niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4



Rozdział 4 - Prefekci naczelni.

  Od sytuacji w barze minęło parę dni. Ginny i Hermiona częściowo zapomniały o dziwnym zachowaniu Neville'a, teraz miały ważniejsze sprawy na głowie. Głównie związane ze szkołą. Hermiona pomagała załatwić Harry'emu i Ronowi  miejsca na siódmy rok nauki w Hogwarcie, a Ginny pakowała się i rozpakowywała co najmniej  dwa razy dziennie. Rudowłosa Gryfonka stresowała się tym ostatnim rokiem w szkole i na dodatek męczyła ją sprawa z Harrym. Nadal przeżywała śmierć Freda, podobnie jak cała rodzina. Postanowiła jeszcze zaczekać i nic nie mówić ciemnowłosemu chłopakowi. Jednak przytłaczała ją myśl, że odwleka nieuniknione.
  W końcu nadszedł pierwszy września. Hermiona, Ginny, Harry, Ron oraz państwo Wesleyowie stanęli na peronie dziewięć i trzy czwarte. Jak co roku przebywały tam  tłumy. Pełno czarownic i czarodziei odprowadzało swoje pociechy do ekspresu Londyn-Hogwart, byli też starsi uczniowie, którzy próbowali dojść do pociągu, przepychając się przez tłumy ludzi. Ginny wzięła oddech i powiedziała:
– To do zobaczenia. – Po czym przytuliła się do rodziców. Pan Weasley dostrzegł, że oczy jego żony stały się szkliste.  Zawsze tak było, gdy odprowadzali dzieci na dworzec.
– Tak, cześć mamo – dodał Ron i ucałował Molly w policzek.
– Do widzenia i bardzo dziękuje za możliwość spędzenia u państwa wakacji, to bardzo miłe -powiedziała Hermiona jak zwykle grzeczna i taktowna.
– Och! Niechże was uściskam! – zapiała pani Weasley i po kolei przytulała gryfonów. Gdy w końcu wypuściła Harry’ego z uścisku, chłopak powiedział:
– Dziękuje pani Wesley, dziękuje za wszystko. – Po czym wszyscy odeszli w stronę pociągu.  Artur Weasley  z żoną jeszcze długo stali na peronie. Nie mogli uwierzyć, że te siedem lat tak szybko minęło.
– Są już dorośli – westchnął pan Weasley, obejmując żonę. Molly oparła głowę na ramieniu męża.
– Masz rację, jednak mimo wszystko nie wiem, czy sobie poradzą.
– Ze szkołą? – zapytał zdziwiony mężczyzna, marszcząc brwi.
– Z uczuciami, Arturze, z uczuciami. Nie pamiętasz, co nasz rocznik wyprawiał na siódmym roku?
– Mam nadzieję, że oni są trochę bardziej dorośli… – mruknął Artur Weasley, przypominając sobie czasy szkolne.
– Ja też  – cicho odpowiedziała Molly. Pociąg odjechał, pozostawiając pusty peron.
*

  Draco leżał na dębowym łóżku w swojej sypialni, gdy nagle usłyszał głos matki:
– Draco, przyszli twoi przyjaciele, pospiesz się, bo się spóźnicie na pociąg.
– Już idę! – krzyknął w stronę drzwi. Blondyn nie miał najmniejszej ochoty wracać do szkoły, poza tym zastanawiało go sformułowanie „przyjaciele” z tego, co pamiętał umówił się tylko z Blaise'em. Od rozmowy w barze Draco nie rozmawiał z Pansy, a jedynie te dwie osoby zaliczał do grona „przyjaciół”, nawet po tym, co Pansy powiedziała mu w barze. Może miała rację? Zastanawiał się czasami blondyn, ale zawsze jednak stwierdzał, że to on ma rację w tej kwestii, zresztą jak zawsze. Niechętnie zwlókł się z łóżka i podszedł do drzwi, jeszcze raz powiódł wzrokiem po pokoju  i wyszedł. Schodził powoli po schodach, przy wejściu do salonu dostrzegł tył głowy Blaise’a i roześmianą Pansy, którzy spokojnie rozmawiali sobie z matką Dracona. Dla chłopaka to było co najmniej dziwne. Mimo wszystko nic nie powiedział, po chwili przywitał się z Zabinim i Parkinson.
– To my poczekamy na dworze, chodź Pansy – odezwał się Blaise i pociągnął brunetkę w stronę drzwi. Chciał dać Draco i Narcyzie trochę prywatności.
– Do widzenia! – Zdążyła jeszcze krzyknąć dziewczyna w stronę mamy Draco, bo Zabini już prawie wypchał ją za drzwi rezydencji Malfoyów. Gdy zamknęli za sobą drzwi, Narcyza uśmiechnęła się do syna.
– Do zobaczenia Draco – przemówiła melodyjnym głosem.
– Taa, do zobaczenia – odpowiedział chłopak i chwycił kufer, zmierzał w stronę drzwi, gdy znów usłyszał głos matki:
– Poczekaj. – Podbiegła do syna, a jej niewysokie obcasy zastukały na posadzce. Przytuliła go. Draco nawet nie pamiętał, kiedy ostatnio matka go przytuliła, najpierw po prostu stał, ale już po chwili również uścisnął Narcyzę. Po pewnym czasie odsunęli się od siebie, a chłopak przeszedł przez drzwi, odwrócił się jeszcze i uśmiechnął w stronę kobiety, a gdy ta odwzajemniła uśmiech, zniknął za drzwiami.
– To idziemy! – powiedziała pogodnie Pansy i chwyciła Draco drugą ręką, bo w pierwszej trzymała ciepłą dłoń Blaise’a, aportowali się na dworzec. Gdy tam dotarli zobaczyli Astorię machającą w ich stronę i Daphne, która rozglądała się po peronie, już po chwili Astoria pociągnęła młodszą siostrę za ramię w stronę trójki Ślizgonów.
– Cześć Draco! – wykrzyknęła i uściskała chłopaka, ten skrzywił się lekko, a gdy go wypuściła ze swojego uścisku przywitała się z Blaise’em, po czym powiedziała do Pansy:
– Wybaczam ci tę zdradę, mogłaś mieć gorszy dzień, ale powinnaś kontrolować swoje wybuch zazdrości o Draco, zrozum, że ja jestem jego dziewczyną, a ty nie masz szans i… – Astoria niestety nie mogła dokończyć tego iście ambitnego wykładu, bo przerwał jej zaszokowany blondyn:
– CO? Pierwszy raz słyszę, żebyś była moją dziewczyną! – Pansy i Daphne zachichotały.
– Śmieszy cię to?! – Astoria zaczęła krzyczeć na siostrę. Znów została upokorzona przy Draconie.
– Nie, oczywiście, że mnie to nie śmieszy – powiedziała Daphne.
– To śmieszy nas wszystkich – odezwała się Pansy, tłumiąc chichot, a Daphne znów parsknęła. Astoria zdołała jedynie wydusić coś, co brzmiało jak: „ Aggggrrrr” i odeszła w stronę pociągu. Daphne uśmiechnęła się do Pansy i pobiegła za siostrą, po czym obie wsiadły do pociągu.
– Chodź Draco, bo zajmą wszystkie przedziały – powiedział Blaise i wszyscy w trójkę zaczęli się przepychać przez tłum, aby dojść do Expressu Londyn-Hogwart.
*

Hermiona, Ron, Harry i Ginny zajęli jeden z przedziałów w pociągu. Chłopcy wpakowali ich walizki na górne półki.
– Na Merlina! Ginny co ty masz w tej walizce – marudził Ron, bo bagaż siostry był tak ciężki, że ledwo go uniósł nad głowę.
– Jak to co? Wszystko, co będzie mi potrzebne, aby przeżyć – odpowiedziała rudowłosa, wzruszając ramionami. Wtedy do przedziału weszła profesor McGonagall.
– Och, tutaj jesteś panno Granger. Zapraszam do przedziału dla prefektów, bez obaw wrócisz jeszcze do przyjaciół, to będzie krótkie spotkanie organizacyjne. Proszę za mną, aha panno Wesley proszę, żebyś przyprowadziła do mnie Dracona Malfoya  i to możliwie jak najprędzej  – powiedziała nowa dyrektorka szkoły i wyszła z przedziału. Hermiona i Ginny wstały i udały się w dwie różne strony wagonu. Podczas gdy Hermiona podążała za profesor McGonagall, Ginny próbowała znaleźć wagon, w którym siedział Draco. Idąc korytarzem, młoda panna Wesley natknęła się na Pansy.
– Szukasz czegoś albo kogoś? – zapytała Pansy dość przyjaźnie co bardzo zdziwiło Ginevrę.
– Właściwie tak – odpowiedziała Gryfonka. – Szukam Malfoya, McGonagall chce go widzieć.
– Siedzi w tamtym przedziale. – Brunetka wskazała ostatni przedział w wagonie.
– Dzięki – mruknęła Ginny.
– Nie ma za co – rzuciła Ślizgonka. Panna Wesley całą drogę zastanawiała się, co się stało tej dziewczynie, nigdy jeszcze nie widziała żeby Ślizgonka, zwłaszcza Parkinson, była taka miła dla Gryfonów. Rudowłosa dziewczyna w lekkim szoku doszła do przedziału, w którym siedział Draco i rozmawiał z Blaise'em. Ginny otwarła drzwi przedziału i weszła do środka.
– McGonagall powiedziała, że masz przyjść do przedziału dla prefektów – oznajmiła i już miała wyjść z przedziału, ale ktoś złapał ją za nadgarstek. Odwróciła głowę i zobaczyła Blaise’a.
– Puść mnie – warknęła gniewnie.
– Nie chcesz ze mną zostać? – zapytał, uśmiechając się kpiąco.
– Raczej nie – rzuciła, wyrywając rękę z jego uścisku. – No rusz się Malfoy! – Znów odezwała się Ginny, bo zauważyła, że blond włosy Ślizgon nie ruszył się z miejsca.
– Nie będzie mi rozkazywać jakaś zdrajczyni krwi – powiedział melancholijnie. Swoim tonem i zachowaniem tak wpienił rudowłosą Gryfonkę, że zamachnęła się na Draco. Jej otwarta dłoń była cal od twarzy Malfoya, ale w tamtym momencie Zabini  chwycił dziewczynę w talii i odciągnął na taką odległość, by jej ręka nie dosięgła twarzy Dracona.
– Stary lepiej idź, nie wiem, jak długo ją powstrzymam  – zażartował Blaise, przytrzymując Ginny. Dziewczyna próbowała wyrwać się z jego uścisku, ale tak naprawdę nie miała szans, dopóki Zabini sam nie zechciał jej puścić. 
– Lepiej idź! – Warknęła Ginevra. Draco powoli podniósł się z kanapy i wyszedł z przedziału, rzucając kpiący uśmieszek Gryfonce.
– Możesz mnie już puścić – powiedziała spokojnie Ginny.
– Wiem. – Chłopak szepnął jej do ucha. Ginny przeszły dreszcze. Po chwili otrząsnęła się i powiedziała:
– To mnie puść. – Blaise puścił dziewczynę i uśmiechnął się do niej.
– I czego się szczerzysz? – warknęła zirytowana Ginevra.
– Bo jeśli szczęście dopisze, będziemy razem mieszkać  – powiedział chłopak i jeszcze bardziej się ucieszył, widząc minę Gryfonki.
– O czym ty znowu mówisz?  – Dziewczyna zastanawiała się, czy warto zaczynać ten temat, jednak jej wrodzona ciekawość wzięła górę. Zajęła miejsce naprzeciwko ślizgona i postanowiła wysłuchać tego, co ma do powiedzenia. Zabini milczał, jakby chciał sprowokować Gryfonkę do rozpoczęcia konwersacji.
– No więc? Czekam na wyjaśnienia – powiedziała, zakładając nogę na nogę.
– Myślę, że Hermiona jest prefektem naczelnym – odezwał się brunet.
– No i...? Tyle to ja też wiem. – Uniosła pytająco brew.
– Teraz zgadnij kto jest drugim prefektem. – Blaise uśmiechnął się ponownie, widząc szok w oczach Ginny. Przeczesała ręką włosy i wzięła głęboki oddech.  To chyba jakaś kpina! Przeszło jej przez myśl.
– Dlatego miałam go zawołać? Malfoy jest prefektem i pewnie ty będziesz jego współlokatorem, a zazwyczaj prefekci mają wspólne dormitorium więc skoro ja mieszkam z Hermioną to znaczy, że... – Dalsza część zdania nie przechodziła jej przez usta. Posłała mu spojrzenia z pode łba, jakby to była wina Ślizgona. Blaise milczał, delektując się szokiem, jaki wywołał na twarzy dziewczyny.
– McGonagall nie pozwoli na coś takiego. My się tam pozabijamy…  – Znów Ślizgon uśmiechnął się chytrze.
– Tak, ale czy przypadkiem  nie miało być jakiegoś porozumienia między domami? Myślę, że McGonagall poprze ten fantastyczny pomysł, bo to pomoże dogadać się dwóm rywalizującym od zawsze domom, bla, bla, bla...
– Ale przecież… To okropny pomysł!  – wykrzyknęła Ginny.
– Nie wiem czemu Draco ma takie samo zdanie na ten temat…
– A co? Może mi jeszcze powiesz, że tobie podoba się ten pomysł?  – zakpiła Ginevra.
– Oczywiście niby dlaczego nie?
– Może dlatego, że to nie ma prawa się udać! Przecież ja z tobą nie wytrzymam całego roku szkolnego w jednym dormitorium, a co dopiero Hermiona z Malfoyem przecież oni się nienawidzą.
– Wiesz, moja mama nienawidziła swoich pierwszych trzech mężów – rzucił kpiąco. Gryfonka wstała, miała dość nowości na dziś.
– Ale to coś innego. Ten pomysł nie ma prawa się udać. Ja wychodzę. – Powiedziała jeszcze i opuściła przedział.
– Jeszcze zobaczymy – mruknął do siebie Blaise. Przy wzmiance o matce przypominał sobie, o bardzo niewygodnej sprawie.  Kazano mu się ożenić, w dodatku zaraz po szkole! Chłopak nie był pewien czy w ogóle chce znaleźć żonę, a co dopiero w takim wieku? Oczywiście matka znalazła mu kandydatkę, jednak ślizgon postanowił działać na własną rękę. Chyba znalazł rozwiązanie swojego problemu. Miał plan.
*

Draco szedł korytarzem i zastanawiał się jak Blaise poradzi sobie z tą Weasley, nawet nie zauważył, kiedy doszedł do przedziału dla prefektów. Przez szybę widział Granger dyskutującą z McGonagall, wyciągnął rękę w stronę klamki i odsunął drzwi. Usłyszał jeszcze kilka ostatnich słów wypowiedzianych przez Gryfonkę, a potem rozmowa ucichła.
– A pan Malfoy, świetnie możemy zaczynać – odezwała się dyrektorka, żeby przerwać niezręczną ciszę, która zapanowała w przedziale po wejściu Dracona. Chłopak zasunął za sobą drzwi i oparł się o nie.
– No więc chciałam pokrótce przedstawić wam wasze obowiązki – spojrzała po kolei na swoich uczniów – więc oczywiście obowiązkowe patrole we wtorki, czwartki i niedziele, czasami będą wypadać również w soboty, jednak nie sądzę, żeby to się często zdarzało.
– A będziemy mieli osobne patrole? – zapytała z nadzieją w głosie Hermiona, Draco tylko uśmiechnął się kpiąco.
– Nie, wszystkie patrole zawsze odbywają się w parach, chyba że wystąpią okoliczności dzięki którym, któreś z was będzie odbywało parol samotnie lub patrol zostanie odwołany. Dalej, sprawa dormitorium. W listach, które otrzymaliście, było napisane, że każde z was może zamieszkać z jakąś drugą osobą, czy zdecydowaliście się na to?
– Tak. – Hermiona i Draco odpowiedzieli w tym samym czasie.
– Doskonale,  kogo wybrała panna Granger?
– Ginny Wesley.
– A pan panie Malfoy?
– Blaise Zabini – powiedział chłopak.
– Dobrze, wiecie, że naginam trochę zasady, ale myślę, że przyjaciele pomogą wam się zaaklimatyzować. Wasze dormitorium znajduje się na czwartym piętrze…  – Hermiona przerwała dyrektorce:
– Ale czy to musi być wspólne dormitorium? – Niemal jęknęła błagalnie.
– Panno Granger rozmawiałyśmy na ten temat i obawiam się, że tak. Hasło będzie zmieniane co miesiąc, aktualne brzmi „współpraca”. – Nauczycielka popatrzyła znacząco na Hermionę, a później Draco. Kiedy żadne się nie odezwało, kontynuowała:
– W tym roku Hogwart uczestniczy w wymianie międzyszkolnej, ale o szczegółach dowiecie się później. Coś jeszcze...? Jako prefekci naczelni możecie dodawać i odejmować punkty innym uczniom oczywiście w granicach rozsądku. – Tu profesor McGonagall spojrzała na Malfoya. – I to chyba wszystko myślę, że możecie wracać do swoich przedziałów.

– Dobrze, do widzenia – powiedziała Hermiona, wychodząc. Chłopak przepuścił ją w drzwiach.  Kiedy wyszła Draco skinął głową dyrektorce i również opuścił przedział. Zastanawiał się jak wytrzyma z Granger tak długi czas. 






Kolejny rozdział. Myślę, że akcja powoli się rozkręca, ale szczerze się przyznam, że te pierwsze rozdziała nie są za dobre. Mam nadzieje, że się nie zniechęcicie ;)
~Pani M.

10 komentarzy:

  1. Tak, akcja nabiera tempa. Niestety (z niechęcią to piszę), ale zauważyłam że robisz literówki w nazwiskach bohaterów.
    Ginny Weasley, a nie Ginny Wesley
    Blaise Zabini, a nie Blaise Zambini

    Pozdrawiam Sabio :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż.. Post ogólnie ok, fajnie, że akcja nabiera tempa. Wymiana międzyszkolna? Dość oklepany temat, czytałam parę blogów z ową wymianą. Mam nadzieję, że Twoja wymiana będzie bardziej oryginalna.
    Ressa

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytajcie dalej, akcja rozkręca się w kolejnych rozdziałach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje że to dopiero początek.
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  5. ;* będzie niezła jadka xD nie mogę się doczekać :D zmiatam czytać . Weny ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się niezła współpraca :D hahahaha :* do 5!

    OdpowiedzUsuń
  7. Lecę czytać dalej ;)
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. noo to sie nieźle zapowiada :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  9. Współpraca hahah <3 Jak ja kocham iriniczne żarty XDD Lecę czytać następny rozdział!
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  10. No zapowiada się ciekawy rok. Myślę, że na pewno nie będzie się nam nudzić. Połączenie tej czwórki jest... wybuchowe :)

    OdpowiedzUsuń