niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 22

Rozdział 22 – Nie taki zły.

Gdy Hermiona wróciła ze spaceru w dormitorium było podejrzanie cicho. Żadnych oznak życia. Nic. Na szczęście lub nieszczęście stan ten trwał zaledwie parę sekund, bo już po chwili z łazienki wyszła Ginny owinięta szczelnie szlafrokiem. Miała jeszcze mokre włosy. Jak na zawołanie  z sypialni chłopaków wyszedł Zabini, a przez dziurę pod portretem jak cień do salonu przemknął Malfoy.
– Mógłbyś mi powiedzieć, gdzie jest moje błoto?! Myślisz, że nie potrafiłabym posprzątać? – wydarła się od progu łazienki Ginny, nie zwracając uwagi ani na Hermionę ani na Draco.
– Wyluzuj! Cały czas się o coś mnie czepiasz! Ja tylko posprzątałem!
– A prosiłam cię żebyś sprzątał?!
– Nie... – powiedział powoli.
–No właśnie! – krzyknęła na odchodne i zamknęła się w sypialni.
– O co jej chodzi? – zapytał przyjaciela Draco.
– Nie mam pojęcia.
Wkurzony Zabini wyszedł z dormitorium. Właśnie przyszło mu do głowy, że chyba ten jego plan nie tak łatwo będzie wprowadzić w życie. Ginny nie była tak łatwa, jak mu się wydawało.
– Idę z nią pogadać – mruknęła Hermiona do Malfoya, a przy drzwiach sypialni odwróciła się jeszcze i rzuciła w stronę Ślizgona:
– A potem my musimy poważnie pogadać.
– Wiem. – Westchnął i kiwnął głową.
*

–Ginny, o co chodziło? – zapytała panna Granger zaraz po zamknięciu drzwi.
– O nic – odburknęła rudowłosa Gryfonka i nadal leżała na łóżku z twarzą ukrytą w poduszce. Czuła coś dziwnego. Nie pierwszy już raz, ale pierwszy raz na widok Ślizgona.
Chodzi o niego, prawda? Polubiłaś go. – Hermiona usiadła na łóżku przyjaciółki. Ginevra  gwałtownie odwróciła głowę w jej stronę.
– Wcale, że nie. To jakiś kretyn w dodatku casanova.
– Tego nie wiemy.
– Ja wiem – warknęła Ginny, była sfrustrowana tą sytuacją. Możliwe, że gdzieś tak z tyłu głowy myślała o nim. O jego ciemnych oczach, tej pewności siebie i poczuciu humoru. Nie chciała się do tego przyznać ani przed Hermioną ani przed sobą. Nie była gotowa.
– To o co chodzi? – Starsza Gryfonka udawała, że nie ma pojęcia dlaczego dziewczyna tak się zachowuje, grała dalej.
– Jeśli to nie przez Blaise’a, to dlaczego, na wielkiego Godryka, kłócisz się o coś tak bezsensownego jak błoto na podłodze...?  – Ginny usiadła na łóżku w siadzie skrzyżnym i wzruszyła ramionami.
– Bo on mnie wkurza.
– Bo posprzątał? – Teraz panna Granger zupełnie nie potrafiła zrozumieć toku myślenia przyjaciółki.
– Nie, znaczy też. Ale on cały czas mnie poucza, poprawia, robi dużo za mnie. Nie jestem dzieckiem! – Wybuchnęła piegowata dziewczyna.
– To mu to powiedz. –Hermiona wstała z łóżka przyjaciółki. Poprawiła spódniczkę i krawat. Miała dziś spotkać się  z Malfoyem. Zaczęła czesać włosy, miała jeszcze kwadrans.
–Eee... Herm?
– Tak? – zapytała Hermiona i nadal stojąc przed lustrem, rozczesywała brązowe pukle włosów opadające na ramiona.
– Gdzie idziesz?
– No na patrol. Pożyczysz mi te swoje perfumy?
–Tak, jasne. – Ginny nadal zadawała pytania:
– Eee... Idziesz z Malfoyem?
–Tak – powiedziała Hermiona, choć ciągłe pytania trochę ją irytowały. Teraz to Ginevra nic z tego nie rozumiała. Bez słowa wyciągnęła ze swojego kuferka flakonik perfum i podała przyjaciółce. Hermiona zachowywała się jakby właśnie szła na randkę.
– Jesteś pewna, że to patrol?
– Oczywiście, a co innego to mogłoby być?
– Bo stroisz się bardziej niż na randki z Ronem…
– Nie przesadzaj. To tylko Malfoy.
– I dlatego się martwię... 
– Nie ma czym.
Hermiona uśmiechnęła się ciepło i  wyszła z sypialni. Ginny przemyśla wszystko jeszcze raz. Wczoraj była niedziela. McGonagall odwołała im patrol. Patrole są w niedziele, wtorki i czwartki. Dziś był poniedziałek. Wcale nie mieli patrolu! Hermiona ją okłamała. Tylko, dlaczego?
*

– Spóźniłaś się – rzucił sucho Malfoy. Zlustrował wzrokiem Gryfonkę, a potem rzucił jej krytyczne spojrzenie. Dziewczyna podniosła jedną brew, w niemym zapytaniu: "czemu się gapisz?", ale nic nie powiedziała.
– Powiedziałaś jej to co ustaliliśmy? – zapytał Draco. Hermiona kiwnęła głową.
– Powiedziałam, że idziemy na patrol. – Powoli kiwnął głową. Niespodziewanie ruszył przed siebie, po paru krokach odwrócił się i rzucił przez ramię:
– Idziesz? – Dziewczyna szybko do niego dołączyła.
– Gdzie idziemy? – zapytała po chwili.
– Pogadać. – Wywróciła oczami. Stanęła w miejscu. Malfoy też się zatrzymał. Spojrzał na nią zdziwiony. Patrzyła na niego z miną: "nigdzie nie idę dopóki mi tego nie wyjaśnisz". Skrzyżowała ręce na piersiach.
–No rusz się Granger – rzucił.
– Nigdzie nie idę.
– Zawsze robisz problemy?
– A ty zawsze zgrywasz takiego tajemniczego dupka? – Pokazała mu język. Najpierw się wkurzył, ale pomyślał, że jej zachowanie było dziecinne i trochę rozczulające. Mimowolnie się uśmiechnął, ale tylko przez sekundę wtedy po raz pierwszy pomyślała, że nie jest taki zły. Wywrócił oczami i powiedział:
– No niech ci będzie. Idziemy do Pokoju Życzeń.
– To on działa?!
– Żadnych pytań, Granger. I tak masz szczęście, że ci powiedziałem...
– Przecież wiedziałam, że on działa – rzuciła nonszalancko.
– Nie potrafisz kłamać...
– Przecież wiem – powiedziała cichutko i ruszyła za chłopakiem. Po chwili Draco znów się odezwał:
– Granger, apropos twojego kłamania... To wtedy, gdy graliśmy też kłamałaś, prawda?
– Nie. O co ty mnie w ogóle posądzasz... Poza tym mówiłeś, że nie da się oszukiwać w tę grę. –Zaśmiał się.
– Po pierwsze, nadal nie umiesz kłamać. Po drugie tacy imbecyle jak Goyle raczej nie wpadną na to, że można użyć całkiem prostego zaklęcia, żeby oszukać cały system albo taki Zabini po pięciu butelkach ognistej nie wie gdzie jest, ale ty... Ty mogłaś oszukiwać.
– Uznam to za komplement – rzuciła z uśmiechem.
– Niby co miało być komplementem?
– Powiedziałeś, że jestem na tyle mądra by oszukać grę...
– Wcale nie. – Przeanalizował to co powiedział i przyszło mu do głowy, że to mogło tak zabrzmieć.
– To znaczy, nie miałem tego na myśli.
– Jasne – powiedziała i poszła przodem, a Malfoy wlókł się z tyłu.
*
Daphnie znów spotkała się z Nevillem. To znaczy chciała się spotkać. Jak zwykle umówili się za piętnaście szósta na siódmym piętrze. Jednak chłopak nie przyszedł. Dochodziła siódma, a go nie było. Wściekła Daphnie zeszła z powrotem do lochów. Od jakiegoś czasu między nimi coś było nie tak. Tylko co? Może pojawił się ktoś nowy...?
*
 Stali pod Pokojem Życzeń, od razu pojawiły się drzwi. Weszli do pomieszczenia. Był tam tylko drewniany, solidny stół i parę krzeseł. Ściany pomalowane na szaro i biało. Do tego drewniana podłoga. Pomieszczenie wydawało się zimnie i mało przytulne.
– Tak to miało wyglądać? – zapytała z dezaprobatą Gryfonka.
– Mniej więcej. – Wzruszył ramionami, było mu wszystko jedno. Zirytowała ją jego obojętność.
– Okropnie tutaj.
– Zrób to lepiej jak jesteś taka mądra.
– Dobra.
Wyszli z pomieszczenia. Tym razem to Hermiona przeszła trzy razy obok ściany i to jej ukazało się wejście. Przekroczyli próg. Po środku stała czerwona kanapa i niski stolik do kawy. W jednej ze ścian pojawił się biały kominek, w którym ogień huczał wesoło. Ściany pomalowane na czerwono i biało dodawały uroku i przytulności całemu miejscu. Hermiona uśmiechnęła się zadowalana z siebie. Malfoy tylko prychnął i z przekąsem powiedział:
– Za gryfoński jak na mój gust... – Dziewczyna nie skomentowała tego tylko usiadła na kanapie. Po chwili z pewnym wahaniem Draco usiadł obok. Jak na zawołanie odsunęli się na dwa, różne końce sofy.
– Co to było za przedstawianie z Astorią? – zapytała prosto z mostu Gryfonka.
– Nic ważnego.
– Ona wybiegła z naszego dormitorium z płaczem, w dodatku patrzała na mnie jakbym wskrzesiła Voldemorta. I jeszcze...
– Wystarczy – przerwał jej. Zapadła cisza.
– Czekam na wyjaśnienia – prychnęła po chwili Hermiona, zakładając nogę na nogę.
– Merlinie czy ty zawsze... – Teraz to ona mu przerwała:
– Chce wszystko wiedzieć? Tak!
– Po prostu ona ubzdurała sobie, że będziemy razem. A nie będziemy, więc zrobiłem to co Ślizgoni robią najlepiej...
– Okłamałeś ją?
– Może...
 Uśmiechnęła się. Właśnie wyobraziła sobie Malfoya wymyślającego zakręconą historię jak to przez przypadek zaręczył się z Gryfonką, w dodatku Hermioną Granger, mugolaczką. W wyobraźni widziała minę Astorii słuchającej tego.
– O czym pomyślałaś? – Jej uśmiech nie umknął uwadze Dracona.
– Nic ważnego. A teraz mi wyjaśnij co ja niby mam wspólnego z twoim życiem uczuciowym?
 – Nic. Po prostu  powiedziałem jej, że moja dziewczyna zaraz przyjdzie, a ty wtedy weszłaś do salonu...
– Wiec ona myśli, że jesteśmy parą?
Gryfonka zaczęła się śmiać. Śmiała się i śmiała, aż w końcu po jakiś dwóch minutach opanowała się na tyle, żeby usłyszeć pytanie Draco:
– I co w tym śmiesznego?
– Ona UWIERZYŁA, że ja jestem z tobą. Przecież to niedorzeczne, niemożliwe i po prostu to jest zaprzeczeniem wszelkiej logiki tego świata.
– Nikt nie mówił, że miłość jest logiczna... – rzucił dość filozoficznie. Hermiona uniosła pytająco brew.
– A to niby co miało znaczyć?– zapytała, na co Ślizgon tylko wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia dlaczego w ogóle to powiedział.
– Dobra przejdźmy do spraw ważniejszych, niż twoje życie uczuciowe – powiedziała po chwili Hermiona i odgarnęła włosy opadające jej na twarz.
– Co może być ważniejsze? – prychnął, ale dziewczyna nie zrozumiała żartu. Wzięła to za kolejny przejaw egoizmu Ślizgona.
– Dla mnie ważniejsi są przyjaciele – odparła sucho. Już chciał powiedzieć, że żartował, ale stwierdził, że nie ma zamiaru tłumaczyć się jakieś tam szlamie. Jakiś dziwnie w jego myślach zabrzmiało to określenie. Dawno już jej tak nie nazywał. Po pierwsze nie mógł. Po drugie... Nie chciał? Wyrzucił to ostatnie stwierdzenie z głowy. Nie dopuszczał do siebie myśli, że zaczyna przyzwyczajać się do Gryfonki.
– I co z tymi przyjaciółmi? – rzucił z kpiącym uśmiechem.
– Ginny... – Nie dał jej dokończyć:
– Mam ciekawsze zajęcia niż słuchanie na temat problemów nastoletnich Gryfonek.
– Ciebie to też dotyczy, i twoich powiedziałabym przyjaciół, ale dla ciebie liczy się tylko twoje ego.
– Przyszłaś tu prawić mi kazania? To od razu mogę wyjść...
– Ginny i Blaise mają się ku sobie, ale oczywiście ty nic nie zauważyłeś, bo nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa!
– Gdybym nie widział nic poza... – Przerwała mu wybuchem gniewu, aż wstała z kanapy:
– TO BYŁ TYLKO PRZESŁANIE!
– Uspokój się i siadaj. Przecież wiem, Granger. Nie traktuj mnie jak jakiegoś niedorozwiniętego... – Znów mu przerwała:
– Ale tak się zachowujesz!
– Uspokój się.
– Nie każ mi się uspokajać!!! – Zdenerwował ją jeszcze bardziej. – Zawsze musisz mnie denerwować? Zawsze mi dokuczasz, a ja od ośmiu lat zastanawiam się "dlaczego"?!
– Może kiedyś to sobie wyjaśnimy – powiedział spokojnym opanowanym głosem. Dziewczyna opadła na kanapę. Nie odzywała się do niego. Malfoy powoli zaczął się niecierpliwić. Sam podjął wcześniej zaczęty wątek.
– Więc tak, zauważyłem, że Blaise i ta Weasley coś kręcą, ponadto Pansy i Potter... – Hermiona obróciła głowę w jego stronę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie.
– Co? Harry i Pansy?
– Nigdy się do tego nie przyznają, ale zobacz jak on na nią patrzy albo jak Pansy próbuje zabić Ginny spojrzeniem, gdy ta wspomina o Potterze...
– Może faktycznie masz rację. Dlaczego ja tego nie zauważyłam? – Zastanawiała się na głos panna Granger.
– Chcesz usłyszeć moją teorię?
– Nie – ucięła krótko. Znów zapadła krótkotrwała cisza, przerwała ją Gryfonka:
– I co z tym robimy?
– Z czym?
– Z nimi.
– Jak chcesz ze mnie zrobić swata to mogę wyjść od razu.
– Ale to twoi przyjaciele!
-Ale chyba zwariowali, jeśli chcą spotykać się z Gryfonami!
– A gdybyś ty zakochał się w Gryfonce? – Nie dawała za wygraną.
–Niemożliwe.
– Bo co?
– Bo nie.
– Marny argument... Poza tym po co podziały na Gryfonów i Ślizgonów? Wszyscy jesteśmy czarodziejami.
– Ale..
– Jak zaczniesz znów pieprzyć o czystości krwi to wyjdę...
– Przeklęłaś... – Zauważył trochę zdziwiony. Nie podejrzewał, że Granger używa tak ostrego języka.
– I co?
– Nic. – Wzruszył ramionami.
– Tak właśnie myślałam.
*
 Ginny rozczesywała włosy, siedząc przy biurku. Jednocześnie czytała książkę do transmutacji. Nic z tego nie rozumiała, a musiała do jutra napisać wypracowanie. Temat faktycznie był trudny. Dodatkowo Hermiona przepadła gdzieś z Malfoyem. Nie miała kogo poprosić o pomoc. Dopisała kolejną linijkę do wypracowania. Zaczęła czytać swoje "wypociny" od początku, zgniotła kartkę w kulkę i cisnęła w ścianę. Jej praca była okropna. Wzięła głęboki wdech. Ponieważ siedziała w piżamie, nie mogła zejść do biblioteki po więcej książek. Jednak szybko zorientowała się, że w ich salonie stoi cała biblioteczka. Wyszła z sypialni pełna nadziei. Była przekonana, że coś znajdzie. Podeszła do regału. Sięgał aż po sufit. Na ostatnią półkę nie potrafiła sięgnąć, ale na razie nie było to jej potrzebne. Zaczęła od najniższych półek jednak nic nie znalazła. Przedostatnią półkę sprawdzała, stojąc na palcach. Wypatrzyła książkę z napisem na grzbiecie "Transmutacja dla opornych". Zdjęła ją z półki. Była zniszczona, a okładka porysowana. To nie mogła być książka Hermiony. Gryfonka wiedziała, że jej brązowooka przyjaciółka nigdy nie doprowadziłaby książki do takiego stanu. Zamknęła się z opasłym tomem w pokoju. Usiadła na łóżku i otworzyła książkę na pierwszej stronie. Była podpisana: "Blaise Zabini". Wywróciła oczami. Przewróciła na następną stronę. Była cała popisana. Ale nie było to notatki dotyczące transmutacji. Dziewczyna znalazła bardzo interesującą lekturę na resztę wieczoru.
*
Hermiona i Draco nie ustalili nic konkretnego. Gryfonka dowiedziała się o co chodziło z Astorią i w sumie była usatysfakcjonowana. Poza tym Draco nie obraził jej ani razu. Wracali powoli na czwarte pięto. Dziewczynie nie udało się przekonać młodego Malfoya, aby pomógł jej w sprawie z Ginny i Zabinim. Hermiona wcale nie popierała tego związku, ale chciała aby jej przyjaciółka była szczęśliwa. Dla przyjaciół była w stanie poświęcić naprawdę wiele.
– Granger, nie odpowiedziałaś mi na pytanie.
– Jakie?
– Kłamałaś wtedy jak graliśmy? – zapytał po raz chyba dziesiąty tego wieczora.
– A co cię to tak interesuje? To chyba nie twoja sprawa – odparła sucho.
– Po prosu chcę wiedzieć.
– Ale się nie dowiesz. – Nic już więcej nie powiedział. Ale cała ta sytuacja trochę go denerwowała. Wątpił, że Gryfonka mówi prawdę, ale nie mógł tego wykluczyć. Zeszli po schodach i wtedy usłyszeli kroki. Za zakrętu wyłoniła się smukła postać. To była Astoria. Malfoy pod wpływem impulsu, złapał Hermionę za rękę. Dziewczyna popatrzała na niego zaskoczona, ale gdy również dostrzegła Ślizgonkę wszystko zrozumiała. Odwzajemniła uścisk.
*
Pansy i Harry kończyli swoje rutynowe dwa okrążenia wokół jeziora. Nagle usłyszeli jakiś hałas. Odwrócili się, ale to tylko sowa pochwyciła swoimi szponami polną mysz i z powrotem wzbiła się w powietrze.
– Ale się wystraszyłam... – mruknęła Ślizgonka.
– Bo Ślizgoni już tak mają – stwierdził Harry, chociaż on również trochę się wystraszył. Nie dał tego po sobie poznać.
– Jak mają? – rzuciła przez ramię do Gryfona, stojącego trochę z tyłu. Gdy usłyszał jej lodowaty ton pożałował, że to powiedział.
– Nie, nic. Po prostu nie są tak odważni jak Gryfoni...
– Ale to nie my trzęśliśmy portkami jak Voldemort atakował Hogwart – stwierdziła sucho.
– Jasne, że nie. Przecież wy byliście po jego stronie – odgryzł się Harry. Pansy nic mu na to nie odpowiedziała, poniekąd miał rację. Zakończyli patrol. Wracali do zamku, gdy minęła ich zapłakana Astoria.
– Gdzie biegniesz?! – krzyknęła za nią Pansy, ale dziewczyna się nie zatrzymała i wbiegła do Zakazanego Lasu. Ciemnowłosa Ślizgonka już chciała pobiec za nią, ale poczuła rękę Harry'ego zaciskającą się na jej ramieniu.
– Ja za nią pobiegnę, ty sprowadź pomoc. – Dziewczyna po chwili wahania kiwnęła głową i jak strzała wbiegła do zamku. Harry pobiegł w przeciwną stronę. Ciemnowłosa dziewczyna spotkała na swojej drodze Hermionę i Draco. Stali trochę osłupiali i trzymali się za ręce. Ślizgonka rzuciła im pytające spojrzenie. Wtedy jakby zdali sobie z tego sprawę i odskoczyli od siebie jak oparzeni. 
– O co chodzi Pansy? – zapytał Draco.
– Astoria wbiegła przed chwilą do Zakazanego Lasu, Harry poszedł ich szukać –wydyszała. Blondwłosy Ślizgon zaklął  pod nosem.
– Dobra, wy sprowadźcie pomoc ja idę ich szukać. – Hermiona spojrzała trochę zdziwiona najpierw na Dracona potem na Pansy.
– Okej – powiedziała pani Prefekt i razem ze Ślizgonką pobiegły po pomoc podczas, gdy Malfoy był już prawie w połowie drogi do Zakazanego Lasu. Wbiegł między drzewa i usłyszał przeraźliwy krzyk… 


Okey, więc mamy zgodnie z zapowiedzą rozdział 22 :) Przypominam:
-miniaturka 25, 26 grudzień
-rozdział 23 około 31 grudnia
Rozdział praktycznie cały o Hermionie i Draco, powoli coś się zaczyna między nimi dziać. Martwi mnie fakt zmniejszeniem się liczby komentarzy :(
Zapraszam do czytania i komentowania!

~szczęśliwa Pani M. bo wolne :3



 







12 komentarzy:

  1. Rozdział cudny :) Nie mogę doczekać się następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę? W takim momencie?! ;-; Teraz będzie mnie męczyć co tam się stało ><
    Rozdział świetny, jest coraz więcej Dramione, więc bardzo się cieszę :D A! No i Ginny i Blase *.* Ciekawe co też Wiewiórka wyczytała w jego książce ;) Nie mogę doczekać się następnego rozdziału!
    Pozdrawiam ciepło <3
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, genialne! Czekam na miniaturkę i kolejny rozdział. Ten był po prostu genialny! Strasznie chcę wiedzieć co będzie dalej. Ciekawa jetdem co Ginny wyczyta w tym podręczniku! :D Ta sytuacja na końcu.. Co się tam stało? Czekam na cd. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I będziemy musieli czekać do Sylwestra na kolejny rozdział? Po takim zakończeniu ja nie wytrzymam :(
    Rozdział świetny, ciekawe, co się stanie w Zakazanym Lesie...
    Pisz szybko!
    Pozdrowienia i życzę dużo weny :)
    Dravelia

    Zapraszam na http://hermiona-riddle-po-drugiej-stronie.blogspot.com/?m=1 i http://www.62442-dramione-magic-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział. Nie mogę się doczekać kolejnego. Ciekawe co wydarzyło się w Zakazanym Lesie.
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny. Nie dziwię się, masz wielki talent <3 Czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O wow :D ale się dzieje. Tyle naprawdę zaskakujących wydarzeń.. no a szczególnie to ze złapali sie za rece Draco z Hermioną. :* no i ciekawe co tam wyczaiła Ginny xd a w dodatku jeszcze ta Astoria. Manioo. Co za idiotka ^^ czytam dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lecę na nexta ;)
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. serio???? w takim monecie ? ?ejjj nooooo

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  10. Dramione powoli tak bardzo powoli! Świetnie! W wielu blogach jest już w 2 rozdziale, a tu na szczęście z głową, akcja toczy się idealnym tempem/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się i to bardzo. Lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń