piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 20

Rozdział 20 – Zakończmy to tak jak zaczęliśmy, razem.


Prawie szeptem powiedziała:
– Nie, wiem. – Zapadło milczenie.
– Chyba po raz pierwszy w życiu czegoś nie wiesz – powiedział posępnie Malfoy. Gryfonka z uśmiechem pokiwała głową.
– Zadaj to pytanie, Granger – mruknął Draco.
– Dobra, to Pansy. Ilu miałaś chłopaków? – Ślizgonka spojrzała ze zdziwieniem na Hermionę.
– No co? Ja też mogę zadać jakieś kłopotliwe pytanie... – Wzruszyła ramionami.
– Dobra – mruknęła Pansy i zaczęła swoją wyliczankę, która okazała się dużo krótsza niż ta litania Blaise’a:
– Terry Nott, Jared Higgs, Adrian Pucey – zakończyła.
– A ja? – zapytał Malfoy, podnosząc jedną brew. – Nie żebym się upominał... – dodał zaraz.
– No tak, ale nie sądziłam, że brałeś to na serio... No więc dobrze i Draco Malfoy.
– Teraz lepiej – powiedział chłopak i napił się ognistej. Pansy miała teraz zadawać pytanie, tylko komu? Może Zabini? Stwierdziła, że to będzie dobry pomysł.
– Blaise...?
– Słucham – powiedział, a sekundę potem Ginny warknęła:
– Weź tą rękę. – Chłopak posłusznie to zrobił.
– Więc Blaise... Czy czasami śpisz nago? – Wymyśliła w przypływie nagłej głupawki.
– Yyymm... nie. Co ci odwala Pansy? – Był trochę rozbawiony, jego przyjaciółce najwidoczniej alkohol zaczął uderzać do głowy.
– To wpływ Pottera bez koszulki – zażartował Malfoy, na co Ginny i Hermiona parsknęły śmiechem. Panna Granger nie sądziła, że Draco może mieć tak „normalne” poczucie humoru. Poznawała go z zupełnie innej strony.
– Wcale nie! – krzyknęła Ślizgonka. Całe towarzystwo było lekko podchmielone. Pansy od dużej ilości ognistej whisky dostała wypieków na twarzy. Ginny kiwała się na boki, siedząc na kolanach Zabiniego. Ciemnowłosy Ślizgon zaczął powoli bełkotać. Harry również zdradzał objawy upojenia alkoholowego. Jedynie Draco i Hermiona się trzymali.
– Czyja kolej? – powiedziała panna Weasley i czknęła.
– Moja! – Blaise podniósł rękę i przechylił się do tyłu.
– Draco czy uważasz, że Hermiona jest ładna? – Zabini spojrzał na przyjaciela nieprzytomnym wzrokiem. Pansy skryła uśmiech, wiedząc jaka byłaby odpowiedź Malfoya. Hermiona wyprostowała się nagle, kręcąc się na kanapie. Nagle poczuła się spięta. Nie żeby zależało jej na odpowiedzi…
– Nie odpowiem. – Malfoy wzruszył ramionami i sięgnął do słoika. Wszyscy choć lekko wstawieni dostrzegli, że Hermiona wyraźnie posmutniała. Siedziała taka przygaszona bez tego swojego błysku w oczach. Draco też to dostrzegł i sam nie wiedział  czemu, być może było to spowodowane późną godziną albo dwoma butelkami ognistej. W każdym bądź razie zrobił to co zrobił. A zaczęło się od tej małej kartki ze słoika. Malfoy przeczytał:
"Przytul ją!" 
Kartka nie określała kogo dokładnie dotyczy zadanie, jednak mimo wszystko podszedł do Gryfonki.
– Wstań – powiedział i wyciągnął rękę, pokręciła przecząco głową i nie patrzyła na niego, nie potrafiła.
– Dobrze, skoro tak wolisz... – Wzruszył ramionami i podniósł dziewczynę. Pisnęła, miał zimne ręce. Przerzucił ją sobie przez ramię i obszedł kanapę tak, że stali za meblem. Postawił ją na ziemię. Nadal na niego nie patrzyła, a on uśmiechnął się do niej. Ten gest wydał się dziwny zarówno jemu jak i jej. Bo żadne nie myślało o czwórce pozostałych uczniów przyglądających się tej scenie.
– Spójrz na mnie. – Podniosła na niego wzrok, musiała zadrzeć głowę do góry.
– Pomożesz wykonać zadanie, czy będziemy tak stać wieczność? – Wywróciła oczami, nawet w takiej chwili nie opuszczał go sarkazm. Objął ja w tali i przytulił do siebie. Dziewczyna nie była pewna co zrobić z rękami,  w końcu też go objęła. Stali tak chwilę. Aż w końcu Harry i Pansy chrząknęli w tym samym momencie. Malfoy i Hermiona prawie odskoczyli od siebie. Ginny, siedząc na kolanach Zabiniego, uniosła wysoko jedną brew, ale nic nie powiedziała. Draco z powrotem wziął Gryfonkę na ręce.
– Puść mnie! Umiem chodzić! – krzyknęła zaskoczona Hermiona, ale przy tym śmiała się jak dziecko.
– Ale ja wcale nie kwestionuje twoich umiejętności chodzenia, Granger. – Rozbawiła go postawa dziewczyny. Już miał ją posadzić na kanapie, gdy nagle zawrócił i zrobił jedną rundkę wokół pokoju.
– Postaw mnie na ziemię! – Znów krzyknęła Gryfonka. Była zupełnie zdezorientowana zachowaniem chłopaka. To wszystko działo się jakby z innym Malfoyem, z Malfoyem którego dopiero miała poznać. W końcu posadził ją na kanapie, a sam opadł na fotel.
– Potter, czy tobie tak przypadkiem nie podoba się Pansy?–  zadał pytanie, uśmiechając się w iście ślizgoński sposób.
– No raczej. – Wybraniec czknął.–  Jest bardzo ładna i mądra... Ma charakterek! – Ślizgonka zarumieniła się, a jakiś denerwujący głosik w głowie przypomniał jej, że jutro nie będzie pamięta tego, co Harry powiedział. A jeżeli to alkohol dał o sobie znać?
– Panie i panowie, zaczynamy ostatnią rundę! – oznajmił Blaise dziwnie wesoły i Ginny znów musiała dodać swoje "weź tą rękę". Gryfon robił się senny, a ostatnie pytanie miał zadać Zabiniemu. Tylko o co pytać?  Zastanowił się chwilę.
– Więc Blaise, jakie masz plany co do Ginny? – To pytanie wydawało się wszystkim niewinne, ale plany Zabiniego wobec Gryfonki nie były do końca uczciwe. Bądź co bądź, może trochę, ale tylko trochę, chciał ją wykorzystać? Przecież chciał z nią być, żeby matka nie zmuszała go do ślubu. Jak się wyda cały plan szlak trafi! Oprócz Zabiniego wiedział jedynie Draco. A on nie za wiele teraz pomoże... Co tu powiedzieć? Chłopak wysilał jeszcze szare komórki. Nie widział innego wyboru.
– Ginny podaj słoik – powiedział niechętnie. Dziewczyna lekko zaskoczona posłusznie podała mu słój. Zdziwiła się trochę, bo pytanie wydawało jej się w miarę proste. Nie zaprzątała sobie tym głowy, w dodatku głowy nie do końca trzeźwej. Zabini wylosował karteczkę i przeczytał:
"Pocałuj wszystkie dziewczyny biorące udział w grze."
Ślizgon poprosił aby Ginny wstała, posłusznie to zrobiła. Podszedł do Hermiony nachylił się nad nią i cmoknął dziewczynę w usta, potem to samo uczynił z Pansy siedzącą obok. Stało się to tak szybko, że ani Gryfonka ani Ślizgonka nie miały czasu mrugnąć. Panna Granger za bardzo nie wiedziała co o tym myśleć. Za to Harry doskonale wiedział. Już wszyscy mężczyźni w tym pokoju całowali Pansy, tylko nie on. Nie żeby mu specjalnie zależało, no może trochę... Ciemnowłosy Ślizgon podszedł do Ginny stojącej koło ich fotela, założył jej pasmo rudych włosów za ucho i musnął ręką policzek. Podszedł jeszcze bliżej, dzieląca ich odległość... Nie było żadnej odległości.
– Pocałujesz mnie wreszcie? – zapytała Gryfonka poirytowana tym przedstawieniem. Kiwnął głową i przyłożył ręce do jej policzków. Pocałował ją. Ale nie tak jak Hermionę czy Pansy, o nie. Całował ją już dobre parę sekund, gdy Ginny zaczęła się wyrywać. Mocniej ją przytrzymał i cieszył się, że jest tak blisko Gryfonki.  Dziewczyna w ogóle się nie cieszyła, a Ślizgon ją po prostu wkurzył! Nie miała ochoty na ten pocałunek. W końcu ją zostawił i jakby nic się nie stało usiadł na fotel.
– Siadaj – powiedział, uśmiechając się.
– Siadaj? – wysyczała Ginny. – Co ty sobie myślisz?! Mam swoją godność idioto i nie pozwolę, żebyś mnie tak traktował!
– Ja tylko wykonywałem zadanie!
– Kogo oszukujesz? Mnie? Siebie? Chyba, że po prostu chciałeś się popisać.
– Daj spokój – powiedział Blaise, licząc na zakończenie sporu.
– Dobra, nie chce mi się teraz z tobą kłócić, ale jeszcze do tego wrócimy. Nie myśl sobie – warknęła, a po chwili usiadła na kolanach Ślizgona.
– Moja kolej na pytanie, więc Ginny. Dlaczego, do cholery, zgrywasz taką niedostępną? – zapytał Blaise i powoli opróżnił trzecią już butelkę whisky.
– Nie zgrywam niedostępnej... – powiedziała powoli. – No może trochę, ale czy ty nie mógłbyś też się jakoś bardziej postarać?
– Ymm... Postarać o co? – wtrącił Malfoy, obserwując zmieszanie Gryfonki i swojego przyjaciela.
– Nie ważne – rzuciła Ginny.
– Twoja kolej na pytanie – przypomniała Pansy, Ginny po chwili zastanowienia powiedziała, trochę jej się język plątał, ale ogólny sens wszyscy zrozumieli:
– Pansy? Spałaś z jakimiś Gryfonami? – Ślizgonka zmarszczyła brwi, alkohol mieszał jej w głowie, ale jeszcze nie na tyle by wiedzieć, że nie należy odpowiadać na to pytanie. Chwyciła słoik i zaczęła w nim mieszać. W końcu zdecydowała się na jakąś kartkę. Wyciągnęła ją i już miała przeczytać, gdy wszyscy usłyszeli chrapanie. Rudowłosa Gryfonka zasnęła i wtuliła się w klatkę piersiową Ślizgona, ale to nie ona chrapała tylko wcześniej wspomniany Ślizgon. Istotnie Blaise zasnął i oparł swoją głowę o głowę Ginny.
– Słabe głowy mają – powiedział odkrywczo Malfoy. Hermiona uśmiechnęła się na ten widok.
– Jak tam twoje zadanie Pansy – zapytał Harry. Dziewczyna pomimo, że dwójka graczy odpadła przeczytała zadanie z kartki:
"Pocałuj pierwszego chłopaka z lewej."
Spojrzała w tamta stronę licząc, że zobaczy Draco, jednak pomyliła się w kalkulacjach. Harry ze zdziwieniem patrzył na Ślizgonkę.
– Może lepiej, że Ginny nie widzi... – powiedziała Hermiona i ziewnęła przeciągle, już któryś raz w ciągu pół godziny. Oczy zaczęły jej się zamykać w końcu dochodziła druga w nocy. Po chwili Draco spojrzał na Hermionę pogrążoną w płytkim śnie. Sam był już trochę senny, po zadaniu Pansy Hermiona miała mu zadać pytanie i gra skończona, ale skoro Gryfonka zasnęła, on w sumie też może się położyć. Zasnął. Nawet nie zdążył zobaczyć czy Pansy i Potter wykonali zadanie.
Wpatrywali się w siebie, przez ten cały czas, nikt nic nie mówił. Spostrzegli, że wszyscy zasnęli i zarówno Harry jak i Pansy mieli wrażenie, że zostali sami.
– To... Co z tym robimy? – zapytał Gryfon, dziewczyna wzruszyła ramionami, a ciemnowłosy chłopak kontynuował:
– Bo wiesz, chyba musimy dokończyć grę.
– Wiem – powiedziała szeptem, aby nikogo nie obudzić.
–  To... – Harry podrapał się po głowie, był trochę zmieszany, ale alkohol dodawał mu odwagi, wstał ze swojego fotela i usiadł obok Ślizgonki na kanapie. To tylko zadanie, spokojnie! Powtarzała sobie Pansy, zamknęła na chwile oczy i powoli policzyła do pięciu, szybko je otworzyła, i pocałowała Gryfona. Harry zupełnie się tego nie spodziewał i zanim zdążył przytrzymać dziewczynę i przyciągnąć bliżej ta odsunęła się. Wpatrywała się w ziemię.
– Nie tak to sobie wyobrażałem... – mruknął Harry, spojrzała na niego i całkiem przytomnie zapytała:
– Wyobrażałeś to sobie? – Jednak to było jedno z tych pytań, które nie doczekały się odpowiedzi.
*
Dziewczyna otworzyła powoli oczy, za oknem nadal było ciemno. Rozejrzała się po pokoju. Pierwsza anomalia rzucająca się w oczy była co najmniej dziwna pozycja Ginny i Zabiniego. Spali na jednym fotelu wtuleni w siebie. Na fotelu po przekątnej drzemał Malfoy, a obok niej Spali Pansy i Harry. Uśmiechnęła się na ten widok. Ziewnęła i spojrzała na zegar wiszący na ścianie za nią, dochodziła czwarta nad ranem i Hermiona poczuła, że musi koniecznie skorzystać z toalety. Wstała z kanapy i poszła w stronę łazienki. Otworzyła drzwi, przeszła przez nie i nadal znajdowała się przy stoliku z grą. Wydawało jej się, że ma deja-vu. Przypomniała sobie, że tak samo stało się wczoraj gdy próbowała wyjść, a z tego co zrozumiała to gra się nie skończyła! Szybko podeszła do Dracona. Potrząsnęła nim. Wysyczała:
– Malfoy, śpisz? – Chłopak otworzył jedno oko, potem drugie i nieprzytomnym wzrokiem spojrzał na Gryfonkę, mruknął coś i z powrotem zamknął oczy.
– Wstawaj, Malfoy, to nie jest śmieszne. Śpisz?  Wiem, że nie śpisz. – wywarczała nad nim całą litanię, Ślizgon nie wytrzymał podniósł głowę i powiedział:
– Uspokój się Granger, nie śpię. – Stało się coś dziwnego. Różdżki leżące na stole zgasły i w pokoju było jeszcze ciemniej niż wcześniej. Gra dobiegła końca.
– Co to było? – zapytała dziewczyna, oglądając się przez ramię na śpiących Ginny z Blaisem.
– Zmarnowałaś pytanie, Granger – powiedział jedynie Draco.
– Co?
– Gra trwała dopóki nie zadałaś mi pytania.
– Ale ja cię o nic nie pytałam – syknęła Gryfonka, mrużąc podejrzliwie oczy.  
– A właśnie, że tak, zapytałaś czy śpię. – Ślizgon uśmiechnął się ironicznie.
– Wiesz co…? A z resztą. – Machnęła ręką. – Nieważne. – Dziewczyna szybkim krokiem oddaliła się od chłopaka i zniknęła za drzwiami łazienki. Draco zauważył, że czuje tępe pulsowanie w głowie i najchętniej napiłby się wody. Jednakże takowej nigdzie nie było. Wstał z fotela i zajrzał do barku. Żadnej wody, zaklął pod nosem i powlókł się do łazienki. Hermiona wyszła z toalety. Poczesała włosy, bo po nocy na kanapie nie wyglądała za dobrze, nigdzie nie dostrzegła Malfoya. Udała się do pokoju w celu założenia czystego ubrania, a Ślizgon wyszedł z łazienki, oboje mieli wory pod oczami. Gryfonka już otwierała drzwi, gdy usłyszała głos Dracona:
– Ej, Granger…  – Wskazał na Ginny i Blaise’a, a potem na Harry'ego i Pansy.
– No i co? – Podeszła do niego i zapytała szeptem.
– Może by tak.. – Szepnął jej coś na ucho, Gryfonka najpierw się zarumieniła, potem przeszła przez pierwszy szok i fale oburzenia, na koniec uśmiechnęła się i pokiwała głową na znak, że się zgadza. Malfoy uśmiechnął się po ślizgońsku. Zabrali się do pracy. Najpierw dwa wolne fotele ustawili obok siebie i odsunęli bezgłośnie od stolika.
– Może by w między czasie posprzątać? – zapytała Hermiona, na co Ślizgon tylko wywrócił oczami.
– Oni posprzątają – rzucił, dziewczyna nie miała siły się spierać. Przesunęli stół, tak, że znajdował się bardzo blisko kominka.  Na środku było trochę miejsca. Najpierw zajęli się Ginevrą i Blaisem. Malfoy odczepił ręce przyjaciela od pleców Gryfonki a Hermiona ułożyła ramiona przyjaciółki wokół szyli Ślizgona.
– Przytrzymaj jego ręce, Granger. – polecił Draco, Gryfonka posłuchała i chwyciła Zabiniego. Malfoy za ten czas podniósł trochę Ginny i usadził okrakiem na Zabinim. Hermiona parsknęła śmiechem, była bardzo ciekawa reakcji przyjaciółki gdy w końcu się obudzą. Blaise powiedział coś przez sen brzmiało to trochę jak imię Ginny. Panna Granger z powrotem ułożyła ręce Ślizgona wokół tali jej przyjaciółki. Razem z Malfoyem odeszli kawałek dalej, żeby podziwiać efekt. Zabini spał na fotelu z głowa opartą o głowę Ginny, która siedziała na nim okrakiem i obejmowała za szyję.
– Teraz tych dwoje. – Blondwłosy Ślizgon wskazał podbródkiem Harry'ego i Pansy.
– Nie jestem pewna czy dobrze robimy... – Hermionę znów naszły wątpliwości.
– Oczywiście, że nie, Granger. Na tym polega dowcip, chyba znasz definicję?
– Bardzo śmieszne. Ale to nasi przyjaciele... – mówiła dalej.
– Więc się nie obrażą za to, poza tym oni pewnie pomyślą, że tak zasnęli sami. No choć mi pomóż. – Draco potrzymał Pansy, żeby Hermiona mogła położyć Harry'ego na kanapie. Nie dowierzała, że jeszcze nikt się nie obudził. Draco położył Pansy na torsie Pottera. Hermiona poprawiła ręce przyjaciela i teraz wyglądał jakby obejmował Ślizgonkę.
–Co my robimy... – westchnęła, chociaż musiała przyznać, że jej przyjaciele w takich pozycjach wyglądali całkiem zabawnie.
– I co teraz? – zapytała.
– Czekamy, aż się obudzą – powiedział spokojnie Draco. Gryfonka usiadła na jednym z foteli stojących z boku, a Ślizgon zanim jeszcze do niej dołączył, przesunął rękę Pottera trochę niżej i w efekcie znalazła się na tyłku Pansy. Zadowolony rozsiadł się w fotelu obok Granger.
– Zadowolony? – syknęła do niego z wyrzutem.
– Tak, nie sądziłem, że się zgodzisz Granger.
– Bo co? – Drążyła temat.
– Bo nie wydajesz się osobą która, jakby to powiedzieć... która... No lubi się bawić.
– Nie znasz mnie, ja się bawię cały czas – warknęła w jego stronę.
– Tak, już to widzę... – Umilkli, nagle bo Ginny wymruczała coś przez sen. Nikt się nie obudził.
– A co jak my też zaśniemy? – zapytała Hermiona po pewnym czasie.
– Nie zaśniemy, ja będę pilnować ciebie a ty mnie, chyba proste?
– Teoretycznie... – mruknęła i ziewnęła przeciągle.
– Nie ziewaj – powiedział z udawaną surowością McGonagall. Dziewczyna się zaśmiała. Draco też się uśmiechnął.
– Nie rozumiem dlaczego nie możesz być taki zawsze...  – powiedziała smutno.
– Jaki? – warknął, chyba im bliżej świtu tym bardziej przypominał jej starego Malfoya.
– Malfoyowaty...
– To dowaliłaś. – Przewrócił oczami. – To jakiś nowy synonim od czarujący, zabawny, przystojny...?
– Chciałbyś... – mruknęła za śmiechem. – To bardziej synonim słowa zadufany, narcystyczny dupek.
– Dzięki, ale zapomniałaś dodać przystojny... – Już otwierała usta żeby się odciąć, gdy przerwał jej Draco:
– No chyba nie zaprzeczysz? – Uniósł pytająco brew.
– To pytanie poza konkursem, poza tym ty też nie odpowiedziałeś...
– Nie wiedziałem, że aż tak zależy ci na mojej opinii... – mruknął.
– Nie zależy. – Oburzyła się.
– Jasne, że nie. – Mrugnął do niej. Zamilkli. Siedzieli jeszcze trochę, aż w końcu ich również zmorzył sen.
*
Pansy Parkinson leniwie otworzyła jedno oko, potem drugie. Gdy zobaczyła na czym, a raczej na kim leży z jej ust wyrwał się przeciągły krzyk.
– AAAAAA!!! – Harry obudzony krzykiem tuż nad jego uchem, odruchowo podniósł się i Ślizgonka z głośnym hukiem spadła na podłogę.
– Ałł... – jęknęła. Gryfon poprawił okulary i pomógł jej wstać. Pansy przeczesała ręką włosy do tyłu po czym rozejrzała się po pokoju. Wpatrywało się w nią cztery pary oczu, Draco i Hermiona dziwnie się uśmiechali, dziewczynie wydawało się, że w jakiś niewytłumaczalny sposób mają coś wspólnego z tym wszystkim. Ginny, która z jakiś powodów siedziała na podłodze przed fotelem Blaise’a. Z kolei ciemnowłosy Ślizgon uśmiechał się krzywo i trzymał za głowę.
– Eee, wszystko okej.... – zaczął mówić Harry i kątem oka spojrzał na Pansy, dziewczyna przekonana, że zwraca się do niej odpowiedziała:
– Tak, dzięki. – Powiedziały na raz dwa głosy. Ginny i Pansy przez chwilę mierzyły się wzrokiem. Parkinson pomyślała, że ta mała, ruda Gryfonka jest naprawdę denerwująca, niby wszystko kręci się wokół jej... Nic nie powiedziała.
– Ktoś coś pamięta? – mruknął Zabini, trzymając się za głowę.
– Mamy wodę? – zapytała Ginny, wstając z podłogi.
–  Chyba w barku – odpowiedziała Hermiona i wyciągnęła sześć butelek wody, podała każdemu jedną.
– A jak szukałem czegoś na kaca to tego tam nie było... – mruknął Malfoy i napił się.
– Trzeba tu w końcu posprzątać – powiedziała Gryfonka o brązowych oczach, gdy wszyscy ochłonęli i po pierwszym szoku zabrali się za sprzątanie.
*

Ginny Weasley przebywała jeszcze w krainie Morfeusza, gdy usłyszała krzyk. Otworzyła oczy i ku jej zdziwieniu zobaczyła kołnierz męskiej koszuli, powoli uniosła wzrok i dostrzegła Zabiniego. Krzyknęła a obudzony Ślizgon puścił ją, dziewczyna odchyliła się do tyłu i w efekcie spadła na podłogę.
– Co to ma być, Zabini? – warknęła w jego stronę.
– Nie denerwuj się, ja nic nie pamiętam! – Chłopak uniósł ręce w obronnym geście. Ginevra prychnęła, nikt jej nie wmówi, że ten cep nic o tym nie wie.  
– Eee, wszystko okej? – Harry nie zdążył dokończyć, bo Gryfonka nadal siedząca na podłodze odpowiedziała, święcie przekonana, że to pytanie było skierowane do niej:
– Tak, dzięki. – Zawtórował jej drugi głos, wypowiadający te same słowa. Zmierzyła Parkinson wzrokiem. Ta Ślizgonka coraz bardziej ja denerwowała.
– Ktoś coś pamięta? – mruknął Blaise, trzymając się za głowę, Ginny równie coraz bardziej zaczęło dokuczać tępe pulsowanie w głowie i suchość w ustach, zapytała:
– Mamy wodę? – Podniosła się z podłogi, a Hermiona podała jej butelkę. Gdy trochę ochłonęli, wzięli się za sprzątanie. Pansy zaczęła zbierać opróżnione butelki, Harry również się za to zabrał. Ginny nie zwracając uwagi na resztę, zbierała drobne śmieci. Chciała zapytać Hermionę, co z nimi zrobić, więc odwróciła się i zobaczyła Parkinson i Harry'ego trzymających się za ręce, to znaczy właściwie oboje trzymali butelkę, a Gryfon trzymał swoją dłoń na jej dłoni. Patrzyli sobie w oczy. Tego dziewczynie już było za wiele. Głośno chrząknęła, a dwójka przy stole odskoczyli od siebie jak oparzeni. Ginny skryła uśmiech satysfakcji. Dalsze sprzątanie odbyło się w ciszy i spokoju. Potem cała szóstka zeszła na spóźnione śniadanie.
*
Ginny idąca z przodu przekroczyła próg Wielkiej Sali, gdy całe jedzenie zniknęło ze stołu.
– Cholera, głodny jestem... – mruknął Blaise.
– A dlaczegóż to państwo przybywają na śniadanie tak późno? – Usłyszeli poważny głos McGonagall.
– Bo my... ten... – Hermiona zaczęła coś bełkotać, ale dyrektorka szybko jej przerwała gestem uniesionej dłoni.
– Już wystarczy panno Granger. Skrzaty coś wam przygotują. – Nauczycielka transmutacji pożegnała ich i gdy zniknęła z pola widzenia Hermiona wypuściła ze świstem powietrze. Ginny podeszła do stołu Gryfonów i usiadła. Pozostała piątka stała nad nią.
– Czemu nie siadacie? – zapytała.
– Bo to stół Gryffindoru – powiedział Malfoy, jakby "stół Gryffindoru" był jakąś obelgą.
– Też mi problem – prychnęła Hermiona i już chciała usiąść. Gdy Pansy prawie wykrzyknęła:
– Patrzcie! – Część stołu Slytherinu nakrył się i zapełnił jedzeniem.
– No cóż, chyba zjecie z nami. – Powiedział Zabini i uśmiechnął się w stronę Ginevry, ta jedynie prychnęła. Ślizgon podał dziewczynie rękę, ponieważ chciał pomóc jej wstać, ale Gryfonka ją odtrąciła i wstała bez niczyjej pomocy. Przeszli przez Wielką Salę i zasiedli do wspólnego śniadania przy stole Ślizgonów.


To już 20 rozdział ! Nadal nie potrafię w to uwierzyć :) Jednak pod dwoma poprzednimi rozdziałami ilość komentarzy niebezpiecznie zmalała... I teraz ważne pytanie: czy coś jest nie tak? Może coś was denerwuje? Pamiętajcie, żeby to napisać w komentarzach, bo ja cały czas się staram pisać lepiej. Dobra dość tej "poważnej" rozmowy, cieszę się, że święta coraz bliżej i z tej okazji na pewno pojawi się miniaturka ;) Rozdział 21 już wkrótce.

~Pani M.







  

Ehem... jeszcze komentarz za ten uśmiech Harry'ego ;) 
KOMENTARZ = ROZDZIAŁ SZYBCIEJ


27 komentarzy:

  1. Nie no nie wierze jestem pierwsza!!!!!!
    Rozdział jak zwykle świetny.
    Czekam na następny. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział :)
    "-Puść mnie! Umiem chodzić! -Krzyknęła zaskoczona Hermiona.
    -Ale ja wcale nie kwestionuje twoich umiejętności chodzenia, Granger. "
    Rozwaliło mnie to :D
    Czekam na ciąg dalszy, życzę weny <3
    Kercia
    w-chmurach-milosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział genialny ! <3
    Uśmiałam się ;)
    ~~LL

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział cudny *---* Szkoda tylko, że Malfoy nie odpowiedział na pytanie :( Czekam na następny :*
    Sel.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej! Dodałaś ruchome zdjęcia!
    Rozdział jest jak zawsze świetny.
    Czekam na kolejny♥
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy rozdział *O* już nie mogłam się doczekać ;D Jest po prostu cudowny! Wreszcie Draco zaczął się przełamywać (przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie)
    Chyba to już pisałam, ale uwielbiam Twojego bloga! Jest jednym z nielicznych, które czytam <3 Wątek Dramione rozkręca się powoli- nie za szybko, ani też nie za wolno, co bardzo mi się podoba ;3 Fajny pomysł ze wstawianiem zdjęć na koniec rozdziału ;D
    Pozdrawiam ciepło w ten mroźny dzień i życzę duuużo weny oraz czasu <3
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta gra była super; d ciekawa jestem co wymyślisz dalej ♥uwielbiam fragmenty z Pansy i Harrym ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz częściej :D już się nie moge doczekać kolejnych akcji :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bosze to takie genialne :3 nie mg doczekać się następnego. A tak btw. daj jakąś słodką sytuację z Draco i Hermioną plisssss o,o
    Ps.
    W wolnej chwili zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm ... Myślę że z tb nie ma problemu w sensie pisarskim , uważam po prostu że są rzadko rozdziały i zapominamy i wchodzimy raz na 2 tygodnie jak przypomnimy sobie o blogu i przez to jest mniej komentarzy. Może trafnym pomysłem byłoby dawaniem dat kiedy pojawi się następny wtedy będziemy mogli mieć spokojny sen ;) Rozdział super , trochę szkoda że Hermiona z Draco tak szybko się pogodzili ale w sumie też dobrze że nie zrobiłaś od razu z nich pary. Blog super , czekam z utęsknieniem na następny

    M.S

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie natępny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha! Świetne! :D Chciałabym tylko więcej takich akcji jak nad jeziorem Harry&Pansy. Pisz dalej, weny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy kolejna notka bo nie moge sie doczkać (●´∀`●) plis odpisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, nie wiem :) Ale napewno w przyszłym tygodniu się pojawi :)
      Chyba... XD

      Usuń
  14. no pisz!!! ja zaraz oszalejeeee....

    OdpowiedzUsuń
  15. Zwariuje , wchodze i wchodze i nie ma i nie ma :O ... Będzie wersja pdf? I czy zamierzasz robić jakieś sceny +18 ? Mam nadzieje że skończysz to opowiadanie bo teraz coraz częściej pojawiają się nie skończone ;c

    Uwieeeelbiam jak pisze czeeeeekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersji pdf nie będzie ale za to sceny 18+... jakieś fragmenty napewno się pojawią :D I oczywiście opowiadanie skończymy, ale wszystko w swoim czasie... :D

      Usuń
    2. Dzięki za odp :D

      M.S

      Usuń
  16. No i kolejny, przecudowny rozdział :D Hahahahaha. znowu się uśmiałam niesamowicie. Skąd ty bierzesz tyle zaje*** pomysłów? :*:**:*:* normalnie już kocham tego bloga. <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Zarąbiste... I tyle
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. hahah Malfoy i jego poczucie humoru :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspólne sniadanko mmmmm/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  20. Mega podobał mi się ten rozdział. Był cudowny! Jutro będę czytała dalej.

    Pozdrawiam,
    Mar :*

    OdpowiedzUsuń