piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 30

OMG! Czy wy widzicie to co ja?! To już 30 rozdział!!!  
Jak to się w ogóle stało? Niedawno pamiętam jak skakałam pod sufit bo było ich 10... A tu już 30, nie powiem szybko minęło... Jednak mimo wszystko ostatnio trudno mi cokolwiek napisać :/ Czytałam ostatni bastion i nie powiem, wątek dramione jest tam cudowny, inne niekoniecznie, oczywiście wszystko zależy od gustu. Naprawdę jestem pod wrażeniem historii samego dramione i ostatnio naszył mnie wątpliwość czy należy moje opowiadanie pisać dalej... Skoro istnieje tak ślicznie dramione jak ostatni bastion...  Mimo wszystko chyba jednak będę pisać dalej, ale ferie również się kończą więc rozdziały nie będą się pojawiać tak często. Następny dopiero 21. 02. 2015.
~Pani M. z lekką depresją bo koniec ferii :(

Rozdział 30 – Pół Hogwartu w mojej łazience.

Ginny i Blaise wrócili do zamku trzymając się za ręce. Gryfonka nadal nie wierzyła w to co się stało, uśmiechała się sama do siebie, a gdy minęła ich Parvati, zarumieniła się ja dziecko. Wrócili do dormitorium.
– I co, panno Weasley? – zapytał Blaise, nachylając się nad dziewczyną, żeby ją pocałować. Położyła rękę na jego klatce piersiowej i odchyliła się do tyłu:
– Nie tak szybko, panie Zabini. – Uśmiechnęła się słodko. Chłopak puścił jej rękę, a w zamian objął Gryfonkę i przyciągnął bliżej siebie. Stykali się czołami. To znaczy, stykali się czołami, gdy Ginny stawała na palcach, a Blaise nachylał się nad, o głowę niższą, dziewczyną.
– I co teraz? – wyszeptał w jej usta. Ginny tylko uśmiechnęła się i uraczyła go krótkim pocałunkiem w usta. Wyrwała się z objęć i nieustannie się uśmiechając, powiedziała, stając kilka metrów od chłopaka:
– Teraz pójdę wsiąść prysznic. – Chłopakowi oczy zabłysły i postąpił kilka kroków za oddalającą się dziewczyną. Ginny słysząc te kroki, odwróciła się przez ramię i z uśmieszkiem pełnym politowania, powiedziała:
– Sama, panie Zabini. – Zniknęła za drzwiami łazienki. Ślizgon spuścił głowę, odwrócił się w drugą stronę i już miał wejść do sypialni w zielonych barwach, gdy przypomniał sobie, że przecież już tu nie mieszka...
*

– Więc już teraz będzie okej? – zapytała dziewczyna. Nie wiedziała co konkretnie oznacza "po staremu".
– Nie, nie będzie okej – warknął blondyn. W ogóle nie podobał mu się ten układ. Chyba już wolał, gdy nie rozmawiali i omijali się szerokim łukiem. Jego kontakty z Granger uległy drastycznej zmianie, a on wcale tego nie chciał. Spojrzał na dziewczynę, która mierzyła go zimnym spojrzeniem. Po chwili nie wytrzymał i powiedział:
– No co?
– Czego ty do cholery chcesz?! – Hermiona nie wytrzymała i przeklęła. Nie potrafiła w ogóle tego zrozumieć. Zacisnęła ręce w pięści, a jej policzki pociemniały.
– A gówno cię to obchodzi, Granger – odpowiedział na pozór spokojnie, jednak w środku chciał krzyczeć. Oczywiście towarzyszył mu kpiący uśmieszek.
– Nie rozumiem cię, Malfoy, najpierw mnie przepraszasz, potem prawie całujesz, a teraz udajesz, że nienawidzisz mnie całe życie! – Bulwersowała się Gryfonka.
– Po pierwsze, to ty mnie chciałaś pocałować! – powiedział, wymierzając w nią oskarżycielsko palec. Dziewczyna otwarła usta ze zdziwienia i zaśmiała się niedowierzająco.
– Ja? Ciebie? Nie bądź śmieszny! Poza tym, to nie jest najważniejsze teraz!
– Tak? A co jest?! – wrzasnął.
– Dlaczego nie możesz po prostu zaakceptować faktu, że mnie polubiłeś! –krzyknęła, wymachując rękami. W końcu to powiedziała, a właściwie wykrzyczała. Malfoy zrobił krok do tyłu i zmarszczył brwi, nie myślał o tym w taki sposób. Ta irytująca Gryfonka coś mu uświadomiła. Faktycznie polubił towarzystwo Granger i za nic w świecie nie chciał przyznać się do tego, przede wszystkim, przed samym sobą. Przymknął na chwilę oczy. Potem spojrzał na wściekłą, w dalszym ciągu, siódmoklasistkę. Mierzyła go, w jej mniemaniu, spojrzeniem bazyliszka, ale to w ogóle nie pasowało do jej ciepłych brązowych oczu.
– No co tak patrzysz, Granger? – zapytał w końcu. Zmrużyła gniewnie oczy i spokojnie powiedziała, swoim najbardziej lodowatym tonem:
– Więc chcesz po prostu wrócić do tego co było? Do zimnych spojrzeń i obojętność? Bez zbędnego gadania, po prostu czysta, zimna nienawiść? –Złożyła ręce na piersiach i wpatrywała się uważnie w twarz Ślizgona. Malfoy nie miał pojęcia co odpowiedzieć. Z jednej strony taki układ bardzo mu pasował, nie zwracałby uwagi na dziewczynę i nie miałby niepotrzebnego mętliku w głowę, z drugiej coś w nim krzyczało, że takiego rozwiązania nie wytrzyma.  Potrafił doskonale maskować wszystkie uczucia, z kamienną twarzą powiedział:
– Tak, tego właśnie chcę. – Dostrzegł jakiś dziwny błysk w jej oczach, ni to smutku ni niedowierzania. To zirytowało go jeszcze bardziej, żeby upewnić samego siebie w tej decyzji, dodał:
– Odczep się w końcu ode mnie. – Hermiona ze świstem wypuściła powietrze przez usta i spuściła, dotąd skrzyżowane, ręce wzdłuż ciała.
– Świetnie – odpowiedziała jedynie i ruszyła w dalszą drogę, idąc ich wyznaczoną trasą patrolu. Chłopak powłóczył się za nią, ciężko stawiając każdy krok. Żeby wyrzucić Granger z głowy powtarzał sobie pod nosem ostatnią lekcję eliksirów. Jego mruczenie doprowadzało Hermionę do szału, ale obiecała sobie, że słowem się, do tego palanta, nie odezwie. Uparcie szła naprzód nieświadoma, że przyspiesza kroku. Draco podniósł wzrok na Hermionę i dostrzegł, że dziewczyna jest już po drugiej stronie korytarza i wchodzi na schody, podczas gdy Ślizgon jest zaledwie w połowie.
– Ej, Granger – zawołał, ale niezbyt głośno. Odwróciła się i spojrzała na niego wściekle, myśląc, że mruczy pod nosem specjalnie, aby ją zdenerwować.
– Tak, Malfoy? – odpowiedziała chłodno. Uważała, że zasługiwał na ten zimny ton i obojętność z jej strony. Teraz chłopak nie do końca wiedział co chciał powiedzieć na pewno nie to, żeby zwolniła tępa. Usiłował coś wymyślić i palnął pierwsze co mu przyszło:
– Sprawdzałem czy reagujesz... – Podniosła jedną brew, ale nic nie powiedziała. Odwróciła się znów tyłem do Ślizgona i weszła po schodach na kolejne piętro. Draco nic już nie mówiąc, pospieszył za nią. W końcu minęły bite dwie godziny i wrócili na czwarte piętro. Hermiona nadal szła pierwsza, a trochę za nią Ślizgon.
– Exelsior – powiedziała, a portret odskoczył. Weszła do dormitorium, nie czekając na drugiego Prefekta Naczelnego. Przeszła przez salon i zamknęła za sobą drzwi sypialni. Zdjęła szatę i starannie zawiesiła ją na oparciu krzesła. Jako Prefekt Naczelny musiała chodzić w niej prawie cały czas. Wyciągnęła z włosów srebrną spinkę i położyła na komodzie. Spojrzała przelotnie w lustro. Pomyślała, że Ginny pewnie siedzi w łazience i bierze prysznic. Hermiona również miała ochotę na kąpiel, ale nie chciało jej się czekać, aż młodsza Gryfonka opuści toaletę. Zabrała swoją piżamę i szlafrok oraz różdżkę i wyszła z sypialni. Zmarszczyła brwi i zawróciła. Wzięła kawałek pergaminu i napisała: "Biorę kąpiel w łazience prefektów”, rzuciła kartkę na łóżko przyjaciółki i wyszła z sypialni, a potem przez dziurę pod portretem na korytarz. Świecił pustkami co nie zdziwiło panny Granger, ponieważ obowiązywała cisza nocna. Skierowała  się w stronę łazienki prefektów. Nigdy tam nie była i gdy weszła do pomieszczenie oniemiała. Białe i czarne kafelki na ścianach, i podłodze oraz piękne białe jak śnieg umywalki ze złotymi wykończeniami. Ale zdecydowanie najbardziej rzucała się w oczy ogromna wanna, a właściwie basen. Była wpuszczona w ziemie na jakiś metr. Hermiona niepewnie odłożyła ręcznik koło wanny. Piżamę ułożyła na jednej z umywalek. Wanna miała dużą liczbę kurków i Gryfonka nie miała pojęcia do czego poszczególne służą. Najpierw niepewnie odkręciła jeden i wanna zaczęła się wypełniać fioletową ciepłą wodą. Hermiona szybko go zakręciła i odkręciła kolejny. Tym razem poleciała zwykła gorąca woda. Gryfonka napełniła nią prawie całą wannę, jednak delikatnie fioletowy kolor pozostał. Odkręcała poszczególne kurki w poszukiwaniu piany i nie zawiodła się. Ucieszona zaczęła ściągać z siebie ubranie. Obejrzała się odruchowo na drzwi z zastanowieniem, czy faktycznie je zamknęła. Z jakiegoś powodu pomyślała, że tak... (No cóż...)  Rozebrała się całkowicie i weszła ostrożnie do wanny. Oparła się o brzeg wanny, siadając na specjalnie do tego przeznaczonym miejscu. Zamknęła oczy i w końcu pozwoliła sobie na zasłużony odpoczynek. Siedziała w ciepłej wodzie otulona pianą. A delikatny zapach jaki pozostawiła po sobie fioletowa woda, widocznie nasączona jakimiś olejkami, unosił się w powietrzu. Hermiona nie wiedziała ile dokładnie siedziała w wannie, gdy stało się coś co właściwie było do przewidzenia... Ktoś nacisnął klamkę od drzwi...
*

Blaise zszedł do lochów, bo tam obecnie mieściła się jego sypialnia. Nocował u Notta i cieszył się, że kolega zgodził się go przygarnąć do dormitorium. Pogodził się z Ginny, więc oczywiście zaczął rozważać powrót na czwarte piętro. W salonie zastał Pansy. Dziewczyna wyraźnie była na coś zła albo, co wydało się Zabiniemu bardziej prawdopodobne, na kogoś. Nie zrażony jej miną usiadł na kanapie obok dziewczyny i uśmiechnął się:
– Cześć Pansy.
– Cześć – mruknęła dziewczyna. Nadal próbowała ochłonąć po tym co usłyszała od Astorii. 
– Co taki mina? – zagadnął Blaise.
– Astoria – rzuciła jedynie Ślizgonka. Ciemnowłosy chłopak przewrócił oczami:
– Co tym razem?
– Tym. Razem. Przesadziła. – wysyczała, akcentując każde słowo. Blaise tylko uniósł brew ku górze, co skłoniło Ślizgonkę do wyjaśnień:
– Więc ta podła żmija ubzdurała sobie, że Daphnie chce chodzić z Potterem i aby jej uprzykrzyć życie, rozsiała te bezczelne plotki na wasz temat, to ona podesłała listy Harry’emu, w których napisała, że Daphnie ma narzeczonego i sugerowała żeby z nią zerwał , to ona... – Tu Zabini jej przerwał, marszcząc brwi:
– To... To Daphnie chodziła z Potterem? – Ślizgonka pokręciła głową, a na jej twarzy błąkał się nieśmiały uśmiech:
– Nie, ale spotykała się z jakimś chłopakiem, który dostał przez przypadek list Astorii i z nią zerwał. – Obie brwi Zabiniego podjechały do góry, znów przerwał dziewczynie:
– Chodziła z Gryfonem?
– Powiedziałam "jakimś chłopakiem", nie powiedziałam Gryfonem.
– Ale jeśli to nie Gryfon, to jak dostał list?
– Aggrrr!! Nie ważne jak. Ważne, że z nią zerwał i Daphnie jest nieszczęśliwa, w dodatku te plotki... To było podłe. Zwłaszcza, że są siostrami. – Zakończyła wywód Pansy. Po chwili zastanowienia Zabini zapytał:
– I co chcesz z tym zrobić?
– Chyba pogadam z Hermioną, ona zazwyczaj wie co robić...
– To jest jakiś plan – przytaknął Blaise i wstał z kanapy. Właściwie to nie dziwiło go, że Astoria rozsiewała te plotki. Stwierdził, że chyba znów wprowadzi się na czwarte piętro. Szedł w stronę sypialni chłopców (chociaż jeśli chodzi o Ślizgonów to ten podział za wiele nie wprowadzał...) po swoje rzeczy, gdy stanął na schodach Ślizgonka również wstała z kanapy i ruszyła za Zabinim. Odwrócił się do niej i zapytał:
– A ty gdzie?
– Pomogę ci przenieść rzeczy z powrotem na czwarte piętro.
– Dzięki – powiedział Blaise, a potem chciał zapytać skąd Pansy wie, że znów zamierza się przeprowadzić, jednak gdy zobaczył jej spojrzenie, darował sobie. Wziął swój kufer, a Ślizgonka wielkie pudło pełne jakiś gratów. Wyszli z lochów i udali się na czwarte piętro. Musieli uważać aby nikt ich nie zauważył, w końcu było już po ciszy nocnej. Gdy Pansy wchodziła na schody, prowadzące na czwarte piętro, usłyszeli pierwsze krzyki...
*
Harry natychmiast musiał porozmawiać z Hermioną, czuł, że zaraz nie wytrzyma. Nie rozumiał zachowania ani swojego ani Pansy. Wstał z łóżka i chwycił różdżkę, a potem wcisnął ją za pasek spodni. Zabrał mapę huncwotów i zobaczył, czy nie ma gdzieś po drodze na czwarte piętro, nauczycieli patrolujących korytarz. Z ulgą stwierdził, że "droga wolna". I nagle mignęły mu na mapie dwie kropki. Wyraźnie poruszały się w stronę dormitorium Prefektów Naczelnych. Harry zmarszczył brwi i odczytał napisy nad kropkami. Była to dwójka Ślizgonów. Pansy Parkinson i Blaise Zabini. Jakoś dziwnie się poczuł, ze świadomością, że Pansy chodzi w nocy po korytarzach z jakimś facetem. W dodatku poruszają się, o zgrozo, w stronę jego sypialni! Pomyślał Harry. Rzucił mapę na łóżko i prawie wybiegł z dormitorium. Zatrzymał go głos Rona.
– A ty dokąd? – krzyknął rudowłosy chłopak, który dotychczas siedział na swoim łóżku i czytał Proroka Codziennego.
– Muszę coś załatwić! – odpowiedział Harry, znikając za drzwiami. Udał się na czwarte piętro.
*
Dziewczyna szybko otworzyła, dotąd przymknięte oczy i z przerażeniem spojrzała w stronę drzwi. Otwierały się powoli, jakby ktoś doskonale wiedział, że tam jest i próbował ją nastraszyć. Hermiona zanurzyła się w wodzie po samą brodę i jak najwięcej piany zagarnęła wokół siebie. W końcu białe drzwi całkowicie się otwarły a do środka wszedł Draco Malfoy. (te zwroty akcji xd) Trzymał w ręce biały, puchaty ręcznik, dokładnie taki sam jaki przyniosła ze sobą Hermiona. Otwarł szeroko oczy ze zdumienia, ale ku irytacji dziewczyny nie odwrócił wzroku. Gdy pierwszy szok minął młody Malfoy przyjął swoją maskę obojętność. Dziewczyna zarumieniła się, bo Ślizgon nadal na nią patrzał.
– Wynocha! – krzyknęła po chwili, Draco jedynie uśmiechnął się pod nosem i zrobił parę kroków w stronę wanny, w której siedziała zażenowana dziewczyna. Nie zamierzał niczego robić, jedynie miał ochotę ją trochę nastraszyć. I udało się, Hermiona minimalnie zanurzyła się głębiej, a rumieniec na jej policzkach pociemniał.
– Kąpiel, Granger? – zakpił i zrobił kolejny krok.
– Wyjdź stąd! No już!!! – krzyczała przerażona dziewczyna, na pewno nie uśmiechało jej się, aby ktoś taki jak Malfoy, oglądał ją nago. Zaśmiał się chłodno. Hermiona wyjęła rękę z pod wody i próbowała dosięgnąć różdżki, która leżała na ręczniku, obok wanny. Malfoy widząc jej wysiłki, mruknął jedynie pod nosem:
– Accio, różdżka Granger. – Swój magiczny patyk cały czas trzymał w ręce. Różdżka Hermiony ze świstem przeleciała przez pokój i trafiła prosto w ręce Dracona. Gryfonka miała ochotę zabić go wzrokiem. Widząc jej spojrzenie, Ślizgon uśmiechnął się leniwie.
– Jeśli chcesz swoją różdżkę możesz po prostu po nią przyjść. – Położył patyk u swoich stóp. Dziewczyna zrozumiała aluzję i zmierzyła go wzrokiem.
– Po pierwsze oddaj mi różdżkę – powiedziała cicho, ale bardzo wyraźnie. – A po drugie WYNOŚ SIĘ STĄD! – krzyknęła, coraz bardziej zirytowana i zawstydzona. Właśnie ten krzyk usłyszała Pansy. Szybko wbiegła po schodach i starała się zlokalizować źródło hałasu, w końcu dobiegł do niej krzyk Hermiony:
– NIE ZBLIŻAJ SIĘ DO MNIE! MALFOY OSTRZEGAM CIĘ... – Próbowała grozić, bo chłopak zaczął iść w jej kierunku. Widząc rumieńce dziewczyny, Draco jedynie się uśmiechnął i dalej szedł przed siebie. Świetnie się bawił. Podszedł do Gryfonki i kucnął na skraju wanny. Hermiona spuściła głowę i odsunęła się trochę. Draco wyciągnął rękę w jej stronę. Podniósł jej brodę ku górze i popatrzył na jej zarumienioną twarz. Widział w jej oczach strach i coś... Coś, czego nie potrafił określić. Niestety Hermiona umiała, czuła pewnego rodzaju ekscytację, za co nienawidziła go w tej chwili jeszcze bardziej. Zbliżył swoją twarz do jej twarzy, nachylając się nad wanną.
– Posłuchaj, Granger – zaczął po cichu, chciał powiedzieć, że taki układ w ogóle mu nie odpowiada. Miał dość tej obojętności, chociaż dziewczyna okazywała ją jedynie przez godzinę szlabanu. Ślizgon wiedział, że więcej nie wytrzyma. Nie wytrzyma bez jej błyskotliwych docinek, mądrzenia się, jej.. śmiechu. Zbrukał się za tę myśl. Chciał jej to wszystko powiedzieć, jednak nie zdążył, do łazienki wpadła dwójka jego przyjaciół. Przymknął oczy ze smutkiem, że mu przerwali. Hermiona dostrzegła ten gest i zmarszczyła brwi, nic nie rozumiejąc. Draco puścił ją i odsunął się nieznacznie.
– Co tu się dzieje? – zapytała Pansy, podejrzliwie mrużąc oczy. Scena, którą ujrzała była co najmniej dziwna. Draco Malfoy kucał przy wannie, nachylając się do nagiej panny Granger. Dziwna, to dobre określenie. Blondwłosy Ślizgon powoli wstał, wzdychając cicho, z uśmiechem odwrócił się do przyjaciół:
– Nic się nie dzieje, po prostu konwersujemy sobie z Granger... – Teraz przerwał mu Zabini, rzucając pytające spojrzenie spod uniesionych brwi:
– Nago w wannie? – Ta uwaga zirytowała Malfoya.
– A czy ja wyglądam na nagiego? – warknął.
– Nie, ale ona –wskazał podbródkiem Hermionę – już tak.
– Co tu się dzieje?! – zapytała, wpadając do łazienki Ginny. Usłyszała jakieś krzyki i od razu przybiegła. Ujrzała swoją przyjaciółkę siedzącą nago w wannie i trójkę Ślizgonów, którzy zawzięcie o czymś dyskutowali.
– Nic się nie dzieje! – wybuchł Draco. – Nie mogę sobie po prostu porozmawiać z Granger?!
– Jak siedzi naga w wannie? Raczej nie! – wydarła się Ginevra. Blaise podszedł do niej i nachylił się po czym powiedział cicho:
– Może my też powinniśmy rozmawiać w takich warunkach... – Wywróciła tylko teatralnie oczami, na miała teraz czasu na takie flirty. Znów odezwała się Pansy, jak zwykle trafiając w samo sedno:
– Draco? – zaczęła nieśpiesznie.
– Co? – fuknął blondyn.
– Dlaczego siedziałeś przy Hermionie, nachylając się nad nią...? – Oczy Ginny rozszerzyły się do rozmiaru spodków.
– CO ?! – krzyknęła, trochę błędnie wyobrażając sobie całą scenę.
– Ja tylko chciałem z nią porozmawiać! – krzyczał po raz enty młody Malfoy. Nikt nie zwracał uwagi na samą zainteresowaną całym zdarzeniem. Hermiona siedziała cicho jak mysz pod miotłom i starała zapaść się pod ziemie. Wtedy do łazienki wpadł Harry.
– Słyszałem krzyki – wyjaśnił i odruchowo odszukał wzrokiem Pansy. Ślizgonka, która już wcześniej mu się przyglądała jedynie odwróciła wzrok i wydęła usta.
– DO CHOLERY, JUŻ NAWET NIE WOLNO SPOKOJNIE ROZMAWIAĆ! – Wydarł się Draco, klnąc.
– Raczej nie rozmawialiście spokojnie... – mruknął Zabini. Dopiero wtedy Harry dostrzegł Hermionę, siedzącą w wannie. Pomyślał, że równie dobrze mogłaby tam siedzieć, Pansy... Szybko odpędził tę myśl.
– Herm, co ty tam robisz? – zapytał, trochę przerażony. Wtedy Gryfonka posłała mu wściekłe spojrzenie. Właściwie to powiodła po nich wzrokiem i wydarła się na całe gardło:
– CZEKAM AŻ WSZYSTKIE BUBKI OPUSZCZĄ ŁAZIENKĘ, ŻEBYM MOGŁA SIĘ UBRAĆ!!! – Spojrzeli na nią i oniemieli. Nikt nie posądzał Hermiony o taki wybuch. Harry i Ginny zaczęli bąkać coś pod nosem, że przepraszają i wtedy znów ktoś wbiegł do łazienki.
W drzwiach stała sama dyrektorka Hogwartu, profesor McGonagall. Powiodła po wszystkich wściekłym spojrzeniem i powiedziała swoim zimnym, ostrym głosem:
– Wszyscy dostajecie szlaban! A teraz czekam na wyjaśnienia! Co wy wszyscy, na wielkiego Merlina, robicie w tej toalecie?!!!
*
Pół godziny później Hermiona siedziała już całkowicie ubrana w gabinecie dyrektorki. Rzucała spojrzenia bazyliszka drugiemu Prefektowi Naczelnemu. W końcu chłopak warknął:
– Nie patrz tak na mnie Granger. – Do gabinetu weszła profesor McGonagall. Przywitała ich zimnym spojrzeniem:
– Co to miało być?! – Skierowała pytanie w stronę Hermiony, siadając za biurkiem. Dziewczyna nie miała pojęcia co odpowiedzieć i tylko spuściła głowę. Dyrektorka odprowadziła pozostałych do ich sypialni, a prefektów zawołała do swojego gabinetu na rozmowę. Cała sytuacja wydała jej się jednoznaczna i nie wiedziała jakie kroki musiała teraz podjąć. Wydawało jej się, że młodzież jest uświadomiona jakie konsekwencje mogą wyniknąć...  A już na pewno nie spodziewała się tego po pannie Granger! Zaczęła myśleć, że wspólne dormitorium nie było taki dobrym pomysłem. Dwójka prefektów i nauczycielka siedzieli w ciszy. Bo co niby mieli powiedzieć? W końcu McGonagall westchnęła cicho i powiedziała:
– Świetnie, widzę, że nie doczekam się wyjaśnień. Czeka was szlaban razem z pozostałymi i nie sądźcie, że będzie to tylko sprzątanie jakiejś sali. – Tu spojrzała na Hermionę. – Zawiedliście mnie. – Gryfonka tylko bardziej spuściła głowę, zdawała sobie sprawę z tego jak to wyglądało. Przeklinała w duchu te cholerne drzwi, których nie zamknęła.

– Możecie odejść – powiedziała dyrektorka i odprowadziła ową dwójkę do drzwi. Postanowiła podjąć odpowiednie kroki. Zaczęła planować kolejną lekcję...








Może jednak skomentujesz? ;*


23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nic dodać nic ujać.Jak zwykle rozdział jest genialny :) A ta akcja w kiblu zarąbista :) Już widzę czerwoną Hermione xd No i Harry i Pansy.Zamiast Hermiony mogła tam siedzieć Pansy oo Harry Potter szaleję xd No i Zabini i Ruda <3 Ten rozdział bardziej Dramione! ''-CZEKAM AŻ WSZYSTKIE BUBKI OPUSZCZĄ ŁAZIENKĘ ŻEBYM MOGŁA SIĘ UBRAĆ!!!'' Hahaha leżę xd Najbardziej to mnie rozbawiło.

      Mam pytanie kiedy będzie kolejna część miniaturki z dziennika Pansy? No i jutro miniaturka walentynkowa.Jej ^^

      Pozdrawiam i życzę weny :)

      Usuń
    2. Chyba trochę źle mnie zrozumiałaś... nie będzie kolejnej części z dziennika Pansy, za to może pojawić się historia związana z tym opowiadaniem ;) Raczej na pewno się pojawi (praca trwa..) :)
      ~Pani M.

      Usuń
  2. O ja pierdole. xD Sorry za wyrazy, ale inaczej się tego pisac nie da. Głupiutki Malfoyek, gdyby ruszył móżdżkiem to by wiedział , że Hermiona raczej nie będzie siedzieć w tej wannie i cichutko z stoickim spokojem wypraszać go z toalety. xDD Hahah, najlepsze było to jak McGonagall weszła. O.O Stawiam, że jej wyrazy twarzy wyrażał takie : "WTF?!" Więcej takich rozdziałów!

    Pozdrawiam i życzę weny! CytrynQa,

    OdpowiedzUsuń
  3. AHAHAHHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHA!!! Padłam!! xD Wybaczcie ludzie ten wybuch, ale podczas czytania chichrałam do siebie jak nienormalna. xD Nie mam nic do dodania poza tym, że się uśmiałam, rozdział po prostu boski, a jak ten blog nie będzie dalej prowadzony to coś złego się stanie! Czekam na miniaturkę i ciąg dalszy rozdziału! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. o ja. :D ta akcja w łazience.... GENIALNA! hahahahahahahhah :* biedna Hermiona!!! moim zdaniem to ona najbardziej na tym ucierpiała. Dziewczyna chciała się tylko wykąpać! A tu nagle do jej łazienki wchodzi większość jej przyjaciół i widzi ją praktycznie nagą xd sytuacja naprawdę żenująca! Nie mam pojęcia co bym wtedy zrobiła. Chyba bym się zapadła pod ziemię ;) mimo tej dziwnej sytuacji, jako paradoks śmiałam się przy niej najbardziej :D kolejne osoby, które wchodziły, i wchodziły... no i ta McCnotka na sam koniec ;3 już nie mogę się strasznie doczekać kolejnego rozdziału. :D wiedz, że piszesz naprawdę CUDOWNIE (!!!!!!) i nie powinnaś mieć co do tego żadnych zastrzeżeń :D pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. McCnotka xDD Na szczęście w tej wannie było dużo piany więc Hermiona miała się czym zasłonić :D

      Usuń
  5. O cholera! Już sam tytuł mnie... zaciekawił. Ta akcja w łazience nieco mnie zaskoczyła, ale rozdział spoko ;-)
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  6. Jprdl! Jaka ja jestem głupia! !! Zamieściłam komentarz pod przed ostatnim rozdziałem a miał być pod ostatnim. Idiotka nie zauważyłam. Jutro przeczytam i cos powiem o treści ale dajcie mi teraz spać ludzie. Zaklepuje miejsce Dobranoc :* ( wytłumaczenie w komentarzu pod 29 rozdziałem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam tutaj hiper zajebisty komentarz i mój hiper zajebisty (nie) telefon mi go nie dodał.
      No cóż teraz go nie powtórze, jutro szkoła, a ja jeszcze nawet do książek nie zajrzałam -_-
      Też w sumie muszę uważać, by nie gorszyć innych xD
      No ale tak weźmy na logike. Jedna z największych cnotek (maybe not) Hogwartu idzie się wykąpać, zrzuca swetry ( w końcu!!!), zanurza się w wodzie, a tu wpada Draco. No cóż jeśli by nie był moi bratem ( nie widać, ale to przez te inne matki xD) to bym napisała, że na jej miejscu bym się cieszyła, ale mi nie wypada xD
      Ja tam wole Blaise'a <3 <3 ( Ginny niech się łudzi, że jest jej)
      Dobra, dziewczyna umysłowo nie umie znieść, ze Draco jest obok niej, a ona goła. Wiecie dziewica i te sprawy, pewnie cała drżała z .... ( do wyboru, nie chce gorszyć nikogo). Goods, będziesz czytać mój komentarz i się zastanawiać kto to czyta.
      No ale kontynując maine myśl. Potem pojawia się stado przyzwotek, co biedna cnotka Hermionka nie wytrzymyje i wrzeszczy na nich. Uch jaka groźna xD
      Następnie wpada McSztywna jak jej...( wpisz co cchesz) i robi porządek. Choc patrząc tak z perspektywy prawa, to za takie coś pani Nerwciu trafia się do pierdla. Pedofilia się to nazywa.
      Dobra przepraszam za komentarz, myśl, ze jutro do szkoły mnie niszczy.
      Pozdrawiam
      PaKi

      sekret-ktory-niszczy.blogspot.com

      Usuń
  7. McGonagall podglądała?
    Porno Hogwart >.<
    Super roział!
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam
    Ru By
    ferro-igni0dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział! :D Mega akcja w łazience ;3 czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne! Rozwalił mnie tekst Hermiony. Może jeszcze to, że byli zdziwieni jej reakcją. Ludzie! Przecież ona się kąpie, a tu jej wchodzą do łazienki: Draco, Blaise, Pansy, Harry, Ginny i najlepsze... (jak ktoś to ujął) McCnotka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział tak szybko! ^.^ Zaczytałam się w niego, jest świetny! Bardzo mnie wciągnął, było tyyyylee Dramione <3 <3 Wreszcie wyjaśniła się tajemnica z listem Nevila- podejrzewałam, że to nie do niego! :D Ach ta Astoria, tak bardzo wszystko miesza >< Blaise i Ginny! <33 Uwielbiam czytać o nich (szczególnie to co Ty napiszesz ;D)
    No i to spotkanie w łazience XD Świetny pomysł! Czekam na więcej <3 I nawet nie myśl, żeby kończyć z tym blogiem ;-;
    Weny, pozytywnego myślenia, dużo wolnego czasu i uśmiechu :D
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  11. No więc właśnie skończyłam czytać całe opowiadanie i jestem zachwycona! <3 Od teraz obiecuję czytać i komentować na bieżąco rozdziały! ;*
    A co do tego rozdziału:
    Ahahahahahah :DDDDDDDD Spotkanie przy nagiej Mionce :D Leżę i nie wstaję :D
    A co do Draco to... chciałabym żeby lepiej się dogadywał Hermioną, chociaż jestem chyba jedną z niewielu osób którym na tym zależy. ;D
    W następnym rozdziale obiecuję o wiele dłuższy komentarz. ;)
    Pozdrawiam cieplutko i przesyłam ogromne paczki pełne weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział mega. Nic dodać nic ująć poprostu brak słów. Najbardziej powaliła mnie i jak sądze nie tylko mnie sytuacja w łazience. Śmiłam się w nieogłosy jak to czytałam.

    Oczywiście czekam na więcej i życzę dużo weny
    PoZdRo

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiałam się! Bosz... Chyba na Antarktydzie mnie było słychać. Rozdział mega, najlepszy ze wszystkich.
    Życzę dużo weny, Pani M i Ali$hi.
    Wpadniecie do mnie
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Następny rozdział w moje urodziny ! Ojej :) takiego prezentu się nie spodziewałam :) xD :)

    OdpowiedzUsuń
  15. aaaaa czemu wszyscy im przeszkadzają noo :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha, scena w łazience...genialne xp

    OdpowiedzUsuń