środa, 8 października 2014

Rozdział 17




Rozdział bardzo krótki, nudny i raczej napisany na siłę… A dobra wiadomość jest taka, że obiecuje fantastyczny 18 i dorzucę miniaturkę na okrągły roczek bloga :D (01. 11.) A co do: „dlaczego nie było tak długo rozdziału?” to tak jak zawsze, wszystko przez te „cudowną” instytucję znaną powszechnie jako szkoła :/ Nie przedłużając oto rozdział 17.
KOMENTARZ=ROZDZIAŁ SZYBCIEJ
~Pani M.

 Rozdział 17- Trochę wiary.
Cofnęła rękę. Draco sprawnym ruchem otworzył butelkę i podał dziewczynie. Zapanowała między nimi niezręczna cisza. Ślizgon chrząknął, żeby ją przerwać. Hermiona podniosła na niego wzrok. I zapytała.
-Myślisz, że to się uda?
-Szczerze?-Zapytał. Gryfonka pokiwała głową.- To raczej nie…
-Co?!- Była w szoku, najpierw jej mówi, że to świetny plan, a teraz twierdzi, że się nie uda? Przeklęty ślizgon!
-Słuchaj Granger. Z twoim podejściem to na pewno się nie uda.- Gryfonka spojrzała na nie niego wilkiem i powiedziała przemądrzałym tonem:
-Ja jestem realistką Malfoy! Nie ma opcji, że oni tak po prostu się upiją… -Draco uśmiechnął się drwiąco.
-Z tego co zauważyłem, to twojej przyjaciółeczki nie trzeba zachęcać do picia, a Blaisa tym bardziej. Trochę wiary, Granger..
-Wiary w ciebie? Raczej nie… Ale załóżmy, że ten plan się uda i Ginny, i Blaise będę wstawieni, a co dalej?
-To proste, wtedy ich zapytamy o to co robili- Odpowiedział pociągając łyk z butelki ognistej. Gryfonka spojrzała na niego wymownie, nie lubiła gdy ktoś pił w jej towarzystwie. Jak Ginny piła jeszcze jakoś wytrzymywała, w końcu się przyjaźnią.
-No co? Masz problem z ognistą Granger? –Zakpił i pociągną drugiego łyka, aż zapiekło go w gardle. Widział, że dziewczynie nie odpowiada gdy pije w jej towarzystwie. Uwielbiał patrzeć jak gryfonka się denerwuje! 
-Nie mam problemu z ognistą tylko z tobą, Malfoy! Dlaczego cały czas musisz mnie denerwować?! Nie możesz choć raz zachować się jak normalny człowiek?!
-Czyli jak? Posłuchajmy co powie nam wszystkowiedząca Granger o „normalnych ludziach”. –Znów z niej zakpił i pociągnął trzeciego łyka z butelki, obserwując reakcję gryfonki.
-Dlaczego jesteś taki denerwujący! Jeśli już musisz wiedzieć to  „Normalni ludzie” nie mają obsesji na punkcie czystej krwi i nie oceniają innych tylko ze względu na czystość krwi, nie to co ty, Malfoy... –Powiedziała i spojrzała na niego tak jakby był jakimś robakiem.
-Czy odkąd widzieliśmy się wtedy w pokoju życzeń podczas wojny czy choć raz nazwałem cię szlamą, albo chociaż wspomniałem o twoim statusie krwi? –Mówił cicho, cedząc każde słowo. Dziewczyna przełknęła ślinę. Chyba wolałaby gdyby krzyczał. Pokręciła głową bo rzeczywiście taka sytuacja nie miała miejsca. 
-Więc do cholery doceń to wreszcie, Granger!  –Podniósł głos, spojrzał w oczy gryfonce i dodał już zwykłym tonem, ale Hermionie wydawało się że usłyszała nutę prośby:
-Doceń, mnie...-Poszedł do swojego pokoju, zostawiając oniemiałą dziewczynę.
***
Szlaban się skończył i było nawet spokojnie, Blaise nie zdążył jej zdenerwować. Tylko cały ten dzień ją wykończył. Więc kiedy wróciła do dormitorium nawet nie zamieniła słowa z Hermioną tylko rzuciła się na łóżko i zasnęła. Zupełnie inaczej wieczór spędzi Blaise. Powlókł się do sypialni, ale była sprawa która męczyła go już bardzo długo. Wiedział, że musi z kimś porozmawiać, a że padło akurat na Draco, to nie był zbieg okoliczności. Przyjaźnią się. Chyba. Bo ani Zabini ani Malfoy nie potrafili powiedzieć nic konkretnego o ich relacji. Przyjaciele, śmierciożercy, narzędzia w rękach Czarnego Pana, niestety wszystkie epitety pasowały… Niestety. Draco dopił właśnie butelkę ognistej, kiedy Blaise wszedł do ich sypialni. Rzucił się na swoje łóżko i westchnął. Draco od razu wiedział, że zanosi się na rozmowę, więc kładąc się na swoim łóżku i dając ręce pod głowę, zapytał:
-Co jest? – Zabini podniósł głowę i mruknął:
-ONA, Draco, znowu ONA! –Malfoy usiadł na łóżku i spojrzał na przyjaciela, ściągając brwi. Domyślał się, że może chodzić o jego matkę.
-Co znowu wymyśliła?
-Lepiej nie pytaj, chcę żebym sobie znalazł dziewczynę… -Odpowiedział zrezygnowany Blaise.
-I jaki problem? W Hogwarcie dziewczyn na pęczki… Szczerze to myślałem, że będzie gorzej… -Było to dość dziwna próba pocieszenia Zabiniego.
-Nie rozumiesz, oczywiście są warunki do spełnienia… - Odpowiedział Blaise i również usiadł na łóżku. -I jak rozumiem trudno je spełnić? –Zapytał ironicznie Draco bo wiedział, że jak matka Zabiniego wymyśla „warunki” to są raczej nie wykonalne. Ciemnowłosy chłopak tylko pokiwał głową, zaczął wymieniać:
-Po pierwsze „Czysta krew”
-Kto by się tego spodziewał... –Mruknął Draco, ale Zabini kontynuował:
-Po drugie mam, jak to matka określiła „poważnie pomyśleć o małżeństwie z tą kobietą”…
-Co?! Przecież my mamy tylko 18 lat do cholery! –Malfoy był w szoku, wiedział, że matka Blaisa lubi przesadzać, ale to! Małżeństwo w tym wieku!?
-Spróbuj to powiedzieć mojej mamie… ale nie słyszałeś najlepszego…
-No dawaj… -Zachęcił Draco, licząc, że nic go już nie zaskoczy.
-No oczywiście musi się matce spodobać, wiesz muszą się dogadać i takie tam...
-Ktoś ma się dogadać z twoją matką?! –Zabini tylko pokiwał głową, a Malfoy wypuścił głośno powietrze z ust. Wstał i wyszedł z sypialni. Szedł oczywiście po butelkę ognistej bo w tym wypadku…. Wziął butelkę z barku i wrócił do przyjaciela podając mu jedną z przyniesionych szklanek. Machnął różdżką i butelka szybując w powietrzu sama rozlała napój do szklanek, a potem opadła na stolik obok Malfoy’a.  Napili się i posiedzieli trochę w milczeniu w końcu Draco zapytał o to co od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie:
-Dlatego latasz za tą Weasley?
-Tak…
-A niby jak to ma pomóc? –Blondyn uniósł brwi. Wątpił, że Ginny może uratować Zabiniego od małżeństwa.
-No bo spełnia pierwszy warunek, a co do reszty to jeśli matce się nie spodoba i się nie dogadają, a na pewno się nie dogadają to podejrzewam, że znów na jakiś czas mama do mi spokój i ze ślubem i z „poważnym zastanawianiem się nad...”
-W sumie to nie taki zły pomysł… - Przemyślał całą sprawę Draco, dostrzegł tylko jeden drobny problem.
-Ale jak na wielkiego Salazara zamierzasz zdobyć Weasley?
***
Pansy Parkinson wstał wcześniej, a właściwie została brutalnie obudzona przez Astorię krzyczącą coś o męskiej kurtce na jej łóżku i, że jak to określiła: „Nie będzie tolerować kochasiów Pansy w JEJ sypialni”. Daphne nałożyła poduszkę na głowę i odwróciła się do ściany. Natomiast Pansy wstała potykając się o sweter leżący na podłodze, wzięła kurtkę Harry’ego z łóżka Astorii i rzuciła na swoje. Wiedziała, że już nie zaśnie. Przeklęła współlokatorkę i zabierając bieliznę, białą bluzkę oraz czarną spódniczkę weszła do łazienki. Po jakiś dziesięciu minutach opuściła toaletę i zajęła się pakowaniem książek na czwartkowe lekcje. Astoria jak codziennie rano przez jakieś 20 minut rozczesywała włosy, a Daphne zajęła łazienkę.  Gdy brązowowłosa ślizgonka wyszła z łazienki i spakowała torbę, już miały zejść na śniadanie, gdy Pansy przypomniało się, że zapomniała jeszcze ubrać krawatu w srebrno-zielone pasy i przy okazji wzięła kurtkę Harry’ego. Gdy skończyła męczyć się z zawiązywaniem krawata, Astoria też już była gotowa i chcąc nie chcąc w trójkę ruszyły do Wielkiej Sali.
*
Harry Potter wstał wcześniej, właściwie został brutalnie obudzony przez Rona który budząc się zauważył pająka schodzącego powoli po ścianie.  Neville też się obudził, ale tylko odwrócił się na drugi bok by po chwili Harry i Ron mogli wsłuchać się w jego chrapanie. Harry przeklną pająki w duchu i zwlekł się z łóżka, żeby jako pierwszy mógł zająć w łazienkę. Gdy wszyscy byli gotowi, zostawiając bałagan w pokoju zeszli po schodach i po kolei wyszli przez dziurę pod portretem. Szli korytarzem rozmawiając o Quidditchu i nowym Nimbusie 2004.  Nawet nie zauważyli, gdy z na przeciwka wyłoniły się trzy postacie. Ta w środku wyszła przed szereg i mówiąc coś przez ramię do pozostałych podeszła do trójki zagadanych gryfonów.
-To twoje.-Powiedziała cierpko wyciągając rękę z kurtką w stronę właściciela. Harry oprzytomniał i chwycił okrycie. Pansy już się odwracała, żeby móc odejść gdy nagle Ron wyrwał się z zamyślenia i powiedział, prawie wykrzyknął:
-Zaczekaj! Chwileczkę dlaczego na wielkiego Godryka ONA ma twoją kurtkę Harry?- Pansy spojrzała nerwowo na chłopaka z kurtką w ręku. Harry przełknł ślinę i myśląc na poczekaniu zaczął coś dukać:
-Bo... ten, zgubiłem ją wczoraj… na tym.. no.. patrolu i Pansy ją.. , no znalazła! –Dokończył pewniej, a ślizgonka tylko uniosła brwi, niedowierzając, że rudy chłopak uwierzy w to bezsensowne kłamstwo. „Gryfoni naprawdę nie potrafią kłamać” Pomyślała i spojrzała na Rona, który wyglądał jakby dokładnie musiał przemyśleć każde słowo. W końcu tylko zmarszczył brwi i znów się odezwał zwracając się bezpośrednio do Harry’ego jakby ślizgonki wcale tam nie było:
-Będziesz musiał to uprać… wiesz ten ślizgoński odór…. –Neville przejechał sobie ręką od czoła do brody w geście całkowitego załamania postawą Rona. Nawet on nie palnąłby takiej gafy. Harry głośno westchnął i spojrzał na Pansy licząc na jakąś kąśliwą odpowiedź. Jednak dziewczyna tylko przymknęła oczy i wydawałoby się, że liczy, ale przy mniej więcej pięciu usłyszeli lekko piskliwy głos za  pleców dziewczyny:
-Chodź Pansy, nie trać czasu na tych idiotów, wiesz ten gryfoński smród… -Astoria dramatycznie chwyciła się za nos, odwracając głowę w innym kierunku. Ron poczerwieniał i zarówno Harry, Neville jak i Pansy oraz Daphne wiedzieli, że to się źle skończy. Po krótkiej aczkolwiek treściwej wymianie zdań między Ronem a Astorią, po komentarzu o „puszczalskiej dziwce, którą każdy może mieć” i iście ambitnej odpowiedzi „Każdy z wyjątkiem rudych małpoludów”, blondwłosej dziewczynie puściły nerwy i rzuciła się na Rona. Chłopak odepchnął ją, a ta  upadła na podłogę. Na szczęście ani ślizgonka ani gryfon nie przypomnieli sobie o różdżkach. Ron odwrócił się plecami jakby uważał walkę za zakończoną i chciał odejść, jednak to był jego błąd. Astoria błyskawicznie pozbierała się z ziemi i skoczyła na niczego nie spodziewającego się chłopaka. Upadli na podłogę i potoczyli się przez prawie całą długość korytarza. Astoria usiadła na nim okrakiem i zadała mu cios w szczękę. Mimo iż zrobiła to wkładając w to całą swoją siłę Rona ledwie zabolało. Nie potrafiła się bić i nic dziwnego. W tedy w końcu jakby pozostała czwórka się ocknęła i zaczęła reagować. Daphne krzyknęła:
-Zróbcie coś!
-Co?!- Odkrzyknął Neville rozglądając się dookoła,  Pansy przewróciła oczami i podbiegła do dwójki leżącej  na podłodze. Próbowała ściągnąć Astorię z rudowłosego chłopaka, ale nie było to proste zadanie. Harry również podszedł do dwójki tarzającej się po podłodze i z całą pewnością zamiatającą korytarz lepiej niż nowa miotła Fitcha. Razem z Pansy odciągnęli Astorię od Rona. Ten rwał się aby oddać dziewczynie wykrzykującej ciekawe epitety na temat gryfonów. Harry i Neville przytrzymywali Rona, a w tym czasie Pansy i Daphne ciągły trzecią ślizgonkę poza zasiąg wzroku wpienionego chłopaka. Widząc, że ślizgonki już prawie zniknęły za rogiem Harry krzyknął:
-Dzięki za kurtkę! –Pansy uśmiechnęła się i odkrzyknęła:
-Nie ma sprawy!
***
-Trochę wiary panno Granger.- Rozległ się głos profesora Obrony przed Czarną Magią. Dziewczyna już od kwadransa kłóciła się z nim w sprawie tego, czy smocza krew może mieć więcej niż dwanaście zastosowań.
-Otóż proszę pana, nie jest możliwe aby smocza krew miała jakieś zastosowanie którego nie odkrył profesor Dumbledore! To nie możliwe chociażby ze względu na zasadę przystosowania smoków do środowiska. –Nikt nie miał pojęcia o czym właściwie rozmawiają, ale nikt nie narzekał. Każda przerwa w lekcji jest dobra. Nauczyciel znów zabrał głos:
-Ale środowisko życia smoków się ciągle zmienia i dlatego projekt o trzynastym zastosowaniu smoczej krwi jest jak najbardziej prawdopodobny.. –Malfoy był znużony, ten facet kompletnie nie miał pojęcia o czym mówi. Przewrócił oczami i podniósł rękę. Nauczyciel dostrzegł go i zapytał:
-Tak panie…
-Malfoy.-Odpowiedział spokojnie chłopak.
-No więc panie Malfoy, o co chodzi? –Zapytał nauczyciel z lekkim lekceważeniem.
-Granger ma rację.- Powiedział dość wyraźnie. Nagle cała klasa jak jeden mąż odwróciła się w stronę ślizgona siedzącego w ostatniej ławce. Hermiona również się odwróciła i spojrzała pytająco na chłopaka.  Nauczyciel nie zwracając uwagi na klasę, zakładając ręce na piersi, odpowiedział z wymuszonym uśmiechem:
-Nie rozumiem panie Malfoy, właśnie tłumaczę pannie Granger, że jej teza jest zupełnie bezsensowna… - Wpół znudzony, a wpół zirytowany niedoświadczeniem nauczyciela Draco powiedział:
-Sam pan powiedział, że środowiska życia smoków się ciągle zmienia, a jak wiemy smoki o innym przystosowaniu niż ich przodkowie mają inną krew, tak zwaną „pół-krew smoków” która ma zupełnie inne zastosowanie niż prawdziwa smocza krew…
-Dokładnie! –Wtrąciła Hermiona z pierwszej ławki. Nauczyciel na chwilę stracił swoją pewność siebie, nie mógł walczyć na dwa fronty.
-Taaak, -Powiedział przeciągle. –Ale wróćmy już do lekcji. O obronie przed smokami.- Cała lekcja minęła spokojnie na wykładach i ćwiczeniu kilku zaklęć. A kiedy lekcja dobiegła końca i nauczyciel powiedział, że na następnej będę zajęcia praktyczne wszyscy z uśmiechami na ustach opuścili duszną klasę.
*
Malfoy poluzował krawat i szedł na ostatnią już lekcje. Jednak towarzyszyło mu niemiłe wrażenie, że ktoś za nim idzie. Nerwowo obejrzał się przez ramię. Nic. Poprawił plecak na ramieniu i dalej szedł przed siebie. Zboczył z drogi licząc na to, że w końcu niemiłe wrażenie zniknie. Niestety nie, szedł korytarzem szóstego piętra i cały czas miał to dziwne przeczucie. Znów się odwrócił. Jednak teraz dostrzegł skrawek czarnej szaty znikającej za rogiem. Udał, że niczego nie zauważył i szedł dalej. Po chwili przystanął i donośnym głosem powiedział:
-Czemu za mną idziesz? –Nie doczekał się odpowiedzi, co go trochę zirytowało. Powoli się odwrócił warcząc każde swoje wypowiedziane słowo:
-Wiem że tam jesteś… Granger!







18 komentarzy:

  1. Ta bijatyka, haha! xD I ta teza o smokach, nieźle. Czekam bardzoo na kolejny rozdział!! Więcej szlabanów, proszę! :DD A i jakie, o kim będą nowe miniaturki? Ah, doczekać się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniaturki to niespodzianka ;) Mogę tylko powiedzieć że w mojej pierwszej miniaturce występuje para, której nie na w blogu :D

      Usuń
    2. Uhuhu! :D Zapowiedziałaś fantastyczny (i mam nadzieję długi!!) 18 rozdział i jeszcze miniaturkę! Czekam z niecierpliwością! ;D

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł z tymi smokami.
    Nie spodziewałam się tej bijatyki, ale była spoko XD
    Sama Wiesz Kto♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna była ta walka Ron vs Astoria.
    Podobała mi sie też wymiana zdań między Hermi a nauczycielem ale jedna rzecz mnie zastanawia po co Granger śledzuła Draco ??
    Czekam na następną notke która zapowiada sie bardzo obiecująco♥
    Pozdrawiam PANNA ANNA

    OdpowiedzUsuń
  4. twoje opowiadanie bardzo mi sie podoba, Uwielbiam paring Ginny- Zabini <3 co do Rona i Astorii mega do siebie pasuja z charakteru haha! a co do zachowania Draco to jak dla mnie jest.on troche mimo wszystko za mily :/ ale opowiadanie swietne czekam na nowy rozdzial!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy next?
    ;-) :-) ;-) :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybacz ale ostatnio dopiero zaczęłam nadrabiać wszystkie notki na blogach i przed chwilą przeczytałam rozdział który mówiąc krótko jest fajny choć widać że po części przejściowy ale ogólnie blog naprawde bardzo mi sie spodobał�� Pozostaje tylko jedno pytanie- Ludzie czemu tego nie komentujecie??? Przecież autorkom zależy na tym aby poznać opinie czytelników a poza tym rozdział będzie wtedy szybciej więc wszyscy zaczerpniemy z tego obopólną radość!
    DiWa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja komentuję bloga cały czas i popieram twój pomysł. Niech każdy kto przeczyta rozdział od razu go komentuje. Ja tak robię i trwa to zaledwie minutę.
      Wspierajmy Panią M.♥♡♥
      Sama Wiesz Kto

      Usuń
    2. Dziękuje DiWie i Sama wiesz, że o ciebie chodzi ;) Macie racje z tymi komentarzami, może to się wydaje śmieszne ale gdy widzę, że "ooo.. ktoś dodał komentarz" to zawsze wtedy dopisuje coś do rozdziału. Dzięki za wsparcie :*
      ~Pani M. (szykujcie się na rozdział 18)

      Usuń
  7. Dzięki , ale mam nadzieje ze szybko pojawi się nowy rozdział i będzie w nim trochę więcej dramione .... kocham twój styl pisania ... blog niesamowity choć jak dla mnie to trochę za dużo par ;) Może Astoria i Ron tez się zejdą ? Czekam z niecierpliwością twój najgorętszy i spragniony rozdziałów fan.

    M.S

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Fajnie się czyta po męczącym dniu w szkole :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Doceń mnie" powiedziane przez Draco... piękne, kochane...! <3
    Ta bijatyka... Czy oni będą razem? O.o Ron i Astoria? ;o
    A pożegnalne podziękowanie za kurtkę świetne i urocze! :3
    Draco poparł Hermionę! <3 Aaa cudne! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no.. genialny! :D wszystko napisane z pomysłem i w ogóle takie MEGA jest xd zaczyna mi sie bardzo, ale to bardzo podobac ta historia :D do zobaczenia przy kolejnym ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarąbiste - nic dodać nic ująć ;)
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. po co ona za nim ..??? ej :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  13. Granger?! Co ona tam? /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostawiam tylko symboliczny komentarz i lecę czytać dalej.

    Mar :*

    OdpowiedzUsuń