sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 24

Rozdział 24 - Opowieści panny Greengrass, czyli jak zostać bohaterem.


Harry i Astoria przemieszczali się powoli w stronę, jak im się wydawało, skraju Zakazanego Lasu. Gryfon nawoływał profesor McGonagall. Jeśli wierzyć Pansy to dyrektorka ich szukała. Przedzierali się przez jakieś krzaki, a drogę oświetlali różdżką Harry’ego. Ku zdziwieniu Gryfona, gdy wyruszyli w drogę Astoria chwyciła go za rękę i do teraz nie puszczała. Najpierw się trochę zdziwił, ale po chwili stwierdził, że nie ma się czym przejmować. Szli dalej. Ślizgonka nie odezwała się ani razu. W końcu wpadli na profesora Flitwicka i profesor McGonagall.
– Dobrze, że jesteście cali – powiedział nauczyciel z wyraźną ulgą na twarzy. Jednak dyrektorka miała kamienną minę. W końcu przemówiła:
– Ja również się cieszę, że nic wam nie jest, ale nie zamierzam szukać was po lesie choćby jeszcze raz w tym roku. Czy wyrażam się jasno?! – Oboje pokiwali głowami.
– A teraz wyjaśnijcie jak się tutaj znaleźliście? –Podniosła pytająco brew i spojrzała na Harry’ego.
– Bo ja tylko, ja… – Próbował coś wymyślić, wtedy pierwszy raz odezwała się Astoria:
– To moja wina. Wbiegłam do lasu, a Harry próbował mnie zatrzymać. –Uśmiechnęła się do niego. Dyrektorka zmarszczyła brwi, nie do końca wierzyła Ślizgonce, ale koniec końcu odpuściła i nie pytał już o nic więcej.
– Panno Greengrass dostaje pani szlaban. W niedzielę o osiemnastej w moim gabinecie.
– Dobrze – odpowiedziała krótko. Wszyscy wrócili do zamku. McGonagall kazała im wracać do sypiali, a sama udała się do swojego gabinetu. Profesor  Flitwick również. Zostali sami. Dopiero teraz Ślizgonka puściła rękę Harry’ego.
– Dzięki, że mnie uratowałeś przed tym pająkiem i nie wydałeś McGonagall. –Zmieszał się trochę, słysząc słowa dziewczyny, wzruszył ramionami i odpowiedział:
– Nie ma sprawy.
– Jeszcze raz dzięki. – Podeszła do niego i musnęła ustami jego policzek. Odwróciła się szybko i poszła w stronę lochów, kołysząc biodrami. Harry jeszcze chwilę stał w osłupieniu po czym ruszył w stronę wieży Gryffindoru.
*
Draco wszedł do swojej sypialni. Usiłował sobie przypomnieć o co właściwie mu chodziło, gdy wygadywał te bzdury o Granger.
– Ja pieprze – zaklął pod nosem.  Naprawdę nie wiedział po co tyle gadał. Pamiętał, że rozmyślał o tiarze przydziału i… W końcu go olśniło. Pacną się ręką w czoło. W końcu przypomniał sobie, że zastanawiał się nad tym czemu Granger jest w Gryffindorze skoro ma tyle cech Puchonów i Krukonów. Uśmiechnął się kiedy przypomniał sobie jej komentarz dotyczący umiejętności Ślizgonów. Nie wiedział tylko, że temu wszystkiemu przyglądał się z boku Zabini. W końcu ciemnowłosy Ślizgon nie wytrzymał i zapytał:
– Czemu się szczerzysz? – Blondyn zdał sobie sprawę, że ktoś jeszcze jest w pomieszczeniu.
– Nie twoja sprawa – rzucił oschle, jak to miał w zwyczaju i podszedł do swojego łóżka. Wyciągnął dresowe spodnie w których spał.
– Idę wziąć prysznic  – mruknął, wychodząc. Blaise kiwną głową. Malfoy wyszedł z sypialni i skierował się do toalety. Wziął szybki prysznic i naciągnął spodnie. Chwycił brudną koszulę i resztę ubrania po czym wyszedł z łazienki. Na kanapie przy kominku siedziała Granger i jak zwykle coś czytała.
– Odłóż w końcu te książki. – mruknął w jej stronę. Podniosła głowę znad lektury, zmarszczyła lekko brwi.
–Ubierz się, Malfoy – rzuciła, a potem wróciła do czytania. Uśmiechnął się kpiąco. Nie mógł uwierzyć, że dziewczyna po prostu go zbyła. Jeszcze żadna nie ignorowała Dracona bez koszulki. Wtedy po raz pierwszy zwrócił uwagę na fakt, że Granger nie jest jak każda. Zerknęła na niego znad książki.
– Jeszcze tu jesteś? – powiedziała, nie odrywając wzroku od tekstu.
– Przecież to nasz wspólny salon – stwierdził spokojnie.
– Oho, proszę, proszę pan Malfoy dzieli pomieszczenie z mugolaczką. Jak ty z tym żyjesz? – zakpiła, nie przerwanie czytając. Przysiadł na jednym z foteli i udając, że wzdycha ciężko, powiedział:
– Jest mi niezwykle trudno. – W końcu podniosła wzrok z nad książki. Uśmiechnął się, widząc jej podirytowaną minę .Widząc ten uśmiech zdenerwowała się jeszcze bardziej i rzuciła w niego poduszką. Złapał ją zanim ów przedmiot uderzył go w twarz. Dziewczyna wstał i bez słowa weszła do swojej sypialni.
– Łatwo się denerwujesz! – krzyknął za nią i poszedł do siebie. Stwierdził, że Blaise miał rację. Mieszkanie z Gryfonką wcale nie jest takie złe.
*
Astoria wróciła do swojego dormitorium i rzuciła się na łóżko z rozmarzonym wzrokiem. Jej podejrzane zachowanie nie uszło uwadze Daphnie i Pansy.
– Co jest As? – zapytała Daphnie. Wcześniej z Pansy wymieniły zdziwione spojrzenia.
– On jest taki wspaniały  – westchnęła blondynka.
– Kto? – zapytała Pansy. Zazwyczaj w taki sposób Astoria wyrażała się o Malfoyu.
– No wiesz. Harry. – Obie ciemnowłose Ślizgonki wytrzeszczyły na nią oczy. Daphnie była zupełnie zaskoczona, ale Pansy pod fasadą zaskoczenia skryła ukłucie... Hmmm... Zazdrości? Szybko odrzuciła to uczucie. W końcu przecież nawet nie lubi Ha... Znaczy Pottera, poprawiła się w myślach.
– Uratował mi życie w Zakazanym Lesie  – mówiła nadal Astoria.
– Co się tam wydarzyło zanim was znalazłam? – zapytała podejrzliwie Pansy.
– Oh, no dobrze. Więc jak zgubiłam się w lesie, usłyszałam jakiś dziwny dźwięk. Jakby coś chrobotało.
– Chrobotało? Skąd ty wytrzasnąłeś to słowo? – przerwała siostrze Daphnie. Astoria machnęła niecierpliwie ręką i mówiła dalej:
– No więc, okazało się, że to był ogromny pająk! Miał może ze dwadzieścia stóp. Myślałam, że już po mnie. – Tak na prawdę był to mały pająk. Jeden z mniejszych, które zamieszkują Zakazany Las, Astoria trochę pokolorowała swoją opowieść. – Wyszczerzył te swoje zębiska...
– Pająki nie mają zębów… – wtrąciła Daphnie.
– Nie przerywaj, chcesz wiedzieć co się stało czy nie?
– Jasne, że chce – odpowiedziała Daf i postanowiła nie zwracać uwagi na wszelkiego rodzaju nieścisłości.
– No więc, chciał mnie zjeść, a ja nic nie mogłam zrobić. –„Miałaś różdżkę” cisnęło się Daphnie na usta, ale nic nie powiedziała.
– Wedy Harry rzucił jakieś superskomplikowane zaklęcie i pająk zdechł. Być może ze strachu… Wtedy zaczęły włazić całe masy tych potworów, ale on wszystkie pozabijał i uratował mnie. Przytuliłam go w geście podziękowania, ale on zażyczył sobie czegoś więcej. Pocałował mnie. Nie macie pojęcia jak on bosko całuje!  – Wtedy Pansy starała się nie walnąć Astorii w twarz. Zaciskała pięści z całych sił, ale to nie pomagało. Policzyła do dziesięciu. I jeszcze raz, i jeszcze. To nadal nic nie dało. Astoria nie zwracając uwagi na nikogo, mówiła dalej:
– Odprowadził mnie do zamku, powiedział, że zawsze mu się podobałam i znów mnie pocałował. A przy tym zaczerwienił się i uciekł do siebie. Jest taki słodki –rozczulała się blondynka. Pansy znalazła dużo określeń Harr.. Pottera, znów się poprawiła, ale nigdy nie przyszło jej na myśl „słodki”. Astoria położyła głowę na łóżku, a Pansy udała, że wymiotuje. Nie zniosła dalszej paplaniny Astorii i  wściekła poszła spać.
*
Harry wrócił do dormitorium trochę zdezorientowany zachowaniem Astorii.
– Gdzie byłeś? – zapytał Ron.
– Na patrolu, a potem goniłem nieodpowiedzialnych Ślizgonów po lesie –mruknął Harry. Był zmęczony całym tym dniem, jednak pomimo zmęczenia chciał opowiedzieć przyjacielowi co się zdarzyło.
– Po co za nimi polazłeś? – zapytał Ron marszcząc brwi, Harry wzruszył ramionami.
– Jeszcze przy okazji musiałem ogłuszyć pająka.
– Co? Dobra od początku. – Harry westchnął, ale przytaknął i zaczął opowiadać:
– Wbiegłem do lasu za Astorią, która wbiegła tam z bliżej nie stwierdzonych przyczyn…
– Mówisz jak Hermiona – wtrącił Ron ze śmiechem.
– Dobra i akurat musiał wpaść na pająka. Nie był za duży, więc rzuciłem proste zaklęcie ogłuszające. A ona rzuciła mi się na szyje.
– Serio? – zapytał Ron ze zdziwieniem.
– Mhm… No co tak patrzysz?
– Chcesz mi powiedzieć, że najbardziej seksowna dziewczyna w szkole rzuciła ci się na szyje?
– Dokładnie to próbuje ci powiedzieć. Poza tym pocałowała mnie w policzek. Dwa razy – mruknął Harry, wcale nie był zachwycony tym faktem.
– Ty to masz szczęście do dziewczyn – westchnął Ron.
– Przecież Hermiona jest świetną dziewczyną – zauważył ciemnowłosy Gryfon.
– No tak, ale wiesz… W końcu to Astoria. – Nadal zachwycał się Ron. Wtedy do dormitorium wszedł Neville.
– Cześć – mruknął. Harry kiwnął mu na powitanie.
– Co taka kwaśna mina?– zapytał rudowłosy Gryfon.
– Eh, pokłuciem się z kimś. Znowu – wyjaśnił Neville. Harry pokiwał głową, nie chciał drążyć tematu, ale najwidoczniej Ron miał inne zamiary:
– Ostatnio często znikasz, może z powodu jakieś dziewczyny?
– Można tak powiedzieć. – Neville nie chciał okłamywać przyjaciół, ale też nie mógł powiedzieć im o Daphnie. Był w kropce.
– Czyli jednak. Kto to taki? – zapytał Ronald, sięgając po opakowanie fasolek wszystkich smaków stojące przy łóżku. Neville spłonął rumieniłem, uratował go Harry.
– Wiesz, chyba wszyscy jesteśmy zmęczeni, nie gadajmy już o dziewczynach. Tym samym temat się skończył i wszyscy trzej zaczęli przygotowywać się do spania.
*

Ginny nadal studiowała książkę pomocniczą do transmutacji, która należała do Blaise’a.  Zauważyła, że Zabini w swojej książce na marginesach robił notatki. Tylko nie dotyczyły one lekcji. Dotyczyły dziewczyn!
– A to Casanova… – warknęła, wczytując się w lekko rozmazane literki na marginesach. Pierwszy wpis dotyczył jakieś Laurel. Gin podejrzewała, że dziewczyna była starsza od Zabiniego i już skończyła Hogwart. Żadna Laurel nie przychodziła jej do głowy. Obok jej nazwiska było zaledwie parę informacji. „Laurel McMoller. Singielka, ładne nogi.” Kilka następnych wpisów również dotyczyło dziewczyn, których Ginny nie znała. Potem zauważyła wpis o Fleur.  Zrozumiała, że trafiła na prawdziwą perełkę. Tę książkę musiał prowadzić co najmniej od czwartej klasy. „Fleur Delacour, Baxbatons. Singielka? Wysoka blondynka, zgrabna.” Przerzuciła na kolejną stronę. Dalej były już dziewczyny które w miarę kojarzyła. Następna notka głosiła: „Astoria Greengrass, nasz rocznik. Kto by się połapał w jej związkach,  zgrabny tyłek”  Z każdą kolejną notatką Ginevra irytowała się coraz bardziej. Pry imieniu Astorii był malutki haczyk... Znalazła coś co ją zainteresowało,  kolejna notka: „Lavender Brown, Gryffindor, nasz rocznik.” Przy jej imieniu również znajdował się haczyk. Zaraz pod spodem napis głosił: „Cho Chang, rok starsza, dziewczyna Pottera” I znów haczyk. Następna kartka również była ciekawa, napis głosił: „Hermiona Granger”.
*
Daphnie wysłuchawszy siostry, poszła spać. Jednak z zaśnięciem miała problem. Ciągłe kłótnie z Nevillem spędzały jej sen z powiek. Myślała, że znalazł po prostu kogoś innego. Tylko czy to możliwe, żeby chłopak, którego kocha mógłby być, aż tak nieuczciwy? Nie wiedziała co robić. I nie miała nikogo z kim mogłaby o tym porozmawiać. Bądź co bądź to ona zakazała mówić Nevillowi o ich związku. Związku, który jak przeczuwała w krótce się rozpadnie. Cicho westchnęła. Usłyszała równy oddech Astorii co oznaczało, że jej siostra zasnęła.
– Pansy, śpisz? – syknęła młodsza z sióstr Greengrass.
– Próbuję  – mruknęła na wpół przytomna Ślizgonka. Daf stwierdziła, że nie będzie jej męczyć.  Przewróciła się na drugi bok i usiłowała nie myśleć o Neville’u. Bezskutecznie.
*
Ginny zaczęła czytać notatkę o przyjaciółce. „Hermiona Granger, Gryffindor, jak ściągnie te swetry to pogadamy” Uśmiechnęła się przy tej notce. Zawsze Hermionie powtarzała, że nie powinna ich nosić. Jednak to nie tłumaczyło tego okropnego traktowania dziewczyn przez Zabiniego. Z nazwisk, które dobrze znała, zauważyła jeszcze Hannę Abott, Daphnie Greengrass, Pansy Parkinson (ta notatka było pokreślona i dopisek „przyjaciółka”), Padmę i Parvati Patil, Romildę Vane. Jednak oglądała książkę pod kołdrą pół nocy i nigdzie nie znalazła swojego nazwiska. Zastanawiała się, czy to dobrze czy wręcz przeciwnie… W końcu zgasiła światło z różdżki, odłożyła książkę na ziemię obok łóżka i położyła się spać.
***

Następnego dnia rano Hermiona obudziła się trochę niewyspana. Spowodowane to było faktem, że usiłowała pomóc temu dupkowi Malfoyowi w Zakazanym Lesie. Spojrzała na Ginny pogrążoną we śnie. Przeciągnęła się i założyła mundurek. Dziś wtorek i miała lekcję aż do trzeciej. Zaczęła się pakować. A potem skorzystała z łazienki. Wyszła, trzymając w ręku szczotkę do włosów, ale opuściła ją widząc co wyprawia Zabini i Malfoy. Wyrzucali z biblioteczki całą jej zawartość. Każda z jej ukochanych książek lądowała z łomotem na podłodze.
– CO WY ROBICIE?! – zaczęła wrzeszczeć.
– Szukamy czegoś ważnego – wyjaśnił pośpiesznie Zabini.
– PODNIEŚCIE WSZYTKIE KSIĄŻKI!!! JUŻ!
– Spokojnie Granger – powiedział Malfoy z kpiącym uśmieszkiem.
– ZAMKNIJ SIĘ I POZBIERAJ KSIĄŻKI!
Jej krzyki obudziły Ginny. Wyjrzała za drzwi, miała na sobie wymięty podkoszulek i spodnie dresowe w których spała. Była, delikatnie mówiąc, rozczochrana.
–Co się dzieje? – Stłumiła potężne ziewnięcie.
– Co się dzieje? Co się dzieje?! Oni niszczą moje książki!
–Spokojnie – powiedziała Ginevra i przeciągnęła się. Przetarła oczy.
– Dlaczego nagle tak rwiecie się do książek? – zapytała Ginny i ziewnęła.
– Szukamy czegoś  – rzucił Zabini w jej stronę. Po czym nadal przerzucał książki na półce, jednak jakby trochę ostrożniej i co ważniejsze, nie zrzucał ich na podłogę.
– Przestańcie! – krzyknęła Hermiona, nie mogła patrzeć na to co robią. Ginny nagle zniknęła w pokoju. Po chwili wyłoniła się, a w rękach trzymała książkę.
– Tego szukacie? – Uniosła książkę wyżej. Zabini odwrócił się, a gdy zobaczył co Ginny trzyma w rękach, w oczach pojawił mu się tajemniczy błysk.
– Tak! Oddaj mi ją.
– A co z tego będę mieć? – zapytała dziewczyna i schowała książkę za plecami.
– Nic, to moja książka. Oddawaj!
– Raczej nie zamierzam. Bardzo ciekawa lektura – wysyczała przez zęby ostatnie zdanie.
– Nie miałaś prawa tego czytać! – Blaise pokazał na książkę. Draco usiadł na fotelu i mruknął do Hermiony:
– Lepiej też usiądź, to potrwa…
– O czym jest tak książka? –Zapytała Dracona.
Zapytaj lepiej Weasley.
– Ja nie miałam prawa tego czytać?! Ty nie miałeś prawa pisać takich rzeczy! –krzyknęła piegowata dziewczyna.
– Było nie czytać, jak tak ci z tym źle – warknął Zabini.
– Jak tak bardzo chcesz to łap. Będziesz mógł dokończyć! – krzyknęła i cisnęła w niego książką. Życie przeleciało Blaise’owi przed oczami, gdy gruba książka w twardej oprawi minęła jego głowę zaledwie o parę centymetrów. Książka pacnęła o ścianę za ciemnowłosym Ślizgonem i opadła na podłogę.
– Ginny! Czemu rzuciłaś książką? – zapytała z wyrzutem Hermiona.
– Jakbyś ją przeczytała, to też byś rzuciła – powiedziała Ginevra, już miała wrócić do sypialni gdy usłyszała głos Malfoya:
– Ładny rzut Weasley! – Odwróciła się i uśmiechając się przez zęby, rzuciła:
– Dzięki, ale celowałam w głowę.
*
Podczas śniadania Hermiona próbowała dowiedzieć się co było zapisane w książce. Jednak bezskutecznie. Ginny na ten temat nie miała nic do powiedzenia. Pani Prefekt Naczelna wiedziała, że w końcu się dowie, bo Ginevra będzie chciała z nią pogadać, pozostało jej cierpliwie czekać. Zastanawiała się nawet przez chwilę czy nie zapytać Malfoya, ale rozmawianie z nim, częściej niż to konieczne, było ponad jej siły.
Gdy w końcu skończyła lekcję, miała chwilę żeby odpocząć. W sumie niedługą, bo zaraz zaczęła pisać wypracowanie z eliksirów, a potem historii magii. Nawet nie chciała myśleć, że wieczór będzie musiała spędzić w towarzystwie Malfoya na patrolu. Jeszcze raz spojrzała na plan, ale nie pomyliła się. Patrole są we wtorki, czwartki i niedziele. Dziś niestety był wtorek. Opadła na łóżko. Miała za dużo obowiązków. Wtedy przyszła Ginny.
– Dziś patrol, co nie? – zagadnęła.
– Nie przypominaj… Mamy stanowczo za dużo nauki. Spodziewałam się, że ostatnia klasa będzie trudna, ale żeby aż tak.
– Nie martw się o drugie półrocze, będą powtórki więc nie będzie tak źle. –Hermiona jęknęła.
– Gdzie tam drugie półrocze… Jest dopiero wrzesień…
– Za bardzo się przejmujesz, ale w sumie nie byłabyś Hermioną gdybyś się nie przejmowała. – Rudowłosa Gryfonka wstała z łóżka i przebrała spódniczkę od mundurka na spodnie, zdjęła krawat.
– Od razu lepiej – mruknęła. Hermiona próbowała wstać z łóżka, ale tak świetnie jej się leżało.
– Za niecały  kwadrans zaczynasz patrol  – wtrąciła Ginny. Hermiona odwróciła się do ściany i powiedziała:
– Powiedz Malfoyowi, że nigdzie nie idę.
– Jasne, już idę. – Ginny wstała z łóżka i udała, że podchodzi do drzwi. Starsza Gryfonka gwałtownie się odwróciła i wstała z łóżka.
– Żartowałam, już idę. Przecież on by beze mnie zginął.
– Raczej ty bez niego – mruknęła Ginny, ale Hermiona tego nie dosłyszała, bo właśnie zamknęły się za nią drzwi. Rudowłosa była zadowolona z takiego obrotu spraw. Teraz będzie mogła „spokojnie” porozmawiać z Zabinim. I wcale nie była pewna czy następna książka faktycznie nie trafi w jego głowę.


Już 24 rozdział! Minęły zaledwie 3 dni szkoły, a ja już mam dość :/ Ale mam nadzieje, że jak skończy się to półrocze to będzie lepiej.  Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, dotyczy ona nominacji do Libster blog award. Problem jest taki, że mój laptop jest zepsuty (cały system do wymiany :/ ) Nie za bardzo mogę pisać zwykłe rozdziały, a co dopiero dodatkowe wpisy. Bardzo wszystkim dziękuje za nominację jednak niestety nie będę mogła na nie odpowiedzieć :(  Mam nadzieje, że  wybaczycie.  Kolejny rozdział za tydzień w sobotę/niedzielę.   Komentujemy :3
~Pani M.






17 komentarzy:

  1. Wspaniały rozdział! Wsystko się pokomplikowało. I to lubię. Tylko nie zgubcie się tam!
    Ali$hia, ja nie wykryłam żadnych błędów, więc Pani M. (raczej) cię nie zbije...
    Pozdrowienia i potopu weny,
    Dravelia

    Ps. Byłabym wdzięczna, jakbyście zerknęły na hermiona-riddle-po-drugiej-stronie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Pps. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej na hermiona-riddle-po-drugiej-stronie.blogspot.com
    Wiem, że nie masz lapa i trudno piać posty, więc odpisywać nie musisz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdzial bardzo przyjemny, ciekawa jestem o co chodzi z tą książką Zabiniego :D
    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do siebie,
    http://w-chmurach-milosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahahahaha!! Kocham ten rozdział, jest genialny! :D Ta podkoloryzowana wersja Astorii. xD Dopiski Zabiniego mnie dobiły, hahaha! I te jego kłótnie z Ginny. Ciekawe jak dalej się wszystko potoczy. Jeden z najlepszych rozdziałów i najśmieszniejszych, czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest piękne.
    Hahahahaa.
    Super!
    http://ferro-igni-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję nominacji!
    Rozdział świetny (jak zwykle XD)
    O komputer się nie martw.♥
    Życzę weny!
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award :D. WSZYSTKO JEST NAPISANE TU: http://dramione-powerful-love.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-d.html :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Uuuu robi sie ciekawie , wyjdzie nizłe zemieszanie z tą Astorią i pewnie kilka rozdziałów minie zanim to się wyjaśni ... Kurcze głupio troszke że już Malfoj nie kłuci sie aż tak z Hermioną ... Ale ogólnie zajebisty rozdział wyczekuje Soboty z utęsknieniem ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział :) czekam na następny. Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Blog Award Więcej tu:http://dramione-to-nie-odkryta-milosc.blogspot.com/2015/01/nominacja-do-nagrody-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej na http://www.hermiona-riddle-po-drugiej-stronie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam cię do Liebster Blog Award.
    Więcej na
    http://miniaturki-roznej-tresci.blogspot.com

    Persefona

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli chodzi o tą książkę i zapiski: zaskoczenie totalne! :D haha. Nadal utrzymuję fakt, iż szczerze nie wiem skąd u ciebie biorą się takie genialne pomysły. :D wszystkie wątki ogółem się fajnie rozkręcają. Ciekawe co będzie dalej! :* do 25!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czadowy pomysł z tą książką. ;)
    Lecę czytać dalej :)
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. haha Miona i jej miłość do książek ja bym ich pozabijała za coś takiego :P

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  16. Herma. Ahhaha, jej reakcja najlepsza i chłopaki. Jak ich sobie wyobraziłam to nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Lecę na patrol /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne, tyle powiem i lecę czytać dalej.

    Mar :*

    OdpowiedzUsuń