wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 6



Rozdział 6 - Kto jest kim?

Pierwsze co przyszło Draco na myśl to było Avada Kedavra, ale powstrzymał się w ostatniej chwili i krzyknął:
- Expelliarmus! - Mężczyzna upadł na siedzenie za nim, a od uderzenia stracił przytomność, jego różdżka poszybowała w powietrzu i trafiła prosto w wyciągniętą rękę Dracona. Blaise wyczarował liny i kreśląc jakieś zawijasy w powietrzu różdżką związał czarnobrodego mężczyznę. Ginny rzuciła się w stronę Hermiony. Miała ochotę wrzeszczeć.
- Nie ma pulsu - mruknęła do siebie. Zachowywała się jak w transie, cała się trzęsła, aż nagle łzy popłynęły jej po policzkach. Miała już dość krwi, bólu, śmierci. Po stracie Freda, każdy w rodzinie Weasleyów przeżył swoje osobiste piekło. Ginevra nie wypuszczała ręki Hermiony i tylko powtarzała:
- Nie ma pulsu, nie ma pulsu… - Jak w transie.  Blaise ukląkł obok  Pansy, ale wyczuł puls. Wstał podszedł do Hermiony i zapłakanej Ginny. Draco warknął w stronę rudowłosej gryfonki:
- Nie becz, tak jej nie pomożesz - Po czym dokładnie przyjrzał się mężczyźnie. Wydawało mu się, że go kojarzy, być może to jakiś śmierciożerca.
- Idę po pomoc – oświadczył po chwili. Blaise odwrócił się w stronę blondyna.
- Wyślij patronusa, będzie szybciej – Powiedział.
- Może lepiej ty to zrób- warknął Malfoy, nie bardzo potrafił wyczarować patronusa, ale wolał się nie przyznawać. Jakoś nie potrafił przywołać żadnego szczęśliwego wspomnienia. Blaise uniósł różdżkę i wypowiedział zaklęcie. Z końca jego różdżki wystrzeliła srebrzysta pantera i zgrabnym ruchem wyskoczyła przez okno. Zerknął na blondyna, po czym odwrócił się w stronę nieprzytomnej gryfonki. Przyłożył dwa palce do szyi Hermiony i ku zaskoczeni wyczuł puls. Powtórzył czynność, ale nadal wyczuwał puls, zmarszczył brwi i spojrzał na Ginevrę, która trzęsąc się cały czas powtarzała „nie ma pulsu”.
- Wesley ona ma puls! – powiedział, ale Ginny mu nie odpowiedziała tylko dalej się trzęsła chociaż przestała powtarzać „ona nie ma pulsu”.
- Weasley! Przestań, zaraz ktoś tu przyjdzie i jej pomoże! - Ginny nie reagowała. Blaise złapał ją za ramiona i potrząsnął, gdy to uczynił - zareagowała.
- Ona nie ma pulsu!!! – wydarła się tak, że nawet Draco odwrócił głowę w ich stronę, a właśnie zastanawiał się nad tożsamością mężczyzny.
- Weasley, zamknij się! - Warknął, ale Ginny nadal trzęsła się trzymając Hermionę za rękę.
- Przecież ona ma puls, Weasley co ty odwalasz! - Zdenerwował się Zabini. Przecież sprawdzał, aż dwa razy i za każdym razem wyczuł tętno. Dracona olśniło:
- Weasley sprawdź puls na drugiej ręce albo na szyi – powiedział. Ginny spojrzała na niego, ale wzrok miał nieobecny. Nie poruszyła się. Nie reagowała, ale chociaż przestała płakać.
- No sprawdź! - powiedział trochę zirytowany faktem, że gryfonka go ignoruje. Blaise nie rozumiał o co chodzi Draconowi, ale postanowił mu zaufać. Potrząsnął gryfonka jeszcze raz, Ginny spojrzała na niego:
- Co? – zapytała, lekko zachrypniętym głosem.
- Sprawdź puls na drugiej ręce - Polecił jej Zabini. Rudowłosa dziewczyna niechętnie puściła rękę przyjaciółki i sprawdziła drugą. Zmarszczyła brwi, wyczuła puls, jednak to nie zmienia faktu, że przed chwilą go nie było. Sprawdziła na szyi, również wyczuła tętno.
- Nie rozumiem – powiedziała marszcząc brwi, ale była już spokojniejsza o życie Hermiony.
- Podwiń jej rękaw. – polecił Draco, który przyglądał się temu wszystkiemu. Miał przymrużone powieki i obserwował jak Ginny ostrożnie podwija rękaw szaty pani prefekt naczelnej. Jednak nic szczególne nie przykuło uwagi obecnych. Malfoy westchnął podirytowany.
- Ten drugi rękaw tam gdzie nie wyczuwałaś pulsu –powiedział. Spojrzała na niego jakby spadł z księżyca, ale nic nie powiedziała.  Podwinęła drugi rękwa i zobaczyła na ręce przyjaciółki napis „szlama”. Był on pamiątką po spotkaniu z Bellatriks Lestrange. Ciotką Dracona. 
- Dlatego nie wyczułaś pulsu –wyjaśnił spokojnie blondyn, doskonale znał właściwości noża, którego użyła Bellatriks. Ginny spojrzała na niego i kiwnęła głową, uspokoiła się. Wtedy do przedziału wbiegła McGonagall, to znaczy wbiegłaby, gdyby w przedziale była choć odrobina miejsca, zatrzymała się w progu.
- Co tu się stało?! – zapytała, a za nią dało się dostrzec panią Pomfrey i profesora  Flitwicka.
***
- Chyba się budzi! –To zdanie jako pierwsze dotarło do podświadomości Hermiony. Nie otworzyła oczu, niewiele pamiętała, po chwili wyczuła ból w okolicach klatki piersiowej. Zmusiła się od uniesienia powiek.
- Otworzyła oczy! – Usłyszała ponownie głos. Teraz wiedziała czyj. Ron siedział przy jej łóżku. Chłopak uśmiechną się. Dziewczyna sądziła, że siedzi tu dobrych parę godzin, miał podkrążone oczy, blade wargi. Hermiona odwzajemniła uśmiech.
- Jak się czujesz? – Padło pytanie z ust gryfona.
- Dobrze. - Głos dziewczyny był zachrypnięty i słaby. Czuła się fatalnie, ale nie chciała go martwić.
- Pójdę po panią Pomfrey – powiedział Ron i wstał z krzesła, które stało obok szpitalnego łóżka Hermiony, ale zanim wrócił gryfonka z powrotem zapadła w sen.  
*
Draco z Blaise’em siedzi na kanapie w pokoju wspólnym Slytherinu, od wydarzeń w przedziale minęły dwa dni. McGonagall ogłosiła późniejsze rozpoczęcie roku, odbyła się tylko tiara przydziału. Dyrektorka nie chciała, żeby Pansy i Hermiona nie opuściły zajęć zaraz na początku roku.Oficjalny rok miał zacząć się dopiero jutro.  Został jeszcze dzień wolnego, a dochodziła zaledwie dziesiąta.
- Draco, może sprawdzimy co u Pansy? – zapytał Blaise.
- Jak chcesz to idź, ja zostaje - burknął blondyn. On i Zabini często tam bywali, jego zdaniem za często, tym bardziej, że obok na łóżku leżała Granger, a z nią zawsze był Potter i Wesleyowie.  Ślizgon nie chciał się wdawać w nie potrzebne konwersacje, kiedyś nie przepuścił by żadnej okazji, ale teraz trochę się zmieniło. Nie było już ojca, który wszystko załatwi, ale nie brakowało mu tego, było nawet lepiej. Gdyby nie Potter i McGonagall pewnie i on dzielił by celę z tatusiem. Wrócił do szkoły tylko pod warunkiem  nie obrażania nikogo bez względu na pochodzenie. Musiał też być prefektem naczelnym i wzorowo wykonywać swoje obowiązki, gdyby nie Narcyza rzucił by to w cholerę. Robił to dla matki, wiedział, że jej też jest ciężko.
- Dobra jak chcesz, ja idę – rzucił brunet, wstając. Blaise skierował się do wyjścia.
*
Ginny siedziała przy łóżku Hermiony. Po obiedzie mieli ją zmienić Ron i Harry, pogoda nie była zbyt kusząca, toteż nikt nie miał ochoty opuszczać zamku. Siedzenie z Parvati w jednym pokoju nie napawało Ginevry optymizmem, nic nie miała do koleżanki, ale wolała siedzieć z Hermioną. Na razie spała w wieży Gryffindoru z Parvati, Romilldą Vane i Lisą Mestller.  Nie chciała na razie zamieszkać na czwartym piętrze w dormitorium prefektów. Jakoś dzielenie dormitorium z dwójką ślizgonów nie było specjalnie kuszące, nawet tych przystojnych. Skarciła się za tę ostatnią myśl. Do Skrzydła Szpitalnego wszedł Blaise.
- Cześć! - Przywitał się z rudowłosą dziewczyną.  Nie odpowiedziała, więc chłopak spróbował jeszcze raz.
- Cześć, Weasley! - Znów żadnej odpowiedzi. Gryfonka nie miała ochoty na kłótnie, a każda konfrontacja ze ślizgonami właśnie tym się kończyła. Wolała milczeć.
- Ej, nie słyszysz mnie?  To pewnie przez tę ognistą, mówiłem żebyś tego nie piła? Mówiłem? – Droczył się z nią, lubił patrzeć jak się denerwuje, nie dlatego, że był wredny (no może trochę), ale wydawało mu się to trochę… słodkie? Chyba ten wyraz był najbliżej jego odczuć w momencie, gdy Ginevra się wściekała.
- Słyszę. Tylko cię ignoruję –odpowiedziała bezbarwnym tonem.
- Niby czym sobie na to zasłużyłem? – zapytał poważnie. Znów brak odpowiedzi ze strony gryfonki.
- Jak nie chcesz gadać to nie, ale powinnaś zachować jakieś pozory…
- Niby dlaczego?
- Wspólne dormitorium, pamiętasz? Ja nie będę utrudniał ci życia, ty nie utrudniaj go mnie, a propos dormitorium… to śpisz u Pottera czy co? – Zignorowała ten przytyk i skupiła się na pierwszej części wypowiedzi:
- Utrudniam ci życie nie odpowiadając cześć?
- Tak, bo uwielbiam twój głos! – Udał ekscytację. Parsknęła śmiechem.
- Właściwie to chciałam cię o coś zapytać ...
- To pytaj. – Wzruszył ramionami.
- Kim był ten mężczyzna, który… - spojrzała na Hermionę, a później na Pansy - który to zrobił?

- Właściwie to…









Przepraszam, że w takim momencie, ale ja musiałam. Mam nadzieje, że mi to wybaczycie postaram się wrzucić kolejny rozdział w przyszłym tygodniu. Rozdział nie wyszedł za długi, ale to taka rozgrzewka. ;)
~Pani M.


9 komentarzy:

  1. Żywię nadzieję, że rozgrzewka przed czymś świetnym? :) Bo jak na razie to nie mam czego się uczepić. :)
    Ressa ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, że ta rozgrzewka będzie krótka XD
    Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
  3. Blais jest extra :D zastanawiam się z kim będą Harry i Ron na końcu . Będzie Hansy ?! :D weny !!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przed chwilą komentowałam poprzedni rozdział i wyczuwam podobne błędy:
    1. Brak spacji przed (lub po) myślnikach.
    2. Zbędne kropki (w poprzednim komentarzu masz wszystko bardziej wyjaśnione)
    Jest też coś, na co zwracałam uwagę już dawno temu.
    3. Pisze się Weasley a nie Wesley.
    4. Powtórzenia - w pewnym momencie miałam wrażenie, że wykorzystałaś słowo "oczy" w każdym możliwym przypadku.
    5. Pisownia cząstki "by" z różnymi częściami mowy (np. przepuściłby piszemy łącznie)

    Poza tym nie mam raczej do czego się doczepić. Jestem ciekawa kim jest ten "oprawca", ale również niezmiernie się cieszę, że trzymasz czytelników w niepewności.

    Pozdrawiam,
    Sabio :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahaha, tia. ciekawie sie zapowiada :D niewiadomo kim jest oprawca no i wgl :P wszystko pelne jest takiej tajemniczosci :D do 7! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto to jest?!
    Lecę czytać dalej w poszposzukiwaniu odpowiedzi.
    hermioneaan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ej no czemu przerywasz w takim momencie noo jak mogłaś ??? ;)

    Pani Smok

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki moment?! Mam nadzieje, że Blaise coś wie i szybko złapią tego no... ziomka xd Ciekawe kiedy Ron i Herniona sie rozstaną...
    Pozdrawiam
    Pure

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wybaczymy! Za takie momenty to się zabija! :D Ogólnie czytało mi się dobrze. Zauważyłam kilka niepoprawnych zmian czasowych, ale to były drobnostki. Lecę czytać dalej!

    OdpowiedzUsuń