dziewczyna przekonana, że zwraca się do niej odpowiedziała:
– Tak, dzięki. – Powiedziały na raz dwa głosy. Ginny i Pansy przez chwilę mierzyły się wzrokiem. Parkinson pomyślała, że ta mała, ruda Gryfonka jest naprawdę denerwująca, niby wszystko kręci się wokół jej... Nic nie powiedziała.
– Ktoś coś pamięta? – mruknął Zabini, trzymając się za głowę.
– Mamy wodę? – zapytała Ginny, wstając z podłogi.
–  Chyba w barku – odpowiedziała Hermiona i wyciągnęła sześć butelek wody, podała każdemu jedną.
– A jak szukałem czegoś na kaca to tego tam nie było... – mruknął Malfoy i napił się.
– Trzeba tu w końcu posprzątać – powiedziała Gryfonka o brązowych oczach, gdy wszyscy ochłonęli i po pierwszym szoku zabrali się za sprzątanie.
*

Ginny Weasley przebywała jeszcze w krainie Morfeusza, gdy usłyszała krzyk. Otworzyła oczy i ku jej zdziwieniu zobaczyła kołnierz męskiej koszuli, powoli uniosła wzrok i dostrzegła Zabiniego. Krzyknęła a obudzony Ślizgon puścił ją, dziewczyna odchyliła się do tyłu i w efekcie spadła na podłogę.
– Co to ma być, Zabini? – warknęła w jego stronę.
– Nie denerwuj się, ja nic nie pamiętam! – Chłopak uniósł ręce w obronnym geście. Ginevra prychnęła, nikt jej nie wmówi, że ten cep nic o tym nie wie.  
– Eee, wszystko okej? – Harry nie zdążył dokończyć, bo Gryfonka nadal siedząca na podłodze odpowiedziała, święcie przekonana, że to pytanie było skierowane do niej:
– Tak, dzięki. – Zawtórował jej drugi głos, wypowiadający te same słowa. Zmierzyła Parkinson wzrokiem. Ta Ślizgonka coraz bardziej ja denerwowała.
– Ktoś coś pamięta? – mruknął Blaise, trzymając się za głowę, Ginny równie coraz bardziej zaczęło dokuczać tępe pulsowanie w głowie i suchość w ustach, zapytała:
– Mamy wodę? – Podniosła się z podłogi, a Hermiona podała jej butelkę. Gdy trochę ochłonęli, wzięli się za sprzątanie. Pansy zaczęła zbierać opróżnione butelki, Harry również się za to zabrał. Ginny nie zwracając uwagi na resztę, zbierała drobne śmieci. Chciała zapytać Hermionę, co z nimi zrobić, więc odwróciła się i zobaczyła Parkinson i Harry'ego trzymających się za ręce, to znaczy właściwie oboje trzymali butelkę, a Gryfon trzymał swoją dłoń na jej dłoni. Patrzyli sobie w oczy. Tego dziewczynie już było za wiele. Głośno chrząknęła, a dwójka przy stole odskoczyli od siebie jak oparzeni. Ginny skryła uśmiech satysfakcji. Dalsze sprzątanie odbyło się w ciszy i spokoju. Potem cała szóstka zeszła na spóźnione śniadanie.
*
Ginny idąca z przodu przekroczyła próg Wielkiej Sali, gdy całe jedzenie zniknęło ze stołu.
– Cholera, głodny jestem... – mruknął Blaise.
– A dlaczegóż to państwo przybywają na śniadanie tak późno? – Usłyszeli poważny głos McGonagall.
– Bo my... ten... – Hermiona zaczęła coś bełkotać, ale dyrektorka szybko jej przerwała gestem uniesionej dłoni.
– Już wystarczy panno Granger. Skrzaty coś wam przygotują. – Nauczycielka transmutacji pożegnała ich i gdy zniknęła z pola widzenia Hermiona wypuściła ze świstem powietrze. Ginny podeszła do stołu Gryfonów i usiadła. Pozostała piątka stała nad nią.
– Czemu nie siadacie? – zapytała.
– Bo to stół Gryffindoru – powiedział Malfoy, jakby "stół Gryffindoru" był jakąś obelgą.
– Też mi problem – prychnęła Hermiona i już chciała usiąść. Gdy Pansy prawie wykrzyknęła:
– Patrzcie! – Część stołu Slytherinu nakrył się i zapełnił jedzeniem.
– No cóż, chyba zjecie z nami. – Powiedział Zabini i uśmiechnął się w stronę Ginevry, ta jedynie prychnęła. Ślizgon podał dziewczynie rękę, ponieważ chciał pomóc jej wstać, ale Gryfonka ją odtrąciła i wstała bez niczyjej pomocy. Przeszli przez Wielką Salę i zasiedli do wspólnego śniadania przy stole Ślizgonów.


To już 20 rozdział ! Nadal nie potrafię w to uwierzyć :) Jednak pod dwoma poprzednimi rozdziałami ilość komentarzy niebezpiecznie zmalała... I teraz ważne pytanie: czy coś jest nie tak? Może coś was denerwuje? Pamiętajcie, żeby to napisać w komentarzach, bo ja cały czas się staram pisać lepiej. Dobra dość tej "poważnej" rozmowy, cieszę się, że święta coraz bliżej i z tej okazji na pewno pojawi się miniaturka ;) Rozdział 21 już wkrótce.

~Pani M.







  

Ehem... jeszcze komentarz za ten uśmiech Harry'ego ;) 
KOMENTARZ = ROZDZIAŁ SZYBCIEJ


środa, 19 listopada 2014

Rodział 19

Rozdział 19 – Zagrajmy w grę…


– Okej Pansy, wygląda na to, że drugą rundę też zaczniesz. – Wyszczerzył się Blaise. – Zadałaś pytanie Draco to już nie możesz go zapytać – przypomniał zaraz.
– Wiem, znam zasady, przecież brałam udział w tworzeniu, matole... – Warknęła Ślizgonka, pytanie Harry'ego trochę ją rozdrażniło. Poza tym czuła na sobie wzrok panny Weasley.
– Dobra, Ginny, czy ty nadal chcesz być z Potterem, żałujesz że z nim zerwałaś? – Gryfonka nie spodziewała się takiego pytania. To fakt, trochę była zazdrosna jak Pansy i Harry się w miarę dogadują, i jeszcze on zadał jej TAKIE pytanie! Ale była zazdrosna tak z przekory, wcale nie chciała jeszcze raz być z Harrym. Chyba. Tylko czy chciała powiedzieć to tak przy wszystkich, przy swoim byłym chłopaku? Nie. Oczywiście, że nie. Jednak czy kłamstwo ma jakikolwiek sens? Głowa Gryfonki przepuszczał przez siebie tysiąc myśli na sekundę. Zostały rozważone wszystkie za i przeciw. W końcu odwaga wzięła górę i Ginny zdecydowała się odpowiedzieć zgodnie z prawdą:
– Nie, nie chciałabym być już drugi raz z Harrym i nie żałuje niczego. – Potem zwróciła się do Gryfona o którym była mowa:
– Harry, nie bierz tego do siebie, po prostu chyba też widziałeś, że nasz związek nie ma za bardzo sensu, prawda?
– To twoje pytanie w grze czy poza nią? – zapytał głosem całkowicie wypranym z uczuć.
– W grze  –odpowiedziała hardo Ginevra.
– Tak, czułem, że nasz związek, jak to określiłaś „nie ma przyszłości”, ale nie zamierzałem tak od razu z tobą zrywać. W sumie cieszę się, że zrobiłaś to za mnie... – powiedział, a Ginny poczuła się tak jakby dostała  w twarz. Oczekiwała odpowiedzi twierdzącej, ale nie stwierdzenia, że chłopak się z nią męczy!
– Uuuu… Powiało chłodem…  – zażartował Zabini, naraz Harry i Ginny wrzasnęli na Ślizgona:
– Nie wtrącaj się!!! 
– Gryfoni nawet taką świetną grę potrafią zepsuć… – mruknął, trochę obrażony, Blaise.
– Nie powiedziałabym, że to „świetna gra…” – dodała, nadal nie zadowolona, Hermiona.
– Dobra grajmy – powiedziała Pansy, łagodząc cały spór, trochę żałowała tego pytania, bo atmosfera między Potterem a Ginny była teraz nieciekawa.
– Z tego co wiem to to teraz kolej Harry'ego... – podsunęła Ślizgonka.
– Dobra to Malfoy. – Ciemnowłosy Gryfon miał świetne pytanie.
– No dawaj – blondyn wywrócił oczami. 
– Dlaczego zawsze nie lubiłeś Gryfonów? A zwłaszcza Hermiony, Rona i mnie? – Zapadła cisza i każdy miał trochę inne odczucia. Harry był ciekawy odpowiedzi, podobnie jak Hermiona. Dziewczyna zastanawiała się nad tym nie raz i w końcu może poznać odpowiedź! Wyczekiwała tego co powie, wpatrując się w twarz Malfoya aby nie przegapić ani jednego słowa. Zabini zarówno jak Pansy dobrze wiedzieli, że pytanie Harry'ego porusza drażliwy temat u ich przyjaciela. Ginny była ciekawa, ale w sumie Malfoy nigdy jej aż tak nie dokuczał, więc odpowiedź zbyt ją nie interesowała. Draco miał mieszane uczucia. Wiedział, że nie może odpowiedzieć na to pytanie, tylko co teraz miał zrobić? Przeklęty Potter! Ślizgon wolałby już jedno z powalonych pytań Blaise’a. Powiódł wzrokiem po zebranych. Hermiona wpatrywała się w niego uważnie, nawet się z tym nie kryła, ich spojrzenia spotkały się. W jej oczach dostrzegł pytanie i zaciekawienie. Szybko odwrócił wzrok.
– Nie odpowiem – powiedział pewnie. Pansy i Blaise się tego spodziewali. Ginny było obojętne, ale Hermiona była na skraju wytrzymałości. Jak to ten idiota "nie odpowie?". Zastanawiała się. Jeszcze zaraz wymyśli jakąś dziwną zasadę umożliwiającą mu zrezygnowanie z odpowiedzi! Denerwowała się w myślach. Wzięła głęboki oddech i choć odłożyła te sprawę na potem, postanowiła poznać odpowiedź. Tylko raczej nie znajdzie jej w bibliotece... Znów westchnęła.
– Jak to nie odpowiesz? – zapytał Harry, trochę zły, że Ślizgon nie zamierza odpowiedzieć.
– Teoretycznie, on nie musi odpowiedzieć na pytanie, tylko musi wylosować w zamian zadanie ze słoika – wyjaśniła Pansy.
– No właśnie. – Uśmiechnął się kpiąco Draco i pewną ręką sięgnął po kartkę. Przeczytał na głos:
– "Z zebranych osób pocałuj jedną, wybraną."
– Mogło być gorzej – stwierdził, wzruszając ramionami. Hermiona spuściła wzrok na podłogę. Ginny ożywiła się na kanapie, wyczuwając stres przyjaciółki. Szepnęła Hermionie do ucha:
– Zależy ci, żeby ciebie wybrał?
–Nie! – krzyknęła, trochę za głośno, panna Granger. Ginny zachichotała.
– Nie martw się Granger, twoja kolej też kiedyś przyjdzie, ale...
– No jasne stary, daj pyska! –zawołał Blaise, rozkładając szeroko ramiona. Malfoy skrzywił się teatralnie.
– Nie dzięki... Pansy jeśli pozwolisz...? – Pokiwała głową i wstała z kanapy. W Harrym zawrzało. Nagle miał ochotę walnąć Malfoya w twarz, to znaczy zazwyczaj miał na to ochotę, ale teraz szczególnie. Najchętniej to by wyszedł i nie oglądał tego. Chyba w końcu musiał się przyznać sam przed sobą, że Pansy nie jest mu taka znowu obojętna. Malfoy podszedł do Ślizgonki i tuż obok kantu stołu ich usta spotkały się. Harry wymownie patrzał w sufit, Hermiona w podłogę, a Gin i Blaise jakby w ogóle nic się nie działo, co chwile spoglądali na siebie i uśmiechali się. Pansy oderwała się od przyjaciela i zajęła swoje miejsce. Pocałunek nie wywarł na niej większego wrażenia, to znaczy owszem, Malfoy świetnie całował, to fakt, ale gdy jest się przyzwyczajonym.... Często z Malfoyem lub Blaisem to robili właśnie podczas takich gier, bo gdy masz pocałować najlepszego przyjaciela lub Goyle’a czy Marcusa Flinta od razu wybierzesz przyjaciela i nawet się nie zastanowisz. Pansy przypomniało się jak Zabini wylosował Millicentę Bulstrode, wtedy po raz pierwszy poprosił Pansy o taka przysługę. W sumie Blaise szybko jej się odwdzięczył, bo w następnej kolejce Ślizgonka trafiła na Goyle’a. Wtedy jeszcze razem z Draco zawarli taki mały pakt. Całkiem przydatny.
– Twoja kolej Draco. –Powiedziała Pansy i uśmiechnęła się, a Harry już drugi raz tego wieczora miał ochotę udusić Malfoya. Ślizgonka dostrzegła minę Harry'ego i skryła uśmiech pełen satysfakcji.
– Dobra to Weas... – Ślizgon napotkał spojrzenie Hermiony, wywrócił oczami i dokończył:
– To Ginny.
– Już się boję... – powiedziała ironicznie.
– Bo powinnaś – dodał Blaise.
– Okej, to jakbyś miała okazję w najbliższych dniach przespać się z Blaisem to byś to zrobiła? – Uśmiechnął się wrednie, a Zabini nerwowo poruszył się w swoim fotelu. Pansy i Hermiona jednocześnie spojrzały na rudowłosą Gryfonkę. Ginny zarumieniła się. W sumie to zgodnie z prawdą odpowiedziałaby, że tak. Ale na pewno nie powie tego na głos.
– Wybieram słoik – powiedziała i skrzyżowała ręce na piersiach.
– Wystarczyło powiedzieć" tak", ale skoro chcesz utrudniać... – mruknął Draco ze swojego fotela. Hermiona wstała podeszła do Ślizgona i trzepnęła go w tył głowy.
– Nie bij mnie kobieto. – Malfoy rozmasowywał sobie tył obolałej czaszki.
– Przynajmniej nie w nos – wtrąciła z przekąsem Pansy i obie z Hermioną się zaśmiały.
– A gdzie ślizgońska solidarność? – zapytał Draco.
– Znikła wraz z śmiesznymi dowcipami Blaise’a – odparła Pansy i upiła kolejny łyk Ognistej. Nikt podczas tej wymiany zdań nie zwrócił uwagi na Ginny. Gryfonka stała jak spetryfikowana z kartką w dłoni.
– Co masz Ginny? -Zainteresowała się Hermiona, jednak ta nic nie odpowiedziała tylko uporczywie wpatrywała się w kartkę. Po chwili starsza Gryfonka wstała podeszła do panny Weasley i zajrzała jej przez ramię, odczytała zadanie i chwyciła się za głowę.
– Kto to wymyślał ?!
– Głównie Ślizgoni na haju... – odparł Zabini i otworzył sobie drugą butelkę. Pansy również wstała i spojrzała na kartkę.
– Nie jest źle – stwierdziła, wzruszając ramionami.
– A już myślałem, że trafiła na jedną ze "specjalnych"... – mruknął Malfoy.
– Myślałam, że wywaliliście "specjalne" po tym jak tamta zaszła w ciąże... – mówiła Pansy, marszcząc brwi.
– Jaką ciąże?! Ja nie chce w to grać! – wykrzyknęła Hermiona.
– Co? Czysta do ślubu? – zakpił Malfoy.
– Nie twoja sprawa! – Znów krzyknęła Gryfonka i ze złości usiadła z powrotem na kanapie. Pansy położyła jej rękę na ramieniu i bezgłośnie wymówiła trzy wyrazy: "nie daj się" po czym mrugnęła i usiadła na swoje miejsce.
– Weasley, czytasz tę kartkę czy nie? – Ponaglił Zabini. Dziewczyna przełknęła ślinę, bo jakoś dziwnie zaschło jej w ustach. Spokojnie przeczytała:
– Do końca gry będziesz musiała siedzieć na kolanach osobie, której dotyczyło pytanie na które tak bardzo nie chcesz odpowiedzieć.
Ginny spojrzała na Blaise’a. Chłopak uśmiechnął się lubieżnie.
– Nie, nie, nie! Dajcie coś innego! Ja tego nie zrobię! – Gryfonka zaczęła się cofać, widząc wzrok i uśmiech Zabiniego.
– Przykro skarbie, nie ja wymyślałem zasad albo nie czekaj, jednak wymyślałem – powiedział Blaise, Pansy załamana zachowaniem Ślizgona walnęła się ręką w czoło i starała się nie zwracać uwagi na poziom inteligencji osób w tym pokoju. No może Hermiona zawyżała średnią…
– Dobra Ginny nie będzie tak źle to tylko jeszcze trzy rundy… – Starała się pocieszyć przyjaciółkę starsza Gryfonka.
– Dawaj, wszy nie ma… – powiedziała Draco, zaraz dodał: – To znaczy, nie wiemy na pewno…
– Dzięki, że we mnie wierzysz. – mruknął ciemnowłosy Ślizgon.  Gryfonka idąc, jak na ścięcie, zbliżyła się do fotela na którym siedział Blaise. Zamknęła oczy, otworzyła je i usiadła bokiem na kolanach chłopaka. Stwierdziła, że było jej całkiem wygodnie, oczywiście nie powiedziała tego na głos. Ślizgon położył jej rękę na plecach. Komu zadać pytanie? Zastanawiała się dziewczyna. Nagle poczuła, że ręka Zabiniego zjechała niebezpiecznie nisko.
– Weź tą rękę. – warknęła w stronę chłopaka. Posłusznie przesunął ją w górę.
– Ginny twoja kolej – wtrącił Harry, o dziwo nie przeszkadzało mu tak bardzo, że jego była dziewczyna siedzi na kolanach innego mężczyzny.
– Wiem, eee…  To może ty Herm? – powiedziała dziewczyna. Druga Gryfonka pokiwała głową i uśmiechnęła się, spodziewała się łatwego, przyjemnego pytania.
– Więc czy ty i Ron robiliście to? A może Wiktor Krum wtedy…
– Nie kończ – powiedziała Hermiona i spojrzała wilkiem na Ginny.  Malfoy zainteresował się grą. Harry i Pansy uważnie wpatrywali się w sufit udając, że w ogóle ich tam nie ma.
– Weź tą rękę! – Znów warknęła Ginevra.
– No Granger czekamy na odpowiedź.  – Malfoy uśmiechnął się ironicznie.
– A jakie dokładnie było pytanie? Bo jeśli pytacie mnie o to czy chodzę z Ronem do Trzech Mioteł na piwo kremowe to odpowiedź brzmi tak – powiedziała wyniośle Hermiona, właściwie to nie doczekała się  sprecyzowanego pytania. Malfoy przewrócił oczami, a Ginny nie patrząc na Hermionę zadała w końcu pytanie, na które Hermiona nigdy jej nie chciała odpowiedzieć:
– Czy jesteś dziewicą? Jeśli nie to z kim to robiłaś?
– Dzięki Gin! Po tobie się tego nie spodziewałam…
– Przepra… WEŹ TĄ RĘKĘ! – krzyknęła i odwróciła twarz w stronę Blaise’a. Chłopak oberwał po głowie i gdy wszyscy się uspokoili, zapadła cisza. Malfoy i Ginny wyczekiwali  odpowiedzi Gryfonki. Blaise też był trochę ciekawy, natomiast Harry i Pansy nadal udawali, że ich nie ma, z podobnych powodów. Harry i tak wiedział od Rona, że Hermiona z nim tego nie robiła poza tym była jego przyjaciółką i raczej jej sprawy łóżkowe mało go interesowały. Pansy natomiast dobrze wiedziała, że o takich sprawach ciężko się mówi i z szacunku do Hermiony, starała się nie słuchać.  Gryfonka nie wiedziała co powiedzieć, jeśli ich okłamie i tak się dowiedzą. Jeśli powie, że jest dziewicą Malfoy na pewno będzie się śmiał, a jeśli, że nie jest co sobie pomyśli Harry i Ginny? Po chwili namysłu stwierdziła, że zarówno rudowłosa Gryfonka jak ciemnowłosy okularnik zrozumieją.  Teraz jeszcze odpowiednie zaklęcia i powinno się  udać…
– Więc nie jestem dziewicą… – Zaczęła powoli i zerknęła na Malfoya, na twarzy chłopaka malowało się zdziwienie. Punkt dla mnie. Pomyślała i już pewniej dokończyła :
– Robiłam to z Wiktorem podczas ostatnich wakacji… –  Pod koniec zdania spostrzegła, że nawet Harry przestał udawać, że w ogóle go nie interesuje odpowiedź i wszyscy się na nią gapili. Draco nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Granger-nie-dziewica… Jakoś nie potrafił sobie tego wyobrazić, w dodatku Krum! Ten idiota, kamienna twarz w każdej sytuacji. Miał dziwne przeczucie, że Gryfonka kłamała, tylko niby jak?  Po chwili doszedł do wniosku, że nie warto w ogóle zaprzątać sobie głowy Granger i jej życiem seksualnym. Skupił się na grze.
– Twoja kolej na zadawanie pytania. – powiedziała beztrosko Pansy, jakby odpowiedź Hermiony nie zrobiła na niej wrażenia.
-– Dobra to Blaise.
– Że ja? – zapytał zdziwiony Ślizgon. Hermiona tylko pokiwała głową. Spojrzała na Malfoya i powiedziała:
– Nie uważasz, że pora zadać w końcu to pytanie?
– Świetny pomysł, Granger. – Draco pokiwał z uznaniem głową.
– Co robiłeś w nocy w zeszłym tygodniu jak McGonagall kazała cię wtedy obudzić i wcisnąłeś jej kit o Astorii?
*

Ron Weasley siedział samotnie w salonie pokoju wspólnego Gryffindoru.  Hermiona i Harry gdzieś zniknęli. Z tego co zapamiętał to Harry miał mieć szlaban, ale powinien już z niego wrócić. Neville przeszedł przez dziurę pod portretem z uśmiechem na twarzy. Ostatnio prawie cały czas chodził szczęśliwy, co Rona zaczęło już wkurzać. Odkąd tak często kłóci się z Hermioną wszystko go denerwowało.
– Gdzie byłeś? – zapytał rudowłosy chłopak z czystej ciekawości.
– Miałem takie jedno spotkanie – odparł tajemniczo Neville i rozsiadł się w fotelu, o tej porze prawie nikogo nie było w pokoju wspólnym, bądź co bądź dochodziła dziesiąta. Ron pokiwał głową.
– A nie widziałeś może Harry'ego?
– Nie. Ani Hermiony – dodał ciemnowłosy Gryfon.
– Hermiona pewnie siedzi gdzieś z Malfoyem. – Nazwisko Ślizgona prawie wypluł. Cała jego wypowiedź przesiąknięta była sarkazmem.
– Z tego co ostatnio widziałem to raczej nie pałali do siebie szczególną sympatią... – powiedział Neville.
– Zaraz, a kiedy ich razem widziałeś? – zapytał podejrzliwie Ron.
– Mieli ostatnio patrol, bodajże wczoraj.  Dobra fajnie się rozmawiało i w ogóle ale ja się zbieram. –Longbottom wstał z fotela.
– Trzymaj się Ron.
–Taa, ty też Neville. – Rudowłosy chłopak posiedział jeszcze chwile na kanapie, licząc na pojawienie się Harry'ego. Nie doczekał się i również położył się spać.
*

– No Blaise, odpowiedź. – Ponagliła Hermiona. Ślizgon został postawiony pod ścianą. Ginny zaraz po pytaniu przyjaciółki popatrzyła na chłopaka. Widział w jej wielkich, niebieskich oczach strach. Nie wiedział co robić. Jemu właściwie nie przeszkadzało, że ktoś się dowie, ale Gryfonka siedząca mu na kolanach, chyba miał inne zdanie na ten temat. Westchnął i powiedział do niej cicho:
– Jak nie chcesz to nic im nie powiem i zaryzykuje zadaniem... – Ginevra  nie wiedziała co odpowiedzieć. Z jednej strony za żadne skarby świata nie chciała, żeby ktokolwiek się dowiedział o pocałunku z drugiej jeszcze bardziej nie chciała zaciągać długu wdzięczność u Ślizgona.  Pokręciła głową i powiedziała uśmiechając się:
– Nie, możesz im powiedzieć. – Zabiniemu ulżyło, kto wie jakie porąbane zadanie wyciągnąłby ze słoika.
– Więc jakiś dzień wcześniej pokłóciłem się z Ginny. Chciałem to wszystko jakoś wytłumaczyć, więc poprosiłem o spotkanie. Miała przyjść wieczorem i zaczekać na mnie koło zakazanego lasu. Przyszła i wyjaśniliśmy sobie wszystko, w pewnym sensie to był zawieszenie broni. Robiło się zimno i nie było sensu marznąć na dworze, więc zaczęliśmy powoli wracać. Po drodze znów wdaliśmy się w małą sprzeczkę, a ja miałem dość jej gadanie i... – Zawahał się na moment i spojrzał na dziewczynę, pokiwała zachęcająco głową, kontynuował:
– Pocałowałem ją. Niestety nie oddała pocałunku, wymierzyła mi policzek i uciekła do zamku. Tamtego wieczora, gdy ją znalazłem w naszym dormitorium udawała, że nic się nie stało i poszła spać. Ja też się położyłem. – Po tej opowieści reakcje były rożne. Harry był zły na Zabinego, że pocałował Ginny. Pansy była smutna, bo wiedziała, że Potter się przejął tym zajściem. Malfoy z wolna pokiwał głową, spodziewał się czegoś takiego. Natomiast Hermiona była zupełnie zaskoczona. W końcu zapytała:
– Całowałaś się z Blaisem? – Ginny spodziewała się tego pytania. Ale dyplomatycznie odpowiedziała:
– Więc nie zupełnie, ja tylko stałam, przecież on wam mówił, że nie oddałam pocałunku to on mnie całował, nie ja jego...
– Ale to był pocałunek – rzucił Harry.
– No tak, ale... – Ginny na ratunek przyszedł Blaise dziewczyna odetchnęła, że nie musi tego tłumaczyć.
– Po prostu dużo gadała to ją pocałowałem żeby się zamknęła, nic więcej. Cokolwiek sobie wyobrażasz w tej twojej głowie, Potter.
– Nic sobie nie wyobrażam, po prostu całowałeś moją dziewczynę! – W końcu krzyknął Harry.
– BYŁĄ DZIEWCZYNĘ!!! – Jednocześnie krzyknęły Ginny i Pansy. Ślizgonka zrobiła się cała czerwona. Poza tym Harry spojrzał na nią ze zdziwieniem, przez co poczuła się jeszcze bardziej głupio.
– A co tobie do tego Parkinson... – zapytała z przekąsem Ginny.
– Nic, porostu stwierdziłam fakt...
– Dość entuzjastycznie... – stwierdził Draco i napił się ognistej.
– Coś sugerujesz? – warknęła Pansy.  Nagle wszyscy na nią naskoczyli. Malfoy uniósł ręce w obronnym geście.
– Nie, nic nie sugeruje...
– Dobra może grajmy dalej, już wszyscy byli, to teraz trzecia runda im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy... – powiedziała Hermiona, tak też zrobili.
– Twoja kolej Blaise. – Dodała, ta gra miała swoje pozytywy, przynajmniej dowiedzieli się co robili Blaise i Ginny tydzień temu. Całowali się w gdzieś w lesie. To raczej nie była odpowiedź jakiej się spodziewała, ale zawsze jakaś...
– Dobra to Potter, czy teoretycznie podkreślam teoretycznie zaakceptował byś, że twoja ex spotyka się ze Ślizgonem?
– Jeśli masz na myśli siebie... – Blaise nie dał mu dokończyć:
– Podkreślam teoretycznie! – Gryfon przewrócił oczami i powiedział:
– Światkiem na waszym ślubie to bym nie był, ale Ginny jest już dorosła, poza tym rozstaliśmy się ,więc chyba nie. Tylko... – Dodał z śmiechem Harry:
– Spróbuj to powiedzieć Ronowi... – Ginny parsknęła śmiechem:
– A co on ma do gadania? – Ciemnowłosy chłopak wzruszył ramionami i powiedział:
– Moja kolej, więc Ginny, czy spotykasz się lub zamierzasz się spotykać z Zabinim?
– A co to w ogóle za pytanie?  Nie wiem co zamierzam. – Różdżki zaświeciły na czerwono, rudowłosa Gryfonka przewróciła oczami, widząc pytające spojrzenia Ślizgonów i Gryfonów:
– Nie jestem z Blaisem, ale nie wykluczam możliwości że to się nie zmieni...
– Wiedziałem! – wykrzyknął triumfująco Zabini, kontynuował: – Mówiłem ci Draco, że ona na mnie leci? Mówiłem?
– Nie przesadzajmy, okej? Pohamuj fantazję... – mruknęła posępnie Ginevra, dokładnie takiej reakcji się spodziewała.
– Dobra grajmy dalej... – powiedziała Hermiona i trzeci raz tego wieczora upiła trochę ognistej. Malfoy uniósł pytająco brew, ale Gryfonka w ogóle się tym nie przejęła i znów upiła trochę alkoholu ze swojej butelki.
– Dobra, Zabini – Niebieskooka Gryfonka po chwili zastanowienia spojrzała na Ślizgona i zażądała:
– Wymień wszystkie dziewczyny z którym spałeś.
– Jesteś pewna, że chcesz to usłyszeć? –zakpił Draco.
– A może inne pytanie...? – Blaise robił się coraz bardziej nerwowy, poza tym nie był pewien czy wszystkie zapamiętał. Zaczął wymieniać:
– Astoria, Lavender, Vane, Elisa z wakacji, taka jedna z Baxbatone, nie jestem pewny jak się nazywała, dwie Brytyjki i jeszcze jedna brazylijka, Cho...
– Czekaj, co? – przerwał mu Harry.
– No, Cho Chang, spokojnie Potter to było po tym jak zarwaliście.
– No mów dalej. – Powiedziała Ginny napiętym głosem. Ślizgon czuł jak z każdą kolejną wymienioną dziewczyną,  jej mięśnie napinały się coraz bardziej.
– To wszystko... – Powiedział powoli, ale w tym momencie różdżki zaświeciły na czerwono.
– Już to widzę – mruknęła posępnie Ginny. Zaczęła żałować, że zadała takie pytanie.
– Z tego co mi mówiłeś było ich o jakiś tysiąc więcej... – powiedział Draco i parsknął śmiechem.
– Może czasem przesadzałem... – przyznał niewinnie Zabini, Ginny wstała z jego kolan i krzyżując ręce na piersiach, głosem wypranym z uczuć, powiedziała:
– Chyba postoje, w końcu przede mną siedziało tam tyle dziewczyn, że chyba spasuje.
– Ej, za kogo ty mnie masz? Ja ciebie nie pytam z iloma facetami spałaś. – powiedział lekko zrażonym tonem.
– Czy ty mi coś sugerujesz? –  warknęła Ginny, była coraz bardziej wściekła na Ślizgona i coraz bardziej żałowała tego pytania.
– Oczywiście, że nic nie sugeruje – powiedział pokojowo Zabini, ale na nic się to zdało.
– Właśnie widzę – warknęła wściekle dziewczyna.
– Dobra gołąbeczki, może skończycie te spory zanim ktoś rozbije jakąś butelkę ognistej? A ty, Weasley, wróć na miejsce – powiedział Draco ironicznie. Ginny westchnęła ciężko i usiadła z powrotem na kolanach Blaise’a, widocznie ucieszonego tym faktem.
– Ja nie chce nic mówić, ale te różki świeciły na czerwono więc Blaise... – Zaczął powoli Draco, dostrzegł wzrok przyjaciela i uśmiechnął się. W Zabinim się gotowało dopiero co przetrwał jedną burzę, a zanosiło się na kolejną. Przełknął ślinę i powoli powiedział:
– No więc, to znaczy... – Pansy modliła się w duchu, żeby ten idiota nie wspominał o tej sprawie z przed dwóch lat. Blaise kontynuował zerkając od czasu do czasu na Parkinson.
– Wydaje mi się, że chyba Pansy...
– Co?! Wydaje ci się? Serio? Nie mów, że tak się schlałeś, że nie pamiętasz?! – Wzburzył się Harry, ostatecznie gdyby on miał to kiedyś robić z Pansy na pewno chciałby to zapamiętać. Zaraz po jego wybuchu rozległ się podniesiony głos Pansy:
– Co?! Wybacz, ale ja tego co najmniej nie pamiętam! Owszem wypiliśmy wtedy trochę i nawet się całowaliśmy, ale nic więcej!
– Obudziliśmy nie do końca ubrani w jednym łóżku, to chyba mówi samo za siebie... – Dziewczyna wywróciła oczami.
 – Ty serio nic nie pamiętasz? Byliśmy zmęczeni po tamtej imprezie, a ty stwierdziłeś, że nie będziesz spać w koszuli, ja wtedy też zdjęłam sukienkę i zasnęliśmy, a spałam u ciebie bo Astoria chciała mieć wolne dormitorium na te jej dzikie orgie...
– W ogóle Pansy, nie wiem komu się tłumaczysz... – powiedział Draco i sięgnął po kolejną butelkę ognistej. Natomiast dziewczyna doskonale wiedziała przed kim się tłumaczy, chociaż nie chciała się do tego przyznać. Harry poczuł się lepiej, zaraz po tym ja Parkinson wytłumaczyła całą sytuację.
– Czyja teraz kolej? – zapytała Ślizgonka, aby zmienić temat.
– Moja. – pwiedział Blaise i zjadł jedną z przygotowanych przez Hermionę przekąsek.
– To Potter. Bardziej przejąłeś się tym, że spałem z Chang, czy tym, że mogło się okazać, że spałem z Pansy?
– Ona nie będzie tego jutro pamiętać?
– Nie będzie – potwierdził spokojnie Zabini, czekając na odpowiedź.
– Pansy. – Zapadła cisza, a Ślizgonka, o której była mowa, pytającym spojrzeniem świdrowała Harry'ego. Wszyscy pozostali zerkali to na Gryfona to na Ślizgonkę.
– Uzasadnij – polecił, wyraźnie rozbawiony Zabini.
– Raczej nie zamierzam – powiedział hardo Potter.
– Ale to cześć pytania, jak nie odpowiesz to czeka cię słoik...
– Słoki od dziś brzmi jak nazwa jakiegoś narzędzia tortur – zażartowała Ginny. Harry przewrócił oczami i wyciągnął pomiętą, białą kartkę ze słoika. Przeczytał marszcząc brwi:
– "Rozbierz się do naga" – Hermiona i Draco wystraszeni patrzyli na Gryfona, Hermiona współczuła przyjacielowi, natomiast Malfoy nie zamierzał oglądać nagich mężczyzn, ani na tej imprezie ani na żadnej innej. Gin zaczęła chichotać, a po chwili Blaise wybuchnął śmiechem, powiedział:
– I co?  Złe było moje uzasadnianie? – Harry nie odpowiedział, tylko gapił się na kartkę, licząc, że zmieni swoją treść. Jedynie Pansy toczyła walkę wewnętrzną. Z jednej strony chciałaby zobaczyć Pottera nago, taka okazja może się już nie powtórzyć, a po tym jak wtedy ściągnął koszulkę nad jeziorem, oddałaby co trzeba za resztę takich widoków.  Z drugiej strony zgodnie z zasadami Harry powinien się rozebrać tylko częściowo, bo w końcu wykonał połowę pierwszego zadania. Podjęła słuszną decyzję i powiedziała:
– Właściwie to Harry powinien się rozebrać tylko częściowo, bo przecież pierwsza część zadania wykonał... – Gryfon szybko podjął wątek:
– No właśnie, wiec może tylko koszulę, co? To będzie do połowy...
– A róbcie co chcecie. – Malfoy wzruszył ramionami. Harry sugestywnie uniósł brew i uśmiechnął się do Ślizgonki, dziewczyna miała wrażenie, że właśnie jej coś zasugerował... Ale pewnie jej się przewidziało.  Nikt się nie sprzeciwiał. Harry wstał z fotela odwrócił się tyłem do wszystkich i zdjął koszulkę przez głowę, dzięki czemu był nagi od pasa w górę. Pansy głośno wciągnęła powietrze nosem, trzeba był przyznać, że chłopak jest dobrze zbudowany. Wtedy nad jeziorem było ciemno i dziewczyna nie mogła przyjrzeć się torsowi chłopaka, ale teraz? Miał kilka blizn i szramę na boku. Gryfon dzięki tym wszystkim treningom Quidditcha wyrobił sobie mięśnie ramion i brzucha. Usiadł z powrotem na fotelu. Była jego kolej na zadanie pytania.
– Hermiono, czy ty wyobrażasz sobie życie z Ronem, no wiesz tak, że wyjdziesz za niego za mąż. potem dzieci?
– Kocham Rona i w ogóle, ale nie wiem czy zwiąże z nim swoją przyszłość... – Był to dla niej trudny temat i bardzo nie lubiła do niego wracać. Nie wyobrażała sobie siebie za trzydzieści lat w objęciach rudowłosego chłopaka. Chociaż kto tam wie?
– To po co z nim jesteś? – zapytał Malfoy, zupełnie nie rozumiejąc postępowania dziewczyny. Hermiona pokręciła głową, spojrzała mu w oczy i prawie szeptem powiedziała:
– Nie wiem.






Trochę spóźniony rozdział 19, ale wybaczcie niemiecki i biologia mnie tym razem pokonały :( Myślę, że "gra" skończy się dopiero w 20 rozdziale, który postaram się napisać jak najszybciej. Jak pewnie zauważyliście cały czas eksperymentuje z wyglądam bloga. Napiszcie co o tym wszystkim myślicie. I jeszcze jedna ważna sprawa, chce widzieć tu jakieś 12 komentarzy a nie jak ostatnio zaledwie 6. Stać was na więcej ;)

~Pani M.  








 KOMENTARZ = ROZDZIAŁ SZYBCIEJ