sobota, 11 stycznia 2014

Rozdzał 3


Rozdział 3 - Bar „Pod Świńskim Łbem”.

Hermiona, Ginny  i Neville weszli do baru „Pod Świńskim Łbem”. Bar bardzo zyskał na popularności po tym jak jego właściciel pomógł Harry'emu dostać się do Hogwartu. Prawie wszystkie stoliki były zajęte, ale spostrzegawcze oko Ginny wypatrzyło wolne miejsce pod oknem.
– Jest stolik, o tam! - krzyknęła i pociągła Hermionę za ramię. Wszyscy w trójkę usiedli przy wskazanym  przez Ginny miejscu. Stół miał cztery krzesła dzięki czemu jedno miejsce zostało wolne i dziewczyny położyły na nim swoje pakunki. Nie było tego dużo, zdążyły dowiedzieć tylko Madame Malkin.
– To ja pójdę coś zamówić, na co macie ochotę? – zapytał Neville, wstając od stołu.
– Dla mnie piwo kremowe z imbirem  - odpowiedziała Hermiona i uśmiechnęła się. Miała dziś wyjątkowo dobry humor, po prawdzie nie mogła się doczekać, kiedy w końcu wróci do Hogwartu. Wszystko co było związane z magicznym światem i choć trochę odciągało dziewczynę do mugolskiego napawało ją radością, oczywiście chciała pamiętać o rodzicach, ale to tak strasznie bolało... Przymknęła na chwilę oczy, powstrzymała łzy. Gdy z powrotem powiodła wzrokiem po twarzach przyjaciół na jej ustach znów pojawił się uśmiech. Nie trwało to jednak zbyt długo.  
– A ja poproszę ognistą – powiedziała Ginny obojętnym tonem. Siedziała tyłem do okna i co chwilę spoglądała przez ramię jakby kogoś wypatrywała. Prośba o alkohol o tak wczesnej porze, zaniepokoiła starszą z Gryfonek. Tym bardziej, że Ginevra od jakiegoś czasu próbowała zgrywać dorosłą.
– Ginny zwariowałaś?! – zapytała oburzona Hermiona. Rudowłosa Gryfonka odwróciła  głowę w jej stronę.
– No co? Jestem pełnoletnia i mam ochotę na ognistą – odpowiedziała i z powrotem usiłowała dostrzec coś za oknem. Hermiona posłała jej karcące spojrzenie, ale nic więcej nie powiedziała.  
– Dobra to ja zaraz wracam – oznajmił Neville i odszedł w stronę baru, za którym stał brat Dumbledore’a, Aberforth. Kłócił się z jakimś czarodziejem, ale gwar panujący w gospodzie zagłuszał ostrą wymianę zdań. Gdy Neville oddalił się na tyle by nie słyszeć rozmowy Gryfonek, brązowooka postanowiła zadać pytanie, które od dłuższego czasu chodziło jej po głowie:
– Chodzi o Harry'ego, tak? – Ginny odwróciła głowę w stronę przyjaciółki, ale unikała tego hermionowatego, świdrującego spojrzenia.
– Nie, skąd ten pomysł? – zapytała w końcu, wlepiając wzrok w blat stołu. Nie najczystszy blat swoją drogą. Hermiona mimo wszystko wiedziała, co dręczy przyjaciółkę.
– Jasne – odpowiedziała jedynie i postanowiła dokończyć tę rozmowę wieczorem. W tym momencie do baru weszła trójka ślizgonów.
– O nie – powiedziała Ginny, bo pierwsza ich zauważyła. – Patrz tam Ślizgoni. – Obie nie wiedziały co z tego wyniknie, po wojnie wiele się zmieniło, ale nikt nie wierzył w cuda. Ludzie pokroju Malfoya się nie zmieniają. Przeszło przez głowę Hermionie. Ginny szykowała się na ostrą wymianę zdań.  Jednak nic takiego się nie wydarzyło.
*
   Draco, Blaise i Pansy weszli do baru, wszystkie stoliki były zajęte, co było dla nich nowością w takim miejscu jak to. Jednak nagle dwójka czarodziei zwolniła jeden stół i przepychała się właśnie do wyjścia. Gdy Draco podszedł bliżej zorientował się, że wolny kawałek blatu sąsiaduje z miejscem przy którym siedziały dwie Gryfonki. Granger.  Przebiegło mu przez myśl, tych jej kudłów nie potrafił pomylić z żadnymi innymi.
– O patrzcie tam siedzi Wesley – powiedział Zabini, młody Malfoy na początku w ogóle jej nie zauważył, za to Blaise zrobił to aż za szybko. Pansy tylko wzruszyła ramionami. Blaise miał racje, naprawdę się zmieniła kiedyś nie przepuściła by okazji żeby dopiec Gryfonom.  Pomyślał Malfoy. Wtedy kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie: do stolika Ginny i Hermiony podszedł ten sam chłopak, którego widzieli wcześniej na Pokątnej. Z tego co zauważył Draco, niósł dwa piwa kremowe i szklankę ognistej. W tym samym momencie Hermiona odwróciła się i dostrzegła Draco, Blaise’a i Pansy. Po tej scenie chłopak, który niósł napoje usiadł obok Hermiony i ku wielkiemu zaskoczeniu trójki Ślizgonów podał szklankę z ognistą Ginny.
– No no, młoda Wesley i ognista, wybuchowa mieszanka - mruknął Zabini z leniwym uśmiechem na ustach.
– O co ci znów chodzi? Dziewczyna nie może wypić szklanki ognistej? – zapytała Pansy, a gdy nikt jej nie odpowiedział podeszła do wolnego stolika. Zajęła miejsce i uniosła pytająco brew w stronę przyjaciół.
– Idziecie czy będziecie tak stać do zamknięcia baru? – krzyknęła dziewczyna, bo żaden ze slizgonów najwyraźniej nie zamierzał się ruszyć. Krzyki Pansy i tak zostały częściowo zagłuszone bo w pomieszczeniu panował taki harmider, że trudno było wytrzymać, a o spokojnej rozmowie można wręcz zapomnieć. Draco i Blaise podeszli do stolika.
– To ja pójdę po ognistą zaraz wracam – zadeklarował się  Zabini i odszedł w stronę lady. 
*
– Dzięki Neville – powiedziała Hermiona, gdy chłopak podał jej piwo kremowe. Napój był nadal ciepły, ale nie gorący. Dokładnie taki jaki Hermiona lubiła najbardziej, pomimo zapewnień Rona i Harry'ego, że piwo kremowe najlepiej smakuje na zimno.
– Nie ma sprawy – odpowiedział Neville, a potem upił trochę piwa ze swojego kufla.  – Yymm, Ginny czy ty nie za szybko… –  próbował powiedzieć, ale w tym momencie Ginevra odstawiła pustą szklankę na blat stołu. Lekko się skrzywiła i otarła usta wierzchem dłoni.
– Ginny! – krzyknęła Hermiona, gdy zauważyła co się dzieje. Niemal nie zachłysnęła się swoim napojem. 
– Spokojnie, nic mi nie będzie idę zmówić jeszcze jedną szklankę... – powiedziała szybko i wstała od stołu. Hermiona oczywiście mogła jej teraz sprezentować kazanie na temat picia alkoholu, ale wiedziała, że to na nic. Gdy młoda panna Weasley się na coś uprze nie ma takich czarów, żeby zmieniła prędko zdanie. Najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa Weasleyów szła spokojnie w stronę lady, gdy nagle dobiła do czegoś twardego.
– Ałł... – Nie zdążyła dokończyć bo przerwał jej męski głos, rozpoznała go zanim jeszcze podniosła głowę.
– Uważaj  jak łazisz… Wesley? – Osobą, do której dobiła Ginny, jak nie trudno się domyślić,  był Blaise Zabini. Ślizgon zmarszczył brwi, widząc drobną postać Gryfonki przed sobą.
– Ja? To ty stałeś na mojej drodze!
– Mogłaś patrzeć gdzie leziesz! Gapisz się na tego waszego  chłopaka od siedmiu boleści jakby był ósmym cudem świata! – Wypalił Blaise, w jego głowie już zaczął kiełkować pewien plan. Plan, który mógłby rozwiązać większość problemów. Plan, którego nie powstydziłby się sam Salazar. Iście szatański plan. Niestety ofiarą miała zostać niczego nieświadoma Gryfonka.
– A co zazdrosny? – Uśmiechnęła się kpiąco dziewczyna, nieświadoma, że właśnie zwróciła na siebie uwagę samego „Diabła”.  
– Nie rozśmieszaj mnie – parsknął udawanym śmiechem, a potem całkowicie poważnie zapytał – Kto to właściwie jest?
– Przecież to Neville – oznajmiła mechanicznie, a potem jakby zdała sobie sprawę z kim rozmawia i na głos zaczęła się zastanawiać:
– Właściwie po co ja ci to mówię? – Nie doczekała się odpowiedzi, ale też nie liczyła, że takową dostanie. – Teraz mnie przepuść bo idę po ognistą.
 Próbowała przejść obok Zabiniego, ale chłopak nie miał zamiaru jej nigdzie puszczać.
– Obawiam się, że alkoholu nieletnim nie sprzedają – rzucił kąśliwą uwagą, świetnie się bawił, podczas gdy Ginny była na skraju wytrzymałość.
– Nie bądź śmieszny ty i reszta Ślizgonów zaczęła pić ognistą już w czwartej klasie to pewnie dlatego macie tak uszkodzone mózgi – odpowiedziała Ginevra głosem pełnym pogardy i uniosła wyżej podbródek, aby uchwycić spojrzenie chłopaka. Chcąc, nie chcąc  młoda panna Wesley była niższa od chłopaka o głowę i trudno było jej z nim rozmawiać.
– Uważaj bo przy takich ilościach twój mózg też jest zagrożony... – mruknął leniwie chłopak, nie potrafił wymyślić nic innego, zimne spojrzenie Ginny zrobiło na nim wrażenie. Było wręcz wyuczonym spojrzeniem bazyliszka. Chłopak zaczął się zastanawiać, czy Gryfonka aby na pewno trafiła do odpowiedniego domu, rozważając wszystkie za i przeciw nawet nie zauważył gdy drobna postać przemknęła obok niego i ustawiła w kolejce po ognistą whisky.
*
Podczas gdy Ginny i Blaise prowadzili te ciekawą konwersacje, Draco i Pansy byli zajęci rozmową na zupełnie inny temat.
– No więc zostałeś prefektem, tak? –  zapytała brunetka, niby od niechcenia, choć tak na prawdę na tę rozmowę przygotowywała się od tygodnia.
– Tak i co z tego?
– Po prostu zastanawiam się czy w tym roku też będziesz taki „miły” dla Gryfonów jak zazwyczaj – odpowiedziała spokojnie dziewczyna.
– Możesz w końcu powiedzieć o co ci chodzi? Nie lubię zgadywanek! – Draco był bardzo zdenerwowany, bo co to niby ma do rzeczy? Od kiedy Parkinson obchodzą jego układy z Gryfonami?
– Dobra nie będę owijać w bawełnę... – Spojrzała w oczy blondyna i jakiś dreszcz przebiegł mu po plecach. Był pewien, że to nie będzie miła rozmowa.
– Nie ukrywajmy, że pewnie drugim prefektem zostanie Granger, a to się wiąże ze wspólnymi patrolami i dormitorium – zaczęła ostrożnie, a Draco skinął głową na znak, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę, Pansy wzięła głęboki wdech i kontynuowała: – Chciałam cię poprosić żebyś nie zatruwał jej życia na każdym kroku tym bardziej, że teraz będziecie się częściej widywać i… – Ale  znów nie mogła dokończyć bo przerwał jej teraz już naprawdę wkurzony Dracon:
– Co? Ty się uważasz za moją matkę? Od kiedy obchodzi cię Granger?! To twoja przyjaciółka czy jak?!  Zmieniłaś się Parkinson, ale nie mam pojęcia czy na lepsze. Może jak tak bardzo lubisz Gryfonów to zmienisz dom?  Ja ze szlamami się nie przyjaźnie! Zapamiętaj to!
– Przestań! Po prostu uważam, że nie musimy cały czas walczyć! Czystość krwi? Daj spokój Draco, Voldemorta nie ma, takie rzeczy już nie mają znaczenia.
– Może dla ciebie, ale to, że nie ma Czarnego Pana nic dla mnie nie zmienia...
– Przykro mi, że tak myślisz – odpowiedziała dziewczyna, wstała z krzesła, zarzuciła na siebie szary sweterek i odeszła w stronę wyjścia. Odwróciła się przed drzwiami i spojrzała na Draco, a po chwili znikła mu z oczu. Zastanawiał się co się stało z Pansy Parkinson i kim jest kobieta z którą właśnie rozmawiał.
*
 Podczas gdy Pansy i Draco prowadzili tę krótką wymianę zdań, Hermiona i Neville rozmawiali na temat pewnej rudowłosej Gryfonki, która właśnie kłóciła się z Zabinim.
– Wiesz Hermiono, trochę martwi mnie zachowanie Ginny , co jej się stało? – zapytał dziewczynę Neville, gdy Ginevra wstała od stołu.
– Szczerze? Nie mam pojęcia, może się stresuje powrotem do Hogwartu? – Rozmyślała na głos Hermiona, choć coś jej podpowiadała, że ta sprawa ma związek z pewnym czarnowłosym chłopakiem z blizną na czole.
– Znasz przecież Ginny ona nigdy nie stresowała się szkołą  – zauważył rozsądnie chłopak. Już nie tak łatwo było wywieść Neville’a w pole.
– Może masz rację, a właściwie gdzie ta Ginny? – zapytała Hermiona i zaczęła się rozglądać po barze.
– Jest tam, rozmawia z… Zabinim? – To co powiedział Neville zaskoczyło go tak bardzo, jak pannę Granger. Spojrzeli na siebie pytająco, ale ani brązowooka Gryfonka ani towarzyszący jej chłopak nic z tego nie rozumieli.
– Jak to z Zabinim? – Pytanie wyszło z jej ust zanim jeszcze je przemyślała. Chłopak miał rację Ginny spokojnie sobie rozmawiała ze Ślizgonem, oczywiście ani Hermiona ani Neville nie mogli usłyszeć ich rozmowy, która wcale nie była taka spokojna jakby się mogło wydawać . Już po chwili Ginny przemknęła obok chłopaka i stanęła w kolejce, a Hermiona i Neville zajęli się rozmową na temat ich przyszłego  roku w Hogwarcie.
*
Rudowłosa gryfonka w końcu dopchała się na sam początek kolejki i już miała zamówić ognistą, gdy nagle zmieniła zdanie. U samego dołu menu dostrzegła coś, co wydało jej się interesujące.
– Poproszę koktajl z mszawych truskawek i różowych jagód – powiedziała i uśmiechnęła się do czarodzieja z siwą brodą.
– Jesteś chyba pierwszą osobą, która to zamówiła od otwarcia tego baru – Barman schylił się pod ladę i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Ginny nigdy tego nie piła, ale brzmiało smacznie. Odwróciła się przez ramie i spojrzała na Hermionę, która zajęta była rozmową z Nevillem.  Przy stole z Draconem siedział Zabini, ale nie towarzyszyła im już ciemnowłosa Ślizgonka.
– Proszę bardzo, smacznego – Powiedział Aberforth i podał dziewczynie różowy płyn z listkiem  mięty na górze, no cóż możemy mieć nadzieje, że to była mięta. Gryfonka podeszła do stolika i  usiadła naprzeciwko Hermiony, na swoim miejscu pod oknem.
– Ginny co to jest? – Neville spojrzał na jej napój. Znad szklanki unosił się różowawy dym.
– To koktajl z mszawych truskawek i różowych jagód, nie wiem jak smakuje, zamówiłam to pierwszy raz – wyjaśniła szybko dziewczyna i wciągnęła przez kolorową słomkę trochę napoju.
– I jak? – zapytała Hermiona, przyglądając się z zaciekawieniem przyjaciółce.  Była zwolenniczą eksperymentów w kuchni.
– Dobre, chcesz spróbować?
– Nie dzięki, nie dopiłam jeszcze piwa kremowego może innym razem. – Uśmiechnęła się serdecznie. Nagle Neville poderwał się z krzesła. Właśnie schował swój zegarek do kieszeni spodni, chwycił kurtkę i jedyne co  zdążył wydusić to:

– Już późno, muszę iść! Nie gniewajcie się, ale zapomniałem! – Obie Gryfonki mogły się tylko domyślać dlaczego chłopak tak szybko je opuścił.  Ginny nie zdążyła mrugnąć, gdy gryfon znalazł się za drzwiami.  Mogły tylko zgadywać, dlaczego tak szybko opuścił bar „Pod Świńskim Łbem”.









 Mam nadzieje, że jakoś przez to przebrnęliście. Rozdział trochę nudny, ale to dopiero wprowadzenie. Mam nadzieję, że kolejne notki wyjdą lepiej ;)
~Pani M. 
         

13 komentarzy:

  1. Dobra. Jest super i w ogóle, ale mam jedno pytanko. Czy zmieniłaś nazwisko Blaise'a na potrzeby opowiadania? Nie chcę nic mówić, ale on nazywa się Zabini, a nie Zambini.
    Sabio

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram poprzedniczkę, Blaise Zabini, nie Zambini.Poza tym parę błędów interpunkcyjnych i ortograficznych, sprawdź jeszcze raz notkę.
    Ogółem rozdział ciekawy, szczerze mówiąc, to nie mogę się doczekać akcji w Hogwarcie. Pewnie będzie się rozwijała szybciej i ciekawiej niż teraz. Lecę czytać dalej.
    Ressa ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytajcie dalej, z każdym rozdziałem akcja się rozkręca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę masz talent♥
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się , bardzo mi się podoba :D Pansy po prostu kocham <3 Nevill mnie bardzo zaciekawił Ciekawa jestem czy Ron będzie odgrywał podobną rolę jak w niektórych opowiadaniach , czyli nachalny dupek . Oby nie , to mi się zaczyna nudzić :) I jak Harry się zachowa gdy Gin już z nim zerwie :3 Napięcie jest xDDDD . Weny kochana !!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz słabość do powolnego rozwoju akcji. Jeśli z tym nie przesadzasz to można to policzyć na plus ;) Rozdział bardzo ciekawy.
    Weny życzę
    Bellatrix

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przykrością muszę powiedzieć, że pomyłka związana z barem strasznie mnie drażni. Jest to straszny błąd! Bar o którym piszesz znajdował się w Hogsmead a nie na Pokątnej!
    Mówiąc o reszcie super, fajna akcja z Ginny i Blaisem - naprawde ostro, no a potem Draco i Pansy - też w miarę cięta wymiana słów. Aż się boję co dalej xd do 4!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyżby będzie Blinsy????
    Oby tak bo uwielbiam ten pairing.
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. wow świetny rozdział :D i coś co kocham -sprzeczki :P

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprzeczki, sprzeczki i jeszcze raz sprzeczki <3 Dziwna ta Ginny, w dość głupi sposób 'udowadnia' ze jest dorosła... Mam nadzieje, ze zmądrzeje w następnych rozdziałach. I oczywiście nie mogę sie doczekać Dramione i Blinny. Na następny raz pamiętaj, w Hogsmeade jest Bar Pod Trzema Miotłami, którym kieruje Aberforth. W Londynie jest Dziurawy Kocioł ;)
    Pozdrawiam
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze przyjemnie mi się czytało. Ginny próbuje od czegoś uciec. Nie wiem czy to w stu procentach chodzi o Harry'ego, lecz na pewno on również jest w to zamieszany. Nie wydaje mi się, aby ten rozdział był nudny. Przecież nie można już od początku wprowadzić nagłej akcji. Wszystko niech rozgrywa się w swoim tempie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie był nudny, a wszyscy zdajemy sobie sprawę, że później będzie jeszcze ciekawie ;) Zauważyłam tylko kilka małych błędów, a moja polonistyczna natura nie pozwala mi ich ominąć... ;)
    1. Odwiedzić, a nie dowiedzieć Madame Malkin
    2.Nadzieję, a nie nadzieje (to o tej mięcie na koktajlu :))
    3. ...piwa kremowego, może innym razem. Przecinek!
    Całość bardzo ładna, fajnie się to czyta.
    Pozdrowienia! :*
    Gari

    OdpowiedzUsuń