czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 9


Rozdział 9 – Zniknęli.

Hermiona i Ginny zeszły na śniadanie do Wielkiej Sali. Starsza Gryfonka opowiedziała młodszej o dziwnej rozmowie, którą odbyła w środku nocy z ciemnowłosą Ślizgonką.
– To dziwne, naprawdę dziwne. Myślę, że ona coś bredziła albo to jakiś głupi żart.
– No nie wiem Gin, wyglądała bardzo przytomnie.
– Nie zapominaj, że Ślizgoni są mistrzami w kłamaniu…
– Może masz rację, ale ty jej wtedy nie widziałaś! I jeszcze budziła się z krzykiem…
– Tylko nie mów, że zaczęłaś współczuć tej Parkinson, ona poniżała ciebie, Rona, Harry'ego, dokuczała wszystkim Gryfonom.
– Tak, ale to było kiedyś, nie mamy pojęcia co nią kierowało. Może ktoś ją zmuszał, albo po prostu przez tę wojnę coś zrozumiała. Zresztą nie tylko ona,  powiedziała "jest nas więcej niż myślisz”, nie mam pojęcia co o tym sądzić.
– Ja też, to ty tutaj jesteś od logicznego myślenia i rozwiązywania zagadek umysłu Ślizgonów.
 Obie Gryfonki wybuchnęły śmiechem. Dotarły do stołu Gryffindoru  i usiadły obok Rona, Hermiona po prawej, a Ginny po lewej. Zaraz nadszedł Harry i usiadł na przeciwko przyjaciół.
– Byłem u  McGonagall i powiedziała, że w tym roku też zostałem kapitanem drużyny quidditcha. Mam nadzieję, że zgodzisz się zostać obrońcą – zwrócił się do Rona  – A ty Ginny, masz już załatwioną pozycję ścigającej – powiedział z uśmiechem, nakładając sobie wędlinę na kanapki.
– Z takim składem rozwalimy ślizgonów. – Nagle dobiegł ich rozbawiony głos:
– Nie byłabym taka pewna.
Czwórka gryfonów spojrzała na Pansy Parkinson, stojącą za Harrym. Uśmiechała się w ten pewny siebie, ślizgoński sposób.
– Czego się szczerzysz? – Naskoczył na nią rudowłosy Gryfon.
– Ron!  – Skarciła go z oburzeniem Hermiona. – Nie chcieliśmy… – Przerwała jej Ślizgonka:
– Nic się nie stało, Hermiona możemy porozmawiać?
– Tak, jasne. O co chodzi?
– Wolałabym na osobności…
– Jasne.
Gryfonka wstała od stołu i razem z Pansy wyszły z Wielkiej Sali, zostawiając zszokowanych uczniów za drzwiami.
*
 Harry siedział przy stole Gryffindoru, jednak myślami był w skrzydle szpitalnym z ciemnowłosą Ślizgonką. Cały czas myślał o tym co wtedy powiedziała. Miał nadzieję, że uda mu się porozmawiać z Hermioną, ale jeszcze nie nadarzyła się taka okazja. Cały czas zastanawiał się czy to co mówiła wtedy Pansy to prawda. Jeśli tak... Wolał o tym nie myśleć. Zabrał się za jedzenie.
– Harry, słyszysz? Harry! – Głos Rona wyrwał go z zadumy.
– Nie, przepraszam nie słuchałem, co mówiłeś?
– Zastanawiałem się co się stało Parkinson, że jest taka miła i  Hermionie, że zaczęła kumplować się ze Ślizgonami…
– Nie mam pojęcia, ale to bardzo dziwne – Zgodził się z przyjacielem.
– Coś mi mówiła, że Pansy się zmieniła po tym wypadku – wtrąciła Ginny znad swojej miski płatków.
– Myślę że ona coś knuje! A co jeśli zrobi coś Hermionie?! O nie, ja tam idę! – Ron zaczął się podnosić z krzesła.
– Nie wygłupiaj się, nic jej nie będzie, Parkinson niedawno wyszła ze szpitala, nie zdążyłaby niczego wymyślić, a Hermiona zaraz wróci.
– Ginny ma rację. Nie ma sensu jej szukać, nic jej nie będzie. – Zgodził się Harry ze swoją byłą dziewczyną. Wstał od stołu, rzucił coś o quidditchu i postanowił znaleźć profesor McGonagall i zapytać ją o tego faceta z pociągu. Szedł korytarzem i akurat natknął się na dyrektorkę.
– Szukasz kogoś, Potter?
– Tak, właściwie…  Szukałem pani, pani profesor. Chciałem zapytać o tego mężczyznę z pociągu.
– Potter, doceniam twoją troskę, ale nie mogę udzielić ci żadnych informacji i lepiej nie wtrącaj się w tę sprawę, bo winowajca już siedzi w Azkabanie. A teraz przepraszam, muszę porozmawiać z nowym nauczycielem Obrony przed Czarną Magią.
 Profesor McGonagall ruszyła żwawo korytarzem i po chwili zniknęła za rogiem, zostawiając zawiedzionego Gryfona na środku pustego korytarza. Harry zastanawiał się dlaczego nikt nie chce mu udzielić żadnych informacji. Szedł właśnie do wieży Gryffindoru, gdy nagle wpadł na Rona.
–Jesteś jakiś nerwowy. Tak szybko zniknąłeś na śniadaniu, nawet nie dałeś mi szansy cię dogonić.
– Przepraszam, cały czas myślę o tym facecie z pociągu.
– Nie przejmuj się nim, tata mówi, że już siedzi w Azkabanie. To śmierciożerca.
– No właśnie, śmierciożerca. Po co miałby atakować Ślizgonkę?
– Nie mam pojęcia stary, ale za bardzo się przejmujesz. Chodź zagramy z Ginny i Nevillem w partyjkę Eksplodującego Durnia.
Harry nie miał ochoty grać, a tym bardziej przebywać z Ginny, częściej niż to było konieczne. Cały czas bolało go ich rozstanie. Nie wymyślił jednak żadnej wymówki i poszedł z Ronem w stronę pokoju wspólnego.
*
 Pansy i Hermiona właśnie opuściły Wielką Salę.
– Pansy, dokąd właściwie idziemy?
– Zaraz będziemy na miejscu, chciałam z tobą porozmawiać o relacjach Gryfonów i Ślizgonów...
– A co, planujesz rewolucję? Tego konfliktu nie uda się tak po prostu zażegnać.
– Myślisz, że nie zdaję sobie z tego sprawy? Nie jestem głupia, przynajmniej nie tak bardzo jak wszyscy myślą.
– Nikt nie mówi, że jesteś głupia...
– Nie, oczywiście zazwyczaj mówią coś w stylu: "Patrz, idzie ten mops co ciągle łazi za Draco". Hermiona nie wiedziała co powiedzieć, Ślizgonka miała rację. Milczała.
– No właśnie, mówią tak – powiedziała z goryczą w głosie ciemnowłosa siódmoklasistka.
Pansy westchnęła, zdawała sobie sprawę, że nie tak łatwo jest zmienić opinię o jednej osobie, a co dopiero zmienić opinie Ślizgonów o Gryfonach i na odwrót. Szły jeszcze kawałek, gdy nagle Pansy oznajmiła:
– Jesteśmy na miejscu.  – Dziewczyny były w lochach, a Hermiona szybko skojarzyła fakty.
– O nie, ja tam nie wejdę. Nie ma mowy!
– Wyluzuj, tylko nie mów, że się boisz... – Pansy uśmiechnęła się tak, jak to tylko Ślizgonki potrafią.
– Nie boję się, ja po prostu nie chcę tam wejść... – Hermiona naprawdę się bała, ale nie zamierzała się do tego przyznać. Pokój wspólny Ślizgonów napawał ją lękiem. Bała się upokorzenia. Stały jeszcze chwilę pod drzwiami, gdy naglę Pansy westchnęła i powiedziała:
– Okej, skoro nie chcesz tam wejść spotkajmy się o wpół do dziesiątej pod Pokojem Życzeń.
– Dobra, na pewno przyjdę. A mogę przyprowadzić Ginny?
– Tak, myślę, że tak. Aha i jeszcze jedno... Czy mogłabyś mi opowiedzieć co pamiętasz z tej nocy w pociągu? Nie chcę cię zmuszać do przypomnienia sobie tych okropieństw, ale jednak zależałoby mi...
– Nie ma sprawy, ale może nie tutaj... opowiem ci wszystko pod Pokojem Życzeń, okej?
– Okej. Dobra muszę już iść. Do zobaczenia. – Ślizgonka weszła do pokoju wspólnego i zniknęła Hermionie z oczu. Gryfonka odwróciła się na pięcie i pomaszerowała odnaleźć Ginny. Podejrzewała, że jest w wieży Gryffindoru.  Hermiona postanowiła najpierw sprawdzić pokój wspólny. Nie zdążyła nawet opuścić lochów, gdy natknęła się na kogoś, kogo bez wątpienia chciała uniknąć.
*
  Draco Malfoy, opuścił łazienkę w swoim dormitorium i planował opowiedzieć Blaise’owi o rozmowie Gryfonek, którą podsłuchał. Niestety nie zastał przyjaciela w ich sypialni. Pomyślał, że Zabini zszedł na śniadanie bez niego, więc szybko się ubrał i poszedł w stronę Wielkiej Sali. Gdy chłopak dotarł na miejsce dokładnie prześledził cały stół Ślizgonów, ale nie dostrzegł przyjaciela. Westchnął, podirytowany. Blaise, kurwa no… Zjadł śniadanie, co jeszcze bardziej zepsuło mu humor, bo w połowie posiłku przysiadła się do niego Astoria.
 – Cześć Draco.
– Cześć – uciął blondyn.
– Tak sobie myślę, że może odwiedziłbyś mnie wieczorem w moim dormitorium...
– Wiesz co Astoria, ty chyba za dużo myślisz. Nie przemęczaj się tak.  – Zakpił Malfoy. Jednak na uciążliwej Ślizgonce nie zrobiło to większego wrażenia i kontynuowała:
– Uwielbiam jak się ze mną droczysz, Draco… Nie przeszkadzam, będę czekać  o północy. –  Dziewczyna próbowała jeszcze cmoknąć Malfoya w policzek, ale chłopak tak długo się odsuwał, aż w końcu dała sobie spokój. Draco stwierdził, że jest jeszcze jedno miejsce gdzie jego przyjaciel może się podziewać, a mianowicie  Pokój Wspólny Ślizgonów. Dokończył śniadanie i powoli zmierzał w stronę lochów. Stanął na początku korytarza i zobaczył kogoś, kogo nigdy by nie podejrzewał o takie spacery.
– Cześć, Granger. –Zaczął rozmowę i uśmiechnął się kpiąco.
– Malfoy – kiwnęła mu głową  dziewczyna.  Jednak to nie zniechęciło Draco i zaczął dalszą rozmowę.
– Co cię sprowadza w „skromne” progi Pokoju Wspólnego Ślizgonów? – Chłopak dalej zaczepiał Gryfonkę, a ona chciała zetrzeć mu ten głupi uśmieszek z twarzy.
– Nie twoja sprawa –  warknęła.
– Wiesz, jestem prefektem i chciałbym wiedzieć co tutaj knujesz?
– Ja? Knuję? Dobre sobie, jesteś po prostu śmieszny.
– Cudownie, większość dziewczyn lubi, kiedy facet ma poczucie humoru. – Hermiona wydała z siebie coś co brzmiało jak „ghrrryhh…” . Dało się coś też słyszeć epitety w stylu: głupi, nadęty, bezczelny i tym podobne. Gryfonka wyminęła Draco i postanowiła odszukać Ginny. Natomiast chłopak  poszedł w stronę Pokoju Wspólnego Ślizgonów i mruczał coś pod nosem.  Kiedy w końcu wszedł do pokoju zastał tam jedynie Pansy siedzącą na kanapie i (co dla chłopaka było nowością) czytającą.
– A ty co? Od Granger się zaraziłaś? Jeszcze nic nie zadali…
– Wiem, że nic nie zadali – warknęła dziewczyna, była poirytowana, bo tego, czego tak zawzięcie szukała nie mogła  znaleźć w żadnej z dotychczasowo przeglądniętych książek. Pansy nie miała do tego cierpliwości.
– Dobra mniejsza z tym. Widziałaś może Zabiniego? – zapytał blondyn.
– Tak, widziałam.
– Świetnie, to gdzie jest?
– Skąd mam wiedzieć, ja go tylko widziałam, ale dużo osób go już „widziało”…
– Parkinson, skończ te swoje…  a zresztą.  Zapytam inaczej, czy go widziałaś dzisiaj?
– Nie. – Ucięła krótko i odłożyła książkę aby sięgną po kolejną ze stosu na stoliku przed nią. Draco zły na Ślizgonkę opuścił lochy i stwierdził, że poczeka na przyjaciela w ich dormitorium.
*
Harry i Ron przyszli do pokoju wspólnego Gryffindoru i zastali Neville’a siedzącego przed kominkiem.
– Gdzie Ginny? Była tu jak wychodziłem szukać Harry’ ego – Zwrócił się do Longbottom’a Ron.
– Była, ale po chwili powiedziała, ze musi coś załatwić i wyszła. Wspomniała, żebym ci powiedział, że masz się nie martwić.
– Ale gdzie poszła? Wychodziła z kimś?
– Nie, dostała jakiś list, pierwszoklasista przyniósł, ona to przeczytała, wrzuciła do kominka i wyszła…
– COOO?! A ty pozwoliłeś jej pójść?! – Pieklił się Ron.
– Daj spokój, nic jej nie będzie – wtrącił Harry, z jednej strony szczęśliwy zniknięciem Ginny, a z drugiej martwił się tak samo jak Ron. W końcu razem z Nevillem uspokoili rudowłosego chłopaka i zaczęli grać partyjkę Eksplodującego durnia.
*

Sytuacja stała się napięta dopiero wieczorem, kiedy przy kolacji ani Draco i Pansy nie mogli znaleźć Blaise ani Harry, Ron i Hermiona nie mogli znaleźć Ginny…





Kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się podoba. Bardzo proszę o komentarze! (bardzo, bardzo) . Ładowarka do laptopa przyszła szybciej niż się spodziewała i dlatego jeszcze dziś udało mi się wrzucić kolejne moje „wypociny”. Zauważyłam, że jest coraz więcej wejść na bloga i więcej komentarzy i WCALE NIE NARZEKAM z tego powodu ;)
Bardzo mi zależało wrzucić posta w urodziny J.K . Rowling i Harry’ego i jeszcze zdążyłam. A co do dedyku to ten rozdział po prostu jest dla Was! Za to, że jesteście. Przeczytałeś?= Napisz cokolwiek w komentarzu może być zwykła kropka "." 
~Pani M.

PS. Rozdział poprawiony przez Alicję, jesteś najlepsza. Myślę, że ona będzie poprawiać od teraz wszystkie teksty. Trochę jak beta, ale niezupełnie bo wprowadza dużo ciekawych pomysłów do fabuły.  :*


16 komentarzy:

  1. Super! Widzę, że skorzystałaś z mojej rady i znalazłaś kogoś do pomocy :)
    Od razu widać, że tekst nabrał trochę więcej lekkości ;)
    Czekam na nn z niecierpliwością
    Ściskam
    Szczurzynka

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie piszesz :)
    Trzymaj tak dalej, mi się podoba!

    ***
    http://miedzy-nami-czarodziejami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu, Zabini i Ginny zniknęli, ciekawa jestem, co z nimi... Tak więc idę czytać next!
    Ressa ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w pisaniu kolejnych świetnych rozdziałów :-*
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  5. kropka,to kropka.
    ~Nothing <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm. To ciekawe :D tu takie zniknięcia, tam jakieś plany Gryfonek ze Ślizgonką! :D GENIALNIE! :* strasznie wciąga xd to do 10!

    OdpowiedzUsuń
  7. cóż za emocje czytam dalej :D

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyżby Blaise i Ginny zaczęli już ze sobą kręcić? Super! Jeszcze tylko koniec tru lov pomiędzy Ronem a Hermioną, Draco wkroczy do akcji i będę prze szczęśliwa <3
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba nie mam co się rozpisywać w tym komentarzu. Zauważyłam tylko pojedyncze niedociągnięcia takie jak kropki, spacje, powtórzenia czy literówki. Poza tym jest coraz ciekawiej. Blinny - kolejna para - uwielbiam ich. Myślę, że będzie wielka rewolucja w relacjach pomiędzy Ślizgonami i Gryfonami.

    Pozdrawiam,
    Maravillosa Sabio :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nwm, czemu lubię połączenie tej Szlamy i Draco, ale do sedna. Piszesz-najlepiej-na-świecie!

    ~Me

    OdpowiedzUsuń