piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 34

Krótki rozdział, ale doceńcie gest. Następny będzie dłuższy obiecuje ;) Mam nadzieje, że uda mi się napisać następny do poniedziałku. Życzę wam również radosnych Świąt Wielkanocnych! Rozdział dla wszystkich czytelników, bo miło wiedzieć, że jesteście. Aha i jeszcze jedno: pojawiła się nowa karta o nazwie "sowia poczta" wyjaśnia to i owo, więc warto odwiedzić :) A teraz oddaje w wasze ręce rozdział 34!

 Rozdział 34 – Przyjaciele i propozycję.

W końcu nadszedł ten moment, w którym Draco i Blaise mogli spokojnie porozmawiać. Usiedli, każdy na swoim łóżku, ze szklanką ognistej w ręce. Zabini miał jeszcze mokre włosy po niedawnym prysznicu.
– O co ci chodzi z tą Rudą? – zapytał bez ogródek Malfoy.
– Mówiłem ci już. Matka chce żebym się ożenił.
– To, na Salazara, wybierz kogoś, z kim będzie prościej.
– Łatwo ci mówić, ty masz normalną matkę... – mruknął Zabini.
– To wcale nie o to chodzi... Nie uważasz, że ten plan nie wypali? – zapytał przytomnie Draco, faktycznie miał kilka obiekcji.
– Nie mam innego planu, matka chcę ją poznać w przerwie świątecznej!
– Masz nieźle przesrane... – skomentował to wszystko Draco, gdyby on miał się z kimś ożenić... Przeszedł go dreszcz. Tak, z całą pewnością młody Malfoy nie znał jeszcze tej jedynej i szczerze liczył na to, że długo nie pozna.
– Po prostu porozmawiaj z Weasley, zaproponuj odpowiednią sumkę i po sprawie. Ona będzie udawać zakochaną przy twojej matce, a ty będziesz miał spokój, gdy już twoja matka jej nie zaakceptuje, wybije sobie z głowy ten pomysł ze ślubem, proste?
– Niby tak, ale...
– Przyznaj się... Chcesz sprawdzić, czy jesteś w stanie ją zdobyć. – Malfoy oskarżycielsko wycelował palcem w pierś przyjaciela. Zabini uśmiechnął się zawadiacko:
– No co... – Wzruszył ramionami. – Oboje lubimy kolekcjonować trofea...
*

Hermiona wysłuchała przyjaciółki, nie przerywają ani razu. W niektórych momentach miała ochotę udusić Ginny, ale nic nie mówiła. Gdy młodsza Gryfonka skończyła opowiadać o kłótni z Zabinim, Hermiona wreszcie zabrała głos:
– Uważam, że powinniście się pogodzić.
– Nie ma mowy – szybko odpowiedziała rudowłosa dziewczyna, chociaż taka myśl przemknęła i przez jej głowę. – To ON powinien przeprosić mnie. –Hermiona spojrzała na nią spode łba.
– No co? – fuknęła Ginevra.
– Ja cię nie rozumiem, lubisz go, ale nie chcesz z nim gadać. Wkurzasz się jak on z tobą gada i wtedy, gdy tego nie robi... To... To trochę dziwne – powiedziała spokojnie Hermiona, starając się nie urazić przyjaciółki.
– Wszystko jest dziwne Herm. Ja już  nie wiem co mam robić...
– Lubisz go?
– Nie wiem  – odpowiedziała zgodnie z prawdą Ginny.
– Taa... To trochę komplikuje sprawę.
– Mnie to mówisz? Ja nie wiem co mam robić!
– Może daj spokój? – cicho powiedziała Hermiona i zaczęła miętosić skrawek swetra. Zapadła cisza. Ginny rozważała wiele rozwiązań, ale na pewno nie chciała odpuścić.  W końcu Hermiona podniosła wzrok, w spojrzeniu współlokatorki dostrzegła zaciętość.
– Nie odpuścisz, prawda? – zapytała starsza Gryfonka z nadzieją. Zdawała sobie sprawę, że relacje Ginny i Blaise'a, jakiekolwiek by nie były, nie wróżą nic dobrego.
– Nigdy nie odpuszczam... – powiedziała Ginny z tajemniczym błyskiem w oku.
– I co teraz?
– Teraz poczekamy, aż mnie przeprosi. –  Rudowłosa dziewczyna usiadła na swoim łóżku, zakładając nogę na nogę. Widząc jej zaciętość Hermiona uśmiechnęła się pod nosem i pokręciła z niedowierzaniem głową.
– Jesteś niemożliwa.
***

– Pomożesz mi? – Usłyszała swój głos jakby z oddali. Nie wierzyła w to co robi, jednak dla przyjaciół potrafiła poświęcić wiele. Najwyraźniej jego również zaskoczyła tą, chcąc nie chcąc, prośbą. Zdziwienie przez ułamek sekundy widniało na jego twarzy, a potem znikło i zastąpiły je rozbawienie i cynizm.
– Chyba się przesłyszałem – odpowiedział spokojnie, łapiąc jej spojrzenie. Zapadła cisza, a po tych kilku, jak zawsze, niezręcznych chwilach Hermiona odwróciła się na pięcie i już miała odejść, gdy złapał ją za nadgarstek. Miał zimną dłoń.
– Poczekaj – powiedział cicho, w końcu stali między regałami w bibliotece.
– Mam to potraktować jako zgodę? – zapytała, nadal stojąc do niego plecami, nie chciała aby zobaczył uśmiech pełen satysfakcji, który malował się na jej twarzy, spoważniała, wzięła głębszy oddech, aby się uspokoić i odwróciła do Ślizgona. Napotkała jego zimne spojrzenie.
– Zgodę? Nie Granger, to było tylko zaproszenie do negocjacji... – Uśmiechnął się tajemniczo.
– Nie będę niczego negocjować – odpowiedziała lodowatym tonem, w tym momencie chłopak zorientował się, że nadal trzyma w uścisku nadgarstek Gryfonki, szybko ją puścił.
– Potrzebujesz  mojej pomocy do realizacji tego głupiego planu...
– Nie jest głupi – syknęła cicho, ale Draco udał, że tego nie słyszał. Mówił dalej:
– Oboje wiemy, że beze mnie niczego nie zrobisz. Moje pytanie brzmi: co chcesz mi dać w zamian?
– Oczywiście – wymamrotała, wbijając wzrok w sufit. Draco również podniósł głowę:
– Widzisz tam coś? – Rzuciła mu spojrzenie bazyliszka, co nie wywarło na Ślizgonie większego wrażenia. To on w tej szkole był mistrzem wyrażania chęci mordu spojrzeniem, no trzeba przyznać, że Pansy też nieźle szło...
– Nie Malfoy – odpowiedziała, siląc się na spokój. – Co chcesz za tą, nazwijmy to, pomoc?
– Jeszcze nie wiem... – uśmiechnął się tajemniczo.
– Nie mamy czasu czekać – warknęła podirytowana Hermiona.
– Więc na razie będziesz mi winna przysługę, zgadzasz się? – Wyciągnął rękę w jej kierunku, niepewnie ją uścisnęła.
– Nie chcesz żebym złożyła wieczystą przysięgę albo coś? – zapytała podejrzliwie. Skrzywił się z niesmakiem.
– Takie przysięgi nie kojarzą mi się zbyt dobrze, poza tym nie umiesz kłamać Granger... – Przypomniały jej się okoliczności, kiedy pierwszy raz Malfoy pokusił się o to stwierdzenie. Sprawa dotyczyła tej nieszczęsnej gry. Mimowolnie kącik ust jej zadrgał w niemym uśmiechu na to wspomnienie. Draco udał, że niczego nie zauważył, ale już wiedział, że będzie miał zagwozdkę na kolejne dni.
– Więc, pogadasz z nią? – zapytała, świdrując go wzrokiem, Ślizgon odwrócił głowę i odpowiedział wymijająco:
– Zrobię co będę uważał za słuszne... – Kiwnęła nieznacznie głową, zabrała książkę, po którą tu przyszła i opuściła bibliotekę. Chciała porozmawiać z Ronem.
*
Pansy leżała na łóżku w swoim dormitorium i usiłowała czytać. Normalnie zasypiałaby przy historii magii, ale utrudniały jej to współlokatorki. Daphnie leżała na łóżku z głową ukrytą pomiędzy poduszkami i chlipała. Jej łóżko i podłoga wokół, tonęła w morzu zużytych chusteczek higienicznych. Brązowowłosa Ślizgonka praktycznie nie wychodziła z sypialni. Cały czas płakała. Jednak to Astorii udało się doprowadzić Pansy na skraj wytrzymałości. Przez cały czas nie mówiła o niczym innym tylko jak to świetnie Harry całuje, jak delikatne ma ręce. Z ust blondynki nie wyszło jeszcze ani jedno słowo, które nie dotyczyło słynnego Harry'ego Pottera. Pansy ze wszystkich sił starała się o nim nie myśleć, a także nie myśleć o tym przeklętym wyjeździe do Francji. Wróciła po raz szósty do tej samej linijki tekstu, w ogóle nie wiedziała o czym  czyta. Usłyszała pukanie do drzwi, a jakoś żadna z jej współlokatorek nie pofatygowała się, aby otworzyć. Pansy z kwaśną miną dowlekła się do drzwi. Stał w nich, jak zwykle pewny siebie Malfoy.
– Mogę pogadać z Daphnie? – zapytał, nie wyciągając rąk z kieszeni. Pansy odwróciła się i spojrzała na drobną brunetkę, leżącą na łóżku.
– Zaraz ją zawołam. – Zamknęła mu drzwi przed nosem, ale Draco się tym nie przejął. Pansy dotknęła ramienia Daphnie.
– Ktoś chce z tobą rozmawiać.
– Ale ja nie chcę – odpowiedziała ledwo słyszalnie Daf.
– To może być ważne.
– Powiedź, że mnie nie ma – powiedziała Ślizgonka zachrypniętym głosem.
– Ale... – usiłowała wtrącić Pansy.
– NIE MA MNIE!!! – wydarła się brązowowłosa dziewczyna, odwracając twarz w stronę Pansy, wyglądała strasznie. Zrezygnowana dziewczyna otworzyła na powrót drzwi, stając twarzą w twarz z Malfoyem.
– Ona nie chcę gadać.
– Słyszałem – mruknął Draco. – Mogę tam wejść? – Wskazał podbródkiem na drzwi.
– To nie najlepszy pomysł...
– Muszę z nią pogadać.
– Dlaczego tak ci zależy? – zapytała podejrzliwie Pansy. Malfoy westchnął, normalnie nikomu by nie powiedział o układzie z Granger, ale Pansy stanowiła wyjątek. Ufał jej, byli dobrymi przyjaciółmi.
– Obiecałem coś Granger...
– Dogadałeś się z Hermioną?! – Ślizgonka zrobiła wielkie oczy.
– Może ciszej – warknął podirytowany Draco. Ciemnowłosa dziewczyna wzruszyła ramionami.
– Teraz raczej z nią nie pogadasz, ale spróbuj ją złapać po lekcjach albo na śniadaniu – doradziła Ślizgonki i odwróciła się aby wejść do sypialni. W ostatniej chwili spojrzała na Malfoya.
– Ona ma na ciebie dobry wpływ. – Mrugnęła porozumiewawczo.
– Niby kto? – fuknął Draco.
– Pani Prefekt Naczelna.
Po tych słowach zniknęła za drzwiami swojej sypialni.
*
  Hermiona z zadowoloną miną szła w stronę wieży Gryffindoru. Niosła pod pachą wielką książkę, na razie starała się nie myśleć o przysłudze dla Malfoya. Świętowała swoje małe zwycięstwo, bądź co bądź, namówienie Ślizgona do współpracy to nie łatwe zadanie. Szybko pokonała schody i wypowiedziała hasło, zanim Gruba Dama zdążyła zadać pytanie. Weszła do środka, było tam mniej osób niż się spodziewała, jednak na kanapie przy kominku nie dostrzegła Rona. Siedział tam samotnie Harry. Hermiona usiadła obok chłopaka.
– Widziałeś Rona? – zapytała.
– Taaa... Poszedł na boisko pograć w Quidditha.
– W taką pogodę? – zapytała zdziwiona Gryfonka, istotnie za oknem lał deszcz i wiał zimny wiatr.
– Powiedział, że musi przemyśleć kilka spraw... – Harry znacząco spojrzał na Gryfonkę, Hermiona trochę się zarumieniła, a potem westchnęła ciężko.
– Ty też uważasz, że powinniśmy zerwać? – Harry poprawił okulary.
– Nic nie uważam, jeśli jesteście szczęśliwi... – Gryfonka mu przerwała:
– Aż tak bardzo widać, że nie jesteśmy? – Chłopak powstrzymał się od komentarzy. Hermiona zaczęła bawić się skrawkiem szarego swetra.
– Chyba faktycznie powinniśmy zerwać, ale Harry – spojrzała na przyjaciela – Nie chcę go zranić. – Miała łzy w oczach. Gryfon przytulił ją i poklepał po ramieniu.
– Nie chcę się w to mieszać Herm, ale wiesz, że cokolwiek nie zadecydujecie, nadal będziemy przyjaciółmi, wszyscy w trójkę.  – Spojrzał na nią znacząco.
– Już teraz spędzamy mało czasu wszyscy razem... I dawno nie byliśmy u Hagrida  – powiedziała dziewczyna. Harry przypomniał sobie, że ma mu podziękować.
– Może byśmy go odwiedzili? – rzucił niepewnie. Hermiona wstała ochoczo z kanapy. Harry również się podniósł.
– To za dziesięć minut przy Sali Wejściowej, wezmę kurtkę – powiedziała i opuściła Pokój Wspólny. Harry został sam i jak zwykle w takiej chwili przypomniała mu się Parkinson, płacząca Parkinson. Nadal nie wiedział, co doprowadziło ją do takiego stanu. Zacisnął ręce w pięści, tak bardzo nie chciał, żeby to była jego wina. Poszedł na górę po kurtkę i szalik w barwach Gryffindoru. Zszedł po schodach na korytarz i bez słowa minął Malfoya. Zastanawiał się dlaczego Parkinson kiedyś kochała tego dupka. Wzruszył ramionami. Może nigdy się nie dowiem. Przy wyjściu ze szkoły czekała na niego Hermiona. Również miała złoto-czerwony szalik i kurtkę. Ramię w ramie wyszli z zamku.
– Może pójdziemy po Rona? – zapytał Harry w pewnym momencie.
– Nie wiem czy będzie chciał... – odpowiedziała cicho dziewczyna i już żadne się nie odezwało. Lubili przebywać w swoim towarzystwie, mogli pomilczeć i nikogo ta cisza nie krępowała. Po niecałych piętnastu minutach Hermiona już pukała do drzwi chatki gajowego.
– Dawno was tu nie było – powitał ich Rubeus Hagrid.
– Możemy wejść? – zapytała jak zwykle taktownie Hermiona, oblicze gajowego natychmiast się rozchmurzyło i zaprosił ich do środka.
– Może herbaty? – postawił czajnik nad kominkiem i usiadł na fotelu, Harry i Hermiona poszli za jego przykładem.
– A gdzie Ron? – zapytał półolbrzym, podając im twarde ciasteczka.
– Na boisku – odpowiedziała Hermiona, Hagrid podał im po kubku parującej herbaty.
– Jak idą lekcje z pierwszorocznymi? – zapytała Gryfonka, upijając trochę gorącego napoju.
– Dobrze, radzą sobie dzieciaki. – Gajowy uśmiechnął się. Harry przez cały czas wydawał się nieobecny. Nawet nie zauważył, że go o coś pytają. Hermiona musiała go kopnąć w kostkę aby odpowiedział Hagridowi.
– Przepraszam, zamyśliłem się.
– Właśnie widać... – powiedziała beznamiętnie Hermiona.
– Po prostu męczy mnie ta Francja.
– Francja? – zapytał zdziwiony Hagrid i tak Harry opowiedział mu wszystko.
*
Ron zdążył przemoknąć już do suchej nitki, pomimo zimna, jakie zaczął odczuwać, latał dalej. Krążył pomiędzy pętlami, myśląc o Hermionie. Jak dawno jej nie przytulał, całował czy trzymał za rękę. Prawie wleciał na jedną z pętli. Szybko ją wyminął i zrobił nawrót. Wiedział, że ten związek nie ma przyszłości. Potrzebował śmielszej dziewczyny. Rozpadało się na dobre, ale Gryfon ani myślał wracać do zamku. Lubił latać, to go w pewnym stopniu odprężało.  Zaczęło się ściemniać. Z rozmyślań wyrwał go kobiecy głos:
– EJ!!! Tam na górze! – Ron nie widział kto go woła. Podleciał bliżej. Dostrzegł zarys zgrabnej sylwetki i blond włosy rozwiewane przez wiatr. Wylądował i podszedł do dziewczyny. Nie poznał jej od razu. Jednak kiedy podszedł na wyciągnięcie ręki, spoważniał.
– Czego chcesz? –zapytał z odrazą. Astoria uśmiechnęła się, słysząc ten ton.
– Chciałam porozmawiać – powiedziała, chwytając jego spojrzenie.
– Nie mamy o czy rozmawiać.

– Mam dla ciebie propozycję... – powiedziała, uśmiechając się zagadkowo.





15 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział. Jestem ogromnie ciekawa co to za propozycja ^^ Szczerze powiedziawszy to Ginny mnie już wkurza... Tak jak powiedziała Hermiona: "lubisz go, ale nie chcesz z nim gadać. Wkurzasz się jak on z tobą gada i wtedy gdy tego nie robi" to irytujące.... Niech się zdecyduje xD Ale dzięki temu Twój blog ma charakter hehe :-D Blaise i te jego intrygi... ah jak ja kocham Ślizgonów *.* Ogólnie rozdział fenomenalny, tylko znalazłam jeden malutki błąd.. górze pisze się przez "rz" ;-) Ale to nic ^^ Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział <3
    Serdecznie pozdrawiam, życzę weny i wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkryłam twojego bloga wczoraj, ale już wszystko zdążyłam pochłonąć <3 Uwielbiam twoje opowiadanie i już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. A poza tym z tej Astorii niezła.. ekhem nie wyrażę się ;)
    Życzę mega pomysłów na dalesze opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę fajny rozdział! Ta scena w bibliotece: aaAaaaA *.*
    Kiedy czytałam opis w chatce Hagrida to centralnie słyszałam jego głos w głowie! Poproszę więcej scen u gajowego c;
    Może to okrutne, ale mam nadzieję, że Hermina i Ron szybko się rozstaną ._. przeszkadza mi on w relacji Hermiona-Draco :") zastanawia mnie ten nowy wątek z Astorią. Trochę się zastanawiałam nad tym, co ona knuje, ale nic nie wymyśliłam XD także czekam na wyjaśnienia w dalszej części :D
    Nie mogę też doczekać się wyjazdu do Harry'ego i Pansy! <3 a sie będzie dziao!
    Tai jakiś chaotyczny ten komentarz, ale nie umiem nic bardziej składnego napisać, bo jestem chora, mam zatkany nos... eh... rozdział ogólnie BARDZO mi się podobał i nie mogę doczekać się następnego!
    Dużo radości, wypoczynku, rodzinnej atmosfery i miłości w te święta <3
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początek.. Jak dla mnie to wcale nie było krótkie :* od samego początku zafascynowało mnie to opowiadanie i nie wiem jak to robisz, ale z każdym rozdziałem, kocham tego bloga jeszcze bardziej <3 normalnie zabujałam się w tej opowieści po same uszy. :D wszystkie wątki są genialne :P sprawiasz, że na sam koniec tego dnia na mojej twarzy pojawił się ogrooomny, szczery uśmiech za co ci równie ogromnie dziękuję :D nie mam zielonego pojęcia co kombinuje ta cholerna Astoria ale juz się boje xd no i to jakże dziwne zachowanie Malfoya.. to prawda, że Hermiona baaaaardzo, ale to bardzo na niego wpływa :* i bardzo mnie to cieszy!!!
    Na koniec dziękuję za miłe życzonka i również życzę wesołych, pogodnych świąt wielkanocnych i mokrego dyngusa :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział wspaniały, z resztą jak wszystkie ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialnie wyszło! Niebezpiecznie mieć dług u Ślizgona, biedna Hermiona. xD Nie mogę się doczekać wyjazdu do Francji, mam nadzieję, że Pansy powie Harry'emu historię o jej przyjaciółce. A Blaise i Ginny.. to na pewno źle się skończy. Dużo weny, czekam na nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wyszło! Szkoda, że taki krótki, ale nadrabia tajemnicami :3
    *górze (bo góra)

    Korci mnie, żeby zapytać czy Ron będzie się z kimś spotykał i czy będzie to coś poważnego, ale... wiem że nie zdradzicie XD
    Uwielbiam Blaise;a aww (wiem, dziwna jestem xd) <3
    Pozdrufki -Poochie Sheeran :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe jaką przysługę będzie chciał Draco? :D Aż dziwne, że tak łatwo się zgodził. ;) Szkoda mi Dafnie. ;( Nienawidzę Astorii... i jeszcze ma jakąś sprawę do Rona... O.o
    Liczę na to, że niedługo Ron i Hermi się rozstaną. No i oczywiście więcej Dramione. ;)\

    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny! ;*

    PS: Strasznie się ucieszyłam, jak przeczytałam, że planujesz jeszcze około 200 rozdziałów! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam,że teraz kom,ale po prostu brak czasu chociaz rodział 33 i 34 przeczytany.
    Krótko i na temat.Bardzo mnie ciekawi ta propozycja Astori.W ogóle mam nadzieję,że Ron z Hermioną się rozstaną,a Astoria niech będzie z Ronem! :D Albo ta akcja w bibliotece.! Załapał ją za rękę! Kocham ten fragment!No i Zabini i Ginny.Ehh oby dwoje takie głupki.A teraz do Pansy i Harrego.Liczę,że Harry dowie się czemu Pansy wtedy płakała no i....no niech się w końcu pocałują! Tak jak Hermiona i Draco oni też już niech się pocałują! Chce jakiegoś BUM między Granger a Malfoyem niech będzie to jakaś grubsza awantura!
    **
    Rodział mi się podoba tak jak 33. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Heej :)
    Niedawno odkryłam Twojego bloga i muszę powiedzieć, że jest boski!
    Czekam na więcej!
    Pozdrawiam i zapraszam na bloga: http://stal-czekolada.blogspot.com/
    Luna xdd

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm propozycja.. to nie brzmi zbyt dobrze

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń