sobota, 6 września 2014

Rozdział 14




Rozdział 14 - Rozpoczęcie roku, nowy nauczyciel i inne takie.

– Musimy pogadać, Granger! – To był Malfoy. Podniosła wzrok znad książki i spojrzała na blondyna. Zatrzasnęła książkę, uprzednio zapamiętując numer strony. Usiadła prosto na czerwonej kanapie.
– Dobrze, to o czym chcesz rozmawiać? – Ślizgon usiadł koło niej.
– No wiesz, o naszych gołąbeczkach. – Gryfonka wywróciła oczami i powiedziała:
– Dowiedziałeś się czegoś?
– A ty? – rzucił Malfoy.
– Jeśli już musisz wiedzieć to nie, nic nie powiedziała.
– Blaise też nie – odpowiedział Draco. –  Chyba pora na plan B – dodał zaraz.
Hermiona zrobiła wielkie oczy, nie wierzyła, że godzi się na to wszystko z powodu ciekawości. Przytaknęła.
– Słuchaj Granger, mnie też to jest nie na rękę. Ale jak chcesz się dowiedzieć to nie ma innego sposobu...
– Podam ci pięćdziesiąt innych, lepszych sposobów!
– To podaj chociaż trzy... Aha i imperius się nie liczy.
– Wcale nie miałam na myśli... To znaczy, nie... – Spojrzał na nią spode łba i Hermiona zamilkła.
– Może są inne sposoby, ale ten jest najprostszy do wykonania.
– Nie powiedziałabym – mruknęła ponuro.
– Dobra, nie marudź. Jak ci tak bardzo zależy to możesz zaprosić Pottera , a ja pogadam z Parkinson...
– Naprawdę? Dzięki Dra.. znaczy Malfoy. – Dziewczyna zarumieniła się. Nie chciała nazwać Malfoya jego imieniem. Niby nic wielkiego, ale według niej to by złamało pewne, nigdy nie określone, reguły. Draco chrząknął aby zwróci na siebie uwagę Gryfonki. Zadziałało, dziewczyna spojrzała na niego. Patrzyli na siebie w milczeniu. Wpatrywał się w brązowe oczy Hermiony. Były takie ciepłe, mógł w nich zatonąć… Szybko się otrząsnął. Hermiona też się ożywiła.
– Yyy... Malfoy, może zamiast tego planu moglibyśmy uwarzyć trochę Veritaserum ?
– Naprawdę wątpię, że podałabyś taki eliksir Weasley, jesteś na to zbyt, yyy…
– Te cechę nazywamy „miła”, Malfoy. – Zadrwiła, ale nie złośliwie po prostu śmieszyły ją wysiłki Ślizgona aby znaleźć odpowiednie, nie obrażające jej, słowo.
– Wiem – warknął.
– Ale masz racje, nie podałabym eliksiru ani Ginny , ani Blaise’owi...
– Daj spokój Granger. Ten plan jest świetny! Nikt ich do niczego nie zmusi, sami wszystko opowiedzą jak dobrze pójdzie.
– Dobra, ustalmy szczegóły.
 Pogrążyli się w planowaniu tak aby wszystko był zapięte na ostatni guzik. Jeden błąd, a wszystko może pójść nie tak, ale bez ryzyka nie ma zabawy. Gryfonka jak również Ślizgon byli pełni entuzjazmu. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że z każdym wypowiedzianym zdaniem są coraz bliżej i mam na myśli zarówno więź emocjonalną jak i fakt, że przestrzeń między nimi się zmniejszyła. Do pokoju wpadł Blaise, a za nim stała w progu Ginny.
– I jak tęskniliście za… – Zabini nie dokończył. Dopiero teraz ogarną wzrokiem całą scenę. Hermiona i Draco z wypiekami na twarzach siedzą bardzo blisko siebie na kanapie. Za nimi tli się ogień. Spojrzał na książkę odłożoną na podłogę, znów przeniósł wzrok na parę na czerwonej kanapie.
– Chyba przeszkodziliśmy…. – Draco próbował zabić Blaise’a wzrokiem, a Hermiona wyglądała na oburzoną tym stwierdzeniem.
– Wcale nie, ja tylko wyjaśniałam Malfoyowi, że nie ma prawa dotykać moich rzeczy bez pytania. –Wymyśliła na poczekaniu. Wstała z kanapy, podniosła książkę i zmierzała do sypialni Gryfonek. Odwróciła się jeszcze spojrzała na zszokowaną Ginny i rzuciła, niby od niechcenia:
– Chodź Gin, nie warto tracić czasu na takie towarzystwo…  – Z wyższością spojrzała na Malfoya. Rudowłosa dziewczyna przeszła obok Zabiniego i razem z Hermioną zamknęły się w sypialni.
Zabolało. Obojętność Hermiony zabolała. Draco wiedział, że ich relacje wcale się nie polepszyły od jednej rozmowy, ale najpierw zaangażowanie z jej strony, a teraz ta obojętność? To on miał być ten nieczuły, ten oschły, ten któremu nie zależy. Zależy. Czy właśnie zaczęło mu zależeć? Nonsens! Otrząsnął się z tego. Warkną coś o „bezsensownych insynuacjach” do Blaise’a i opuścił dormitorium.
***

Hermiona Granger, opuściła swoją sypialnie. Ubrana była w mundurek z godłem Gryffindoru na piersi. Na jej ustach zagościł uśmiech i odwróciła się do przyjaciółki:
– Wspaniały dzień! W końcu rozpoczęcie roku, już się nie mogę doczekać tych wszystkich lekcji.
– Taaaa, ja też nie… – mruknęła posępnie rudowłosa dziewczyna. Nie podzielała entuzjazmu starszej Gryfonki, nie cieszyła się na myśl o tych wszystkich pracach domowych, nudnych lekcjach i sprawdzianach. Jedyne co sprawiało, że na ustach Gryfonki zagościł uśmiech była myśl o Qudditchu. Nie mogła się doczekać gdy w końcu dosiądzie swojej komety i wleci na boisko w czerwonych barwach Gryffindoru. Uśmiechnęła się w myślach i razem z Hermioną opuściły dormitorium na czwartym piętrze.
*
– Witam wszystkich w tym nowym roku szkolnym! Mam nadzieje, że ten tydzień opóźnienia, nie sprawił nikomu problemu. A teraz tiara przydziału… – Draco nie słuchał już dalej dyrektorki i nie zwracał uwagi na dzieci podchodzące do krzesła na środku sali. Kilkoro z nich niepewnie usiadło przy stole Salazara. Zaraz zagadnął ich Teodor Nott który pełnił funkcje prefekta.* Nie wierzył, że dał się namówić matce na powrót do szkoły. Wszyscy zaczęli klaskać, a na stole pojawiło się sto różnych pysznych potraw, jednak Malfoy nie miał na nic ochoty. Zjadł trochę gulaszu, popił dyniowym sokiem, a deseru nawet nie tknął. Spojrzał na Blaise’a pogrążonego w ożywionej rozmowie z Astorią i już w ogóle stracił ochotę na cokolwiek. Nareszcie nadeszła ta chwila w której dyrektorka podziękowała wszystkim za przybycie i życzyła owocnych wyników w nauce. Opuścił Wielką Salę pierwszy.
*
Ron Weasley odprowadził pierwszorocznych do pokoju wspólnego, a gdy każdy nowy uczeń wreszcie znalazł swoją sypialnię, westchnął i ciężko opadł na kanapę przed kominkiem. Harry usiadł obok. Ciemnowłosy gryfon pozbył się szaty i poluzował krawat. Wyszczerzył się do Rona:
– Jak tam panie prefekcie?
– Daj spokój, odkąd Hermiona została prefektem naczelnym i mi nie pomaga, ta robota zaczyna robić się uciążliwa…
– Skoro już o Hermionie mowa… Może byś ją przeprosił? – Harry spoważniał, doskonale zdawał sobie sprawę jak takie sugestie działają na przyjaciela. Ron też spoważniał i wyprostował się.
– Harry, to chyba sprawy między mną a Hermioną…
– Wiesz, kłócicie się coraz częściej i nie tylko ja to zauważyłem.–  Spostrzegł Harry, zaczynał żałować, że w ogóle zaczął tę rozmowę.
– I kto to mówi? Ty i Ginny w ogóle ze sobą nie rozmawiacie. – Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Ani Ron, ani Harry nie mieli ochoty na tę zapowiadającą się kłótnie. W dodatku kłótnie o dziewczyny.
– Ron, ja i Ginny, znaczy ten… No… Ona ze mną zerwała. Raczej się nie dziwie, że ze mną nie gada. –Potter postanowił wyznać przyjacielowi prawdę, zasługiwał na nią. Przecież Ron jest jego najlepszym przyjacielem, a okularnik miał nadzieje, że nawet Ginny czy Hermiona nie da rady ich poróżnić.
– Co? Zerwałeś z nią?! Powiedziałeś, że ją kochasz, powiedziałeś, że jej nie skrzywdzisz! – Wybuchł Ron, zawsze był nadopiekuńczy w stosunku do młodszej siostry.
– Spokojnie, to ona ze mną zerwała, to była jej decyzja. – Wyjaśnił Harry, mając nadzieję, że to uspokoi Rona. Rudowłosy chłopak znów rozsiadł się na kanapie.
– Skoro tak, jeśli taką podjęła decyzje to chyba nie ma się co kłócić, przepraszam za…
– Nie ma sprawy, jeśli chodziłoby o moją siostrę to pewnie też bym się wkurzył. A co w sprawie Hermiony? – zapytał Harry, drugi raz poruszając ten nieprzyjemny temat.
– Przeproszę ją, jak tylko się zobaczymy. – Obiecał Ron.
– Idź teraz. To tylko czwarte piętro – rzucił Potter.
– Dobra, niech ci będzie – mruknął niechętnie prefekt, ale podniósł się z kanapy i opuścił pokój wspólny Gryfonów. 
Ron szedł korytarzem, zbliżając się coraz bardziej do portretu strzegącego przejścia do dormitorium. Stanął przed ramą obrazu i spojrzał na poważnego rycerza na płótnie.
– Hasło? – zapytał  rycerz basowym głosem. Ron nie odpowiedział. Nie miał pojęcia jak brzmi hasło, więc po prostu krzyknął do obrazu.
– HERMIONO! MUSIMY POROZMAWIAĆ! –Te wrzaski nie były mądrym posunięciem, ale Ron nie grzeszył inteligencją. Poskutkowało. Obraz odskoczył, ale zza ramy nie wystawały falowane miedzianobrązowe włosy. Przez dziurę pod portretem przeszedł Draco Malfoy.
– Czego chcesz Weasley? – warknął w stronę chłopaka.
– Chcę porozmawiać z Hermioną. Zejdź mi z drogi Malfoy  – rzucił gniewnie Ron, a jego ręka powędrowała w stronę różdżki. Draco widząc ruch ręki chłopaka, mruknął z ironicznym uśmiechem:
– To nie będzie konieczne, poza tym gdyby Granger chciała z tobą rozmawiać, to sama by otworzyła.
– „Granger” a gdzie się podziało twoje zarozumiałe „szlamo”? Co wyrzucą cię ze szkoły jak się tak odezwiesz? – zakpił Ron.
– Uważaj Weasley! –warknął po czym się odwrócił i wrzasnął w stronę sypialni Gryfonek:
– GRANGER!!! Twój chłopak przyszedł! – Drzwi sypialni się otworzyły i Hermiona podbiegła do portretu.
– Cześć Ron... – powiedziała oschle. Nie zapomniała o ich kłótni.
– Powiało chłodem. – Wtrącił się Draco.
– Spadaj!– powiedziała Gryfonka, chwyciła Rona za nadgarstek i zaczęła, ciągnąc za sobą. Przeszli cały korytarz i zniknęli Malfoyowi z pola widzenia. Dziewczyna zaczęła rozmowę:
– Więc po co przyszedłeś? – Jej ton nadal przypominał Ronaldowi krainę lodu.
– Chciałem przeprosić za wiesz…
 – Tak, wiem  – fuknęła na niego. Ron westchnął.
– Więc przepraszam, nie chciałem żeby tamta rozmowa tak się potoczyła, tęsknie za tobą. Widzę, że odkąd wróciliśmy do Hogwartu cały czas się kłócimy.
– Wiem Ron. – Jego przeprosiny rozczuliły ją nigdy nie lubiła tych kłótni. Jednak chłopak miał rację. Oddalają się od siebie.
– Wiesz mało czasu razem spędzamy zastanawiam się czy jako prefekt naczelna nie mogłabym dostać przepustki do Hogsmeade…
– To świetny pomysł, może sobota rano?
– Tak, bardzo chętnie Ron, już nie mogę się doczekać. – Musnęła delikatnie ustami jego policzek i już jej nie było, a Ron wrócił do pokoju wspólnego Gryffindoru w bardzo dobrym humorze.
***
Reszta dni minęła bardzo szybko i Ginny nawet się nie obejrzała, gdy kładła się spać. Rano obudziła ją starsza gryfonka  i Ginny podejrzewała, że Hermiona już od godziny jest na nogach. Jej pierwszą lekcją w tym roku miało być eliksiry, a potem obrona przed czarną magią. Już nie mogła się doczekać drugiej lekcji. Jak wczoraj McGonagall zaprezentowała całej szkole nowego nauczyciela, to nie jednej dziewczynie nogi zmiękły. Młody, przystojny, a w dodatku ukończył Dumstrang z ocenami równymi Hermionie, a to nie łatwa sztuka. Ginny ubrała mundurek, zasznurowała buty i przeczesała włosy, pozostawiając je rozpuszczone. Razem z Hermioną zeszły do Wielkiej Sali na śniadanie. Gdy zabierała się do swojej owsianki, Ron i Harry usiedli po jej lewej stronie. Wszyscy byli optymistycznie nastawieni co do nowego nauczyciela, tylko Harry trochę kręcił nosem, ale szybko wyjaśnił, że to przez ten szlaban i będzie musiał dziś łazić dookoła jeziora razem z Parkinson. To przypomniało Ginny o jej własnym szlabanie z Zabinim. W sumie nic wielkiego, mieli po prostu wyczyścić wszystkie nagrody w Sali Pamięci bez użycia różdżek, poza tym to dopiero w środę. Przed nią jeszcze dwa dni spokoju bez Blaise’a. Uśmiechnęła się na tę myśl. Gdy dokończyła śniadanie, poczekała, aż Hermiona zje swoje tosty i razem ruszyły do lochów na eliksiry. Usiadły w drugiej ławce. Oczywiście to decyzja Hermiony, bo jeśli Ginevra mogłaby wybrać to pewne siedziałyby teraz w najdalszym zakątku sali.
– Dzień dobry, miło was wszystkich widzieć w tym roku szkolnym. – Przywitał ich Slughorn z uśmiechem. Mam nadzieje, że wszyscy będziecie się starać na moich lekcjach bo jak wiecie, w tym roku czekają was Owumenty. Myślę, że zaczniemy od powtórzenia materiału z szóstego roku. Dobrze kto mi powie…
 I tym sposobem ręka Hermiony pięć razy podniosła się do góry, zdobywając już pierwszego dnia pięćdziesiąt punktów dla jej domu. Ginny uśmiechnęła się pod nosem gdy przy szóstym pytaniu Slughorn z obawą spojrzał w stroną Hermiony, której ręka, znów wystrzeliła w górę.
– Dziękuje panno Granger, może ktoś inny? – zapytał z nadzieją nauczyciel. Ku zdziwieniu wszystkich, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zgłosił się Draco Malfoy. Po udzieleniu poprawnej odpowiedzi przez chłopaka, Horacy powiedział:
– Bardzo dobrze, dziesięć punktów dla Slytherinu. – Reszta lekcji przypominała jedną wielką rywalizację pomiędzy Hermioną a Draco. Na zmianę ich ręce wystrzeliwały w górę aby udzielić poprawnej odpowiedzi. Przy wyniku 80 punktów dla obu domów. Nauczyciel eliksirów stwierdził, że chyba taka powtórka wystarczy i dalszą cześć lekcji została przeznaczona na sporządzaniu notatki. Gdy lekcja dobiegła końca, Ginny udała się na obronę przed czarną magią. Hermiona miała w tym czasie mugoloznawstwo, a Ron i Harry wracali z zielarstwa i spieszyli się na transmutację. Rudowłosa Gryfonka czekała pod salą, gdy zagadnął ją, nie kto inny jak Blaise Zabini:
– Cześć, jak pierwsza lekcja? –zapytał niewinnie i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Ginny zignorowała go, ale natarczywy Ślizgon nie tracił entuzjazmu:
– Chyba rozmawialiśmy na temat mówienia mi „cześć” ? – Żadnej reakcji ze strony Gryfonki. Na horyzoncie pojawił się nauczyciel i dał znak aby wejść do klasy. Ginny szybko wślizgnęła się do pomieszczenia i zajęła czwartą ławkę. Siedziała na tyle blisko, że doskonale widziała nauczyciela i na tyle daleko, żeby nie zauważył, że dziewczyna go obserwuje. Siedziała sama, reszta grupy była zbieraniną wszystkich domów, ale z Gryffindoru były zaledwie trzy osoby, nie licząc Ginny. Siedzieć z Cormackiem jej się nie uśmiechało tym bardziej, że już usiadł z Parvati Patil i została Romilda Vane której Ginevra nie trawiła. Siedziała sama, aż do momentu w którym nie dosiadł się do niej Blaise Zabini.
– Idź stąd! To moja ławka – syknęła po cichu.
– Przeszkadzasz mi w słuchaniu tego kretyna, Weasley – mruknął półgębkiem Blaise. Ginny prychnęła i próbowała zrzucić go z krzesła, jednak jej wysiłki poszły na próżno.
– Wynocha – warknęła. Nie miała najmniejszej ochoty siedzieć z Zabinim. Lekcja już dawno się zaczęła, ale Gryfonka nie zwracała uwagi na nauczyciela. Znów próbowała  wyrzucić współlokatora z ławki. Nagle zdała sobie sprawę, że cała klasa zaczęła się na nią gapić, nawet nauczyciel i pokazywał w jej kierunku ręką. Ginny spłonęła rumieńcem.
– Przepraszam  – mruknęła na tyle głośno aby nauczyciel mógł ja usłyszeć i wyprostowała się w ławce.
– Ale za co, panno…
– Weasley, sir.
– Panno Weasley, więc mówiłem, że będziecie siedzieć chłopak z dziewczyną, a tych par które już siedzą razem nie będę przesadzał. – Ginny wytrzeszczyła oczy. Cały rok z Blaisem! Na to nie mogła pozwolić.
– Proszę pana, ale ja nie chcę z nim siedzieć, nie może mi pan kogoś innego przydzielić? – zapytała z nadzieją w głosie, a Zabini próbował powstrzymać się od wybuchnięcia śmiechem. Nie do wiary, że tak mu się poszczęściło. Chyba polubię tego palanta. Pomyślał i przysłuchiwał się wysiłkom Ginny.
– Przykro mi panno Weasley, ale chyba już tak musi zostać  – powiedział nauczyciel.
– Panie profesorze, ja mogę z nią usiąść. – Wstał McLaggen, i uśmiechnął się do Ginevry. Właśnie śniadanie podeszło jej do gardła.
– No panno Weasley, chyba się pani poszczęściło w takim razie…  – Ginny przekalkulowała całą sprawę. Z Blaisem, nie chciała usiąść nigdy w życiu, ale z Cormackiem nie chciała usiąść nawet w życiu po życiu.
– Nie proszę pana, już nie trzeba, chyba dam radę.
– To świetnie panno Weasley. Dobrze wróćmy do lekcji…
 Lekcja dłużyła się i dłużyła, a Gryfonka starała się zignorować Zabiniego który szturchał ją w ramie za każdym razem gdy próbowała coś napisać. W końcu nauczyciel obwieścił koniec lekcji, a Ginny z ulgą opuściła klasę. Już była pewna, że to będzie najtrudniejszy i zarazem najciekawszy rok ze wszystkich.


 

*Z każdego domu jest dwóch prefektów, a dodatkowo zostali wyznaczeni prefekci naczelni (Draco i Hermiona), np. Teodor Nott, Ron Weasley  są zwykłymi prefektami J

Dobra, dobra wiem. Rozdział mocno spóźniony i w dodatku krótki, ale naprawdę dopiero cztery dni szkoły, a ja już mam zapowiedziane dwa sprawdziany i dużo (nawet nie chciało mi się liczyć) kartkówek. Wiem, że to marne usprawiedliwienie, ale rozdział jednak się pojawił. Następny postaram się wrzucić jak najszybciej ;)  Co do rozdziału to jest dość chaotyczny i mało się dzieje, ale obiecuje, że w następnym akcja bardziej się rozwinie i poznacie szatański plan Malfoya i Hermiony. 

KOMENTARZ = ROZDZIAŁ SZYBCIEJ
~Pani M.  (która już ma dość szkoły) 




16 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle super, ale nie było Harry&Pansy. :( Mam nadzieję, że ta para pojawi się w następnym dłuugim rozdziale! :D Czekam! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział i przekaż twojej korektorce że jest coraz mniej błędów ♥
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pisz dalejjj :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz ekstra czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej! Chyba się obrażę!!! Pod 13 rozdziałem 18 komentarzy, a tu marne 5! Może rozdział nie jest wybitnie ciekawy, ale CZYTASZ=KOMENTUJ! Dobra 15 już niedługo bo wena :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny!
    Tak, ja nadal czytam wytrwale kolejne rozdziały! :D

    Pozdrawiam serdecznie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z przedmówczynią xd :) '
    ~N

    OdpowiedzUsuń
  8. HAHAHAHAHAHAHHA ♥ KOCHAM TWOJEGO BLOGA

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział naprawdę fajny. Muszę przyznać, że trochę się uśmiałam :D zabieram się za dalszą część xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Zarąbisty. Lecę zobaczyć szatański plan H&D
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. przyjemnie mi sie czyta więc lece dalej :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  12. Między Draco i Hermą szykuje się ostra rywalizacja! Blais i Ginny znowu perfekcyjni./Wiki

    OdpowiedzUsuń
  13. Rywalizacja pomiędzy Draco a Hermioną to piękna rzecz. Btw wydaje mi sie, ze Terry Bott był w Ravenclaw'ie, nie w Slytherinie. Nie mogę sie doczekać następnej nitki- lecę czytać!
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  14. Zauważyłam drobne błędy językowe i literówki, ale ogólnie mi się podoba. Lecę czytać dalej.

    Pozdrawiam,
    Mar :*

    OdpowiedzUsuń