niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 25

Rozdział 25 - Powrót do początku.

Minęło popołudnie i nieuchronnie zbliżał się wieczór. Za oknem słońce chyliło się ku zachodowi. Hermiona była wykończona nadmiarem prac domowych i dodatkowych, których się podjęła. Oprócz tego czekał ją za pół godziny patrol z Malfoyem. Westchnęła i opadła na łóżko. Zauważyła, że Ślizgon zrobił się jakby... milszy? Nie, to nie jest dobre określenie. Po prostu nie wyzywał jej. Przynajmniej nie tak często jak kiedyś. Patrole wcale nie były takie okropne jak na początku przypuszczała. Jednak nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca...
*
Ginny już od dziesięciu minut chodziła tam i z powrotem po korytarzu czwartego piętra. Chciała porozmawiać z Hermioną o tej głupiej książce. Z drugiej strony chciała zapomnieć, że w ogóle ją przeczytała. Nie miała pojęcia co zrobić, a oprócz tego była wściekła na Zabiniego. Oczywiście wielokrotnie się z nim kłóciła, a Ślizgon bardzo ją denerwował, jednak tym razem naprawdę przesadził. Piegowata Gryfonka nie mogła pojąć jak można być taką świnią. Żeby w ten sposób traktować dziewczyny? Nie do pomyślenia. Fuknęła pod nosem na samą myśl o tym. Nagle usłyszała głos z drugiego końca korytarza:
– Masz owsiki, czy jak? – Odwróciła się na pięcie i zobaczyła rudą czuprynę swojego brata.
– Nie – ucięła krótko. Ron podszedł bliżej.
– To co jest?
– A co ma być? – Gryfon wzruszył ramionami. Nie chciał się mieszać, tym bardziej, że widział w jakim humorze jest Ginny – podłym.
– Nie wiem.
– Po co to przyszedłeś? – zapytała po chwili dziewczyna.
– Zobaczyć się z Hermioną.
 – Zaraz ma patrol – poinformowała brata Ginny obojętnym tonem. Stwierdziła, że się przejdzie i spokojnie wyminęła brata. Musiała przemyśleć całą tą sytuację z Blaisem. A najważniejszą kwestią dla niej było, czy powiedzieć o tym przyjaciółce?
– A ty dokąd? – zawołał za nią Ron.
– Idę się przejść –Krzyknęła przez ramię i zniknęła mu z oczu. Zeszła schodami w dół i chciała wyjść na błonia. Jednak przypomniała sobie, że nie ma na sobie ani kurtki ani ciepłej szaty, tylko sweterek od mundurka. Zaklęła pod nosem. Zawróciła i wspięła się schodami z powrotem na górę. Bez celu włóczyła się po korytarzach, aż usłyszała za sobą męski, głęboki głos:
– Panno Weasley? – Odwróciła się ostrożnie i zobaczyła parę metrów od siebie nauczyciela Obrony przed Czarną Magia.
– Dzień dobry, panie profesorze. A właściwie, dobry wieczór…
– Dlaczego tak chodzisz bez celu? Martwisz się czymś?
– Nie, nie. – Prędko pokręciła głową. Nie chciała jeszcze mieć na karku nauczyciela.
– Przecież widzę, że się czymś martwisz. Może poszlibyśmy na herbatę?
– Herbatę? – powtórzyła z niedowierzaniem. Miała dziwne wrażenie, że tu wcale nie chodziło o żadną herbatę. Nauczyciel zachęcająco pokiwał głową. Dziewczyna zaczęła się wahać. Może faktycznie tylko wypijemy herbatę? Jednak miała złe przeczucia. Wtedy ktoś ją uratował.
– Tu jesteś Ginny. Szukałem cię, mieliśmy porozmawiać. – Odwróciła się i zobaczyła za sobą Zabiniego. Miała wrażenie, że znalazła się między młotem, a kowadłem.
*

Hermiona wstała z łóżka świadoma tego, że za chwilę zaczyna patrol. Martwiła się o Ginny. Od rana nie rozmawiały, a o tajemniczej książce Gryfonka niczego się nie dowiedziała. Pomyślała, że być może Malfoy powie jej coś więcej. Czekał na nią w salonie oparty o barek.
– Idziemy? – zapytała. Dał jej znak ręką żeby chwilę zaczekała. Wypił pół szklanki ognistej, która stała na barku. Lekko się skrzywił.
– Możemy iść – rzucił w stronę dziewczyny, Hermiona posłała mu rozżalone spojrzenie:
– To było konieczne?
– A masz z tym jakiś problem? 
– Ja tylko zapytałam – mruknęła, słysząc jego opryskliwy ton.
– A ja tylko odpowiadam. – Dalej szli w ciszy. Gryfonka straciła ochotę na wszelkie rozmowy po tym opryskliwym powitaniu. Przechodząc korytarz, minęli całującą się parę.
– Nie przeszkadzamy? – rzucił kpiąco Malfoy. Para była jeszcze dzieciakami, być może z trzeciej klasy. Z wyraźnym przerażeniem na twarzach zmyli się w pośpiechu. Rzuciła mu spojrzenie spode łba. Całowanie nie było zabronione.
– Po co to zrobiłeś?
–Co znowu? – warknął, odwracając się do niej.
– Wystraszyłeś ich. – Wzruszył ramionami. Miał dziś podły nastrój, a Granger stała się denerwująca jak nigdy.  
– Grrr!! Musisz być taki... – W porę ugryzła się w język. Odwrócił się do niej, nawet nie zauważyła, kiedy znalazł się tak blisko.
– Jaki Granger? Jaki?
– Ja wcale... – przerwał jej, prawie wysyczał kolejne słowa:
– No wyduś to wreszcie, Granger. Powiedz to! – krzyknął ostatnie zdanie. Dziewczyna cofnęła się i wpadła na ścianę. Spojrzał na nią jak na jakiś śmieć. Hermiona zacisnęła usta w wąską kreskę. Jej oczy ciskały gromy, w końcu to powiedziała:
– Taki nieczuły, niedojrzały i tak cholernie denerwujący!
Cofnął się o krok. Zmierzył ją wzrokiem i zacisnął ręce w pięści. Nachylił się nad dziewczyną, a gdy Hermiona próbowała się odsunąć w bok, położył rękę obok jej głowy.
– Nie będzie mnie obrażać zwykła szlama. – Spojrzała na niego jakby właśnie dał jej w twarz. Mniej więcej tak się czuła. Jej pełne bólu spojrzenie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Zostawił Hermionę pod ścianą i odszedł, nie oglądając się za siebie.
– A było tak dobrze – szepnęła do siebie dziewczyna i opuściła głowę. Jakoś niewytłumaczalnie jego słowa zabolały ją bardziej niż zazwyczaj. 
*
Gdy zniknął za zakrętem i miał pewność że Gryfonka go nie widzi, walnął pięścią w ścianę. Był wściekły na siebie. Znów to zrobił! Obraził ją, nazwał szlamą. Jak kiedyś, a przecież obiecał matce, że już nigdy nie będzie jak kiedyś. Jak zwykle Granger wszystko popsuła. Jakiś denerwujący głosik mówił mu, że to jego wina. Jednak nie chciał o tym myśleć.
– Cholerna Granger. – Nie rozumiał dlaczego znów wszystko zepsuła. Przecież mieli w miarę pokojowe układy. Znów walnął w ścianę. Stchórzył. Nie potrafił zmusić się do tego, aby jego relacje z Granger się choć odrobinę poprawiły, a gdy już w końcu rozmawiali normalnie to on szybko się z tego wycofywał. Nie zależało mu na dobrych układach z Gryfonką, co to to nie, ale obiecał zarówno matce i McGonagall, że jego zachowanie w stosunku do uczniów innych domów się poprawi, a tu co? Znów zaklął pod nosem. Może jednak nie tak łatwo zacząć szanować kogoś kogo się nienawidziło sześć lat? Pomyślał przez chwilę o powrocie do Gryfonki i dokończeniu patrolu, jednak to było nie w jego stylu. Zamiast tego poszedł do pokoju wspólnego Ślizgonów poszukać towarzystwa i ognistej whisky.
*

Hermiona stała tam jeszcze chwilę aż w końcu stwierdziła, że odpuści patrol. Zdenerwowana wróciła do dormitorium. Nie mogła zrozumieć dlaczego ją tak potraktował.
– Niech cię szlak Malfoy! – krzyknęła, wchodząc do sypialni. Naprawdę myślała, że przez te niecałe trzy tygodnie coś się poprawiło, a oni wrócili do punktu wyjścia. Westchnęła, a potem szybko przypomniała sobie, że przecież chodzi o Malfoya.
– Nie będę się nim przejmować – szepnęła do siebie. Spojrzała na zegarek. Było za kwadrans ósma. Spod poduszki wyciągnęła piżamę i wyszła z sypialni. Zamknęła za sobą drzwi łazienki. Szybko odkręciła wodę i wzięła zimny prysznic. Jedna sprawa nie dawała jej spokoju, ta głupia książka Zabiniego. Ginny również przez nią świruje. Hermiona miała nadzieję, że wieczorem dowie się czegoś więcej. Tylko Ginevra powinna być już w dormitorium, a wciąż jej nie ma. Gryfonka owinęła mokre włosy ręcznikiem i ubrała piżamę. Usiadła na łóżku w sypialni i wzięła pierwszą z brzegu książkę. Była zmęczona całym dniem i litery już po paru stronach zaczęły jej się zlewać w jedno. Z trudem przebrnęła jeszcze przez kilka stron, gdy w końcu jej współlokatorka wróciła do sypialni.
*
Wcześniej...

– Nie pamiętam, żebyśmy mieli o czymkolwiek rozmawiać – powiedziała Ginny beznamiętnym tonem.
– A ja tak – zwrócił się do Gryfonki. – Dobry wieczór, panie profesorze – dodał Zabini jakby dopiero teraz zauważył, że nie są sami. Nauczyciel spojrzał na niego przelotnie, a potem wrócił do wpatrywania się w rudowłosą uczennicę. Miał wrażenie, że to starcie przegrał. Musiał się wycofać.
– Panno Weasley może innym razem. – Uśmiechnął się. Ginevra przez chwilę nie rozumiała co belfer ma na myśli. Jednak kilka sekund później odpowiedziała również z uśmiechem:
– Oczywiście, panie profesorze. Bardzo dziękuje. – Nauczyciel skinął głową i udał się w kierunku swojego gabinetu. Ginny odprowadziła go wzrokiem, a gdy zniknął za zakrętem, wściekła odwróciła się z stronę Ślizgona:
-Nie mamy o czym rozmawiać! Dlaczego się wtrąciłeś?
– Po pierwsze to, owszem musimy porozmawiać, a po drugie to, serio Ginny? Serio?
– Co "serio" ? – warknęła, krzyżujące ręce na piersiach.
– Romansujesz z nauczycielem – odparł spokojnie. Dziewczyna po tym stwierdzeniu, aż zachłysnęła się powietrzem.
– Że co? Przecież to śmieszne. – Chłopak wzruszył ramionami. Dobrze widział ich niewinny flirt.
– Oszukuj się dalej, ale on najzwyczajniej w świecie z tobą flirtował.
– To nauczyciel! – prawie krzyknęła. Słowa  Blaise’a wydawały się być tak niedorzeczne.
– Jest niewiele od nas straszy – zauważył trafnie Zabini. Ginny podejrzliwie zmrużyła oczy.
– A właściwie... – zaczęła, sycząc wyrazy przez zęby. – To co cię to interesuje?! –wykrzyczała ostatnie zdanie. Nie zrobiło to na Blaisie większego wrażenia. Wzruszył ramionami.
– Nie wrzeszcz, jeszcze ktoś pomyśli, że coś ci zrobiłem. Po drugie co do książki... – przerwała mu:
–Nie będę o tym z tobą rozmawiać.
– Ale...
–Nigdy! – Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę dormitorium na czwartym piętrze. Teraz wiedziała, że musi porozmawiać z Hermioną. I to jak najprędzej.
*
Draco Malfoy siedział na jednej z czarnych skórzanych kanap w pokoju wspólnym Slytherinu. W ręku trzymał do połowy opróżnioną szklankę z ognistą. W jego tors wtulała się zgrabna brunetka z klasy niżej. Uśmiechnął się do siebie, bo po drugiej butelce ognistej stwierdził, że życie ma sens. Wyrzucił z głowy wszystkie denerwujące myśli, w tym sprawę Granger.
– Draco? – Zaczęła mówić brunetka, wpatrując się w blondyna z uwielbieniem.
– Mhm... – Dał jej znak, że słucha. Zaczęła bawić się skrawkiem swojej białej koszuli.
– Może pójdziemy do ciebie? – szepnęła mu ostatnie słowo do ucha. Malfoy skrzywił się w duchu. Kiedyś na pewno by skorzystał z takiej propozycji, jednak teraz... W dormitorium na pewno będzie Granger, a następnego dnia będzie robić mu wyrzuty. Kącik jego ust uniósł się ku górze w geście niemego uśmiechu. Wyobraził sobie jak Gryfonka próbuje robić mu wykład na ten osobliwy temat, a przy tym się rumieni. Rumieni w ten uroczy sposób… DOSĆ!
– To co? – zapytała Ślizgonka. Pocałowała go w policzek. Delikatnie odsunął dziewczynę od siebie.
– Może innym razem – mruknął i wstał z kanapy. Zatoczył się lekko. Pansy dotąd siedziała na fotelu i co jakiś czas sprawdzała, czy jej przyjaciel nie przesadził z alkoholem. Widząc, że się podnosi również wstała. Odłożyła książkę na stolik.
– Odprowadzę cię – mruknęła w stronę Malfoya. Kiwnął głową, bo dobrze wiedział, że z lochów na czwarte piętro jest spory kawałek.
*
– Gdzie byłaś? – zapytała starsza Gryfonka, to pytanie przede wszystkim cisnęło jej się na usta.
– Przejść się – odparła Ginny i usiadła na swoim łóżku.
– Jak patrol? – rzuciła niby od niechcenia, trafiła w samo sedno. Hermiona posmutniała, a rudowłosa siódmoklasistka przeklęła Malfoya w duchu. Wolała nie wiedzieć co zrobił tym razem. Chcąc nie chcąc, Hermiona opowiedziała młodszej Gryfonce co wydarzyło się na patrolu.  
–Żartujesz? – wymsknęło się Ginny na sam koniec. Brązowowłosa dziewczyna pokręciła głową.
–Naprawdę? Znów to zrobił? – Ginevra wstała z łóżka i przytuliła Hermionę. Nie rozumiała kompletnie zachowania Draco. Najchętniej to poszłaby do niego i przywaliła mu prosto w twarz.
– Co za dupek – mruknęła.
– Mnie to mówisz? – westchnęła panna Granger. Stwierdziła, że lepszej okazji nie będzie i zaryzykowała, pytając o książkę:
– Gin?
– Mhm.
– Co było w tej książce, którą zabrałaś Blaise’owi? – Zapadła niezręczna cisza podczas ,której piegowata Gryfonka biła się z myślami, z jednej strony bardzo chciała powiedzieć o wszystkim Hermionie, z drugiej nie chciała o tym rozmawiać. Westchnęła ciężko.
– W tej książce Blaise robił notatki dotyczące dziewczyn. – Zaczęła cicho. Hermiona zmarszczyła brwi, bo nic z tego nie rozumiała. Nie przerwała przyjaciółce, a Ginny mówiła dalej:
–Wiesz, imię nazwisko i różne uwagi dotyczące wyglądu… – Hermiona wysoko uniosła brwi  w pytającym geście. Ginny znów ciężko westchnęła.
– Coś w stylu "fajny tyłek" i tym podobne. Nie będę przytaczać reszty. –Hermiona kiwnęła głową, po reakcji Zabiniego, Malfoya i Ginny spodziewała się czegoś... Hmm... Gorszego? Tak to dobre określenie. Powoli i spokojnie zaczęła mówić:
– To nie wydaje się być takie złe... – Wzburzona Ginevra jej przerwała:
– Nie takie złe?! To było okropne. On traktuje dziewczyny jak jakieś trofea, które się zdobywa! To nie było złe, to było OKROPNE!
– Nie widziałam tej książki, nie mam pełnego obrazu. Być może faktycznie zachował się jak świnia. – Hermiona próbowała ją uspokoić, ale najmłodsza z rodzeństwa Weasleyów znów jej przerwała:
– Nie masz pełnego obrazu? To się ciesz!
– Spokojnie Gin. Nie od dzisiaj wiemy, że Ślizgoni są dupkami. – Ginny pokiwała głową. Cicho powiedziała:
– A ja zaczęłam go lubić. – Spuściła głowę, dzięki czemu uniknęła zdziwionego spojrzenia Hermiony.
– Naprawdę? – Ginevra pokiwała głową i w końcu powiedziała to co nurtowało ją najbardziej:
– Tam nigdzie nie było o mnie ani słowa...
– To chyba dobrze – stwierdziła Hermiona, Ginny podniosła na nią swoje niebieskie oczy i uśmiechnęła się jak do pięciolatka, który nic nie rozumie, spokojnie wyjaśniła:
– Pisał o wszystkich dziewczynach, u każdej znalazł coś wartego uwagi, a o mnie nie było ani słowa. – Pokręciła smutno głową.
– Może coś pominęłaś... – cicho powiedziała Hermiona i objęła przyjaciółkę. Cieszyła się, że tylko o to chodzi. Ginny nagle zerwała się z łóżka.
– Masz rację! Może coś przegapiłam.
– Właśnie nie musisz się przejmować... – Ginevra jej przerwała:
– Mamy tylko jedno wyjście!
– Jakie? – Hermiona naprawdę nie chciała zadawać tego pytania. Z obawą spojrzała na przyjaciółkę.
– Musimy odebrać mu książkę.
– Bałam się, że to powiesz – mruknęła Hermiona ponuro.
*

Draco wrócił do dormitorium z małą pomocą Pansy. Nikogo nie było w salonie.
– Dzięki  – powiedział niewyraźnie, siadając na kanapie.
– Nie ma sprawy – odpowiedziała Parkinson i ruszyła w drogę powrotną do lochów. Była zmęczona całym dniem. A ku jej zaskoczeniu McGonagall odwołała dzisiejszy patrol z przyczyn bliżej nieokreślonych, więc nie widziała się z Potterem wieczorem. Dzięki temu odrobiła wszystkie zaległe prace. Szła równym tempem, został jej jeszcze jeden korytarz. Wtedy ich zobaczyła. Stali na samym środku. Ręce miała oplecione wokół jego szyi. Całowała go namiętnie, a ku zawodzie Pansy on oddawał pocałunki. Nagle znienawidziła ją jeszcze bardziej. Coś w środku zabolało. Nagle Harry oderwał się od Astorii spojrzał w oczy ciemnowłosej Ślizgonki. Przez chwilę milczeli. Chciał coś powiedzieć, ale Pansy była szybsza:
– Przepraszam, że przeszkodziłam. – Uśmiechnęła się sztucznie.
– Ja wcale nie... – Harry chciał coś powiedzieć.
– Już sobie idę.
Odwróciła się na pięcie i odeszła. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego wszyscy faceci to takie dupki.
*
Najpierw Ginny przeszukała półkę na książki. Oczywiście nie liczyła na to, że zastanie tam podręcznik do transmutacji, ale wolała się upewnić. Malfoy zasnął na kanapie i nie chciała go obudzić. Teraz wiedziała, że to czego szuka jest w jaskini lwa, a raczej węża. Poczekała, aż Zabini wyszedł do toalety w celu wzięcia prysznica. Cicho weszła do ich sypialni. Hermiona kategorycznie odmówiła brania w tym udziału, więc Ginevra musiała wszystko sama załatwić. Pokój był odzwierciedleniem sypialni Gryfonek tylko w zieleni i odcieniach szarości. Dwa łóżka, biurko, kilka szafek. Przy jednym z łóżek leżał plecak Zabiniego i tam zaczęła poszukiwania. W plecaku nic nie znalazła, tak samo jak pod poduszką i szafce nocnej. Bała się, że któryś ze Ślizgonów zaraz wróci. Malfoy mógł obudzić się w każdej chwili, a Blaise wrócić zanim się obejrzy.
Gdzie ja bym to schowała – mruknęła cicho do siebie. Wtedy pacnęła się ręką w czoło. Otworzyła poszewkę poduszki i znalazła książkę.
– Taki przewidywalny – mruknęła cicho do siebie, zadowolona z efektu poszukiwań. Odwróciła się w stronę drzwi. Zobaczyła chłopaka stojącego w drzwiach.
–Szukasz czegoś? – rzucił lodowatym tonem.


Rozdział 25, okej przyznam się bez bicia, że nie jest tak długi jak powinien, ale przynajmniej zgodnie z terminem. Następny będzie dłuższy obiecuje. Kilkoro z was pisało "szkoda, że Hermi i Draco się już nie kłócą" wy się nic nie bójcie bo oni będą się kłócić przez całe opowiadanie, jednak ten rozdział powstał specjalnie dla was. Napiszcie, czy wolicie, gdy zwyczajnie się przekomarzają czy naprawdę kłócą. Każdy komentarz na wagę złota. Kolejny (dłuuuugi) rozdział 25 stycznia ;)

~Pani M.








21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Było trochę błędów, ale czepiać się nie będę, bo ja tu oceniam treść, a nie ortografię. A więc tak: Rozdział jest wspaniały. Wszystko się pokomplikowała. Ciekawa jestem, jak z tego wybrniesz :)
      Ja osobiście wolę małe przekomarzanki. Mimo, że lubię te ostre kłótnie, to jednak wolę jak jest słodko i przyjemnie :)
      Weny i pozdrowionka,
      Dravelia
      Ps. Zapraszam na http://www.hermiona-riddle-po-drugiej-stronie.blogspot.com

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział !! Bardzo mi sie podoba pomysł z tą książką i zastanawiam sie co teraz zrobi Zabini widząc gryfonkę. Podoba mi sie to że między Draco a Hermą akcja nie toczy się za szybko i że ich stosunki nie zmieniają się z dnia na dzień. Ogólnie wasz blog jest w pierwszej piątce moich ulubionych, a to dzięki genialnemu stylowi pisania i obecności paringów ( nie wiem jak to sie pisze) które ubóstwiam. Nie mogę już się doczekać następnego rozdziału i mam nadzieje że będzie naprawdę dlugi bo ten przeczytałam na jednym wdechu.
    Życzę duuużo weny
    ~TESSA:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnie! :DD Draco, coś ty zrobił?! Znowu taki sam? Ehh.. Ale dzięki temu jest ciekawie. xDD Co ten nauczyciel, najpierw Dafne podrywał, teraz Ginny? Książka Zabiniego to super pomysł, ciekawe co będzie dalej! ;p No i Harry. CO TO MIAŁO BYĆ? Pewnie to jakaś sztuczka Astorii, może eliksir miłosny, a ja wiem... Czekam na ciąg dalszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście wolę, gdy raczej się przekomarzają, a nie kłócą! Ech, Draco, denerwujesz mnie człowieku :P
    A jeśli chodzi o Harry'ego... jest mi naprawdę za niego wstyd, biedna Pansy!
    Fajny rozdział, ale mam nadzieję, że Draco z Hermioną przestaną się już tak żreć, w końcu to już dwudziesta piąta notka, może czas na jakieś postępy w ich relacji? :P
    Pozdrawiam i życzę weny,
    http://w-chmurach-milosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział :)
    Czekam niecierpliwie na kolejny i mam nadzieję, że zaczniesz od Ginny i Zabiniego

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna czytam twojego bloga, jednak nigdy nie komentowałam i chciałam za to przeprosić. Dopiero dziś założyłam sobie konto :)
    A więc podsumowując wszystkie 25 rozdziałów...Zajebisty blog, kocham twoich bohaterów i jak kreujesz ich charaktery,a twój lekki styl pisania dopełnia wszystko :*
    Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na kolejny rozdział
    Aniołek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze cieszą chyba najbardziej zaraz po komentarzach osób czytających i komentujących wszystkie posty. Dzięki za komentarz bo naprawdę są na wagę złota, komentuj blog co paręnaście rozdziałów żebym wiedziała że nadal czytasz :D czytelnicy o których nie miało się pojęcia cieszą najbardziej ;)
      ~Pani M.

      Usuń
  8. Genialne, genialne, genialne ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czadzior! ;D I ta niepewność, kiedy Ginny szukała tej książki ;3 Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na
    dramione-nowa-historia.blogspot.com

    ~Blonde Princess~

    OdpowiedzUsuń
  11. No to mnie zaskoczyłaś! Harry i Astoria... kurcze, zatkało :o A zaczęłam lubić relację Harry'ego i Pansy. No cóż, nie zawsze dostajemy to, czego chcemy :D Biedna Ginny- przyłapana przez Ślizgona. Nie chciałabym być na jej miejscu ><
    Rozdział świetny, uwielbiam styl, którym piszesz i nie mogę doczekać się więcej Dramione <3
    Zdrówka, weny, cierpliwości ;*
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ty to robisz, że w każdym rozdziale coś sie dzieje? Zaczełam to czytać dopiero 3 dni temu, a już przeczytałam wszystkie rozdziały- taki to wciągające! Bierz się z następny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo *-* Tak wogóle, to bloga znalazłam przez przypadek. Zaczęłam czytać wczoraj wieczorem i pochłonęłam wszystko prawie za jednym razem. Wszystkie rozdziały są boskie. Miniaturki tak samo.A co do tego- to rozdział jest świetny. Chociaż nie powiem, "zdenerwowałam" ( naczy takie jakieś nie wiadomo jak to nazwać uczucie ) się na Draco, za jego słowa. Było tak dobrze. Biedna Pansy. Co ta Astoria kombinuje? A Harry, też niech się ogarnie. Zastanawia mnie jeszcze sprawa Nevilla i Dafne. I tego profesora. Pozdrawiam i życzę weny~ Tencza

    P.S. Zapraszam na swojego bloga -> http://wszystko-i-nic-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam, że niepokoję i wgl.
    Wiem, że ciężko jest napisać długi rozdział, alee kiedy będzie 26? xd
    Dziś jest 26.01 a nowy rozdział miał być chyba 25 czyli wczoraj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział od soboty wieczorem jest już na blogu ;) Zaraz go dodam do spisu treści

      Usuń
  15. No i znowu się pokłócili! Co za idiota z tego Malfoya! :D No i ta akcja z książką xd o manio... PRZYŁAPAŁ JĄ! :P czytam dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  16. The same. Blinsy <3
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. nooo i aaaagggrgrgr !!!

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń