czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział 18 część:2


Więc oto druga część rozdziału osiemnastego! Myślę, że wyszedł jakoś, ale pozostawiam to waszej ocenie ;) Jest lekko przydługi, ale mam nadzieje, że się cieszycie xd (Za tak długi rozdział dziękujcie Ail$hi, która cały czas mnie męczy o rozdziały, dzięki :*) A swoją drogą to nie wiem co z kolejnym rozdziałem bo 12 listopada piszę konkurs przedmiotowy z polskiego więc może mi się trochę przeciągnąć pisanie kolejnej notki, jednakże na pewno do 16 już będzie. Zapraszam do czytania, komentowania, obserwowania!
~Pani M.

Rozdział 18 część: 2 – Gdy znów zgasną światła, a
pytania oczekują odpowiedzi…


– Oddawaj to! – Ron od pół godziny gonił Irytka po korytarzach Hogwartu. Ten mały ,plugawy, duchopodbny stwór, ukradł tak cenny dar jak wygaszacz Dumbledore’a, nic więc dziwnego, że rudowłosy Gryfon chciał odzyskać swoją własność.
– Nie oddam, nie oddam!  – Nucił Irytek i znów przeleciał przez jakaś ścianę. Ron stwierdził, że i tak go nie dogoni. Zamierzał załatwić to wszystko jutro.
– Chyba nic się nie stanie jak to poczeka do jutra? – zadał sobie pytanie pod nosem. Jednak stało się „wszystko”, bo znów zgasły światła…
*
– Nie wiedziałem, że jesteście tacy szybcy… -Stwierdził Draco uśmiechając się ironicznie. Razem z Hermioną zastali przyjaciół w dość dwuznacznej sytuacji. Właściwie młody Malfoy stwierdziłby, że w jednoznacznej…  Ginny szybko zaczęła schodzić ze Ślizgona i próbowała się wydostać z tej plątaniny nóg, rąk i walających się tu i tam poduszek. W końcu wstała wygładziła spódniczkę i odgarnęła włosy z twarzy. Spojrzała na osłupiałą Hermionę i zaczęła pośpiesznie wszystko wyjaśniać:
– Herm, to nie tak jak wygląda, po prostu rozmawialiśmy… – Starsza Gryfonka jej przerwała:
– Leżąc na sobie? –Podczas tej wymiany zdań Zabini wstał z kanapy i stanął obok Ginny. Lakonicznym tonem podjął wyjaśnienia:
– Po pierwsze to przykro mi Hermiono, ale nie jesteś opiekunką Ginny ani nic w tym stylu, więc teoretycznie nie twoja sprawa co tu zaszło. – Obie Gryfonki spojrzały na niego na wpół zdziwione a na wpół zdenerwowane. Chłopak nic sobie z tego nie robił i mówił dalej:
– A jak już bardzo chcesz wiedzieć to w istocie nic nie zaszło, po prostu światło zgasło…. – Tym razem przyjacielowi przerwał blondyn, rozbawiony całą sytuacją:
– Więc światło wam zgasło, pomijając fakt, że jak weszliśmy to się świeciło i rzuciliście się na kanapie obściskiwać? – Ginny gwałtownie pokręciła głową cała czerwona, natomiast Blaise pokiwał głową energicznie. Ginny rzuciła mu spojrzenie bazyliszka i nic nie mówiąc, weszła da swojej sypialni. Zabini krzyknął za nią:
– Wole z tobą rozmawiać po ciemku! – Gryfonka pokazując środkowy palec weszła do sypialni i tyle ją widzieli. Zabini skinął głową Draco, pomachał do Hermiony i również opuścił salon, zamykając się w sypialni. Draco i Hermiona zostali sami. Gryfonka skierowała się w stronę sypialni, gdy zatrzymał ją stalowy uściski Ślizgona. Jego ręka zamknęła się wokół nadgarstka Hermiony niczym obręcz kajdanek.
– Puść mnie – powiedziała cicho. Nie miała siły żeby podnieść głos, ani żeby wyrwać rękę. Nie miała siły na nic. Ta rozmowa z Malfoyem … Coś w niej pękło. Myślała że już jest w miarę dobrze, że ich kontakty się poprawiły, a teraz czuła się jeszcze bardziej beznadziejnie niż wcześniej, kiedy chłopak dręczył ją codziennie.
– Musimy pogadać, Granger – powiedział spokojnie i pociągną ją za sobą w stronę kanapy.
– Nie chcę, puść mnie. Chyba powiedziałeś już wszystko, a w ogóle gdzie się podziało „Szlamo” ? – Usiadł na kanapie i pociągnął dziewczynę za sobą.
– Ja wcale nie, no wiesz... – powiedział, puszczając jej rękę. Te słowa nie przechodziły mu przez gardło.
– No wyobraź sobie, że w myślach nie czytam – powiedziała z sarkazmem.
– A szkoda bo ułatwiłabyś całą sprawę – mruknął chłopak. Nie chciał jej nazwać szlamą, no dobra chciał. Po prostu nie wiedział, że aż tak na to zareaguje. Zazwyczaj dziewczyna była tylko wściekła, nienawidziła go i to mu pasowało, ale doprowadzić ją do łez? Chyba nawet najwięksi twardziele nie znoszą kobiecego płaczu. Zastanawiał się tylko skąd ta zmiana w reakcji? Czy między Gryfonką i Ślizgonem coś się zmieniło? Przez zaledwie dwa tygodnie? Nie. Odpowiedział sobie stanowczo chłopak. Myślałam, że tak. Odpowiedziała w myślach Hermiona. Nie twierdziła, że zaczęła się przyjaźnić z Draco, ale myślała, że chociaż ją szanuje.
– Nie każę ci przebywać ze mną dłużej niż to konieczne. Staram się podtrzymać konwersacje, aby uniknąć niezręcznych sytuacji. Okazuje ci szacunek, dlaczego do cholery, nie potrafisz zdobyć się na to samo?! – zaczęła mówić, a z jej oczu nieoczekiwanie popłynęły łzy. Malfoy próbował coś powiedzieć, ale powstrzymała go, mówiąc:
– Nie przerywaj mi. Nie wierzę, że jesteś taki zły. Ty po prostu chcesz żeby cię ludzie tak postrzegali, boisz się być sobą, boisz się że cię nie zaakceptują. Dlatego to robisz, dlatego taką przyjemność sprawia ci obrażanie mnie. Jesteś tchórzem, ale i tak nie wierzę, że jesteś taki zły, nikt ci w to nie uwierzy na dłuższą metę – zakończyła, ocierając łzy.
– Pogódź się z faktem, że jestem zły. Że nie szanuje ani ciebie ani twoich znajomych, że nie obchodzi mnie to co ludzie o mnie myślą, taki właśnie jestem. Taki jest Draco Malfoy i nie szukaj u mnie dobrych cech bo tracisz czas, Granger. – Wstał z kanapy, a z kieszeni wyciągnął chusteczkę i rzucił dziewczynie. Zamknął się w sypialni, a Hermiona wzięła białą chusteczkę otarła kącik oczu i mruknęła wstając z kanapy:
– Wysyłasz sprzeczne sygnały, Malfoy
*

Po długich wyjaśnieniach Ginny,  w które Hermiona z początku nie chciała wierzyć pannie Weasley udało się wyprostować całą sprawę. Starsza Gryfonka nigdy by nie posądziła przyjaciółki o tego typu „rozrywki” w dodatku ze Ślizgonami. Położyły się spać, ale Hermiona długo nie mogła zasnąć. Kręciła się i przewracała z jednego boku na drugi.  Około trzeciej w nocy postanowiła wstać i napić się trochę wody. Z tego co wiedziała w barku po ślizgońskiej stronie salonu można było znaleźć coś więcej niż Ognistą Whisky i Piwo Kremowe. Wyszła  spod ciepłej pierzyny i cicho, żeby nie obudzić współlokatorki , przemieszczała się w stronę drzwi. Otworzyła je i ku zaskoczeniu dostrzegła palący się kominek i postać siedzącą na kanapie ze szklanką w dłoni. Nie mógł być to nikt inny jak Draco Malfoy. Gryfonka nie dala po sobie poznać, że jest zaskoczona i spokojnym krokiem przeszła cały salon. Otworzyła barek i wyjęła szklankę i butelkę wody. Nalała sobie trochę i wypiła duszkiem. Naprawdę chciało jej się pić. Zagarnęła butelkę wody i zamierzała wrócić do sypialni, gdy usłyszała głos Malfoya, który siłą rzeczy nie mógł się nie odezwać , dwie butelki ognistej zrobiły swoje:
– Też nie możesz spać? Usiądź ze mną, Granger. – Od razu poznała, że chłopak trochę wypił, lodowatym tonem powiedziała:
– Nie zamierzam nigdzie siadać, normalni ludzie śpią o takiej porze.
– Więc, sugerujesz, że oboje jesteśmy tak samo nienormalni?
– Nie. Oczywiście, że ja idę spać – powiedziała dobitnie i już miała otworzyć drzwi sypialni i zniknąć z pola widzenia, gdy chłopak przytomniejąc, podniósł głos:
– Ej Granger, przecież jutro mieliśmy wprowadzić ten plan w życie.
– Jaki plan? Na wielkiego Godryka ja nigdy bym nie wprowadzała żadnych twoich planów w życie. – Machnął ręką i skrzywił się:
– Ale to też twój plan Granger, chcesz wiedzieć co zaszło między Blaisem a tą Weasley, czy nie?
– Aaa... to. Zupełnie zapomniałam! Ale nich ci będzie. – Zbliżyła się do chłopaka i usiadła na jednym z foteli, podciągając nogi pod brodę.
– Słucham więc co zamierzamy? – zapytała całkiem przytomna, jak na trzecią w nocy.
– To bardzo proste Granger, po lekcjach mówisz Weasley...
– Ona ma imię – wtrąciła Gryfonka, na co Malfoy przewrócił oczami.
– Więc, po lekcjach mówisz Ginny, że robimy taką małą imprezkę na początek roku. Potem niby przez przypadek proponuję po szklaneczce ognistej, a potem sama zobaczysz... – Mrugnął porozumiewawczo, tym razem to Hermiona przewróciła oczami.
– Skomplikowane te plany ślizgonów to nie są... – skomentowała.
– A co ty chciałaś? Może warzyć jakiś skomplikowany eliksir w kiblu, żeby ich o to zapytać? –zażartował Draco, niezdając sobie sprawy jak trafna była jego uwaga. Pannie Granger przypomniał się drugi rok nauki w Hogwarcie i eliksir wielosokowy.
– Gryfoni zawsze wszystko komplikują.– Pokręcił z niedowierzaniem głową. Gryfonka wstała z fotela i tym razem znów nie dane jej było wejść do sypialni. Tym razem usłyszała jakiś huk. Odwróciła się szybko i dostrzegła Malfoya majstrującego przy barku, przez przypadek chłopak przewrócił pustą butelkę. Dziewczyna chciała się odwrócić i zostawić Ślizgona z trzecią butelką alkoholu. Jednak nie potrafiła się na to zdobyć. Jej ręka zawisła nad klamką, wzięła głęboki oddech i odwróciła się do Malfoya. Podeszła do niego, zdecydowanym ruchem odebrała napoczętą już butelkę Ognistej Whisky i postawiła na barku. Ślizgon niezgrabnie pozbierał się z ziemi. Chwiejąc się trochę, stanął przed Gryfonką.
– No co? Oddaj moją butelkę. – Wyciągnął rękę do Hermiony. Ta znów wzięła głęboki wdech, chwyciła go za nadgarstek i przeciągnęła przez salon, sadzając na wpół nieprzytomnego chłopaka na kanapie. Momentalnie Ślizgon zamknął powieki, a jego głowa opadła na poduszki. Hermiona przykryła go kocem, który leżał przewieszony przez oparcie kanapy. Pokręciła głową, sama nie wierzyła w to co robi, jednak pomimo faktu, że to przecież Malfoy, Gryfonka miała dobre serce. Odwróciła się do drzwi i tym razem nie dane jej było wejść do sypialni od razu. Wydawało jej się, że usłyszała jakby cichy pomruk Draco, brzmiało to trochę jak "Dzięki, Granger..." jednak Hermiona wzięła to za omam spowodowany faktem, że było wpół do czwartej, a ona jeszcze nie spała. Poza tym "Ślizgoni nie dziękują, za nic" czyż nie panie Malfoy? Zapytała sama siebie, żeby za chwilę położyć się wygodnie w łóżku i w końcu zasnąć.
***

Piątkowy poranek zaczął się bardzo niewinnie. Blaise wstał tak jak zawsze, gdy Draco już był na nogach. Poszedł do łazienki, ubrał się, spakował torbę i zszedł z przyjacielem na śniadanie.  Jak zawsze zaczekali na Pansy koło zejścia do lochów, a gdy dziewczyna przywitała się z Zabinim  i Draco, stało się coś co zburzyło harmonogram Ślizgona. Malfoy niespodziewanie zabrał głos:
– Słuchaj Pansy dziś o dwudziestej razem z Blaisem organizujemy taką małą imprezkę z okazji rozpoczęcia roku, może byś wpadła?
– Organizujemy? – zapytał zdziwiony ciemnowłosy Ślizgon, o tym planie słyszał pierwszy raz. Nie żeby miał coś przeciwko! Broń Salazarze, po prostu zdziwił się, że Draco zawiadamia go dopiero teraz i to w taki niekonwencjonalny sposób.
– Tak organizujemy – przytaknął Malfoy, nawet nie odwracając wzroku w stronę chłopaka, mówił dalej:
– Wiesz trochę Ognistej, dwie wkurzające Gryfonki.
– Gryfonki?! – Znów wykrzyknął Zabini. Co to ma być! Impreza organizowana przez Draco na której będą Gryfoni… Coś mu tu śmierdziało i to zdecydowanie nie były kwiatowe perfumy Astorii.
– Tak, Gryfonki, Blaise, nie słyszysz co mówię? – zapytał ironicznie jasnowłosy Ślizgon i kontynuował wywód:
– Więc no Granger i ta Weasley też przyjdą , może będzie fajnie, ale jest jedna zasada – powiedział tajemniczo Malfoy.
– Jaka? – zapytała Pansy nie do końca przekonana czy pojawi się na owej „schadzce towarzyskiej”.
– Błagam, Pansy to bardzo ważne, BARDZO! Sprawa jest poważna, bardzo poważna… –Dziewczyna przerwała mu i powiedziała ze śmiechem:
– Mam nie zapraszać Astorii? – Blondyn energicznie pokiwał głową.
– Tak, otóż to. – Trójka Ślizgonów zjadła śniadanie, Pansy obiecała, że się pojawi, a potem poszli na lekcję.
*
Piątkowy poranek zaczął się bardzo niewinnie. Ginny wstał jak zawsze, gdy Hermiona już była na nogach. Poszła do łazienki, ubrała się, spakowała torbę i zeszła z przyjaciółką na śniadanie.  Jak zawsze zaczekały na  Harry’ego i Rona koło zejścia do lochów, a gdy pojawił się tylko Harry, była to pierwsza oznaka, że stało się coś co zburzyło harmonogram Gryfonki.
– Ron będzie później, pisze na szybko zadanie na transmutację  – wyjaśnił Harry. Potem stało się znowu coś nieprzeciętnego, Hermiona zabrała głos:
– Słuchaj Harry dziś o dwudziestej razem z Ginny organizujemy taką małą imprezkę z okazji rozpoczęcia roku, może byś wpadł?
– Organizujemy?! – zapytała zdziwiona rudowłosa Gryfonka, o tym planie słyszała pierwszy raz. Nie, żeby miała coś przeciwko! Broń Godryku, po prostu zdziwił się, że Hermiona zawiadamia ją dopiero teraz i to w taki niekonwencjonalny sposób.
– Tak organizujemy – przytaknęła Hermiona, nawet nie odwracając wzroku w stronę dziewczyny, mówiła dalej:
– Wiesz piwo kremowe, dwoje wkurzających Ślizgonów za ścianą.
– Ślizgoni?! – znów wykrzyknęła Ginevra. Co to ma być! Impreza organizowana przez Hermionę na której będą Ślizgoni… Coś jej tu śmierdziało i to zdecydowanie nie były perfumy Romildy Vane.
– Tak ślizgoni Gin,  nie słyszysz co mówię? –zapytała brązowowłosa Gryfonka i kontynuowała wywód:
– Więc, no Malfoy i Zabini też przyjdą , może będzie fajnie, ale jest jedna zasada… – powiedziała tajemniczo Hermiona.
– Jaka? – zapytał Harry, nie do końca przekonany czy pojawi się na owej „schadzce towarzyskiej”  w końcu towarzystwo Ślizgonów to nie jest to o czym marzył.
– Błagam, Harry to bardzo ważne, BARDZO! Sprawa jest poważna, bardzo poważna… – Chłopak przerwał jej:
–Mam nie zapraszać Rona? – Hermiona powoli pokiwał głową.
– Tak, otóż to. Wiesz Ron na pewno pokłóci się z Malfoyem i Blaisem. Nie potrzebujemy kolejnej bójki – Trójka gryfonów zjadła śniadanie, Harry obiecał, że się pojawi, a potem poszli na lekcję.
*

W przerwie obiadowej, Draco zatrzymał Gryfonkę przy wejściu do Wielkiej Sali. Odciągnął dziewczynę trochę na bok.
– Wiesz zaprosiłem też Pansy, tak do towarzystwa. Rozmawiałem z nią po zielarstwie i też jest ciekawa co jest między Blaisem a tą Weasley…
– Ona ma imię! – wtrąciła Hermiona, krzyżując ręce na piersiach. Draco wywrócił oczami i podjął przerwany wątek:
– Wiec o ósmej bądź gotowa.
– Zaprosiłam Harry’ego – powiedziała spokojnie, obserwując reakcję chłopaka.
– Co zrobiłaś!? Na Salazara, Granger! Nie potrzebujemy tam Wieprzleja, on wszystko zepsuje, poza tym jak znowu będzie się stawiał to nie ręczę za siebie… – Zagroził Malfoy, wściekły na Gryfonkę, Pottera jeszcze zniesie, ale tego rudego pomiota szatana? Stanowczo Nie!
– Uspokój się i nie krzycz na mnie! Zaprosiłam TYLKO Harry’ego. – Zaakcentowała przedostatnie słowo.
–Ale jak gdzieś jest Potter to i Weasley się przypałęta…
– Spokojnie, przyjdzie tylko Harry… Poza tym czy ty nie  potrafisz zrozumieć, że oni wszyscy mają imiona? – zapytała ironicznie.
– Nie – uciął Draco.
– Czekaj, czekaj, czy ty i ten Wea... no niech ci będzie Ron, nie jesteście parą? –zapytał, mrużąc podejrzliwie oczy. Przecież to dziwne, że Granger nie zaprosiła na imprezę swojego chłopaka. Pomyślał.
– Tak, jesteśmy. I co z tego?
– Nic. – Wzruszył ramionami, ale właśnie dowiedział się, że jedna z najbardziej popularnych par w Hogwarcie zamierza się rozstać albo ich kontakty nie są dobre, delikatnie mówiąc. Tylko jakie to ma dla niego znaczenie? Żadne. Odpowiedział sobie szybko i odwrócił się aby wejść do Wielkiej Sali.
*
W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Za kwadrans ósma Hermiona i Ginny zastanawiały się jak się ubrać. Hermiona chciała iść po prostu w dżinsach i swoim ulubionym sweterku, ale Ginny kategorycznie jej tego zabroniła i powiedziała, że jeśli tak wyjdzie to spali jej wszystkie "sweterki" w kominku. Hermiona stwierdziła, że rudowłosa siódmoklasistka przesadza. Koniec końcu poszła w dżinsach i czerwonej koszulce z dekoltem w łódkę. Ginny natomiast ubrała swoje ulubione czarne rurki i prostą białą koszulkę z bufkami.  Wyszły z sypialni i pierwsze co ujrzały to Draco, który wyciągał około dwunastu butelek ognistej na raz. Objął je niedźwiedzim uściskiem i jakiś doniósł do szklanego stołu. Hermiona patrzyła na to z niezadowoloną miną. Nie była fanką alkoholu. Malfoy wrócił do barku i wyciągnął dwie butelki piwa kremowego.
– Dla ciebie Granger. – Pomachał jej butelką, a dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem.  Portret się przesunął i do salonu weszła uśmiechnięta Pansy. Przyniosła ze sobą butelkę koniaku, za którym nawet czarodzieje  przepadali. Dziewczyna miała na sobie jasnoniebieskie jeansy i czarną koszulkę z okrągłym dekoltem.  Postawiła butelkę na stolik i przywitała się ze wszystkimi. Chwilę potem przyszedł Harry i już wszyscy  zaproszeni goście dotarli. Draco sceptycznie odbierał wieczór w towarzystwie Pottera, ale czego się nie robi, żeby poznać prawdę.  Hermiona wyciągnęła z barku trochę cukierków z miodowego królestwa i czekoladowe żaby, w końcu nie mogli siedzieć przy samym alkoholu. Zabini próbował przetransmutować drewniane krzesło w jeszcze jeden fotel, ale coś poszło nie tak. Blaise siedział na fotelu z drewnianym oparciem.  Hermiona skorygowała ten błąd jednym skinieniem nadgarstka. Chłopcy zajęli fotele, a dziewczyny wygodnie usadowiły się na kanapie. Zapadła cisza, którą przerwał nie kto inny jak Hermiona Granger:
– No, więc… Jesteśmy tutaj, żeby uczcić rozpoczęcie roku…
– Raczej nie ma czego czcić po tym jak zobaczyłam książkę do transmutacji… – mruknęła Ginny, sięgając po butelkę Ognistej Whisky. Gryfonka zrezygnowała ze szklanki.  Wszyscy poszli w jej ślady tylko Hermiona zabrała jedną z butelek piwa kremowego.  Butelkę szybko zabrała jej Ginevra, mówiąc coś w stylu, że jak wszyscy to wszyscy i wepchnęła jej butelkę whisky. Hermiona popatrzała na napój w butelce i zaryzykowała łyk.
–Może być…  – mruknęła. Znów zapadła cisza, którą przerwał Blaise:
– Gratuluje Draco!
– Czego znowu? – warknął Malfoy, spodziewał się jakiegoś głupiego przytyku i nie pomylił się.
– Zorganizowałeś najgorszą imprezę tego stulecia!
– To chyba nie byłeś na imprezie u sir Nicolasa… To dopiero była stypa, wy przynajmniej dajecie ognistą – odezwał się Harry, Pansy uśmiechnęła się pod nosem, sama nie wiedziała dlaczego.
– Dobra to toast! Za rozpoczęcie roku, najgorsze imprezy i za to, że prędzej Hermiona polubi ognistą, niż zdam transmutację! – Rudowłosa Gryfonka wstała z kanapy i podniosła wysoko butelkę, wszyscy do niej dołączyli i po toaście znów nikt nie wiedział co robić. Panna Granger z tych nudów upiła trochę Ognistej.
– Wow, Granger zaszalałaś… – skomentował to Malfoy. Posłała mu spojrzenie spode łba.
– Dobra, nie wiem jak Gryfoni rozumieją pojęcie impreza, ale to spotkanie nie jest podobne do niczego…  – rzuciła Pansy.
– Ja nic nie mówię, ale ona ma rację – dodał Harry.
– Moglibyśmy zagrać… – Zaczął powoli Zabini, ale gdy spojrzał na Draco zamilkł.
– Zwariowałeś? Z nimi? – ironicznie zapytał Malfoy.
– Co? W co grać? I jakie z nimi? Sądzisz, że nie dam rady?! – Od razu ożywiła się Hermiona.
–No to dobra! Ja idę po sprzęt! – zawołał uradowany Blaise.
– To się źle skończy… – mruknął Draco i napił się ognistej ze swojej butelki.
– Jak coś to ostrzegaliśmy… – powiedziała Pansy, nie była pewna czy chce grać. Wiedziała tylko, że to się dobrze nie skończy. Zabini wrócił, niosąc tacę z trzema słoikami. Wszystkie były przeźroczyste i wypełnione jakimiś kartkami. Pierwsze o czym pomyślała Hermiona, mimo złych wróżb Malfoya i Pansy, był konkurs wiedzy. Jak bardzo się myliła! Ciemnowłosy Ślizgon uroczyście postawił tacę na stole.  Nikt nic nie mówił:
– Wasze różdżki – zwrócił się do wszystkich.
– Różdżki nie oddam – powiedział Harry, trzymając swój magiczny patyk.
– Uuu...  Ktoś to tchórzy! Nie martw się tu cię nikt nie zaatakuje...  – powiedziała Pansy ironicznie.  Malfoy i Parkinson od razu oddali swoje różdżki, ale trójka Gryfonów miała pewne wątpliwości.
– Yym… Nie podoba mi się to, że mam oddać różdżkę, ale dobra – powiedziała Ginny i złożyła swój magiczny patyk w ręce Zabiniego.
–Dobra… – mruknął Harry i również oddał różdżkę. Największy problem miała Hermiona, ta gra coraz mniej jej się podobała.
– Jak wyjaśnicie mi zasady to pogadamy o mojej różdżce – oświadczyła.
– Nie utrudniaj wszystkiego Granger  – wtrącił podirytowany czekaniem Malfoy.
– Nie utrudniam!
– Nie wcale, odpuść Herm i zabaw się trochę! – Ginny dała jej kuksańca w bok. Starsza Gryfona przewróciła oczami, ale koniec końcu oddała magiczny kawałek drewna.  Ciemnowłosy Ślizgon kazał wszystko ściągnąć ze stołu, tak też uczynili. Następnie Blaise ułożył różdżki tak aby na środku stołu stykały się czubkami.
– Dobra teraz dajcie ręce nad różdżki – poinstruował Draco.
– To przecież głupie – powiedziała Ginny, ale posłusznie dała rękę do środka. Zraza za nią Pansy, Draco, Blaise. Harry zaraz potem i znów została Hermiona.
– Granger,  czy ty zawsze masz jakiś problem?! – zapytał Malfoy.
– Nie mam żadnych problemów! – Wstała z kanapy i również dała rękę nad stolik.
– Dobra więc teraz po prostu każdy mówi „gram” – tłumaczył Blaise, ale przerwała mu Hermiona.
– „Gram” serio? To ma być to super hasło wprowadzające do gry?
– Spróbuj wymówić coś dłuższego po pięciu butelkach Ognistej – warknął w jej stronę Draco.
– Kiedy poznamy zasady, tego czegoś? –zapytała Ginevra.
– Teraz. Więc skupcie się, to dość proste.  Jest nas sześciu, więc będzie pięć kolejek. Każdy każdemu zadaje jakieś pytanie, w dowolnej formie na dowolny temat. Jeśli ktoś odmawia udzielenia odpowiedzi sięga do słoika z napisem na pokrywce „zadania”. Jest osobny dla chłopców i osobny dla dziewczyn.
– A ten trzeci? – zapytała Ginny i niepewnie powiodą wzrokiem po słoikach.
–Czekałem aż zapytasz. – Uśmiechnął się Zabini. Panna Weasley miała dziwne wrażenie, że to był wredny uśmiech…
– Ten trzeci jest dla prawdziwych maniaków, bo zadajesz aż dwa pytania w jednej kolejce, ale jednocześnie wyciągasz jakieś dla siebie ze słoika, czasami trafiają się spoko pytania typu: „twój ulubiony kolor”, ale czasami… – zakończył tajemniczo Ślizgon.
– Ja w to nie gram! – powiedziała Hermiona, zabierając rękę.
– Za późno… – powiedziała smutno Pansy.
– Co? Jak to, nie chcę w to grać! – wykrzyknęła Gryfonka.
– Pamiętasz ten moment gdy śmiałaś się z słowa „gram”? Wtedy się zgodziłaś i nikt nie wyjdzie z tego pokoju dopóki gra nie zostanie dokończona – wyjaśnił Malfoy ze ślizgońskim uśmiechem.
– Gram. –Powiedziała Pansy i uśmiechnęła się przepraszająco do Hermiony.
– Gram – powtórzyła Ginny i puściła oczko do drugiej Gryfonki. – Będzie fajnie – dodała, ale panna Granger nie mogła się z tym pogodzić.
– Nie wierzę wam! – Szybkim krokiem podeszła do drzwi sypialni, dały się otworzyć.
– I co? Ja nie wyjdę? Dobre sobie! – Prychnęła i przeszła przez drzwi. Ku jej zdziwieniu pojawiła się dokładnie w tym miejscu w którym przed chwilą stała, obok stołu do gry.
– Gram – powiedział Harry.  Nie było już odwrotu. Wszyscy usiedli przy stole, a pewna Gryfonka miała bardzo niezadowoloną minę.
– Teraz dobra wiadomość  – poinformował wszystkich Zabini.
– Jaka? – zapytała podejrzliwie rudowłosa dziewczyna, zmrużyła oczy.
– Jeśli ktoś zadaje pytanie na  które odpowiedź dotyczy jego samego to jutro nie będzie pamiętał odpowiedzi.
–Nie rozumiem – przyznała Ginny.
– Na przykład ja zadam tobie jakieś pytanie i twoja odpowiedź będzie mnie dotyczyć  to jutro nie będę pamiętać tego co powiedziałaś. Będę pamiętać to co mówiliśmy o Draco i Blaisie ale nie będę pamiętać odpowiedzi dotyczących mnie. Wprowadzili tę zasadę, żeby odpowiadający się nie stresował odpowiedzią i mówił prawdę, zresztą tu nawet nie da się kłamać, bo inaczej różdżki świecą na czerwono – wytłumaczyła Pansy, Ginny pokiwała głową na znak, że rozumie. Harry spojrzał na kupkę różdżek leżących na stole, każda wytwarzała niebieskie światło i razem dawały niezły efekt. W tym momencie, gdy już mieli zacząć grę, znów zgasło światło.
– Co jest? – zapytał Harry. W pomieszczeniu i tak było jasno bo różdżki oświetlały znaczną część pokoju.
– Nie wiem ale tak się czasami dzieje, to mało istotne… Gramy? – zapytał Blaise, szczęśliwy na samą myśl.
– Kto pierwszy zadaje pytanie? – burknęła Hermiona.
– Dajmy panią pierwszeństwo. – dodał ironicznie Draco.
– Pansy czyń swoją powinność – powiedział Blaise takim tonem, ze nawet Malfoy uśmiechnął się pod nosem.  Ślizgonka westchnęła.
– Dobra to Draco – Uśmiechnęła się wrednie, a wybrany chłopak wzniósł oczy ku niebu.
– No dawaj – mruknął.
– Czy miałeś kiedyś ochotę pocałować Hermionę, jeśli tak, to raz czy więcej razy? Wymień wszystkie sytuację.
– To mu dowaliłaś…  – skomentował Zabini, Ginny i Harry wytrzeszczyli oczy na Pansy, a Hermiona spuściła głowę i próbowała zapaść się pod ziemię.
– Zapamiętam to sobie Parkinson. – Pogroził jej trochę, pomarudził i w końcu odpowiedział:
– Tak, miałem ochotę. Wtedy na balu w czwartej klasie i ostatnio na patrolu… – Hermiona podniosła na niego wzrok, była pewna, że powie coś w stylu „nigdy w życiu! Taka szlama!”.

– Nie gap się tak Granger, to takie dziwne? Czy tego chcesz czy nie czasami, podkreślam CZASAMI, potrafisz być jakby to powiedzieć bardzo kobieca…
– Taa, Draco dzięki za ten wywód, a teraz zadawaj pytanie! – Ponaglił go Blaise i napił się trochę Ognistej.
– Dobra niech ci będzie, wolałbyś  iść pod prysznic z Astorią czy Ginny? – Malfoy uśmiechnął się tak jak to tylko Ślizgoni potrafią. Wszyscy wiedzieli, że obok Astorii żaden chłopak nie potrafił przejść obojętnie, ale Zabiniemu podobała się pewna Gryfonka z płomiennorudymi włosami.  Ginny prychnęła, założyła nogę na nogę i udawała, że odpowiedź ją w ogólne nie obchodzi. Jednak była ciekawa i to bardzo. Blaise próbował coś powiedzieć, ale Malfoy ubiegł go i powiedział:
– Nie, nie możesz iść z obiema, ani na raz ani osobno. – Blaise westchnął ciężko i dostał po głowie od Ginevry.
– Nie bij mnie kobieto, spokojnie i tak bym cię wybrał i ała.. – Pomasował swoją głowę.
– Wcale nie uderzyłam cię dlatego, żebyś mnie wybrał! – Zaczerwieniła się panna Weasley, bo jej zachowanie faktycznie wypadło dość dwuznacznie.
– Dobra gołąbeczki, grajmy, potem poflirtujecie... – powiedziała Pansy z żartobliwym uśmieszkiem.
– To wcale nie był flirt! – wykrzyczała Ginny coraz bardziej czerwona, Ślizgonka tylko wzruszyła ramionami.
– Dobra Hermiona pytanie do ciebie. – Zabini uśmiechnął się tajemniczo.
– I tak nie odpowiem, nie gram w tę głupią grę – stwierdziła i skrzyżowała ręce na piersiach,  wcale jej się nie podobało. No może troszkę, jak Malfoy odpowiedział na swoje pytanie.
– Daj spokój nawet nie znasz pytania... – Próbowała ja przekonać Ginny.
– Nie będę w to grać.
– No Hermiono, co ci szkodzi? – zapytał Harry.
– I tak jutro połowy nie będziemy pamiętać. – Dodała Pansy co przekonało Gryfonkę na tyle, że zgodziła się żeby Blaise zadał pytanie.
–Więc, czy będąc z Weasleyem miałaś ochotę być z kimś innym? – Pytanie było dość proste i trudne jednocześnie, mogłaby powiedzieć, że nie, tylko sama nie wiedziała czy to prawda. Zaryzykowała:
– Nie. – Zabini pokiwał głową i Hermiona już miała zadać pytanie Harry'emu gdy nagle światło z różdżek stało się czerwone.
– Ooo… Ktoś tu kłamie – wtrąciła Ginny ze swojego miejsca. Starsza  Gryfonka zarumieniła się.
– Wcale nie. – Różdżki zaczęły świecić mocniej.
– Czy to Malfoy? – Zgrywała si dalej Ginny, a Hermionie i Draco jednocześnie wyrwał się okrzyk „Nieee!" Pansy pokręciła z niedowierzaniem głową. Harry od odpowiedzi Zabiniego siedział osłupiały.
– Dobra, Granger dawaj te pytanie...  – Ponaglił Draco i opróżnił już jedną butelkę ognistej.
– Okej, to Harry. Czy w tym pomieszczeniu jest dziewczyna która ci się podoba?
– Tak. – Odpowiedział pewnie Harry, spodziewał się gorszego pytania. Jednocześnie dwie pary oczu wbiły się w twarz Gryfona. Czuł na sobie spojrzenie  Ginny i Pansy. Przełknął ślinę. Teraz jego kolej. A z tego co wie ma zadać pytanie Parkinson...  Skup się Harry, jakieś mocne pytanie. Myślał gorączkowo, już wiedział...
– Czy zakochałaś się kiedyś lub mogłabyś zakochać w Gryfonie? – Zapadła cisza. Blaise mruknął coś o "poważnych pytaniach" za to Harry, Ginny i Hermiona wyczekiwali odpowiedzi. Malfoy musiał przyznać, że sam był dość ciekawy. Pansy przełknęła ślinę, ukradkowo spojrzała na Harry'ego. Czy on zadając pytanie miał na myśli siebie? Zastanawiała się.  Wiedziała, że nie może skłamać, bo i tak by się wydało...
– Tak – zaczęła ostrożnie. – Jeszcze się nie zakochałam w Gryfonie, ale kiedyś? Kto wie... – W tym momencie Harry'emu Potterowi jakiś dziwny kamień spadł z serca. Nie miał pojęcia dlaczego, chociaż my już doskonale wiemy.

*

Tym sposobem zakończyła się pierwsza runda tej dziwnej gry. Irytek jeszcze nigdy nie starał się być tak cicho i choć od czasu do czasu pstryknął wygaszaczem przysłuchiwał się temu wszystkiemu uważnie. Cieszył się na myśl o jeszcze czterech rundach pełnych tak dziwnych pytań, pytań które wymagają odpowiedzi...










Przepraszam za wszystkie błędy które się pojawiły ale nie miałam dostępu do laptopa i trochę poprawiłam na telefonie a resztę poprawiła Pani M.
Długość tego rozdziału powinna wynagrodzić te błędy ;) Komentarze mile widziane:)
/Ali$hia



14 komentarzy:

  1. To był naprawdę świetny rozdział. Super gra i w ogóle♡ Nie umiałam się powstrzymać od śmiechu jak czytałam to o nocnej przygodzie Draco XD
    Liczę że następny będzie jak najszybciej.
    Sama Wiesz Kto
    Ps.: Powodzenia na konkursie ♥ Trzymam kciuki♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rozdział mogę skomentować tak: HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!! Przepraszam. xD To było po prostu genialne, nie mogę się doczekać co będzie dalej. "Skup się Harry, jakieś mocne pytanie". Hahaha!! Czytałam to jeszcze wczoraj po północy i rechotałam co chwilę jak głupia.. I co ten Irytek taki ciekawy ich gry? xD Obyś wygrała w konkursie! A i jeszcze cztery rundy tej gry? Będzie widowisko. :D Czekam z niecierpliwością, weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział :D kolejny pewnie będzie jeszcze lepszy :D
    super pomysł z tą grą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny???? GENIALNY ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
  5. nieee! jak mogłaś tak zakończyć?? Ja chcę wiedzieć co będzie dalej :D super rozdział :* świetnie napisany :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejcia :DD
    Chciałam zapytać, dlaczego wcześniejszy rozdział mi się nie wyświetla.
    Usunięty? ;\
    ~Pooch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm.. powinno teraz działać ;)

      Usuń
    2. Dzięki! Teraz działa ;)
      ~P

      Usuń
  7. Ou! Jak Irytek coś wie, to znaczy, że i pół szkoły :D hahahhahaha :* ;) ale długaśny rozdział no i wgl śmieszny! Fajna zabawa. :D naprawdę genialny pomysł. Zaczyna się ciekawie :P do 19!

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsze z tymi perfumami Astorii i Romildy XD THE BEST ;)
    Najlepszy rozdział ze wszystkich ;);)
    hermioneaan.blogspot.com
    P.S. Będę w to grać

    OdpowiedzUsuń
  9. ej genialna gra :D masz pomysły

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  10. Agahahhahahahaahhahahahah świetny. To wyznanie Draco, rany jaki on jest kochany. Jutro/dzisiaj rano biorę się za dalsze czytanie!/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się. Świetny pomysł w związku z tą grą. Z tego na pewno wyniknie coś ciekawego.

    Mar :*

    OdpowiedzUsuń