sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 26

Rozdział 26 - Dom wariatów. 


Może pomóc ci coś znaleźć? – warknął Zabini w jej stronę.
– Ja... Nie, ja tylko... – Próbowała się jakoś wytłumaczyć, ale nic racjonalnego nie przychodziło dziewczynie do głowy.
– Lepiej już nic nie mów – powiedział. Głos miał trochę zachrypnięty, a Ginny wyczuła w nim groźbę. Podszedł do dziewczyny i wyciągnął otwartą dłoń w jej stronę.
– Książka – powiedział lodowatym tonem, pannę Weasley aż przeszły dreszcze. Drżącą ręką podała mu ów przedmiot, a on szybko wyszarpnął podręcznik z jej ręki. Był zły. Temu nie dało się zaprzeczyć, ponad to nie wierzył, że Gryfonka może być tak uciążliwa.
– Ja... Bo wiesz... To było... – Próbowała coś powiedzieć. Zaszurała butem po podłodze.
– Lepiej już wyjdź – powiedział oschle do dziewczyny i wskazał ręką drzwi. Ale panna Weasley ani myślała wychodzić. Przypomniała sobie z jakiego powodu tu przyszła. Wszystkie najgorsze opisy przeleciały jej przez głowę. Policzki pociemniały i zacisnęła ręce w pięść. Jej oczy ciskały błyskawice. Za oknem usłyszeli grzmot. Zbliżała się burza. A nawet dwie.
*
Hermiona  usłyszała podniesione głosy gdzieś w salonie. Nałożyła szybko długi, szary sweter na suwak i zapięła go pod szyję. Wybiegła z sypialni. Na kanapie leżał Malfoy i patrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem. Szybko się odwróciła i dojrzała źródło hałasu. Ginny i Blaise stali w sypialni Ślizgonów przy otwartych drzwiach i głośno rozmawiali. Hermiona westchnęła, była święcie przekonana, że właśnie tak to się skończy. Nagle poczuła, że ktoś chwyta ją za ramię, odwróciła się i przypadkowo uderzyła Malfoya w brzuch. Sprawiło jej to jakąś satysfakcję. Skrzywił się, a potem niewyraźnie wydukał, czuć było od niego alkohol:
– Co sie st...ało? – Mimo tej niewyraźnej wymowy, Gryfonka wszystko zrozumiała. Wzruszyła tylko ramionami, a Draco, chwiejąc się odrobinę, z powrotem odszedł w stronę kanapy. Gdy Ginny głośniej krzyknęła słowo "cholera" wszyscy podskoczyli, a Draco, który próbował usiąść na kanapie, opadł niezdarnie na ziemię. Widząc to wszystko, panna Granger nie wytrzymała. Czuła się jak w wariatkowie. Pijani idioci walający się po podłogach, ciągłe kłótnie. Sama zaczęła krzyczeć:
– ZAMKNIJCIE SIĘ! – Zarówno Ginny jak i Zabini zdziwieni spojrzeli na Gryfonkę. Oboje ramię w ramię stanęli w salonie i popatrzeli po sobie zdziwieni.
– Malfoy rusz się! Nie możesz się walać po podłodze! – Spojrzał na nią pytająco, a potem się uśmiechnął.
– Rusz się – warknęła, a Ślizgon niezdarnie podniósł się z ziemi.
– Zabierz go do sypialni – rzuciła w stronę Zabiniego. Ciemnowłosy chłopak odprowadził Draco pod ramię do ich sypialni i posadził na łóżku.
– A teraz powiedzcie mi czemu nasze dormitorium przypomina dom wariatów?!
*
– Puść mnie – rzucił w stronę dziewczyny.
– Ale Harry... – Wyszarpał się z jej objęć.
– Nie życzę sobie takich wyskoków – powiedział chłopak. Nie wiedział jak ma się zachować. Z jednej strony całuje go jedna z najładniejszych dziewczyn w szkole, a z drugiej wolałby, żeby wcale tego nie robiła. Przeklął w duchu Astorię, najgorsze było to, że Pansy to widziała. Sam nie wiedział dlaczego to go tak ruszyło. W końcu nawet się nie lubili. Prawda? Odrzucił wszystkie te myśli.
– Tylko nie mów, że to przez Pansy? – Zaśmiała się Astoria i położyła mu rękę na ramieniu. Gryfon skrzywił się na ten gest i strzepnął jej dłoń.
– Nie, tu nie chodzi o Parkinson. Po prosu się nie znamy i ten, ja tylko...
– Czyli chcesz mnie poznać? – Wpadła mu w słowo. – Nie ma problemu, to jesteśmy umówieni, bądź po mnie w sobotę po kolacji.
Mrugnęła do niego i szybko cmoknęła w policzek, a potem odeszła, jak zawsze dumnie unosząc głowę. Harry natomiast miał ochotę walnąć głową w ścianę.
*
– Spokojnie Miona... – Próbowała uspokoić przyjaciółkę Ginny, oczywiście Blaise musiał się wtrącić:
– "Miona"? – Parsknął śmiechem i spojrzał na rudowłosą Gryfonkę. – Dlaczego "Miona"?
– A ty jaką dałbyś jej ksywkę? – warknęła Ginevra. Choć „Miona” faktycznie nie brzmiało najlepiej.  
–Nie wiem. – Wzruszył ramionami Blaise.
– No właśnie, "nie wiesz" to się nie wtrącaj!
– Jaka ty jesteś drażliwa – mruknął, niby do siebie, chłopak.
– A to ty zawsze uważasz, że wszystko wiesz lepiej niż ja! Zawsze się wymądrzasz!! MAM TEGO DOŚĆ!
– Świetnie! Bo wiesz co?! JA TEŻ MAM DOŚĆ! WYPROWADZAM SIĘ!
– ŚWIETNIE, NARESZCIE! – wykrzyczała Ginny.
–CO? – wyrwało się Hermionie, która dotychczas miała ochotę zatłuc ich oboje. Spojrzała zdziwiona najpierw na Zabiniego, a potem na Ginny. Piegowata Gryfonka jedynie wściekle wzruszyła ramionami. Szybko skryła się za drzwiami sypialni i równie wściekle zamknęła za sobą owe drzwi. Łzy niespodziewanie pociekły jej po policzkach, ale szybko otarła je rękawem. Osunęła się na podłogę i podkurczyła nogi pod brodę. Czuła się okropnie. Była zła na niego, siebie, Hermionę. Wszystkich. Znów pojedyncza łza zwilżyła jej policzek. Przymknęła oczy, przypominając sobie całą scenę. Nic to nie dało. Jedynie większy smutek.
W tym czasie Hermiona w osłupieniu patrzyła jak Blaise wściekle wrzuca ubrania z szafy do kufra i z hukiem zatrzaskuje wieko. Malfoy obrócił się w stronę przyjaciela i zapytał:
– Cio robi…sz?
– Nic – odparł ciemnowłosy Ślizgon i z różdżką w ręce opuścił sypialnie.
– Blaise? – powiedziała cicho Hermiona.
– Mhm? – Zatrzymał się po środku salonu.
– Dlaczego to robisz? Dlaczego JEJ to robisz? – Westchnął, a Gryfonka spostrzegła chwilowy smutek w jego oczach.
– To ona zaczęła – mruknął w odpowiedzi, ale sam nie był przekonany, czy to słuszne wytłumaczenie.
– Przecież to bez sensu, te wasze kłótnie i...
– Wystarczy – przerwał jej trochę gniewnie. – To nie twoja spawa, poza tym Ginny sama tego chciała.
– Ale nie o to jej chodziło... – Znów  jej przerwał:
– A właśnie, że tak.
– Gdzie będziesz spać? – Spróbowała z innej strony.
– O mnie się nie martw.
I opuścił dormitorium na czwartym piętrze.
Hermiona po raz kolejny poczuła się jak w domu dla obłąkanych. Przeszła przez salon i chwyciła za klamkę drzwi z sypialni. Nie dały się otworzyć. Zrozumiała, że to pewnie Ginny pod nimi siedzi i nie chce z nią rozmawiać. Nie będzie chciała rozmawiać co najmniej przez dwa dni. Hermiona westchnęła, nie widząc innego wyjścia, położyła się na kanapie. Jednak szybko zaczęła marznąć. Pomimo swetra który miała na sobie było jej zimno, wiedziała, że tak nie zaśnie. Spróbowała dostać się do sypialni. Niestety bezskutecznie. Trochę rozumiała Ginny. Różdżka oczywiście została w środku. Rozejrzała się bezradnie po pokoju i wpadła na genialny pomysł. Udała się w stronę sypialni Ślizgonów. Z tego co zapamiętała Zabini nie zabrał ze sobą ani poduszki ani kołdry. Dostrzegła swoją szansę. Cicho odtworzyła drzwi. Malfoy spał na swoim łóżku. Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy spał w ogóle nie przypominał tego wrednego, narcystycznego Ślizgona. Wyglądał tak... Gryfonka nie wiedziała jak to określić. Tak... grzecznie? Nie. To zdecydowanie nie to słowo. Potrząsnęła głową i odwróciła się w stronę niezaścielonego łóżka Zabiniego. Wzięła zieloną poduszkę pod pachę i odwróciła się w stronę Draco, aby upewnić się, że śpi. Spał w najlepsze. Cicho pociągnęła pierzynę w swoją stronę, zwinęła ją w kłębek i zadowolona miała ruszyła cichutko do wyjścia. Kiedy przechodziła koło łóżka Malfoya,  ktoś chwycił ją za rękę.
–Granger? – mruknął trochę nieprzytomny.
– Czego chcesz? – warknęła, wyrywając dłoń z jego uścisku.
–Dlaczego zabierasz łóżko Blaise’a?
– Bo nie mam gdzie spać – odburknęła podirytowana. Nie chciała widzieć arystokraty na oczy, po tym co od niego dziś usłyszała.
–Możesz spać ze mną... – mruknął Draco, zamykając oczy. Dziewczyna popatrzyła na niego z politowaniem. Była pewna, że jutro nic nie będzie pamiętał. Usłyszała jego miarowy oddech. Zasnął. A szkoda, bo miała go uraczyć swoją błyskotliwą odpowiedzą. Zamknęła za sobą drzwi, wychodząc z sypialni Ślizgonów. Rozłożyła poduszkę na kanapie, położyła się i przykryła kołdrą. Natychmiast zasnęła. Nie miała żadnych snów.
*
Zabini schodził do lochów, taszcząc za sobą wielki kufer. W końcu po jakiś dziesięciu minutach, które ciągnęły się jak godziny, trafił pod kamienną ścianę. Mruknął odpowiednie hasło i wszedł do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Nikogo nie było w salonie. Chłopak postawił kufer obok obitej czarną skórą kanapy. Rozsiadł się w fotelu i czekał. Czekał na jakąś zabłąkaną duszyczkę, która zgodzi się go przenocować. Nie musiał czekać długo. Przez dziurę w ścianie weszła Daphnie. Oczy miała lekko zapuchnięte. Chłopak od razu wiedział, że płakała. Podniosła wzrok i stanęła jak wryta, gdy zobaczyła Ślizgona.
– Co ty tu robisz? – zapytała zachrypniętym głosem.
–Siedzę. – Zbył jej pytanie prostym stwierdzeniem. Pokiwała głową i usiadła na kanapie.
– Płakałaś – stwierdził i zanim odpowiedziała dodał: – W dodatku późno wracasz do dormitorium.
– Ty też nie jesteś u siebie – odpyskowała. Pokiwał głową.
– Miałem dość mieszkania z Weasley, ona jest nie do wytrzymania. – Skrzywił się, wypowiadając ostatnie słowa. Jakoś dziwnie się czuł zwierzając się Daphnie.
– A ty dlaczego się włóczysz po nocy? – Ślizgonka westchnęła ciężko i założyła pasmo brązowych włosów za ucho. Stwierdziła, że chyba może co nieco powiedzieć Zabiniemu. W końcu znają się nie od dziś.
–Pokłóciłam się z kimś. Z kimś ważnym dla mnie. – Kiwnął głową na znak, żeby kontynuowała. – Ostatnio często się kłócimy, a nie mam osoby, z która mogłabym o tym pogadać.
– A Astoria? Pansy? – Smutno pokręciła głową.
– Zakazał mi o nas mówić
– Wiec to chłopak? I chyba właśnie mi o "was" powiedziałaś... – Dziewczyna spuściła głowę i cicho powiedziała:
– Już nie ma "nas".
Po jej policzkach znów pociekły łzy.
Siedzieli w salonie do późna i rozmawiali. O Ginny i Pansy, szkole, McGonagall, o wszystkim. Aż w końcu zasnęli na kanapie obok siebie. A rano cały Hogwart huczał od plotek.
***
Ginny rano pozbierała się z podłogi i wzięła zimny prysznic. Nie mogła uwierzyć, że on tak po prostu się wyprowadził. Nie potrafiła wymówić jego imienia nawet w myślach. Ubrała się, wysuszyła włosy jednym zaklęciem i rozczesała je. Wyszła z toalety i zaczęła upychać książki do torby. Bez żadnego planu, wszystkie które wpadły jej w ręce.
–Daj to – powiedziała miękkim głosem Hermiona i odebrała swój podręcznik z rąk przyjaciółki. Wyjęła z jej torby większość niepotrzebnych książek i spakowała te, które powinny się tam znaleźć. Objęła przyjaciółkę ramieniem. Ginevra nic nie mówiła i tak siedziały w ciszy. Nie płakała.
– Wróci tu wcześniej czy później, nie należy się przejmować – w końcu powiedziała Hermiona.
–Nie chcę żeby wracał! I niech nie myśli, że będziemy tutaj po nim płakać –odpowiedziała hardo Ginny. Nie była z tych dziewczyn, które płaczą z byle powodu. Nie płakała gdy Harry z nią zerwał na szóstym roku i teraz też nie zamierza. Zarzuciła torbę na ramię i odwróciła się do trochę zaskoczonej Hermiony:
– To idziesz?
– Ale gdzie? – zapytała starsza Gryfonka, nadal trochę zaskoczona tą nagłą przemianą przyjaciółki.
– Na śniadanie oczywiście. To najważniejszy posiłek dnia.
Ta myśl przyświecała im, gdy schodziły do Wielkiej Sali.
*
Malfoy miał zdecydowanie cięższy poranek. A właściwie poranek przespał. Obudził się po jedenastej. Zazwyczaj Blaise fundował mu pobudkę, ale nie tym razem. No właśnie, Zabini, dlaczego teraz tego nie zrobił? Ale głowę miał zbyt ciężką na rozmyślania. Złapał szklankę z wodą, którą jakaś dobra duszyczka musiała zostawić na szafce nocnej. Opróżnił ją jednym łykiem. Przetarł oczy i spojrzał na zegarek.
– Kurwa... – zaklął szpetnie pod nosem. Przespał pierwsze trzy lekcje. Za piętnaście minut miał transmutacje. Szybko pochwycił spodnie przewieszone przez oparcie krzesła. W pośpiechu zapinał białą koszulę, jednocześnie myjąc zęby przed lustrem w łazience. Włożył buty, kilka książek wrzucił do torby. Przegładził włosy, które z tyłu trochę odstawały, mimo tego że je czesał. Wyszedł z dormitorium i biegiem ruszył pod klasę z transmutacji. Potrącił kilku Puchonów po drodze. Ale wiedział, że lepiej się nie spóźniać na lekcję z dyrektorką. Zatrzymał się pod klasą akurat, gdy McGonagall miała zamknąć drzwi.
–Dzień dobry – rzucił w pośpiechu i zajął miejsce w ostatniej ławce. Gdy dyrektorka przechodziła obok niego pochyliła się nad ławką.
– Proszę zostać po lekcji, panie Malfoy. – Pokiwał głową. Przez całą godzinę nie mógł się skupić. Rozmyślał czego może chcieć McGonagall. Może to dlatego, że ominąłem poranne lekcje?
– Panie Malfoy? – Podniósł wzrok na nauczycielkę, chyba oczekiwała od niego jakiejś odpowiedzi. Wszyscy w klasie spojrzeli na niego. Niestety nie miał pojęcia o co może chodzić. Nie słuchał całą lekcję.
– Panie Malfoy? – Ponagliła McGonagall i spojrzała na niego gniewnie. Nie cierpiała, gdy uczniowie nie słuchali podczas lekcji. 
– Nie dosłyszałem pytania. – Ślizgon wybrał bezpieczna odpowiedź.
–To następnym razem proszę siadać w pierwszej ławce – rzuciła dyrektorka. – Ktoś zna odpowiedź? – Zwróciła się do klasy. Ręka Hermiony wystrzeliła w górę. Odpowiedziała zdobywając pięć punktów dla Gryffindoru. Draco spojrzał w jej stronę, a potem zaczął bazgrać po książce. W końcu zadzwonił dzwonek. Ślizgon czekał, aż wszyscy opuszczą klasę, a gdy w końcu tak się stało, podszedł do biurka nauczycielki.
– Pani dyrektor chciała ze mną rozmawiać? – Podniosła na niego wzrok zza okularów.
– Tak, ale to nie rozmowa na teraz. Zostaniesz zwolniony z następnej lekcji. Proszę za mną. – McGonagall wstała z krzesła i chwytając różdżkę, opuściła klasę, a Malfoy zabrawszy torbę, ruszył za nią. W końcu stanęli przed wejściem do gabinetu dyrektorki. Chłopak nie miał pojęcia dlaczego akurat tutaj będą rozmawiać. Z tego co pamiętał nie zrobił niczego złego. A to że zaspał... No cóż każdemu się zdarza.
– Po schodach na górę, ja zaraz przyjdę – powiedziała oschle dyrektorka i zostawiła Ślizgona samego. Draco nie był zachwycony tym wszystkim, ale nic nie powiedział tylko posłusznie wszedł po schodach na górę. Znalazł się w gabinecie dyrektorki. Usiadł na jednym z foteli przed biurkiem. Wszędzie walały się książki i różne papiery. Po jakiś piętnastu minutach McGonagall wróciła. Usiadła za swoim biurkiem zdjęła okulary i przetarła zmęczone oczy.
– Doszły mnie słuchy, że wyzywałeś pannę Granger od szlam.
–Już zdążyła się poskarżyć? – zapytał kpiąco, jednak dobrze wiedział, że za chwilę mogą go wyrzucić ze szkoły. Ten kpiący uśmiech był tylko maską.
–Myli się pan, panna Granger nie powiedziała na pana ani słowa, jednak ktoś to słyszał.
– Dobra przyznaję się –mruknął, zastanawiając się, kto wtedy mógł ich słyszeć.
– Och, w to nie wątpię. Czy muszę ci przypomnieć, że wróciłeś do Hogwartu pod warunkiem, że nie będziesz wyzywać uczniów innych domów?! Musiałabym cię teraz wyrzucić!
–Rozumiem, spakuje swoje rzeczy – mruknął niechętnie. Mimo wszystko dobrze mu było w Hogwarcie. Nawet z Granger za ścianą. Tym bardziej z nią. Dodał dziwnie irytujący głosik. Chciał wstać z fotela i odejść, ale dyrektorka go powstrzymała.
– Powiedziałam "musiałabym cię wyrzucić", jednak rozmawiałam z twoją matką i stwierdziłam, że damy ci jeszcze jedną szansę
– Ja... Dziękuję, to się nie powtórzy – powiedział w końcu.
–Jednak kara cię nie ominie. – Chłopak westchnął, wiedział, że dyrektorka to powie. –Dziś po kolacji przeprosisz pannę Granger.
– Co?
– Wyjdziesz na podium nauczycielskie i ją przeprosisz.
Ale ja... To...
– Albo to, albo niestety będziemy musieli si pożegnać –ucięła rozmowę McGonagall.
– Tak jest, pani dyrektor – warkną przez zęby blondyn i opuścił gabinet. Był wściekły. Dlaczego akurat to?! Wolałby posprzątać cały Zakazany Las. Cokolwiek, ale nie to! Ślizgoni nie przepraszają. Rozbrzmiały w jego głowie słowa ojca. Voldemorta nie ma, wszystko się zmieniło.  Przypomniały mu się słowa Zabiniego. No właśnie, Blaise, gdzie on się podziewa? Malfoy poszedł go poszukać, ale zamiast tego znalazł pewną Ślizgonkę.
*
Wcześniej...
Ginny i Hermiona wkroczyły do Wielkiej Sali. Wszyscy starsi uczniowie zawzięcie o czymś rozmawiali. Ku zdziwieniu Gryfonów przy ich stole głos zabierał głównie Neville.
– ... I wtedy Astoria ich znalazła. Spali na kanapie, przytuleni!
– Hej Neville –Odezwała się Ginevra. – Kto spał?
–Daphnie i Zabini. – Weasley wypluła owsiankę z powrotem do miski.
– Ale co się stało? – zapytała przytomnie Hermiona.
– Jak to? nie słyszałyście? Przecież on w końcu z wami mieszkał... – wtrąciła się Romilda Vane. Ginny pokręciła głową i poprosiła aby jej wszystko opowiedzieć. Romilda podjęła opowieść, a Neville wtrącał się od czasu do czasu:
– No więc Blaise w nocy musiał się wymknąć z waszego dormitorium. – Obie Gryfonki wymieniły zdziwione spojrzenia. Obie wiedziały, że nikt się nigdzie nie wymykał, ale nie podzieliły się tą wiedzą z pozostałymi. Vane kontynuowała:
– Przyszedł do pokoju wspólnego Ślizgonów i tam spotkał Daphnie.
– Daphnie Greengrass – dodał Neville.
– I co z tą Daphnie? – zapytała Hermiona, lekko marszcząc brwi. Spokojnie jadła śniadanie, ale Ginny nie wzięła jeszcze niczego do ust. Słuchała jak zaklęta.
– No i podobno głośno kochali się w Pokoju Wspólnym Slytherinu. – Ginny zachłysnęła się sokiem, którego próbowała się napić. Dostała ataku kaszlu i Hermiona musiała poklepać ją po plecach. Gdy wszyscy się uspokoili starsza Gryfonka zadała bardzo racjonalne pytanie:
– Skąd to wszystko wiecie?
Od Astorii, podobno w nocy słyszała dziwne dźwięki, a jak rano zeszła do salonu to spali oboje na kanapie – powiedział Neville i wzruszył ramionami. Tak naprawdę był przybity zerwaniem z Daphnie i nie mógł uwierzyć, że tak szybko o nim zapomniała. Ginny trochę pozieleniała na twarzy i nic nie zjadła. Poczekała aż Hermiona skończy swojego tosta i razem poszły na lekcję. Zaczynały od zielarstwa, a potem Obrona przed Czarną Magią. Ginny przypomniała sobie z kim ma siedzieć na tej lekcji. Zrobiło jej się niedobrze. Nie chciała o nim myśleć, a co dopiero go oglądać.
– Dupek... – mruknęła do siebie. Wyszły z Hermioną z Wielkiej Sali, a do obiadu zaczęto powtarzać plotki, że Daphnie Greengrass jest w ciąży z ciemnowłosym Ślizgonem. I tylko Astoria miała pożytek z takiego obrotu spraw.
*
Malfoy wracał z gabinetu McGonagall, gdy zobaczył na swojej drodze Daphnie. Siedziała we wnęce okna i płakała. Draco zaklął w duchu, nienawidził pocieszać ludzi. Jednak teraz nie widział innego wyjścia. Pomyślał, że Zabiniego znajdzie potem.
– Co się stało? – zapytał i usiadł obok dziewczyny. 
– Nie udawaj, że nie wiesz, wszyscy myślą, że puściłam się z Blaisem. – Ślizgon gwizdnął cicho. Spojrzał na zapłakaną i zapytał:
–A puściłaś się? – Uderzyła go w ramię, wiedziała, że tylko żartuje. Ktoś kto zna Draco tak długo musi wiedzieć takie rzeczy.
– Oczywiście, że nie – odpowiedziała, otarła łzy.
–No więc po problemie. – Malfoy wzruszył ramionami.
– Przecież oni wszyscy myślą, że ja... On też tak myśli...
– Kto Zabini? – Pokręciła głową.
– Nie, nie mogę ci powiedzieć. – Wzruszył ramionami:
– To nie mów. Słuchaj Daphnie, najważniejsze, że ty wiesz, że to nie prawda. Reszta prędzej czy później zapomni. Znajdą sobie inny obiekt kpin i plotek.
– Ty nie znalazłeś.
–Co? – zapytał zbity z tropu.
– Hermiona Granger, Draco. O niej nigdy nie zapomniałeś. – Dziewczyna wstała. Trochę podniósł ją na duchu, ale tylko trochę. Za to Malfoy przez Daphnie miał niezły orzech do zgryzienia.
– Dlaczego o tobie nie zapomniałem, Granger? – pytał sam siebie, jednak nie uzyskał odpowiedzi.


Em... cześć, ogólnie mówiąc jest was coraz więcej co mnie strasznie cieszy i wymyśliłam coś, żeby (przynajmniej tak mi się wydaje xd) ułatwić wam życie. Mianowicie założyłam stronę na facebooku "Dom Salazara zwariował" gdzie zawsze będę dodawać powiadomienia o nowych notkach. Napiszcie w komentarzach co o tym myślicie ;) A teraz rozdział, trochę dłuższy zgodnie z obietnicą :)

~Pani M.






Wszystkich zainteresowanych stroną ZAPRASZAM TUTAJ
Możesz polubić stronę dzięki czemu od razu będziesz wiedział o nowych postach ;)







17 komentarzy:

  1. Ehh, jak mogłaś urwać w takim momencie! ;O Jesteś bez serca ... ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Łaaaał! Zaskakujesz mnie! Że niby Dafne i Diabeł? A Astoria wszystko niszczy, po prostu Voldemort w wersji damskiej ;( O, Draco będzie publicznie przepraszać Hermionę, czyli będzie się działo!
    Co do stronki na Fejsbuku to popieram :)
    Pozdrowionka, weny i dawajnastępnyrozdziałbosięzezłoszczę,
    Dravelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Astoria ma swoje powody... pożyjemy zobaczymy, to Hogwart nic nie jest takie jak się wydaje ;) Następny 31 stycznia

      Usuń
    2. CO? Dafne i Zambini? Nie wiem co ta wywłoka Astoria kombinuje ale mam nadzieję że jak najszybciej się tego dowiem! Rozdział świetny! Dużo akcji (co oczywiście mi nie przeszkadza XD). Już nie mogę się doczekać kiedy Draco przeprosi Hermionę.
      Czekam na następne przygody w tym magicznym wariatkowie ;-)
      Życzę weny!
      Sama Wiesz Kto

      Usuń
  3. Wow, tyle akcji, takie napięcie, tyle niewyjaśnionych spraw...oderwać się nie można!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo akcji!
    Mam nadzieję, że Blaise pogodzi się z Ginny i wróci do dormitorium.
    Nie umiem doczekać się przeprosin Malfoya :P
    Pozdrawiam,
    http://w-chmurach-milosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że przeprosiny będą w tym rozdziale :( A teraz przez cały tydzień będę sprawdzać, czy już coś napisałaś, chociaż wiem, że nowy rozdział pojawi się dopiero w sobotę >< Tak już mam jak nie mogę się czegoś doczekać ;-;
    Co do stronki na fb to jak dla mnie rewelacyjny pomysł! Od razu polubiłam ;)
    A co do rozdziału: Plotki, plotki, plotki- przybiło mnie to trochę, bo to zraniło Ginny i Nevila. Szkoda, że Wiewiórka pokłóciła się z Zabinim- mam nadzieję, że się pogodzą ;D
    Najbardziej spodobała mi się końcówka: "Za to Malfoy przez Dafnie miał teraz niezły orzech do zgryzienia.
    -Dlaczego o tobie nie zapomniałem, Granger? -Pytał sam siebie, jednak nie uzyskał odpowiedzi. "
    To takie piękne <3 Ogólnie całą ta historia jest piękna <3
    Więc życzę Ci dużo weny, zdrowia, czasu, cierpliwości oraz mało sprawdzianów i kartkówek w szkole ;*
    /AM

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego rozdziału nie zauważyłam :( Dlaczego to zrobiłaś?! Umieram! Za to, że Diabeł się wyniósł, za plotki, za płacz Dafne, za smutek Nevila i Ginny, za pytanie Dracze i za wspaniały rozdział. Przesyłam wenę~ Tencza

    P.S. http://wszystko-i-nic-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział :) ale no skończyć w takim momencie?? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No i znowu genialnie! :DD Ale się porobiło, Blaise się wyniósł, a Ginny za nim tęsni! :PP Co się stało z Nevillem i Dafne, jakoś to się szybko posypało i czuję tu jakąś intrygę. Astoria kurde jaka namolna. XD Ciekawa jestem jak to wszyskto się potoczy, czekam z niecierpliwością na nn! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej właśnie twojego bloga znalazłam nie dawno i po prostu powiem jedno.Miód malina <3 Już dodałam go do ulubionych ^^ No i połączenia Harry i Pansy :) No i plus za to,że Hermiona i Draco nie lecą do siebie już w 5 rozdziale! No i mnie ucieszyłaś mówiąć,że będą się kłócić przez całą serię! Mam nadzieje,i że ich (oczywiście w pózniejszych rozdziałach) ich miłość nie będzie wyglądała tak ''skarbie, tak kotku?'' jak takie coś widzę x.x I to ogólnie Malfoy tak gada.Przecież to Malfoy! On umie kochać,ale nie ''kotku'' xd Cieszę się ,że nie lecą do siebie.No i szlama.Ehh z pierwszej strony się cieszę,że Malfoy już nie leci do niej(bo przecież o tak 7 lat kpin i wyzywania się nie zapomina),ale z drugiej strony mam ochotę go uderzyć patelnią w tą jego pustą łepetynę.No i ma przeprosić ją przy wszystkich.Musiałaś nie zamieścić jak przeprasza ją?! No,ale już za 2 dni będzie kolejny rozdział.''-Hermiona Granger, Draco. O niej nigdy nie zapomniałeś. '' Ten fragment wymiata *-* ! To teraz do Harrego i Pansy! Harry się przyznał,że podoba mu się Pansy jak grali w butelkę! W ogóle to moje ulubione rozdziały jak grają! No i biedna Pansy :c Jak Harry mógł się całować z tą małpą?!!? ''Z jednej strony całuje go jedna z najładniejszych dziewczyn w szkole, a z drugiej wolałby, żeby wcale tego nie robiła.'' Harry serio? Mam nadzieję,że jakoś sobie to wytłumaczą.I kolejnego chłopaka mam ochotę strzelić patelnią w łep ._. xd A teraz do Dafne i Neville ! W jakimś rozdziale Neville pisał z jakaś dziewczyną.I kolejny chłopak,którego mam ochtę walnąć patelnią w głowę.Biedna Dafne :c No i te plotki o Zabinim i Dafne! Ja dam tej małpie Astori takie bzdury gadać! Fajnie,że nie jest taka jak Astoria.I tu mam kolejny znak zapytania co dalej będzie :c To teraz do Ginny i Diabełka.Jak on mógł się wyprowadzić?! Jego też walnę patelnią w łep! Dobrze zrobiła Ginny szukając tą książkę!No i płakała przez niego :C Mam nadzieję,że Zabini przeprosi Rudą!I teraz na sam koniec społeczna mynda.Czyli Astoria.Ja jej dam całować Harrego! On jest Pansy!I te plotki o własnej siostrze? Jak tak można? :( I teraz do Rona.On chodzi z Hermiona.Troche go mało tu jest.Mam nadzieję,że Ron zrobi jakaś awanturę Mionie.I Hermiona z nim zerwie!Nigdy nie lubiłam Romione ! Ale Rona tego przygłupa lubię :D No to ja już kończę moją wypowiedz.Czekam do soboty.
    Twoja nowa czytelniczka Ola :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Końcówka to jedno wielkie zaskoczenie, SZOK! :D :* nie powiem, bo całe Twoje opowiadanie pełne jest niezwykłych niespodzianek, ale to zrobiło na mnie wielkie wrażenie. :P Draco Malfoy się zmienia!!!! :D no i te jego pocieszenia Daphne. Trochę głupio wyszło, że takie plotki się rozniosły. A Astoria!!! Jedna, wielka jędza! Grrrrr ;/ zabieram się za czytanie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. To się porobiło...
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. ooo takie troche smutaśne

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem co napisać. Mam milion myśli w głowie. Chyba zwyczajnie pójdę czytać kolejny rozdział.

    Mar :*

    OdpowiedzUsuń
  14. "Nie płakała gdy Harry z nią zerwał i teraz też nie zamierza. "

    a czy to nie było przypadkiem na odwrót?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry z nią zerwał pod koniec szóstej części, żeby ją chronić przed Voldemortem ;)

      Usuń