sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 12





Rozdział 12 - Przeklęci Ślizgoni.

Draco Malfoy po gruntownej naradzie z pewną Gryfonką, udał się do swojej sypialni. Ustalili, że najlepszym terminem do zrealizowania planu będzie przyszły piątek. Zamierzali zrobić małe spotkanie towarzyskie z okazji rozpoczęcia roku. Hermiona zaproponowała, że w plan mogą „wciągnąć” również Harry’ego i Pansy. Draco zgodził się, choć towarzystwo Pottera nie do końca mu odpowiadało. Oczywiście chyba pół godziny przekonywał Hermionę do swojego iście szatańskiego planu. Panna Granger nie ułatwiała mu działania, zapierając się rękami i nogami, mówiąc swoim przemądrzałym tonem, który nawiasem mówiąc doprowadzał go do szału, że pod żadnym pozorem nie zgodzi się aby tak potraktować Ginny. Jednak udało się i Granger zamierzała brać czynny dział w tym przedsięwzięciu. Po całej tej dyskusji był tak zmęczony, że rzucił się na łóżko w ubraniach. Zastanawiał się przez chwilę jakim cudem dogadał się z Granger lecz po chwili już spał.
***
Ginny Weasley obudziła się w niedzielny poranek. Był to dzień poprzedzający rozpoczęcie roku, ale nie tym martwiła się Gryfonka. Miała bardzo dziwny i realistyczny sen. Przeciągła się, siadając na swoim łóżku i spojrzała na pogrążoną w półśnie przyjaciółkę. W tym momencie wspomnienia zaczęły powracać i to co brała za dziwny sen okazało się rzeczywistością. Pozbierała potrzebne rzeczy i poszła do łazienki. Po drodze zastanawiała się jakim cudem McGonagall uwierzyła w te kłamstwa, które wczoraj tak gładko wyszły z jej ust, jednak musiała przyznać, że cała historia była szyta bardzo grubymi nićmi.
Po zimnym prysznicu, Ginny wróciła do swojego dormitorium i zastała Hermionę siedzącą na swoim łóżku, ubraną i gotową do wyjścia.
– O już wstałaś? – Zauważyła Hermiona.
– Jak widać – rzuciła rudowłosa siódmoklasistka, susząc włosy bardzo przydatnym zaklęciem.             
– Słuchaj Ginny, zastanawiam się co wczoraj…
– Wiem, że wszyscy bardzo chcieliby wiedzieć, ale to naprawdę nie jest wasza sprawa i nie wypytujcie mnie o to, bo i tak nic nie powiem.
Odłożyła różdżkę. Wcale nie chciała się z nikim dzielić tym co wydarzyło się wczoraj w nocy, miała nadzieje, że Zabini podziela jej zdanie. Hermiona wiedziała, że nie uda jej się niczego z przyjaciółki wydusić jednak, co jej szkodziło spróbować? Zawsze pozostał plan Malfoya.
– Jak nie chcesz to nie mów, może zejdziemy na śniadanie? – Ginny tylko przytaknęła i razem opuściły sypialnie.
*
Draco Malfoy otworzył oczy, zwlekł się z łóżka i  przebrał  w czyste ubrania. Postanowił obudzić Blaise’a. Potrząsną przyjacielem, zdzierając z niego kołdrę. Chłopak otworzył oczy.
– Rusz się Zabini – warknął blondwłosy Ślizgon.
– Jeszcze 5 minut – odpowiedział Blaise i przewrócił się na drugi bok. Malfoy tylko przewrócił oczami i wyszedł z sypialni. W tym samym momencie dostrzegł, że drzwi do pokoju Gryfonek się otwierają. Wyszła z nich Hermiona a za nią Ginny. Draco odruchowo chciał rzucić krótkie „cześć”. Ale powstrzymał się. Podszedł do barku i wyciągnął butelkę Ognistej. Dostrzegła to Hermiona i posłała w jego stronę karcące spojrzenie.
– Picie alkoholu jest szkodliwe Malfoy. Nie powinieneś zaczynać z rana, poza tym... – Ten ambitny wykład przerwał zirytowany blondyn:
– Zamknij się, Granger. Nie jestem w nastroju. Jak masz tyle do powiedzenia to idź napisać książkę. Może kiedyś przeczytam – rzucił z kpiącym uśmieszkiem. Widział minę dziewczyny i już wiedział, że to bardzo źle się skończy. Hermiona wybuchnęła:
– Jak śmiesz w ogóle się tak do mnie odzywać?! Kim ty jesteś, żeby tak się odzywać do osoby, która uratowała ci tyłek?!  – Zrobiła przerwę, żeby zaczerpnąć tchu, Ślizgon stał przy barze z butelką w ręce i czekał na to co powie Gryfonka. Ginny usiadła na kanapie i przyglądała się całej scenie, wiedząc, że wybuch Hermiony może chwilę potrwać. Na tę burzę zbierało się od dawna.  Brązowooka kontynuowała:
– Jesteś cynicznym, zakochanym w sobie narcystycznym dupkiem, który myśli, że wszyscy są na jego skinienie, jak ma bogatych rodziców! No więc, zejdź na ziemie, dla mnie i większości tego zamku jesteś nic nie wartym śmieciem! Rozumiesz?! – Dziewczyna wyszła z dormitorium i pewnie trzasnęła by drzwiami, ale przejścia strzegł portret. Nie wytrzymała. Chłopak tak na prawdę nic takiego jej nie powiedział. Przynajmniej nie dzisiaj. Powiedziała dziś to co tak długo dusiła w sobie przez siedem lat. Jakiś ciężar spadł jej z serca. Tak jakby pojawiło się miejsce na nowe uczucia związane z Malfoyem. Może to przez wczorajszą rozmowę? Myślała Gryfonka. Tak dobrze im się rozmawiało na temat Ginny i Blaise’a. A dziś wrócił stary Malfoy. Hermiona dostrzegła, że już nie nazywa jej szlamą i była szczęśliwa z tego powodu, ale dzisiejsze "zamknij się" coś w niej złamało. Przeklęła Ślizgona w duchu. Dziewczyna nawet nie dostrzegła, że Ginny nie dogoniła jej w drodze na śniadanie.
*
Malfoy stał przy barku osłupiały. Nigdy by nie podejrzewał, że opanowana z pozoru Gryfonka może stracić panowanie przez jedno "zamknij się, Granger". Z zamyślenia wyrwał go głos rudowłosej:
– Ona tak nie myśli... Ale może nie prowokuj jej w najbliższych dniach. – Otrząsnął się z pierwszego szoku.
–  Mam w głębokim poważaniu to co ona o mnie myśli. – Przybrał obojętny wyraz twarzy, spokojnie nalał sobie alkoholu do szklanki.
– Oboje wiemy, że nie... Cześć Malfoy. –  Ginny wstała z kanapy i ruszyła w stronę wyjścia, odwróciła się jeszcze i powiedziała:
– Ona ma racje, picie z rana jest nie zdrowe.
-Co wy wszyscy z tym piciem...– Westchnął. – Jak już musisz wiedzie to dla Blaise’a...
– Co? On nie będzie teraz pił. – Ginevra zawróciła i chciała odebrać butelkę Malfoyowi  jednak nic z tego nie wyszło. Draco uśmiechnął się.
– Już traktujesz go jak męża... – Wystarczyło aby wyprowadzić z równowagi drugą Gryfonkę.
– ZABINI NIC MNIE NIE OBCHODZI! ZAPAMIĘTAJ TO, MALFOY! – Ginny również udała się do wyjścia, przeklinając w duchu obu Ślizgonów.
Draco skierował się w stronę sypialni. Tak jak przypuszczał Blaise nadal drzemał. Blondwłosy chłopak uśmiechnął się wrednie po czym chlusnął Ognistą w stronę przyjaciela. Po raz trzeci tego poranka na czwartym piętrze rozległ się krzyk.
*
Pansy Parkinson obudziła się kwadrans przed ósmą. Ubrała się, uczesała i wyszła z dormitorium w lochach. Przeklinała McGonagall i Slughorna za te dwa szlabany w dodatku z Potterem. Nie żeby towarzystwo Harry’ego zeszłej nocy jej przeszkadzało. Jednak była niespokojna na myśl o dodatkowych spotkaniach z nim. Weszła do Wielkiej Sali. Dostrzegła go w towarzystwie Rona, Hermiony i Ginny. Skierowała się w drugą stronę sali, do stołu Ślizgonów. Usiadła obok Zabiniego, który z kwaśną miną, zerkał ciągle wzrokiem bazyliszka na Malfoya. Zjadła tosty i już miała zamiar sięgać po drugi kubek kawy, gdy zagadnął ją Blaise:
– Co taka kwaśna mina?
– Mogłabym zadać ci to samo pytanie – powiedziała. Zabini opowiedział jej jaką "ciekawą" miał dziś pobudkę. Wtrącił się Malfoy:
– Jakbyś wstał od razu to nie zmarnowałbym szklanki Ognistej...
– Nie gadam z tobą, aż do czasu zemsty! – Stwierdził Zabini i uśmiechnął się tak jak to tylko Ślizgoni potrafią. Pansy i Draco jednocześnie przewrócili oczami. Ciemnowłosy siódmoklasista nie zwrócił na to większej uwagi i kontynuował:
– No Pansy, wracając do pytania: "Co taka kwaśna mina", nie otrzymałem odpowiedzi.
– To przez Pottera – mruknęła. – Mam z nim dwa szlabany, jeden u McGonagall, a drugi od Slughorna – poinformowała, Blaise zażądał szczegółów, ale nie doczekał się odpowiedzi bo do stołu Ślizgonów podszedł Harry Potter i skupił na sobie całą uwagę panny Parkinson.
– Ymm, cześć Pansy.
– Taa, cześć – mruknęła Ślizgonka.
– No, wiesz po śniadaniu mieliśmy iść do McGonagall i jeśli już zjadłaś to możę... – Sam nie wiedział gdzie podziała się jego pewność siebie. Wmawiał sobie, że to wina tych wszystkich gapiących się na niego Ślizgonów, ale tak naprawdę nawet siebie nie mógł oszukać. Dobrze wiedział, że chodzi konkretnie o jedną przedstawicielkę domu Salazara...  Jeszcze raz przeklął Ślizgonów w duchu i razem z Pansy ruszyli do gabinetu profesor McGonagall.
*
Blaise obserwował swoją przyjaciółkę, oddalającą się z Harrym Potterm, aż w końcu zniknęli za drzwiami Wielkiej Sali. Był to przerażający, a zarazem futurystyczny widok.
– Dziwna sprawa, co nie Draco? –Zagadnął przyjaciela.
– Miałeś ze mną nie gadać, aż do czasu zemsty…  Ale jak już pytasz to faktycznie dziwna.
– Masz racje, miałem nie gadać. Wiesz może załatwię tę całą „zemstę” od razu… – I zanim Malfoy zdążył zareagować Blaise wdrapał się na stół, zaczął wrzeszczeć:
– UWAGA!!! WSZYSCY UWAGA! ZAMKNĄĆ SIĘ!!! – Cała sala umilkła wpatrując się w Blaise’a, nawet nauczyciele byli ciekawi. Ślizgon kontynuował:
– No! Więc obecny tu Draco Malfoy chciałby powiedzieć coś wszystkim, których kiedyś skrzywdził! Nie ważne czy słownie czy fizycznie… – Rozległy się pomruki. – Kontynuując... Znamy wszyscy Draco i wiemy, że on jest zbyt – tu Blaise spojrzał na wściekłego przyjaciela. – Zbyt dumny, żeby zrobić to osobiście, ale chce on przeprosić! A szczególnie pewną Gryfonkę!  – Zabini uśmiechnął się wrednie do przyjaciela, który próbował niewerbalnie rzucić na niego Avadę.  Ciemnowłosy chłopak wrzeszczał dalej:
– A więc Draco Malfoy przeprasza ze szczerego serca, które niektórzy wierzą, że ma… Hermionę Granger za swoje skandaliczne zachowanie przez ostatnie, ile to będzie? Ah, no ostatnie siedem lat! –W tym momencie z drugiego końca Sali rozległ się głos:
– ZŁAŹ ZE STOŁU ZABINI! I PRZESTAŃ ŻARTOWAĆ Z TAKICH RZECZY, KRETYNIE! –To była Ginny Weasley stojąca na stole w drugim końcu Wielkiej Sali. Gryfonka chciał pomóc Hermionie, widząc załamaną minę przyjaciółki. Hermione było naprawdę przykro, z powodu kłótni z Malfoyem. Wydawało jej się, że przesadziła. Nawet przez chwilę chciała go przeprosić za te wrzaski, jednak teraz widziała, że Ślizgon ewidentnie sobie z niej drwi.
– DROGA PANNO WEASEY JA NIE ŻARTUJE, DRACO OSOBIŚCIE MNIE POPROSIŁ – tłumaczył Blaise, krzycząc.
– DOBRA, NIE PIEPRZ GŁUPOT I ZŁAŹ! – Rozległ się głos Ginny. Wszyscy włącznie z nauczycielami przysłuchiwali się tej wymianie zdań. Oboje mieli szczęście, że dyrektorki nie ma na śniadaniu.
– JAK  ROZKARZESZ WIEWIÓRKO! –odkrzyknął Zabini, w Wielkiej Sali zawrzało. Ron czerwony na twarzy krzyczał „nie nazywaj jej tak”, Hermiona była w szoku i próbowała ściągnąć Ginny ze stołu, bo wiedziała jak to przezwisko działa na pannę Weasley. Malfoy to samo próbował zrobić z Zabinim.
– NIE NAZYWAJ MNIE TAK NIGDY WIĘCEJ!!!! – Wydarła się Ginevra tak głośno, że wszyscy w Wielkiej Sali zamilkli. – POSTAWMY SPRAWĘ JASNO, NIE MASZ U MNIE SZANS! –Teraz zebrani w Wielkiej Sali zrobili przysłowiowe: „UUUU…”
– JESZCZE ZOBACZYMY! – W tym momencie nie wiadomo skąd pojawiła się profesor McGonagall. Wszyscy łącznie z pozostałymi nauczycielami zajęli się swoją owsianką, która na ten moment wydawała się bardzo interesująca.  Dyrektorka przemówiła:
– Panie Zabini, panno Weasley proszę zejść ze stołów. – Wywołani zastosowali się do poleceń dyrektorki.
– Co to wszystko ma znaczyć? Wczoraj wasze zniknięcie w dziwnych okolicznościach, dziś afera przy śniadaniu, co się z wami dzieje? – Nastała cisza, dyrektorka westchnęła. Spodziewała się, że nie otrzyma odpowiedzi.
– Oboje macie szlaban! Omówimy go w moim gabinecie zaraz po kolacji, tylko proszę się nie spóźnić! –McGonagall opuściła Wielką Salę tak szybko jak się pojawiła.
*
Harry i Pansy stali przed posągiem strzegącym przejścia do gabinetu dyrektorki. Uświadomili sobie, że nie znają hasła więc po prostu czekali. Nagle usłyszeli jakieś krzyki oraz czyjeś kroki. Posąg odsunął się ukazując zdenerwowaną profesor McGonagall.
– Proszę tu na mnie zaczekać ! Sprawdzę co dzieje się w Wielkiej Sali i zaraz do was wrócę – poinstruowała ich dyrektorka po czym oddaliła się. Pansy spojrzała na Harry’ego i powiedziała:
– Stawiam pięć Galeonów, że to sprawka Blaise’a…
– Wchodzę, jestem za tym, że to Ginny. – Uśmiechnął się. Stali jeszcze chwilę w milczeniu, kiedy podszedł do nich jakiś mężczyzna.
– Dzień dobry. Czy przypadkiem to nie jest gabinet dyrektora Hogwartu? – zapytał i wskazał podbródkiem posąg. Był przystojny, mocno zarysowana szczęka i zniewalający uśmiech, sporą część uczennic Hogwartu rzuciłby na kolana. Miał ciemnobrązowe włosy i ciepłe, przyjemne, jeśli wiecie co mam na myśli, oczy. Ubrany był dość elegancko chociaż zawadiacko podwinięte rękawy bladoniebieskiej koszuli sprawiały, że jego strój nabierał swobody, Pansy oceniła, że nie mógł mieć więcej niż 26 lat. Uśmiechnęła się i odpowiedziała twierdząco. Harry spojrzał na przybysza z pod łba i zapytał:

– Nie chcę być niegrzeczny, ale kim pan jest?







No, kolejny rozdział! Sama nie wiem czemu tak szybko (jak na mnie) je piszę. To w sporej części komentarza tak na mnie działają ;) Rozdział dla wszystkich komentujących posty, a szczególnie dla Ressy bo zasypała mnie komentarzami :)  Nie jest zbyt długi, ale już w zanadrzu mam 13 więc mam nadzieje, że mi to wybaczycie.
KOMENTARZ = ROZDZIAŁ SZYBCIEJ 
~Pani M.

13 komentarzy:

  1. Agrhh już kolejny raz nie dodał mi się komentarz ;d! Dobra, od nowa.
    Kolejny fajny rozdział, afera z Ginny i Blaisem niesamowicie mnie rozbawiła :D a to z Pansy i Harrym...? Dziwnie sie to czyta, bo Gryfoni byli zawsze tak samo uprzedzeni do Ślizgonów co oni do Gryfonów... Ale no cóż, Hogwart naprawdę zwariował :D czekam na ciąg dalszy! <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny rozdział, to wydarzenie z Ginny i Blaisem doprowadziło mnie do śmiechu. Fajne pomysły tworzą się w tej Twojej mądrej głowie :)
    Chcę, żebyś wiedziała, że bez względu na wszystko, będę tu stale zaglądała i Cię wspierała. Ludziom brakuje motywacji i często wspaniałe talenty po prostu się marnują. Tak być nie może i wiedz, że zostaję tu na stałe.
    Życzę chęci do tworzenia i czekam niecierpliwie na nn.
    Ressa ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Halo, halo, prosimy o komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. proszę dłuższe rozdziały kochana <3
    i jak na mój gust jakieś opisy uczuć, emocji i rozmyślań bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na taktrudnopowiedzeckocham.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział, mam nadzieję, że następne będą jeszcze lepsze.
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  7. Oł! Coż za ostra wymiana zdań :D podoba mi się! :**:*:***:*:*:*: No i ten facio. Czyżby nauczyciel OPCM? ;) tia. Już się zaraz dowiem mam nadzieję. Do 13! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czad, zresztą jak zwykle XD
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. no i znów w takim momencie :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  10. Idealny Blais i idealna Ginny. Musiałam się powstrzymywać, żeby mamy obudzić moimi wybuchami śmiechu. Rozdział świetny/Wiki

    OdpowiedzUsuń
  11. Blaise i Ginny mnie rozwalili :') Kocham ich normalnie <3 Hermiona mnie za to wkurzyła. Pewnie ma okres hahah <3 Fajnie napisany rozdział :)
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział (czemu taki krótki?) Zauważyłam tylko, że masz lekkie problemy z odmianą imienia Zabini'ego, ale nie czepiam się tego jakoś mocno. Sama nie jestem lepsza :P
    Podejrzewam tego gościa co rozmawiał z Pansy i Harry'm o bycie nowym nauczycielem OPCM. Najciekawszy (czytaj: najśmieszniejszy) moment w rozdziale - krzyki Diabełka i Rudej.

    Pozdrawiam,
    Mar :*

    PS Nie wiem czy to było w tym rozdziale,ale zaintrygowałaś mnie słowami à propos Malfoy'a przyglądającego się Hermionie na balu na czwartym roku..

    OdpowiedzUsuń